|
Miałem do czynienia z niejednym sprzętowym rejestratorem. Jednak w
większości przypadków deklarowane przez producenta parametry wyglądały
bardzo interesująco tylko na papierze. W rzeczywistości ograniczenia w
ilości nagrywanych i odtwarzanych jednocześnie śladów oraz dostępnych
jednocześnie efektów były na tyle uciążliwe, że rejestrator kosztujący
kilkanaście tysięcy złotych przegrywał w przedbiegach z dobrze
skonfigurowanym komputerem. Dostarczony do testów najnowszy rejestrator
Korga D32XD zmienił nieco moje podejście do tego typu urządzeń.
Radek Barczak

Pierwszy kontakt z D32XD okazał się bardzo budujący.
Urządzenie jest stosunkowo lekkie (14 kg) i dość spore. Rozplanowanie
tłumików, przycisków funkcyjnych, wyświetlacza i potencjometrów wokół
niego jest wzorcowe. Dostęp jest łatwy, intuicyjny, a wszystko jest w
słusznych od siebie odstępach tak, że nie ma ryzyka, że coś wciśniemy
przypadkiem. Poza tum klawisze wymagają zdecydowanego nacisku, by daną
funkcję/menu włączyć. Choć i tak głównym elementem sterującym będzie
wyświetlacz – jak przystało na nowoczesne urządzenie Korga spory LCD
jest dotykowy i wyposażony w mechanizm nachylenia go pod odpowiednim
kątem ;) Praktycznie rzecz biorąc 80% pracy wykonamy dotykając
odpowiednie pola na wyświetlaczu i posługując się zlokalizowanymi obok
potencjometrami i przyciskami! Mimo, że wyświetlacz nie jest kolorowy
ani nie jest gigantyczny praca okazuje się w większości sytuacji
wygodniejsza, niż bieganie myszką po ekranie komputera ;) Pewnie
dlatego producent nie przewidział możliwości zainstalowania dodatkowego
monitora, myszki i klawiatury...
Najistotniejsze jednak, że włączając urządzenie nie musiałem zaglądać do instrukcji obsługi! Zajrzałem tylko raz
by dowiedzieć się, jak ustawiać lokatory/markery. I to wszystko!
Struktura poszczególnych menu jest tak klarowna, że aż oczywista i
mając już niejakie obycie z cyfrowymi mikserami i rejestratorami
instrukcja praktycznie okazała się zbędna.
Czym jest D32XD? Kompletną stacją roboczą, na której
zrealizujemy kompletne nagranie począwszy od procesu rejestracji (nawet
16 śladów jednocześnie!), poprzez zmiksowanie materiału, zmasterowanie
i wypalenie na płycie. Wyposażenie D32XD naprawdę nie wymaga stosowania
zewnętrznych urządzeń peryferyjnych takich, jak kompresory, korektory,
procesory efektów itp. – choć dodatkowe procesory zewnętrzne można
podłączyć. Wszystko jest jednak dostępne we wnętrzu D32XD i to w
ilościach absolutnie wystarczających. Choćby kompresory. Na wejściach
wbudowane są kompresory analogowe (!). Standardowo jest ich 8 dla
kanałów mikrofonowo-liniowych. Opcją jest dodatkowych 8 wejść
liniowo-instrumentalnych, dla których można również zainstalować opcję
dodatkowych 8 kompresorów analogowych. Dzięki temu jeszcze przed
przetwornikami analogowo-cyfrowymi (oczywiście 24-bitowymi) można
„zabezpieczyć” sygnał przed przesterowaniem. Na dodatkowym wejściu
instrumentalnym (właściwie gitarowym ;) zainstalowano prosty symulator
brzmienia wzmacniacza tak, że podłączona gitara nie brzmi „sucho”.
Dźwięk można nagrywać w następujących trybach:
• 16-bit/44.1 kHz
• 16-bit/48 kHz
• 24-bit/44.1 kHz
• 24-bit/48 kHz
• 24-bit/96 kHz
W trybach 16-bitowych można jednocześnie nagrywać 16 śladów, a
odtwarzać 32. Producent podaje, że w trybie 24-bit/44.1 kHz można
jednocześnie zarejestrować 8 śladów odtwarzając 16 śladów. Ciekawe...
Nam „udało się” nagrać 12 śladów (fakt, że bez odtwarzania już
nagranych). W trybie 24-bit/96 kHz można jednocześnie nagrać 4 ślady
odtwarzając 8. pewnym utrudnieniem jest, że w trybie nagrywania
„podrzutkowego” (PUNCH-IN/OUT) ilość rejestrowanych śladów zmniejsza
się o połowę... Trochę szkoda, ale w końcu można sobie z tym poradzić
odpowiednio organizując sobie pracę.
Korg D32XD został wyposażony w 8 torów mikrofonowo-liniowych na
niskoszumowych układach scalonych. Przedwzmacniacze dysponują tłumikiem
PAD –20 dB oraz oddzielnie załączanym zasilaniem Phantom +48V.
Faktycznie preampy nie szumią. Czułość została tak dobrana, że
nagrywając dalsze ujęcia chóru przez np. mikrofony Tonsil Mc-265
potencjometr był ustawiony na godzinę 10/11. Przy nagrywaniu akordeonu
przez AKG C2000B + Tonsil Mc-265 trzeba było ustawić wzmocnienie na ok.
godzinę 11/12. Przy nagrywaniu wokalu na C2000B przy włączonym tłumiku
PAD wystarczyło ustawić czułość wejścia na godzinę 10. Funkcja
odwrócenia fazy jest realizowana z poziomu menu każdego z kanałów
oddzielnie.
Wartościowym dodatkiem jest wejście instrumentalne umieszczone z przodu
rejestratora. Przeznaczone jest do nagrywania gitary elektrycznej,
elektroakustycznej lub basowej. Ciekawostką – wcale przydatną – jest
możliwość wykorzystania w kanale wejściowym symulatora wzmacniaczy
gitarowych dający całkiem interesujące efekty brzmieniowe. Jedzie
oczywiście ciut „cyfrą”, ale na akceptowalnym poziomie.

Doskonałym rozwiązaniem jest zainstalowanie analogowych kompresorów dla
każdego kanału wejściowego. Trudno oczywiście rozpływać się nad
jakością brzmienia samej kompresji – TLAudio to to nie jest, ale w
praktyce i tak kompresor będzie służyć raczej jako ogranicznik poziomu
(limiter) i z tego zadania wywiązuje się bardzo dobrze (ma bardzo
krótkie czasy ataku). A do „przydawania” brzmienia lepiej chyba
posłużyć się bardzo fajnymi algorytmami kompresji w blokach DSP, w tym
stworzonymi na bazie technologii modelowania analogowego ;) Dostępność
dla każdego kanału analogowego kompresora/limitera na wejściu działa
bardzo kojąco zwłaszcza na nerwy realizatora nagrania koncertu. W
trakcie ustawiania parametrów kompresorów analogowych ciut wkurzające
jest, że aby wirtualna „gałka” załapała czułość/wartość wprowadzaną za
pośrednictwem umieszczonych poniżej wyświetlacza potencjometrów trzeba
przekręcić potencjometr na wartość poniżej tej ustawionej aktualnie.
Czyli aby zwiększyć wartość jakiegoś parametru wpierw trzeba ją
delikatnie obniżyć ;) Ot, taka drobna niedoskonałość, którą zapewne
programiści w następnej edycji systemu operacyjnego naprawią.
By uaktywnić ślad/kanał do nagrania wystarczy wcisnąć przycisk REC/PLAY
dla wybranego kanału lub kanałów. Trochę szkoda, że w trakcie
nagrywania nie można wyłączyć jednego śladu/kanału by włączyć inny.
Każdy kanał rejestratora udostępnia 8 ścieżek wirtualnych – oznacza to
zwykle, że możliwe jest nagranie do 8 wersji każdej z partii. Można
oczywiście korzystać ze śladów wirtualnych do nagrywania/przechowywania
różnych sygnałów. Pracując w technice międzyzgrań (wszystko oczywiście
odbywa się w domenie cyfrowej) nasz miks może być budowany z nawet
setki śladów. Przy 32 kanałach odtwarzających i 8 ścieżkach wirtualnych
na jeden kanał zyskujemy w końcu pokaźną liczbę 256 śladów + ślady
MasterTrack...

Konfiguracja wejść jako źródeł sygnału, kanałów miksu, wysyłek i
ewentualnych kanałów monitorowych nie przedstawia żadnej trudności. W
sekcji MIXER dostępna jest krosownica sygnałów (INPUT/OUTPUT), jak
również okno konfiguracji kompresorów analogowych, korektorów, korekty
fazy, kanałów monitorowych. Również w sekcji MIXER udostępniono moduł
uaktywniania automatyki parametrów, ich nagrywania oraz ewentualną
edycję.

Tłumiki są zmotoryzowane (odczytywanych jest 127 poziomów), więc po
„wbiciu” automatyki suwaki szaleją ;) Automatyce podlegają również
poziomy wysyłek SEND, włączanie/wyłączanie tracku nagrania oraz
panorama. Pewnym mankamentem jest, że nie możemy nagrać za jednym
podejściem automatyki wszystkich tych parametrów, gdyż jednocześnie
można zarejestrować tylko jeden z automatyzowanych parametrów... Czyli
oddzielnie nagrywamy włączanie/wyłączanie kanałów, automatykę poziomów,
wysyłek na efekty lub zmiany ustawienia w panoramie. Dane automatyki
można edytować/kasować, więc ewentualne korekty zawsze można
wprowadzić.
Super-wygodne jest rozwiązana regulacja korektorów
barwy. Oddzielne przyciski dla czterech pasm korektora uzupełnione są
potencjometrami determinującymi poziom wzmocnienia/osłabienia pasma
(+/-15 dB), częstotliwość ośrodkowej korektora (wszystkie są skalowane
w zakresie 21 Hz – 20 kHz) oraz jego dobroć – dla wszystkich pasm od Q
= 0.1 do Q =10, a dla skrajnych pasm dodatkowo udostępnione są
korektory półkowe.
Korg D32XD udostępnia bogaty zestaw efektów, zarówno
insertowych mogących działać w trybie mono lub stereo, korektorów dla
każdego kanału, jak również efektów globalnych i bloku Master
wyposażonego w algorytmy masteringowe i 8-zakresowy korektor
parametryczny. Do tego system jest już wstępnie skonfigurowany do
współpracy z dwoma stereofonicznymi lub czterema monofonicznymi
efektami zewnętrznymi z dedykowanymi potencjometrami SEND.
Pod wieloma względami obsługa bloku efektów przypomina to, co oferują
wtyczki programowe – edycja dostępna jest za pośrednictwem interfejsu
graficznego, a do dyspozycji są programy fabryczne i komórki na
programy użytkownika. Biblioteka efektów jest zresztą ogromna, a
wszystkie są realizowane sprzętowo przez dedykowane układy DSP nie
wprowadzając tym samym tak nie lubianych przez realizatorów i muzyków
opóźnień. Pod względem jakości efektów nie można producentowi nic
zarzucić – zarówno efekty dynamiczne, jak delaye czy pogłosy są na
absolutnie zadowalającym poziomie. Pogłosy są czyste i głębokie i nie
słychać w nich metaliczności. Oto lista bloków udostępnionych w D32XD:
• efekty insertowe: 8 algorytmów (blok1) + 16 (blok2)
• efekty master: 2
• efekty masteringowe: 1
Jako, że efekty są realizowane przez układy DSP o skończonej
wydajności, maksymalna ilość efektów może być mniejsza od ilości
dostępnych bloków – wiele zależy od zastosowanych algorytmów, stopnia
ich skomplikowania i żarłoczności na moc DSP. Niemniej w standardowych
sytuacjach przez zastosowanie np. kompresorów korzystających z
technologii modelowania analogowego ilość może się zmniejszyć o 2-3
bloki. Korzystając z międzyzgrania można oczywiście zwolnić moc DSP na
następne efekty, a zgrywając sygnał wewnętrznie (cyfrowo) nie tracimy
jakości.

Pod względem manualnym rozmieszczenie wszystkich manipulatorów i
kontrolerów D32XD może uchodzić za wzorzec ergonomii. Przyciski są
trwałe, dzięki pewnemu oporowi w działaniu trudno o przypadkową zmianę
parametru lub nie chciane przejście do innego menu. Zdecydowanie nie
trzeba mieć delikatnych rączek i szczupłych paluszków ;) – odstępy
między potencjometrami są wystarczająco duże.

Możliwości edycji nagranego materiału w zasadzie nie odbiegają od
wzorców wyznaczanych przez oprogramowanie komputerowe. Edycja jest
realizowana za pośrednictwem interfejsu graficznego z wizualizacją
plików dźwiękowych w postaci falowej. Znacznie przyśpiesza edycję fakt,
że danej operacji można poddać nie tylko jeden ślad, a kilka na raz
(jest oddzielne okienko edycyjne do zaznaczenia, które ślady chcemy
poddać edycji). Do dyspozycji są takie funkcje, jak: CopyTrack,
InsertTrack, EraseTrack, DeleteTrack, SwapTrack, ReverseTrack,
OptimizeTrack, Exp/CompTrack, CopyWholeTrack, SwapWholeTrack,
FadeTrack, NormalizeTrack.

No i zawsze, gdy nie jesteśmy zadowoleni z efektu
brzmieniowego edycji, możemy cofnąć operację – w pamięci systemu
zachowywanych jest 16 poziomów UNDO pozwalających przywrócić sytuację
sprzed wybranych działań edycyjnych. Przywróceniu podlegają następujące
operacje:
• nagrywanie
• import plików audio
• wszystkie funkcje edycji tracków.
Z pewnością istotnym elementem dla wielu użytkowników
rejestratora będzie zaimplementowanie synchronizacji MTC i MMC. Bez
problemu można zsynchronizować D32XD z np. sekwencerem Cubase SX czy
Sonar 4 – synchronizacja działa sprawnie i bez zająknięcia.
Jeśli miałbym szukać minusów testowanego rejestratora, to zabrakło mi w
bloku edycji tracków podstawowej moim zdanie funkcji przesuwania
nagranych bloków w czasie (po prostu funkcji MOVE). W celu przesunięcia
materiału trzeba go było kopiować... Wprawdzie operacja kopiowania trwa
szybko, ale mimo wszystko jest to rozwiązanie ciut „na około” ;) Pewnym
mankamentem jest również to, że w trybie edycji tracków ustawianie
początku i końca zakresu czasowego, w jakim dana funkcja ma być
zastosowana nie pozwala na zmianę czasu „zgrubnie”, np. wg sekund czy
nawet minut, a działa w milisekundach! Chcąc ustawić początek o kilka
sekund lub minut kółko alpha-dial się zagrzeje, a nasz nadgarstek po
kilku takich operacjach przejdzie na emeryturę! W „normalnym” trybie
np. podglądu wielośladowego dotykając pola milisekund, sekund, minut
czy godzin, kółkiem alpha-dial możemy zmieniać właśnie te wartości.
Dlaczego nie ma takiej możliwości w trybie edycji? Na szczęście jest
rozwiązanie – również nieco „na około”, ale jest... Wystarczy w trybie
podglądu multitrackowym ustawić markery 1 i 2 w miejscach, w których ma
nastąpić początek i koniec edycji, a w trybie edycji pozycja zostanie
przejęta z oznaczeń markerów 1 i 2. Należy się spodziewać, że w
następnej wersji oprogramowania D32XD producent naprawi te
niedociągnięcia... Na szczęście bowiem system operacyjny rejestratora
można uaktualniać samodzielnie dzięki umieszczeniu go w pamięci
FlashROM. W testowanym egzemplarzy była zainstalowana najnowsza wersja
v.2.01.
Dane dźwiękowe zapisywane są w formacie własnym urządzenia na pierwszą
partycję wewnętrznego twardego dysku o pojemności 60 GB. Istnieje
możliwość eksportu plików dźwiękowych do postaci WAV na drugą partycję
w formacie FAT (PC), jak również zapisanie ich na płycie CD-ROM. Warto
również odnotować, że sesje można zapisać w formie backupu na
płycie/płytach lub partycji PC, by później przenieść ją na przez USB na
komputer. To drugie rozwiązanie wydaje się o tyle uciążliwe, że...
przenoszenie powiedzmy sesji mającej 1 GB przez USB 1.1 potrwa dłużej,
niż zgranie materiału na płyty CD (istnieje możliwość nagrania kopii
backup na wielu płytach).
Struktura katalogowa i organizacyjna systemu sprawia, że praktycznie
rzecz biorąc każdy utwór powinien być nagrywany w oddzielnym pliku
SONG. Wynika to stąd, że płyta audio jest wypalana na bazie zgrań
MASTER TRACK poszczególnych plików sesji, a znaczniki ścieżek płyty są
generowane na bazie właśnie oddzielnych plików sesyjnych. Jeśli w
jednym pliku sesji mamy kilka utworów zgranych do śladu MASTER TRACK,
na płytę audio nagra nam się jeden utwór... Trochę to komplikuje
kompilację płyty, ale z drugiej strony i z tym problemem można sobie
poradzić. Wystarczy stworzyć oddzielne pliki/sesje funkcją SAVE AS i
później w odpowiedniej kolejności fragmenty tak, by uzyskać oddzielne
utwory. Trzeba również pamiętać o tym, że kolejność utworów na
nagrywanej płycie Audio CD wynika z kolejności SONGów. Może się to
okazać uciążliwe... Ale nie ma róży bez kolców. Takim kolcem jest
również moim zdaniem wyposażenie D32XD tylko w optyczne złącza cyfrowe
(standardowo wejście i wyjście S/PDIF, a opcjonalnie również ADAT).
Okażę się zapewne malkontentem, ale dziwi mnie również wyposażenie tak
zaawansowanego rejestratora w „multimedialny” gadżet, jakim jest
automat perkusyjny – fakt, że dość zaawansowany, ale na co to komu?
Znacznie bardziej pożądanym wyposażeniem byłyby cyfrowe złącza
elektryczne.

Co jakiś czas nagrywam koncerty i różne wyjazdowe sesje. Zwykle moje
autko trzeszczy w szwach, by pomieścić cały sprzęt, bo prócz statywów,
mikrofonów i okablowania dochodzi duży komputer w skrzyni, cały osprzęt
komputera no i trzy spore skrzynie rack z przedwzmacniaczami i
procesorami dynamicznymi. Tak się złożyło, że miałem już wcześniej
uzgodnioną sesję nagraniową poznańskiego chóru Motet et Madrigal
pod dyrekcją prof. Leszka Bajona. Właściwie z marszu, zamiast ładować
do samochodu swój sprzęt wziąłem D32XD. Ot, taki ryzykant ze mnie ;)
Jedynym mankamentem przedsięwzięcia wydała mi się konieczność wożenia
rejestratora w przydużawym kartonie – o ile sam rejestrator jest wręcz
kompaktowych rozmiarów i bez problemu może go nieść jeden człowiek, to
karton z racji znacznie większych wymiarów (w celu zabezpieczenia w
transporcie delikatnego w końcu urządzenia) musiało nieść dwóch ludzi.
Dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na pomysł, by tego typu rejestratory
już fabrycznie pakować w case’y choćby z tworzywa sztucznego? Ale
wróćmy do meritum.
Nagrania realizowaliśmy w kościele – było bardzo
zimno (ok. 3 st. Celsjusza) oraz wilgotno i ciut się bałem, że w takiej
temperaturze, wniesiony z nagrzanego samochodu rejestrator zacznie się
buntować. Nic z tego ;) Działał bez zarzutu. Obawiałem się również o
ciszę. W kościele jest strasznie cicho. No i ta dość niosąca
akustyka... Korg D32XD jest jak najbardziej wyposażony w wentylatorki
chłodzące strategiczne układy elektroniczne no i ma wbudowany twardy
dysk. Bałem się, że być może odgłosy pracy rejestratora zagłuszą ciszę.
Dotąd nie dorobiłem się „pyty” (na razie zainwestowałem jedynie w
profesjonalne okablowanie firmy Prospecta ;), a ponieważ najdłuższe
kable mają 18 metrów (bo i po co dłuższe, skoro docelowo ma być „pyta”)
byłem zmuszony ustawić rejestrator w stosunkowo niewielkiej odległości
od mikrofonów i chóru. Obawiałem się przede wszystkim o jeden
wentylatorek wyciągający ciepłe powietrze z wnętrza rejestratora na
zewnątrz. Głośnością przypomina działanie wentylatorków instalowanych w
laptopach. Na szczęście obawy były płonne – wentylatorek jest na tyle
cichy, że nawet w odległości ok. 3 metrów od najbliższego mikrofonu nie
było go słychać.
Chór ująłem ośmioma mikrofonami. Osiem mikrofonów to sporo – sporo
biorąc pod uwagę ilość źródeł szumów. Wiadomo, że potencjalnie szumią i
mikrofony, i przedwzmacniacze. W tym przypadku bardziej mikrofony, gdyż
preampy zainstalowane w D32XD praktycznie, przy użytecznych
wzmocnieniach sygnału, nie szumią. Nie można oczywiście porównywać ich
brzmienia do przedwzmacniaczy kosztujących 1000 zł za jeden kanał i
więcej, ale są zupełnie przyzwoite i absolutnie wystarczają do
profesjonalnego zrealizowania nagrania. Proponuję posłuchać dwóch
przykładów – oczywiście zmiksowanych na D32XD.
przykład 1
przykład 2
Na D32XD wykonałem również miks jednego z utworów sesji zespoły „Przed
Czy Po”. Zastosowałem procesory efektów dostępne w testowanym
rejestratorze – w tym masteringowy kompresor wielopasmowy na wyjściu.
Oto nagranie:
przykład 3
Do testów otrzymaliśmy najbardziej „wypasioną” konfigurację wyposażoną
w opcjonalne moduły dodatkowych 8 wejść, 8 dodatkowych kompresorów
analogowych dla tychże wejść oraz wejście i wyjście ADAT z
synchronizacją WORD CLOCK. Sam rejestrator kosztuje 13883 zł,
zainstalowane opcje to dodatkowy koszt 2680 zł. Razem koszt urządzenia
wzrasta więc do całkiem sporej sumy 16563 zł. To sporo... Ale czy dużo?
Policzmy koszt adekwatnej do D32XD konfiguracji zbudowanej w oparciu o
komputer przenośny:
• komputer typu laptop – na tyle silny, by uciągnął przetwarzanie plug-inów: 5000 zł
• oprogramowanie: 3000 zł
• dwa 8-kanałowe interfejsy audio z przedwzmacniaczami mikrofonowymi: 9000 zł
• 16 torów kompresorów analogowych: przynajmniej 3000 zł
No i wszystko trzeba zapakować w skrzynie rack, czyli dodatkowy 1000
zł. Pomijam tu kwestię kontrolerów potrafiących zastąpić zmotoryzowane
tłumiki w D32XD. Dodatkowo problemem w konfiguracji komputerowej będzie
kwestia opóźnień (latencji), które w tego typu systemach są normą...
Więc jak się okazuje D32XD droższy od komputera nie jest. Jest
kompaktowy, przenośny, łatwy w obsłudze, wyposażony w całkowicie
wystarczającą ilość procesorów efektów realizowanych przez dedykowane
układy DSP, zapewniający dużą ilość wejść oraz możliwość funkcjonowania
nie tylko jako rejestrator, ale i mikser cyfrowy do obsługi dźwięku na
przodach i na scenie. Na pewno konieczność jednorazowego wydania ponad
16 tys. złotych jest bolesna. Dla realizatorów parających się zwłaszcza
nagraniami „wyjazdowymi”, jak choćby koncerty czy nagrania „w terenie”
D32XD jest świetnym rozwiązaniem. Przyznam, że do pracy na D32XD
przyzwyczaiłem się do tego stopnia, że przechodząc na nagrywanie i
edycję na komputerze miałem odruchową chęć dotykania ekranu ;) To
naprawdę rewelacyjne rozwiązanie zasadniczo przyspieszające pracę. I
wcale w trakcie pracy – wbrew wcześniejszym wątpliwościom – nie brakuje
myszki, klawiatury czy zewnętrznego monitora. Oczywiście, gdyby
wyświetlacz w D32XD był jeszcze większy, nie pogniewałbym się – a na
pewno nie pogniewaliby się starsi użytkownicy, dla których praca na
wyświetlaczu wielkości pudełka od płyty kompaktowej będzie zapewne
wymagać używania okularów ;) Ale prawdą jest i to, że ten wyświetlacz
po prostu wchłania. Jest wręcz niebezpieczny...
W dobie niesamowitego rozwoju komputerowych technologii dźwiękowych
można by zapytać, czy sprzętowe rejestratory mają w ogóle jakąkolwiek
przyszłość? Odpowiedź jest prosta – jeśli są zrealizowane w taki
sposób, jak Korg D32XD, to z pewnością tak. I wszystko na temat ;)
Radek Barczak
Dystrybutor: Mega Music |