|
I znów przyszło mi zająć się wzmacniaczem. Tym razem to istne „maleństwo” - producentem jest firma
Crate. Czego można spodziewać się po nim?
Wojciech Hoffmann

Pozornie na pewno nie tego, że jest głośny... A tu niespodzianka – jak
na swoje 15 W jest baaardzo głośny. Wykonany jest bardzo estetycznie i
jest to mały potworek w stylu „małe, a cieszy”. Wszystko jest tu bardzo
zawodowe począwszy od uchwytu, okleiny (czarnej dermy) śrubek,
ozdobników gałek siatki na głośnik i innych elementów.

Mały wzmacniacz to i krótka będzie ocena. Po prostu
jest to znakomity zestaw ćwiczący, czyli taki do domu coby i sąsiedzi
posłuchali (bo jest przeraźliwie głośny jak na swoje 15 Watt) i
niejednemu grubemu misiowi podczas niedzielnego pożerania kolejnego
kawałka sernika od siły dźwięku wypadłaby szklanka jakiegokolwiek
napoju z ręki. Jestem naprawdę zszokowany tą petardą płynącą z tak
niewielkiego pudełka. Dla zainteresowanych matematyków podaję dane
zmierzone miarą nabytą w sklepie z narzędziami.
Drodzy Państwo, oto dane:
• wysokość: 32.5 cm
• szerokość: 35,5 cm
• przy górnym ścięciu: 18 cm
• dół: 21 cm
No i co? Niezły bajer ;) Zapomniałem dodać, że jest
to skrzynka typu otwarte combo, ale myślę, że dla znawców jest to
oczywiste!

Wzmacniacz – jak to bywa – posiada w jednym rzędzie zestaw gałek na
górnej płycie czołowej w ilości 7 sztuk, trzy gniazda (jedno wejście,
jedno wyjście słuchawkowe i jedno na dodatkowy głośnik), oczywiście
włącznik (jeden, bo mamy tu zestaw bezżarowy, czyli tranzystorowy lub
jak kto woli układ „wyższej generacji elektronicznej”). Jest jeszcze
jedna ważna rzecz. Wejście na CD. Jest to znakomita sprawa. Włączamy
sobie jakieś CD jakiegoś Vai’a lub innego Satrianiego i dla poprawy
swojego samopoczucia udowadniamy tym panom, że jesteśmy lepsi – czyli
dogrywamy na żywo to, co sami chcemy, poprawiając ich niedorobione
płyty ;) he,he,he!!!!!!!!! Oczywiście żart!!! Ale jest to kapitalne
rozwiązanie, z którego często korzystam podczas ćwiczenia w domu. Gram
przeważnie na słuchawkach, żeby nie wprowadzać w swoim blokowisku
zbytniej nerwowości na dziwne dźwięki. No to jedźmy dalej.

O głośniku 8-calowym 15-watowym już wspomniałem jako o wybornej
maszynce do rozrywania uszu. A teraz o gałkologii. Pierwszy segment to
dział SOLO, czyli kanał przesterowany. Znajdują się tutaj dwie gałki:
GAIN i LEVEL. Działanie bez zarzutu. Między dwoma sekcjami SOLO i CLEAN
znajduje się przełącznik tych sekcji, którym to wybieramy poszczególny
„model” dźwięku (przesterowany / czysty). Wciśnięty mówiąc dosadnie
daje efekt sola (włącza przester). Obrotem gainu zwiększamy ilość
diabelstwa, czyli przesteru – aż do masakrycznego wręcz rozmiaru!!!
Pokrętłem LEVEL wyznaczamy, czy sąsiad udławi się sernikiem czy nie ;)
To zależy od nas, czy lubimy sąsiada chyba, że jest to piękna sąsiadka
o wspaniałym „słuchu-uszach” wtedy wyważamy poziom napięcia.
W kanale czystym mamy do czynienia z jedną tylko gałką – CLEAN LEVEL,
czyli poziom głośności kanału czystego. Na kanale czystym dźwięk jest
rzeczywiście nieskazitelnie perlisty. Następnie wspólny dla obu kanałów
blok korekcji (LOW, MID i HIGH). Gałki są czułe na każdy ruch ręki,
choć mi osobiście przypasowały praktycznie tylko dwie/trzy nastawy
korekcji. Ostatnia gałka to REV LEVEL odpowiadająca za nasycenie
efektem pogłosowym. No i cóż, teraz nie pozostaje nic innego jak
zaprosić na nasz pokaz z CD podłączonym do wzmacniacza i gitarą w ręku
jakąś sąsiadkę z dużymi dobrym słuchem i zademonstrować jej swoją
wirtuozerię. Nie wiem jak Wy, ale ja idę po sąsiadkę ;)

Oto przykłady dźwiękowe, jakie nagraliśmy w MM Studio.
kanał czysty
kanał przesterowany
W ostatnim przykładzie najpierw zmieniliśmy płynnie GAIN na godzinę
12., później zwiększyliśmy na maksa, następnie zmniejszyliśmy gałkę
korektora średnich częstotliwości na minimum, po czym znowu GAIN na
12., a na koniec zwiększyliśmy GAIN na maksa.
Cena?
Przy aktualnych promocjach można go mieć już za nieco ponad 450 zł. Nie
można oczywiście doszukać się w brzmieniu tego maleństwa szlachetności
konstrukcji kosztujących 2000 zł i więcej, ale... pośród maluchów ten
jest szczególnie wart uwagi, bo jest głośny. Bardzo głośny. No i ma
wejście na CD, które w połączeniu ze słuchawkami mogą dać wiele nauki,
jak radości. Co ciekawe, wzmacniacz jest godny polecenia zarówno znanym
muzykom – do ćwiczenia, jak tym, którzy dopiero zaczną być znani – do
ćwiczenia, nauki, prób i... popisówek ;) Cena tego małego diabełka jest
naprawdę warta inwestycji...
Wzmacniacz testowałem gitarami
IBANEZ JEM 777DY
IBANEZ JEM 555WH
GIBSON SG STANDARD model 78r
GIBSON Les Paul
Wojciech Hoffmann
Dystrybutor: Music Info
|