|
Małe jest piękne. To powiedzenie
znane od lat sprawdza się po raz kolejny. Dostałem bowiem do rąk
bardzo małe pudełeczka, które zastąpiły mi duży
wzmacniacz lub całe studio nagraniowe. Kiedyś będąc w trasie,
ćwiczenie na gitarze po koncercie w zaciszu pokoju hotelowego było
prawie niemożliwe. Jeśli miałeś gitarę akustyczną to jakoś
szło, ale o elektryku można było zapomnieć.
Wojciech Hoffmann

Minęło tak niewiele lat i proszę,
już mogę poćwiczyć w komfortowych studyjnych warunkach wyciągając
praktycznie z kieszeni spodni małe pudełeczko firmy VOX. I już nic
innego nie pozostaje jak tylko podłączyć gitarę i słuchawki i...
....i tu zaczyna się ostra jazda bez trzymanki.
Firma VOX znana od początku świata z
produkcji legendarnych wzmacniaczy zbudowała teraz swoje wzmacniacze
w mikroskopijnym wydaniu. I tutaj zaskoczenie.. Walory brzmieniowe
tego małego diabełka są zaskakujące. Dostałem do przetestowania
trzy kostki - CLASSIC ROCK, METAL i AC30. Po pierwszym szarpnięciu
strun po prostu oniemiałem. Usłyszałem wspaniałe soczyste i
bardzo klarowne brzmienia. To wprost niewiarygodne. Grając na
jakiejkolwiek gitarze poczułem tak klasyczne brzmienia, jak w THE
ROLLING STONES, THE BEATLES lub U2 i innych zespołów
brytyjskich z lat sześćdziesiątych. Na dodatek to wszystko można
bez problemu podłączyć do komputera i po prostu nagrać za pomocą
wyjścia słuchawkowego doprowadzając sygnał do wejścia liniowego
karty dźwiękowej komputera. Pomimo mojego metalowego zacięcia,
najbardziej przypadła mi do gustu wersja CLASSIC ROCK. Najbardziej
przypominała mi MARSHALLOWE brzmienie no i VOXowe, bo w końcu to
kostka VOXA, ale i ten i ten to przecież brytyjski produkt.
Kostki oczywiście tak jak prawdziwe
piecyki można regulować potencjometrami. Nie jest ich dużo, ale
wystarczy do ustawienia porządnego i zadowalającego brzmienia i
zaspokojenia najbardziej wyrafinowanych uszu. Te trzy gałki to GAIN,
TONE i VOLUME. Czyli możemy zwiększać lub zmniejszać czułość
ustawić pasującą nam barwę no i „głośność uszną”. Ale
nie ma się co martwić, krew z uszu nie poleci.
No może w przypadku kostki do
metalowego grania. Różnica między kostkami polega na
zwiększeniu GAINA i chyba na troszkę innej korekcji barwy. Przy
użyciu kostki METAL mamy dość dużo ulubionej przez metallowców
„siary”!!!. Nasycenie przesteru jest również
zadowalające. Tak więc polecam wszystkim „szatanom” i
„szarpidrutom” , he , he , he!!!!!
Kostka CLASSIC ROCK jest naprawdę
imponująca. Jak wyżej już wspomniałem, mając do dyspozycji
jakiegoś FENDERA Strata lub gitarę podobną, z przykręcanym gryfem
możemy poczuć się jak LED ZEPPELIN FREE BUDGIE BLACK SABATH lub
DEEP PURPLE. Przesteru jest wystarczająco dużo, ale przy zachowaniu
klarowności. Taki mini-Marshall.
Natomiast kostka AC30 to najbardziej
doskonały wzór legendarnego wzmacniacza. Ma dużo mniej
przesteru niż pozostałe, ale też jest doskonałym
odzwierciedleniem pierwowzoru. I nie chodzi tutaj przecież o to,
żeby to wszystko było tak jak na scenie bo przecież nie takie
zadanie mają te kostki, ale firmie udało się w znakomity sposób
nawiązać do protoplastów.
Wszystkim polecam gorąco te cacka, bo
pomagają znacząco podczas ćwiczeń na gitarce i dają komfort
przeżycia przez sąsiadów, którzy nienawidzą
chrapania zza ściany a co dopiero chrapliwego dźwięku gitary. Te
barwy od razu wprowadzają nas w świat muzyki lat sześćdziesiątych
po poczujemy się jak Keith Richards lub Ron Wood z THE ROLLING
STONES albo legendarny JEFF BECK.
Do kostki możemy podłączyć również
jakikolwiek odtwarzacz CD lub MP3 lub automat perkusyjny. Jedyną
wadą tego urządzenia według mnie to to, że nie posiada metronomu,
ale.... No właśnie kostka - jest po prostu za mała, żeby się
tam zmieścił jakiś pałker lub metronom... Ale z całą powagą.
Urządzenia są tak dobre, że trzeba pominąć te małe w końcu
niedogodności. Ja w każdym razie natychmiast stałem się
posiadaczem kostki typu CLASSIC ROCK :-) Na jednym zestawie alkalicznym mini-wzmak pracuje nawet 13 godzin (około). Co do wad – w zasadzie
jest tylko jedna. W przypadku niektórych gniazd w gitarach
mini-wzmacniacze mają tendencję do wysuwania się (na 5 moich gitar
mini-wzmak „uciekał” z jednej). W wersji drugiej amPlugów
producent powinien znaleźć na tę przypadłość jakieś
ulepszenie.
A teraz do sklepów po kostki!
Wprawdzie z takiej kostki rosołu nie będzie, ale satysfakcja
gwarantowana. A na dowód poziomu brzmienia kilka zagrywek (za
każdym razem na początku GAIN był na minimum, za każdą frazą
był zwiększany aż do osiągnięcia pełni brzmienia :-)) i mój
utwór NYC nagrany na każdej z kostek (wszystkie gałki na
maksa w prawo :-)) na mojej „siódemce” Ibaneza. Bez
żadnych efektów, pogłosów i innych „oszukiwaczy”.
Czysty sygnał z amPlugów. Te mini-wzmaki to niemal studyjny
sprzęt! Zapraszam do słuchania.
Przykłady dźwiękowe (sample) VOX amPlug Classic Rock
***
Przykłady dźwiękowe (sample) VOX amPlug AC30
***
Przykłady dźwiękowe (sample) VOX amPlug Metal
Voyth
Do testów dostarczył: Mega Music
|