|
Korg robi nie tylko klawisze. Od dłuższego już czasu firma ta jest
aktywna także na polu sprzętu studyjnego (choć może należałoby napisać
„do nagrywania”), produkując karty dźwiękowe, monitory, miksery cyfrowe
a ostatnio i najbardziej poszukiwane na rynku lampowe przedwzmacniacze
mikrofonowe (na razie konkretnie jeden).
Przemek Ślużyński

Korg TP-1 to sprzęt typu „desktop”. Nie jest przeznaczony do
wmontowania do racka ani też nie można na nim nic postawić. Doskonale
wygląda to na zdjęciach reklamowych, elegancko rozłożone na czystym
biurku, na którym oprócz eleganckiego laptopa stoi (ewentualnie) kubek
z kawą. W praktyce jest niestety trochę inaczej. Takie urządzenia mają
sens tylko w przypadku małej ilości posiadanego sprzętu (czego nikomu
nie życzę) albo podczas testowania – łatwy dostęp do gałek i wtyczek
jest fajną rzeczą.
Co to jest? Korg TP-2 jest to stereofoniczny lampowy przedwzmacniacz
mikrofonowy wyposażony w optoelektroniczny kompresor i wyjście cyfrowe.
Jest to więc poza mikrofonem i zestawem odsłuchowym jedyne urządzenie
analogowe, którego potrzebujemy – cała reszta to komputer. Wszyscy
producenci muszą mieć w swojej ofercie przedwzmacniacz mikrofonowy, a
„gołych” raczej się nie spotyka – są to więc raczej procesory
mikrofonowe, a minimalnym wyposażeniem jest kompresor. To, że jest to
urządzenie lampowe widać od razu – są umieszczone pod przykrywkami z
przeźroczystego plexi. Powstaje tylko pytanie, po co? Chłodzeniu lamp
raczej to nie sprzyja, ale ponieważ nie grzeją się one za bardzo, niech
będzie – ładnie to wygląda, podświetlone na niebiesko.

Do obsługi urządzenia mamy dwa suwaki, cztery gałeczki i piętnaście
przycisków. Pokrętła wprawdzie są dość małe, ale lekko „gumowe” w
dotyku, co ułatwia ustawienia. Suwaki są metalizowane, ale tylko dla
efektu wizualnego, nikt nie spodziewa się chyba, że się same ruszają.
Przedwzmacniacz wyposażony jest w fajne mierniki wskazówkowe, ale...
służą one tylko do kontroli poziomu wyjściowego, nie można przełączyć
ich w tryb wskazywania chwilowego tłumienia kompresora. Fakt
zadziałania kompresora pokazuje jedna dioda i nic nie pomaga, że jest
niebieska. Do obsługi kompresora mamy jedną gałeczkę COMP SENS i
przycisk FAST/SLOW, co w połączeniu z jedną diodą wskazującą działanie
oznacza, że dokładnych regulacji musimy dokonywać „na słuch”.
Przedwzmacniacz jest wyposażony we wszystko, co potrzebne (a często
pomijane w innych rozwiązaniach) – odwracanie fazy, tłumik, filtr
dolnozaporowy, zwiększanie impedancji na wejściu liniowym i wyłącznik
zasilania phantom. Trochę denerwuje niekonsekwencja w rozmieszczeniu
przycisków – część jest rozmieszczona symetrycznie, a część nie, co
oznacza, że dwa kanały nie wyglądają ani tak samo ani symetrycznie –
plastyk miał chyba lepsze dojścia niż konstruktor. Trochę blisko
plastikowej obudowy lamp są gniazda wejściowe, a po włożeniu wtyczki
dostęp do pokrętła regulacji czułości nie jest już tak komfortowy.

Dziwnym rozwiązaniem jest też „umiejscowienie” suwaków – regulują one
poziom tylko na wyjściu analogowym, wyjście cyfrowe jest od nich
niezależne, także mierniki pokazują sygnał na wyjściu przed suwakami.
Teraz trochę o gniazdach: wyjścia są symetryczne XLR i jack, cyfrowe
zarówno optyczne jak i koncentryczne (z możliwością wyboru
częstotliwości próbkowania 44,1, 48 albo 96 kHz), a zasilacz oczywiście
niestety zewnętrzny, ale „stety” nie wtyczkowy tylko „na kablu”, w
związku z czym nie zabiera sąsiednich gniazdek w przedłużaczu.
Wyłącznik sieciowy jest i na zasilaczu i w urządzeniu.
Brzmienie... na szczęście są przykłady i nie muszę szukać dziwnie brzmiących przymiotników ;-) Przykłady nagraliśmy w moim studiu
na systemie ProTools MIX|+ na mikrofonach Neumann TLM103, AKG C2000B i
Tonsil Mc265. Tradycyjnie porównawczym przedwzmacniaczem jest TLAudio
Ivory5001. Śpiewa najpierw Paulina Leśna, a później Basia Maciąg.
Paulina (Korg TP2 + AKG C2000B)
Paulina (Ivory5001 + AKG C2000B)
Paulina (Ivory5001 + TLM103)
Basia (Korg TP2 + AKG C2000B)
Basia (Ivory5001 + TLM103)
Na gitarze akustycznej zagrał Wojtek Hoffmann.
git.akustyczna (Korg TP2+Mc265)
git.akustyczna (Ivory5001+Mc265)
Na akordeonie zagrał Tomek Drabina.
akordeon (Korg TP2 + Mc265)
akordeon (Ivory5001 + Mc265)

Brzmienie jest czyste, „przezroczyste” i na szczęście nic nie
„ociepla”. Tutaj Korg TP-2 potwierdza, że cena – choć nie najniższa –
wcale nie jest w stosunku do oferowanych parametrów zbyt wysoka. Po
prostu przedwzmacniacz brzmi lepiej niż inne testowane przy okazji
(fakt, że trochę tańsze, ale w sumie domowe) – czy też może inaczej,
jest „najbliżej” brzmienia „dużego” przedwzmacniacza TL-Audio. Jest to
ważna rzecz, bo tanie przedwzmacniacze lampowe (i nie tylko) lubią
„zamulać” brzmienie, nazywając to w materiałach reklamowych
„ocieplaniem”, a klienci to łykają. Jeszcze częściej zamula brzmienie
kompresor, tu... jest lepiej, choć nie do końca idealnie. Kompresor
jest mianowicie dość słyszalny, i to w niemiły sposób. Bez względu na
ustawienia FAST/SLOW nie zmienia barwy, co jest sporą zaletą i odróżnia
testowany sprzęt od podobnej cenowo konkurencji, ale czasy ataku wydają
się być niezbyt dobrze dobrane, przynajmniej do wokalu. Być może
powodem tego jest brak sensownego miernika tłumienia – kręciliśmy
gałami, żeby usłyszeć i zapalić diodę, w rezultacie ustawiając
najprawdopodobniej jakieś monstrualne tłumienie - a pamiętajmy, że
kompresor działać może zanim dioda się zapala i w sumie tak należałoby
go używać. W takich średnich ustawieniach kompresor „dusił” wokal,
powodując słyszalną degradację. Z drugiej strony kompresor w tym
urządzeniu wydaje się być swego rodzaju bonusem - możemy skorzystać,
ale nie musimy.

Brzmienie przedwzmacniacza i przetwornika analogowo-cyfrowego jest na
tyle dobre, że nie ma potrzeby kompresowania sygnału w czasie nagrania
– w domenie dwudziestoczterobitowej lepiej zrobić to później, poziom
szumów urządzenia jest i tak sporo mniejszy niż jakiegokolwiek
środowiska akustycznego, w którym dane będzie Korgowi pracować.
Zwiększenie impedancji wejściowej pozwala pracować z gitarami
elektrycznymi – to w dobie różnego rodzaju coraz lepszych symulatorów
wzmacniaczy staje się powszechną praktyką i dobrze, że gitary (i basy!)
nie tracą dołu. Pamiętajmy, że jest to urządzenie stereofoniczne i ma
wyjście cyfrowe, więc może służyć do wgrywania śladów z zewnętrznych
instrumentów MIDI – omijamy często niezbyt dobre przetworniki w naszej
karcie a dodajemy lekką kompresję – na śladach perkusyjnych może
brzmieć ciekawie. Szkoda tylko, że poziom na wyjściu cyfrowym jest
niezależny od położenia tłumików suwakowych – w przeważającej
większości przypadków będą one po prostu niewykorzystane.

Czy Korg TP-2 jest wart pieniędzy? Przedwzmacniaczy
na rynku jest tak dużo, że można wybierać losowo – może się trafi ;-).
My mamy przykłady brzmieniowe i wprawdzie nie znając źródła ani
mikrofonu trudno być może o miarodajne oceny, to jednak test
porównawczy mówi swoje. Na pewno jest to urządzenie lepsze od
najtańszej „masówki” i nawet średnio działający kompresor nie zmienia
tej opinii. Sam przedwzmacniacz jest bardzo dobry i pamiętajmy, że ma
sporo możliwości – filtr, tłumik, pełne zasilanie phantom, odwracanie
fazy, „gitarowa” impedancja wejściowa – komplet. Jeżeli cena wydaje się
być wysoka, to pamiętajmy, że „na pokładzie” jest bardzo dobry
przetwornik analogowo-cyfrowy – 24 bity i częstotliwość próbkowania do
96kHz.
Jeżeli ktoś tego nie potrzebuje, to niech szuka
taniej, ale warto o tym pamiętać, porównując ceny. Wad niewiele i
głownie „kosmetyczne” - dziwna konstrukcja typu „desktop”,
niekonsekwentny układ przycisków, brak miernika tłumienia kompresora
oraz nieaktywne tłumiki przy wykorzystaniu wyjścia cyfrowego. W sumie –
zdecydowanie więcej zalet niż wad – i o to chodzi.
Przemek Ślużyński
Dystrybutor: MegaMusic |