Native Instruments Guitar Rig
29.04.2005.

ImageChoć modelowanie cyfrowe sprzętu gitarowego nie jest zjawiskiem nowym, na palcach jednej ręki można policzyć sensowne rozwiązania programowe w tej dziedzinie. Jeżeli pominiemy programy wymagające dość drogich systemów Pro Tools TDM (świetny Amp Farm firmy Line 6) i dodatkowych podzespołów (jak TC Powercore i UAD1) jeszcze do niedawna jedynym rozsądnym programowym symulatorem wzmacniaczy zdolnym konkurować z Podem XT i Tonelabem był Amplitube firmy IK Multimedia. Tę sytuację postanowiła wykorzystać mająca już koncie kilka bardzo udanych wirtualnych analogów firma Native Instruments wprowadzając do sprzedaży swoją własną koncepcję gitarowego modelowania – pakiet Guitar Rig.

Tomek "Didejek" Sławiński

Image

Nie ukrywam, że spodziewałem się bardzo dużo po nowym dziecku NI – firmy, która ma na koncie tak udane instrumenty jak Pro53, FM7 czy B4. Z drugiej strony modelowanie gitarowych wzmacniaczy lampowych, kolumn, mikrofonów i efektów wydaje się być większym wyzwaniem od wiernej emulacji organów Hammonda. Nawet bardzo uznanym firmom, wyspecjalizowanym w sprzęcie gitarowym zdarzają się kłopoty ze stworzeniem przekonywujących symulatorów wzmacniaczy – takich, które nie tylko brzmiałyby zadowalająco, ale również byłyby wrażliwe na niuanse, które często mogą zadecydować o atrakcyjności danego rozwiązania. W końcu diabeł tkwi w szczegółach. Zadanie utrudnia fakt, że gitarzyści stanowią bardzo wymagającą i przeczuloną grupę muzyków, a do tego nierzadko mają hopla na punkcie sprzętu ;-) I niezależnie, czy przeżywają miłość do starych Marshalli Plexi i Gibsona Les Paula, czy wyścigowych Ibanezów i wzmacniaczy firmy Mesa Boogie, zwykle kręcą nosem na wszystko co cyfrowe (czasami sięga to absurdu – na przykład znam kilka osób, które są święcie przekonane, że cyfrowy Boss DD3 jest lepszy od DD5, bo jest analogowy). Czy modelowanie gitarowego sprzętu w wykonaniu Native Instruments jest w stanie sprostać wysokim wymaganiom gitarzystów? Zobaczymy :-)

Image

Guitar Rig może działać jako wtyczka w jednym z popularnych formatów (VST, RTAS, AU, DXi) lub jako samodzielny program. Pakiet składa się z oprogramowania i niewielkiego interfejsu sprzętowego łączącego w sobie funkcje sterownika nożnego i przedwzmacniacza. Wbrew moim wcześniejszym obawom, część sprzętowa nie jest kluczem autoryzującym oprogramowanie i nie musi być podłączona do komputera, jeśli chcemy tylko uruchomić Guitar Riga. Takie rozwiązanie byłoby bardzo niepraktyczne i jak to często bywa w przypadku wyrafinowanych zabezpieczeń, najbardziej uciążliwe dla legalnych użytkowników oprogramowania. Native Instruments na szczęście podeszło do sprawy bardzo sensownie i żeby cieszyć się pełną funkcjonalnością Guitar Riga wystarczy go zarejestrować na stronie producenta. Do pełni szczęścia pozostaje jeszcze aktualizacja do wersji 1.2, w której zawarto wiele poprawek i dodatkowe efekty. Gdy przebrnie się przez instalację, pozostaje tylko podłączyć gitarę i zapoznać się z możliwościami tego prawdziwego gitarowego “kombajnu”.

Ogólna koncepcja programu zasługuje na uznanie. Główne okno podzielono na dwie części. W lewej można wyświetlić listę presetów, wirtualnych komponentów lub ustawienia programu. Prawą zajmuje serce Guitar Riga – wirtualny rack, który użytkownik buduje według własnego upodobania z dostępnych elementów. Takie rozwiązanie ma szereg zalet w stosunku do sprzętowych i programowych konkurentów. Przede wszystkim umożliwia całkowitą dowolność kolejności komponentów, zaś jedynym ograniczeniem aktywnych efektów, wzmacniaczy i kolumn jest moc obliczeniowa komputera. To jednak nie wszystko (czuję się jak lektor w TV markecie), dzięki elementowi rozdzielającemu (Split) można łączyć komponenty nie tylko szeregowo, ale również równolegle – możliwości kreowania brzmienia stają są nieporównywalne z żadnym innym rozwiązaniem w dziedzinie symulacji sprzętu gitarowego, a zbudowanie własnej, wirtualnej ściany Marshalli wreszcie nie wymaga dziwacznych zabiegów z klonowaniem takich samych ścieżek, kilku sesji tego samego plug-in’u czy “reampingu”. Wielki plus dla ekipy Native Instruments.

ImageWzmacniacze
- Same Gratifier
- Twang Reverb
- Plexi
- AC Box
- sekcja kolumn i mikrofonów

 

 

 

ImageEfekty przesterujące
- Skreamer
- Distortion
- Treble Booster
- Fuzz Ace
- Cat
- Big Fuzz
- Demon Distortion 

 

 

ImageEfekty modulacyjne
- Tremolo
- Stoned Phaser
- Chorus+Flanger
- Ensemble
- Rotator (znakomity efekty wirujących głośników wzięty żywcem z B4)
- Oktaver
 

 

ImageFiltry
- Wah Wah
- Talk Wah
- Shelving Equalizer
- Parametric Equalizer
- Graphic Equalizer

 

 

 

ImageEfekty wpływające na głośność i dynamikę
- Volume Pedal
- Limiter
- Noise Gate
- Tube Compressor

 

 

ImageInne
- Split
- Quad Delay
- Spring Reverb
- Studio Reverb
- Optical Psychedelay
- Pitch Pedal

 

 

Oprócz tego możemy dodać niezbędne narzędzia – metronom, tuner i dwa “magnetofony” umożliwiające nagrywanie i odtwarzanie loopów. Większość elementów oprócz standardowych parametrów ma kilka bardziej zaawansowanych opcji, do których dostęp uzyskujemy naciskając przycisk + przy danym komponencie. Dla wzmacniaczy jest to na przykład regulacja parametrów pracy lamp. Każdy element ma swój własny zestaw fabrycznych ustawień. 

Na początku wydawało mi się, że cztery wzmacniacze to dość mizerna liczba w porównaniu do tego co oferuje konkurencja (np. 72 wzmacniacze w Podzie XT po dokupieniu model pack’ów). Wygląda to jednak trochę lepiej - w przeciwieństwie do Line 6, symulowane wzmacniacze w Guitar Rigu są w pełni odwzorowane. Oznacza to, że mamy dostęp do wszystkich przełączników, gałek i kanałów dostępnych w oryginale. Dodatkowo możemy za pomocą gałki Master ustawić pożądany poziom wysterowania lamp mocy. Dodajmy do tego szereg dopałek w postaci efektów overdrive/distortion i różne rodzaje korekcji i okazuje się, że pod nasze ręce wpada spora różnorodność brzmień.

Image

Kolejną charakterystyczną dla Guitar Riga cechą jest sekcja kolumn i mikrofonów. O ile wzmacniaczy jest niewiele, to tutaj sytuacja prezentuje się o wiele ciekawiej. W zasadzie jest to najbardziej rozbudowana i jednocześnie najlepiej brzmiąca cyfrowa symulacja drogi kolumna gitarowa —> mikrofon, z jaką się kiedykolwiek spotkałem. Do wyboru mamy 14 paczek i 5 mikrofonów, z których każdy możemy ustawić na 5 sposobów względem głośnika, co daje w sumie 350 kombinacji. Oprócz tego możemy zmieniać rozmiar kolumn, odwracać fazę mikrofonów, regulować wysokie i niskie tony, a także ustalać poziom zbierania pomieszczenia przez mikrofon (niezależnie od odległości, którą oczywiście też możemy ustalić). Jeżeli to nie powoduje opadu szczęki, to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podłączyć kilka kolumn równolegle. Sama symulacja kolumn gitarowych czyni z Guitar Riga świetne i uniwersalne narzędzie do nagrywania gitary – w końcu nie musimy wcale podłączać bezpośrednio instrumentu, tylko nagrać na przykład sygnał z preampu lub innego modellera z wyłączoną symulacją kolumny. Sam pozwoliłem sobie na taki eksperyment z Podem XT i rezultat mnie naprawdę zadziwił. Niestety byłem na tyle “mądry”, że tego nie nagrałem, a Pod zdążył powędrować pod aukcyjny młotek – Czytelnikowi pozostaje więc uwierzyć mi na słowo, że było bardzo dobrze :).

Jak już wspomniałem, rozmiar wirtualnego racka uzależniony jest głównie od mocy obliczeniowej komputera i wyobraźni budującego. W praktyce na Pentium IV 2.4 z 512mb ramu i interfejsem audio E-MU 1820 jeden wzmacniacz zajmował średnio do 10% mocy procesora, a pozostałe elementy wahały się w granicach 1-3%. Wydaje się to całkiem sensownym wynikiem biorąc pod uwagę złożoność modelowania wzmacniaczy gitarowych. Bardzo rozbudowane setupy, które budowałem nie wykraczały poza 40% mocy CPU. Jeżeli ktoś potrzebuje nagrać dużo ścieżek gitary, to oczywiście mocy obliczeniowej zawsze jest za mało i w pewnym momencie trzeba zrobić mixdown przetworzonego sygnału. Nie ma w tym niczego dziwnego, w końcu komputery nie są zrobione z gumy i granice wydajności zawsze będą istnieć.

Część sprzętową zestawu stanowi sterownik nożny połączony z dwukanałowym przedwzmacniaczem pozwalającym dostosować sygnał gitarowy do wejścia liniowego karty dźwiękowej. Metalowa konstrukcja sprawia wrażenie mocnej i trwałej. Pedał ekspresji pokryta gumą, dzięki czemu noga się z niego nie ześlizguje. Urządzenie pobiera prąd z baterii 9V lub zasilacza, przy czym może to być zasilacz AC lub DC – w moim wypadku był to 9V stabilizowany Tatarek, którego zwykle używam do efektów gitarowych. Sterownik nożny składa się z 4 przycisków i pedału ekspresji – wszystkie te kontrolery możemy przypisać do dowolnych parametrów w programie. Ciekawostką jest fakt, że sterowanie nie odbywa się za pomocą komunikatów MIDI, tylko sygnałów dźwiękowych wysyłanych na jednym z kanałów wyjściowych. Pozwala to na płynne sterowanie pedałem ekspresji (standardowy Control Change w specyfikacji MIDI jest ograniczone do 128 wartości). Oczywiście program oferuje też pełną obsługę MIDI, więc można zastosować w razie potrzeby większy sterownik, jak choćby Behringer FCB1010. Trochę brakuje najprostszego numerycznego wyświetlacza wskazującego numer aktualnego presetu, który mógłby być bardzo pomocny na scenie...

Image

Od strony funkcjonalnej Guitar Rig zrobił na mnie bardzo duże wrażenie. Łatwa, intuicyjna obsługa i mnogość komponentów pozwala na dostosowanie programu do wielu sytuacji, włączając w to te najbardziej oczywiste – studio, ćwiczenie i granie na żywo. Oczywiście nawet najbardziej wypasiony kombajn gitarowy będzie bezużyteczny, jeśli nie będzie miał wiele do zaoferowania od strony brzmieniowej.

Zacząłem od zapoznania się z presetami dołączonymi przez producenta i tu niestety spotkała mnie dość niemiła niespodzianka - okazało się (jak zwykle w przypadku presetów od producenta), że większość ustawień przygotowanych przez producenta nie nadaje się do niczego. To autentycznie chyba najgorsze ustawienia fabryczne dołączone do produktu, jakie widziałem/słyszałem. Jeżeli ktoś uważa, że presety w Podzie XT nadają się do odsiania, to na te w Guitar Rigu nie będzie chciał nawet spojrzeć. To co teoretycznie ma być prezentacją możliwości programu może mocno do niego zniechęcić. Na szczęście to tylko presety i pierwsza próba “podłubania” pokazuje, że lepiej brzmiące ustawienia są w zasięgu ręki, a jakość przetwarzania jest na wysokim poziomie, jak na Native Instruments przystało. 

Image

W zasadzie mam tylko dwa zastrzeżenia. Jedno dotyczy odpowiedzi wzmacniaczy na artykulację i niuanse brzmieniowe. Szczególnie Gratifier jest pod tym względem dość toporny – ingerencja w sygnał gitary jest tak mocna, że nie słychać niemal żadnej różnicy między brzmieniem humbuckera przy mostku i singla przy gryfie. Przy tym odpowiedź na artykulację jest dość “dziwna” i niezbyt realistyczna w porównaniu do sprzętowego odpowiednika. Sytuację zdaje się poprawiać wstawienie minimalnie odkręconego stompboxa typu overdrive przed wzmacniacz – na przykład Screamera lub Cata (czyli TS9 lub Pro Co Rata), ale pod tym względem Guitar Rigowi jeszcze daleko do bardzo czułego Voxa Tonelaba. Symulacja wzmacniaczy wydaje mi się być piętą achillesową programu i pozostaje liczyć na to, że w kolejnych wersjach zostanie to poprawione. Druga wpadka to Pitch Pedal, czyli wirtualna reprodukcja popularnego pedału Whammy. Jakość efektu niestety nie zachwyca, a co gorsze, dodanie go do racka wprowadza wyczuwalne opóźnienie, co praktycznie dyskwalifikuje go w głównym torze sygnałowym. Nie oznacza to oczywiście, że efekt jest bezużyteczny – zawsze można go użyć równolegle z suchym sygnałem na przykład, żeby tworzyć dwudźwięki, lub obniżyć powtórzenia delaya o oktawę.

 

Oto kilka przykładów brzmienia:

higain

lead

overdrive

rock

rotary

"rzeźnia"

psychodelia

psychodelia 2

Whammy i wzmacniacze to moim zdaniem jedyne słabsze strony przetwarzania zastosowanego w Guitar Rigu. Jakość pozostałych efektów jest co najmniej zadowalająca i zachęca do stosowania na wszystkim co mamy pod ręką.

Image

ImageDobre brzmienie i wysoka jakość przetwarzania w pełni uzasadniają cenę tego prawdziwego gitarowego kombajnu. Native Instruments daje gitarzystom do ręki bardzo rozbudowane narzędzie do nagrywania, ćwiczenia i grania na żywo (dla odważnych, którzy zechcą przynieść komputer na scenę). Dobrze opracowana i otwarta architektura programu pozwala na dodawanie nowych efektów oraz poprawianie obecnych, a dzięki temu, że mamy do czynienia z rozwiązaniem całkowicie programowym nie musimy martwić się, że zestarzeje się tak szybko jak jego sprzętowi konkurenci.

Tomek "Didejek" Sławiński 

Dystrybutor: Audio Factory
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
CETi
Gothart

 

PROMOCJE w Music Center Poznań Śródka

Yamaha HS-50 M - aktywne monitory studyjne

Image

Aktywne monitory studyjne 70 W RMS z przetwornikami 5" LF i 3/4" HF - teraz w Music Center Poznań-Śródka w super cenie i z markowym okablowaniem wysokiej klasy gratis!

Czytaj całość…
 

PROMOCJE w Music Store Poznań

E-MU EMU1212m v2 - 12-kanałowa karta ze sprzętowymi efektami DSP i mikserem

ImageKarta 12-kanałowa z kompletem złączy analogowych i cyfrowych oraz interfejsem MIDI E-MU EMU1212m V2 w cenie 529 zł?  

Czytaj całość…
 

Logowanie

Zarejestruj się, zyskasz możliwość wzięcia udziału w ankietach z nagrodami!





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Interton
T.Burton
Music Center Poznań Śródka
Music Store
Roland
Case-Pack
APS Monitors
Arcade Audio RCF
AudioTech
internetowy sklep Perkusje.pl

Testy gitarowe

BOSS ME-20 - podłogowy multiefekt gitarowy

ImageBoss to firma, której nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Przez lata efekty „w kostce” tego producenta zdobyły sobie rzesze użytkowników, a nawet wielbicieli. Wiele z nich, jak choćby DS-1, DD-3, czy MT-2 mógłbym nawet nazwać klasykami gdyby nie fakt, że tego typu określenia są ostatnimi czasy mocno nadużywane. Nie ma się czemu dziwić. Efekty Bossa zawsze gwarantowały przyzwoite brzmienie zapakowane do pancernej obudowy, za rozsądne pieniądze. Czyli sytuację idealną. Żeby tego było mało, obok kostek Bossa pojawiały się wielkie nazwiska, których tutaj przytaczać raczej nie muszę.

Gambit

Czytaj całość…
 

NAPISZ DO NAS! 

Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test.

info@e-muzyk.net.pl