|
No tak. Polska marketami stoi. Niewiele trzeba było, byśmy wzorce
marketowe przenieśli do sklepów muzycznych. Powoli przestaje się liczyć
marka. Mamy nowego bożka – zowie się „niska cena”. Nie ważne „jak”,
ważne „za ile”. A najlepiej darmo. Niejeden raz na grupach dyskusyjnych
i forach internetowych pojawiają się posty typu „Jaką studyjną kartę
dźwiękową polecacie do kwoty 500 zł”. Albo „Który tani lampowy
przedwzmacniacz da studyjną jakość nagrania?” Taaaak... Rozbestwiła się
nam ta młodzież. Chcą kupować za bezcen i jeszcze dostawać za śmieszne
sumy profesjonalny sprzęt. Uściślijmy – nie ma takiej możliwości, żeby
przedwzmacniacz za 500 zł mógł się równać jakością z analogicznym
urządzeniem kosztującym 2000 zł. Ale...
Radek Barczak

...nie oznacza to, że wszystkie tanie przedwzmacniacze są kiepskiej czy
fatalnej wręcz jakości. Zachowując zdrowy rozsądek i godząc się na
pewne kompromisy można rzeczywiście kupić niedrogie urządzenie, które
zapewni w miarę przyzwoitą jakość brzmienia. Tylko które urządzenie
wybrać? Oto jest pytanie.
Przez ostatnich kilka lat moda na „lampę” osiągnęła monstrualny wręcz
wymiar. Zwłaszcza wśród taniego sprzętu, jak grzyby po deszczu zaczęły
pojawiać się na rynku śmiesznie tanie przedwzmacniacze z bogato
eksponowaną „lampowością” ;))) Czy ta lampowość jest rzeczywiście
uzasadniona? Nie spodziewajmy się profesjonalnego układu z
transformatorem, którego cena nota bene przewyższałaby wartość
całego urządzenia. Lampa w tanich urządzeniach jeśli już w ogóle bierze
udział w kształtowaniu brzmienia, jest zasilana niskim napięciem prądu.
Wydłuża to trwałości takiej lampy, ale powoduje zwykle ograniczenie
pasma i dynamiki toru audio. Zwykle też reklamowana jako
„selekcjonowana”, zainstalowana lampa ma tyle wspólnego z selekcją, co
de-selekcja ;)

Tak się złożyło, że w jednym czasie otrzymaliśmy do testów dwa tanie
(ale nie najtańsze na rynku) przedwzmacniacze. Są to urządzenia firm
ART Tube MP oraz SM Pro Audio TB-101. Pierwszą z tych firm zapewne
większość z nas zna. Zaskakujące, że „lampowe” – a do takich zalicza
się dostarczony do testów przedwzmacniacz Tube MP, produkty oferowane
pod tą marką budzą skrajne emocje. Jednym sprzęt bardzo przypada do
gustu, inni na słowo ART uciekają ;) Ciekawe, dlaczego. To trochę tak,
jak z przedwzmacniaczami czy kompresorami Bellari – przez niektórych
wychwalane pod niebiosa, przez innych po prostu nie lubiane... Z ARTem
jest całkiem podobnie.

SM Pro Audio to na naszym rynku całkiem nowa firma, która przywędrowała
z Australii przez Niemcy, gdzie od jakiegoś czasu zdobywa sobie coraz
szerszą popularność. Warto również zaznaczyć, że marka ta jest obecna
również w USA, gdzie również cieszy się sporym wzięciem. Zwłaszcza
model TB-101 serii Red Valve został w Stanach przyjęty bardzo
pozytywnie. Co to może oznaczać? Czyżby młodzi Amerykanie byli mniej
wymagający niż Polacy?
O co chodzi tak naprawdę w sztuce nagrywania dźwięku? Co jest
najistotniejszym elementem? Czy w profesjonalnych studiach preferowane
są urządzenia „przeźroczyste” dla brzmienia, czy też stawia się na
sprzęt podbarwiający brzmienie? Przyznam, że sam się nie jeden raz
zastanawiałem nad tym, w jakim stopniu wybór konkretnego
przedwzmacniacza czy mikrofonu wpływa na ostateczny efekt brzmieniowy
miksu. I do tej pory nie za bardzo zdecydowałem, czy bardziej cenię
charakterystycznie brzmiące urządzenia, czy też wolę sprzęt, którego
piętna w nagraniu nie słychać... Fakt, że na swoje potrzeby
zdecydowałem się na zakup przedwzmacniacza TLAudio Ivory2 5001, który
według powszechnej opinii (potwierdzonej wielokrotnie praktyką
realizacyjną) gra tak, że go nie słychać. Ani nie obcina któregokolwiek
wycinka pasma, ani nie wzmacnia – gra równo i szeroko. Niekiedy jednak
owa „krystaliczność” brzmienia sprawia, że się zastanawiam, jak tu
„przybrudzić” brzmienie ;) Czyli tak naprawdę w zestawie sprzętu
powinno się mieć i takie urządzenia, które brzmią neutralnie oraz
takie, które brzmienie zabarwiają.
Nie oszukujmy się jednak, że za niewielkie pieniądze kupimy jakikolwiek
przedwzmacniacz, który zagwarantuje nie zmodyfikowane brzmienie. Tani
sprzęt – zwłaszcza ten wyposażony w lampy i to nawet jeśli układ
przedwzmacniacza nie jest tak naprawdę oparty na lampie, modyfikuje
brzmienie. W przypadku droższych urządzeń mówi się, że odciska
charakterystyczne piętno ;) W odniesieniu do taniego sprzętu prędzej
użyjemy stwierdzenia, że brzmienie jest degradowane... Czy do końca tak
jest? Owszem, ale może właśnie poszukujemy tak zdegradowanego
brzmienia? Pamiętajmy i o tym, że do takich przedwzmacniaczy, jak SM
Pro Audio TB-101 czy ART TubeMP nie podłączymy zwykle Neumanna – bo go
nie mamy. Natomiast posłużymy się zwykle mikrofonami z przedziału 500
zł – 1000 zł (o samobójcach kupujących mikrofony „pojemnościowe” za 149
zł nie wspomnę...).

Jakkolwiek oba urządzenia zostały wyprodukowane w Chinach, pozytywnie
zaskakuje poziom wykonania – zarówno obudów, jak „bebechów”.
Potencjometry są zamontowane stabilnie, przyciski precyzyjne, we
wnętrzach (zwłaszcza w TB-101) panuje porządek, płytki i luty są
wykonane na dobrym poziomie. Jedynie pod adresem małego ARTa można
wysunąć zastrzeżenie, iż kondensatory są umieszczone zbyt blisko
radiatorów i lampy, przez co dość mocno się grzeją. A to może nie
wróżyć długowieczności konstrukcji... Ale w końcu konstruktorzy ARTa
wiedzą, co robią.

Przedwzmacniacze nie są lampowe. W przypadku TB-101 układ
przedwzmacniacza zbudowano na popularnym, znanym przynajmniej od 10 lat
układzie NE5532. W torze przedwzmacniacza ARTa Tube MP umieszczono dwa
tranzystory uzupełnione o układ TL072. Czas na lampę przychodzi później
– po prostu sygnał jest przez nią przepuszczany po przedwzmacniaczu.
Próby „lampowego” przesterowania sygnału skończą się niepowodzeniem.
Nie do tego będą służyć oba procesorki. Natomiast z samej rejestracji
sygnału oba urządzenia wywiązują się poprawnie. W SM Pro Audio TB-101
bardziej predestynowane jest środkowe pasmo z delikatnym obcięciem
wysokiego pasma. Z kolei w ART Tube MP górka jest nawet delikatnie
podkreślona, zaś środek delikatnie podcięty.

W TB-101 można próbować kontrolować brzmienie
3-pasmowym korektorem, jednak z górką ostrożnie! Ktoś z konstruktorów
wymyślił sobie, by korektor górno-pasmowy usadzić na 8 kHz, a to zakres
wszelkich syczących i szeleszczących głosek... Może dla wokalistów
śpiewających w języku angielskim jest to do zaakceptowania, ale w
języku polskim to pasmo jest wręcz niebezpieczne. Może się więc okazać,
że próba rozjaśnienia brzmienia będzie owocować podbiciem zgłosek
syczących oraz wszelakich nieefektownych szelestów i mlasków wokalisty
czy lektora.
Oto próbne nagrania wokali – najpierw Baśka Maciąg. W
przypadku tanich przedwzmacniaczy użyliśmy dwa niskobudżetowe mikrofony
AKG C2000B, zaś trzeci przykład to tradycyjny dla naszych testów tandem
TLAudio 5001 + Neumann TLM103. Próbki jak zwykle zarejestrowaliśmy w MM Studio na systemie Pro Tools|MIX+.
wokal (SM Pro Audio TB-101)
wokal (ART TubeMP)
wokal (TLAudio Ivory 5001)
I drugi przykład:
wokal (SM Pro Audio TB-101)
wokal (ART TubeMP)
wokal (TLAudio Ivory 5001)
Już pierwsze dźwięki pokazują, że SM Pro Audio TB-101
dość mocno tnie górne pasmo, co zresztą zostało potwierdzone pomiarem
(na wykresie biała linia to charakterystyka TB-101, zaś zielona to
charakterystyka pasma przenoszenia przedwzmacniacza ART Tube MP).

W przypadku SM Pro Audio TB-101 nie są to wprawdzie duże spadki, ale są
słyszalne. W efekcie TB-101 brzmi bardziej środkiem (tak to odbieramy
subiektywnie), zaś brzmienie Tube MP w odniesieniu do TB-101 odbieramy
tak, jakby... miał podbitą górkę (choć nie ma). Które brzmienie nam
bardziej odpowiada?
Dokonaliśmy dodatkowych nagrań w różny sposób wysterowując układ
przedwzmacniaczy obu testowanych urządzeń – oto kolejne przykłady. W
pierwszej kolejności ustawiono maksymalny poziom wyjściowy i odpowiedni
dla sygnału poziom wejściowy. Śpiewa Paula Leśna.
SM Pro Audio TB-101 (max IN)
ART TubeMP (max IN)
TLAudio Ivory 5001 (max IN)
Kolejne przykłady nagrano przy minimalnym ustawieniu poziomu wejściowego i zmniejszonym poziomie wyjściowym.
SM Pro Audio TB-101 (min. IN)
ART TubeMP (min. IN)
TLAudio Ivory 5001 (min IN)
I drugi przykład wokalu Pauli:
SM Pro Audio TB-101 (max IN)
ART TubeMP (max IN)
TLAudio Ivory 5001 (max IN)
SM Pro Audio TB-101 (min. IN)
ART TubeMP (min. IN)
TLAudio Ivory 5001 (min IN)
Wyraźnie słychać, że przy maksymalnym wzmocnieniu
przedwzmacniacza dźwięk staje się bardziej rozedrgany, poniekąd
bliższy, ale i brudniejszy. Pamiętajmy przy tym cały czas, że do
testowanych podłączone zostały mikrofony AKG C2000B, zaś do TLAudio
5001 mikrofon Neumann TLM103.
Nagraliśmy również akordeon posługując się
mikrofonami Tonsil Mc-265 (sekcję basową nagraliśmy przez TLM103
podłączonego do TLAudio Ivory 5001).
akordeon (SM Pro Audio TB-101)
akordeon (ART TubeMP)
akordeon (TLAudio Ivory 5001)
Udostępniamy również w pliku ZIP oddzielne ślady
(jedna partia basowa + oddzielne ślady nagrane przez poszczególne
przedwzmacniacze) tak, by można było sobie przełączać w jakiejkolwiek
aplikacji wielośladowej.

W ramach testów na swoich Ibanezach zagrał również
Wojtek Hoffmann. Przykłady gitar elektrycznych nagraliśmy na
wzmacniaczu Crate GT15R – to takie głośne maleństwo ;) Posłużyliśmy się
mikrofonami Shure SM57.
SM Pro Audio TB-101
ART TubeMP TLAudio Ivory 5001
Oto przykłady gitary akustycznej nagranej przez
mikrofony AKG C2000B podłączone do testowanych przedwzmacniaczy oraz
Neumanna TLM103 podłączonego do TLAudio Ivory 5001:
akustyk 1 (SM Pro Audio TB-101)
akustyk 1 (ART TubeMP)
akustyk 1 (TLAudio Ivory 5001)
akustyk 2 (SM Pro Audio TB-101)
akustyk 2 (ART TubeMP)
akustyk 2 (TLAudio Ivory 5001)


Test nie byłby pełen, gdybyśmy nie nagrali czystych sygnałów akustyka i
elektryka wpiętego w wejście instrumentalne testowanych
przedwzmacniaczy. Oto przykłady:
SMPro TB-101 (elektryk po kablu)
ART TubeMP (elektryk po kablu)
SMPro TB-101 (akustyk po kablu) ART TubeMP (akustyk po kablu)
ART Tube MP wyposażono w prosty limiter, którego raczej nie należy
włączać – chyba, że w nagraniach stopy lub werbla (ale w takiej roli
raczej nie będzie wykorzystywany).

W SM Pro Audio TB-101 znalazł się optokompresor z płynną regulacją
nachylenia kompresji (od 1.5:1 do 10:1), przełącznikami czasów ataku
(wolny/szybki) oraz zwolnienia kompresji (wolne/szybkie). Nie bardzo
jestem w stanie zrozumieć, dlaczego wskaźniki diodowe nie pokazują
stopnia tłumienia przez kompresor... Załączenie się kompresora jest
sygnalizowane jedynie diodą COMP, która zmienia kolor z zielonego na
czerwony.
Kompresor w wielu przypadkach sprawdza się brzmieniowo, może poza
bardzo zróżnicowanymi dynamicznie wokalami – po prostu kompresor nie
dość szybko się załącza. Ale umówmy się – żaden kompresor w urządzeniu
za 500 zł nie sprosta wszystkim sygnałom. Zresztą nawet multitest
drogich i powszechnie cenionych kompresorów pokazuje, że nie ma
jednego, uniwersalnego i idealnego kompresora.
Oto próbki wykorzystane w multiteście kompresorów, które przepuściliśmy również przez testowane urządzenia.
wokal żeński (źródło)
wokal żeński (TB-101)
wokal żeński (TubeMP)
wokal męski (źródło)
wokal męski (TB-101)
wokal męski (TubeMP)
lektor (źródło)
lektor (TB-101)
lektor (TubeMP)
saksofon (źródło)
saksofon (TB-101)
saksofon (TubeMP)
gitara akustyczna (źródło)
gitara akustyczna (TB-101)
gitara akustyczna (TubeMP)
gitara basowa (źródło)
gitara basowa (TB-101)
gitara basowa (TubeMP)
gitara basowa 'slap' (źródło)
gitara basowa 'slap' (TB-101)
gitara basowa 'slap' (TubeMP)
werbel (źródło)
werbel (TB-101)
werbel (TubeMP)
'stopa' (źródło)
'stopa' (TB-101)
'stopa' (TubeMP)

Wysłuchanie powyższych przykładów z pewnością pomaga
wyrobić sobie własną opinię o testowanych urządzeniach. Czy warte są
swojej ceny?
Wydaje się, że zwłaszcza przedwzmacniacz ART TubeMP
broni się całkiem dobrze w przypadku większości testowych nagrań. Układ
przedwzmacniacza nie szumi, a brzmienie jest postrzegane jako
atrakcyjne. O dziwo, interesujące efekty brzmieniowe można również
uzyskać „przepuszczając” niektóre przynajmniej sygnały przez układ
limitera. Zdecydowanie na przykład brzmienie stopy zyskało na
masywności i głębi. O czym to świadczy? Że limiter na pewno nie jest
„przeźroczysty” ;-) Ale już nie czepiajmy się. Zdecydowanie można
polecić tego szkraba jako pierwszy – zapewne przez długi czas jedyny –
przedwzmacniacz mikrofonowy do domowego studia. My ze swojej strony
przyznajemy nagrodę temu przedwzmacniaczowi.
SM Pro Audio jest na pewno lepiej wyposażonym
urządzeniem. I nieco droższym. Ale też w większym stopniu modyfikuje
brzmienie. Jego wybór to kompromis pomiędzy funkcjonalnością, a
brzmieniem jakiego poszukujemy. Oczywiście, na etapie miksu można
nagrany sygnał „podrasować”. W wielu przypadkach nawet nie tylko można,
a wręcz należy... Ale z kolei nawet tak prosty kompresor pozwoli na
większy komfort w czasie nagrywania. Którą opcję wybierzemy?
Przedwzmacniacz ART TubeMP dostarczył do testów sklep Music Store.
Przedwzmacniacz SM Pro Audio TB-101 do testów dostarczyła firma Sound Import. |