|
Roland od lat należy do przodujących producentów pianin cyfrowych, w
tym również instrumentów przeznaczonych na scenę. Seria RD od
dziesięcioleci cieszy się ogromnym wzięciem wśród muzyków na całym
świecie. Po modelu RD-170 będącym nieznacznie tylko udoskonalonym
RD-150 najnowszy klawisz oznaczony symbolem RD-300sx to nowa jakość.
Zarówno brzmieniowo, jak funkcjonalnie...
Radek Barczak
Ostatnie lata to okres popularności przenośnych pianin cyfrowych – nie
mylić z kategorią stage piano. Moda zapoczątkowana modelami Technics
P30, Yamaha P80 czy wreszcie Kawai ES1 paradoksalnie spowodowała, że
liczba typowo scenicznych pianin cyfrowych nagle się skurczyła. Od
niedawna lista praktycznie ograniczyła się do wspomnianych modeli
Roland serii RD w cenach dość przystępnych oraz dwóch drogich modeli
Yamaha P200 i P250. Korg przestał oferować swojego SG Pro X’a, a modele
serii SP to już inna liga – na pewno nie są to rasowe stage piano... O
Kawai MP9000 i MP9500 można w Polsce jedynie pomarzyć (drogie i
praktycznie niedostępne). To wolne pole postanowił szczelnie wypełnić
Roland wprowadzając piano sceniczne „dla mas” – RD-300sx oraz
super-stage-piano RD-700sx. Do testów otrzymaliśmy tańszy model.

Za punkt wyjścia konstrukcji nowego modelu posłużyły RD-150 i RD-170.
Dodatkowo upchano w środek nowe funkcje i bajery pozostawiając jednak
to, co dobre i sprawdzone. Poszerzono zestaw kontrolerów i
manipulatorów – dalej są dwa suwaki dla szybkiego ustawienia proporcji
obu warstw/programów barw, ale dodatkowo zyskujemy joystick PITCH
BEND/MODULATION. Brawo!

Prócz tradycyjnych dla wcześniejszych modeli cech, jak wyselekcjonowany
zestaw zawodowych barw fortepianów i pian elektrycznych uzupełnionych o
podstawowy wybór stringów, padów, syntezatorów, gitar, basów, dętych i
kilku zestawów perkusyjnych (w sumie 70 barw + 5 zestawów perkusyjnych)
RD-300sx został wyposażony w pełnowartościowy moduł multitimbralny
zgodny z GeneralMIDI 2 (czyli 256 barw i 9 zestawów perkusyjnych).
Biorąc pod uwagę maksymalną polifonię – 128 głosów – ten instrument
może „pociągnąć” nie tylko partie solowe, ale solidny podkład
odtwarzany np. z sekwencera czy komputera. Do podłączenia RD-300sx z
komputerem zastosowano port USB – instrument jest wyposażony w
pełnowartościowy, 16-kanałowy interfejs MIDI na USB! I to działa bez
pudła.

Ponadto RD-300sx ma nową, próbkowaną na 3 poziomach
barwę fortepianu koncertowego. Co do brzmienia tej barwy – co
poniektórzy mogą mieć zastrzeżenia. Nie do jakości samych sampli,
sposobu ich zapętlenia czy budowy samego programu barwy i jego
„odzywania” się na klawiaturze. Wiele osób – zwłaszcza słuchających gry
– w ogóle nie załapie, w czym problem. Chodzi o sposób ujęcia,
zarejestrowania dźwięków fortepianu. Są dwie szkoły: „bliskie”
nagrywanie sampli – w efekcie grając taką barwą mamy wrażenie, że gramy
na instrumencie; druga metoda nazwijmy ją umownie „dalekie” nagrywanie
próbek – grając na takiej barwie mamy wrażenie, że... słuchamy
wykonania np. w sali koncertowej. Gramy na fortepianie Z PEWNEJ
ODLEGŁOŚCI. Mi ta cecha nie przeszkadzała, ale dwóch z trzech
zaproszonych pianistów orzekło, że dziwnie się czuli grając na tej
barwie.
Oto kilka przykładów barw fortepianu:
Grand Piano
Grand Piano 2
Na pewno zestaw barw jest bogatszy niż w
poprzednikach – zwłaszcza w stosunku do RD-150. Jest też zarazem
ciekawszy, dzięki choćby świetnej barwie wokalowej Jazz Scat:
Jazz Scat + drums
I nie tylko o wybór chodzi, ale również o jakość.
Barwy na pewno bazują na większej ilości próbek (mieliśmy możliwość
porównia bezpośrednio RD-150 i RD-300sx), a do kształtowania brzmienia
w większym stopniu wprzęgnięto procesor efektów. Ma to znaczenie
zwłaszcza w brzmieniu barw pian elektrycznych, które zyskały w sposób
zdecydowany na bogactwie i świeżości. Słyszalne są niuanse brzmieniowe
wcześniej niedostępne, jak choćby sugestywna zmiana brzmienia w
wysokich rejestrach, gdzie dźwięki nabierają charakterystycznej
„szklankowatości” (przepraszam z słowotwórstwo – wszystkiego o czym
piszę można posłuchać w nagranych przykładach dźwiękowych). Poniżej
prezentujemy przygotowany przez
Dominika Bukowskiego króciutki aranż demonstracyjny zgrany z różnymi barwami fortepianów i pian elektrycznych.
Piano 1
Piano 2
Piano 3
Piano 7
E. Piano 1
E. Piano 2
E. Piano 3
E. Piano 4
E. Piano 5

Ogromną rolę w ukształtowaniu ostatecznego brzmienia może mieć
dwupasmowy korektor. Zadziornego charakteru zyskują barwy po nawet
nieznacznym dodaniu „wysokich”, natomiast po dodaniu niskich brzmienie
zyskuje na „puchowatości”. Nie wszystkim musi się to podobać, ale
też... nie trzeba wcale korzystać z korektora. To dodatek – przydatny i
bardzo funkcjonalny. Oto przykładowe nagranie:
Grand Piano - zmiany EQ
Klawiatura jest świetna. Szybka, głęboka, o łatwo wyczuwalnej akcji i
stabilna – klawisze nie chwieją się na boki. Na początku może nieco
denerwować wrażenie „gumowatego”, jakby spowolnionego odbicia klawiszy,
ale nie powoduje to obniżenia szybkości repetycji i osobiście szybko
się z tym oswoiłem. Klawisze są wyposażone w mechanizm młoteczkowy. W
dodatku, jest to klawiatura tzw. progresywna, czyli w dolnych
rejestrach jest cięższa, w górnych lżejsza – zupełnie, jak w
akustycznym pierwowzorze. Najważniejsze jednak, że bardzo dobre czucie
klawiatury przekłada się na kontrolę nad brzmieniem barw
fortepianowych. Co do ich brzmienia nie można mieć większych zastrzeżeń
– są naprawdę realistyczne, choć przy dużym nagłośnieniu scenicznym z
kompresowanymi driverami na jasno brzmiących barwach fortepianowych
trzeba było delikatnie ująć wysokich tonów, gdyż atak wysokich dźwięków
sprawiał wrażenie zbyt wyeksponowanego. Trzeba zaznaczyć przy tym, że
na słuchawkach lub monitorach studyjnych nie ma się takiego wrażenia.
Skoro już przy temacie wykorzystania scenicznego jesteśmy...
Innym istotnym elementem jest procesor oznaczony jako
SOUND CONTROL. To nic innego, jak... kompresor. W pierwszej chwili
nadchodzi myśl – po co to?!?!? Po włączeniu kompresora pierwsze
wrażenie jest takie, że klawisz gra po prostu głośniej. No tak...
Drobne wyjaśnienie dla tych, którzy nie bardzo wiedzą, co to jest
kompresor – w końcu klawiszowiec czy pianista nie musi się znać na
sprzęcie estradowo-studyjnym ;) Kompresor – wyjaśniając w wielkim
skrócie – działa tak, że podnosi poziom cichych dźwięków, a głośnych
obniża; przy jednoczesnym ustawieniu globalnego wzmocnienia GAIN w
efekcie powstaje wrażenie, że wszystko jest głośniejsze. Ale nie o to
chodzi, by grać głośniej. I nie po to RD-300sx ma kompresor. Zagadka
wyjaśniła się na jednym z koncertów, na którym podstawiłem RD-300sx
pianiście – przy grze z całym bandem fragmenty, w których grał ciszej
chwilami ginęły z planu na nagłośnieniu przodowym. Słysząc się w
odsłuchu osobistym, przy uchu, pozwalał sobie na granie zbyt ciche. Po
włączeniu kompresora okazało się, że... po prostu nie może już grać tak
cicho, jak wcześniej bo mu kompresor nie pozwolił ;) Czy to dobrze, czy
źle? Nie nam osądzać. Z pewnością jednak w warunkach scenicznych, gdy
większość sygnałów i tak traktowana jest kompresorami warto wiedzieć,
że nasz instrument również można potraktować kompresorem ;) I w tym
momencie, nasza gra raczej nie zginie z przodów. Docenił to każdy z
zaproszonych pianistów. Warto zaznaczyć, że do dyspozycji jest 5 nastaw
kompresora – szerokopasmowe o silnym i słabym nachyleniu kompresora
oraz trzy o ograniczonym paśmie: niskim, średnim lub wysokim. Do nas
należy wybór ustawienia – wprawdzie nie można samodzielnie zmienić
ustawień szczegółowych kompresorów, również za pośrednictwem
komunikatów System Exclusive (ktoś jeszcze się w to bawi? :)))), ale
nastawy kompresora są zaprogramowane bez zarzutu. Oto przykład
nagrania, w którym na początku kompresor jest włączony, po chwili
wyłączony i ponownie włączony:
Piano z kompresorem
I dodatkowo przykład demówki Dominika Bukowskiego z barwa Piano 1 i włączonym kompresorem:
E. Piano 1 z kompresorem
Do sekcji efektów należą jeszcze procesor pogłosowy z 4 algorytmami
oraz multiprocesor z 78 algorytmami, pośród których znajdziemy zarówno
pojedyncze efekty jak chorusy, flangery, phasery, distortion, rotary i
delaye jak łączone algorytmy np. delay + chorus i inne. W tej sekcji
jest dostępny również algorytm symulujący rezonans strun – efekt
generujący dla granych dźwięków wzbudzające się harmoniczne
charakterystyczne dla instrumentu akustycznego przy wciśniętym prawym
pedale. Niuans, ale jakże podnoszący komfort gry... Można również
skorzystać z 2-pasmowego cyfrowego korektora z dedykowanymi
potencjometrami.
Oto kilka fraz zagranych barwami pian elektrycznych. Gra Jacek Winkiel z zespołu Dreamland:
E. Piano 1 - przykład 1
E. Piano 1 - przykład 2
E. Piano 2 - przykład 1
E. Piano 2 - przykład 2
E. Piano 3 - przykład 1
I kilka zagrywek organowych:
barwy organowe
Oraz kilka wariacji w moim wykonaniu ;)
przegląd barw E. Piano
To czym jeszcze różni się RD-300sx od poprzedników,
to wbudowana maszyna perkusyjna. Przyznam, że jeśli miałbym do
czegokolwiek w tym instrumencie się przyczepić, to właśnie do tego
elementu. Fajnie, że producent zaimplementował 185 rytmów. Trochę mniej
fajnie, że nie ma „przejść” pomiędzy rytmami. Można by sobie z tym
poradzić zmieniając sąsiadujące stylistycznie rytmy. Tylko dlaczego nie
ma możliwości zmiany rytmów za pośrednictwem kontrolera nożnego? Bo nie
ma. Trzeba to robić ręcznie, z panelu sterowania. W czasie gry jest to
wybitnie niepraktyczne rozwiązanie. Fajnie, ^#%$^@&^, fajnie. W
efekcie podkłady perkusyjne są do wykorzystania tylko w czasie
ćwiczenia, a o zastosowaniu na scenie – choćby w duecie z wokalistą –
raczej nie może być mowy. Choć... Polak potrafi ;) Wszak niemal cała
grająca imprezy Polska grała na „keyboardach domowych”...
A oto demo fabryczne

Prócz braku sterowania pracą modułu automatu perkusyjnego dopatrzyłem
się jeszcze jednego „niedociągnięcia” producenta w konstrukcji RD-300sx
– wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Z tyłu instrumentu
znajdziemy tylko dwa złącza dla sterowników nożnych – dostarczanego z
instrumentem pedału SUSTAIN (DAMPER) oraz CONTROL. Skoro instrument
jest rozwinięciem poprzednika, to mógł zyskać choć jeden dodatkowy
kontroler typu SWITCH tak, żeby można było np. przy barwie hammonda
jednocześnie korzystać i z włączenia/wyłączenia ROTARY (z sekcji
multiefekt), i z pedału głośności... A tak, w RD-300sx można podłączyć
albo switch do włączenia ROTARY, albo expression do płynnego
kontrolowania głośności... Chociaż i tak jest to postęp w stosunku do
poprzednia ;) No właśnie – MOŻNA włączać ROTARY na hammondzie
przełącznikiem nożnym. Więc co? Czepiam się?

Roland RD-300sx nie ma konkurencji na rynku. To jedyne tak rozbudowane
i funkcjonalnie zaawansowane sceniczne piano na rynku. Do tego cena
jest niezwykle kusząca – w niektórych sklepach można go kupić już za
niewiele ponad 5000 zł (choć „oficjalna” cena detaliczna jest sporo
wyższa). Ma joystick PITCH BEND/MODULATION, ma port MIDI USB i
tradycyjne gniazda MIDI, zestaw świetnych barw i pełen bank GM2,
sprawną klawiaturę młoteczkową, multiefekty no i kompresor! Czego na
scenę trzeba więcej? No tak – zapomniałem o 128-głosowej polifonii i
automacie perkusyjnym. I wreszcie można załączać pedałem efekt ROTARY!
Wiem jedno – RD-150 był fajnym instrumentem. A RD-300sx jest bardzo
fajnym instrumentem.
Radek Barczak
Dystrybutor: Roland Polska |