Alesis Vocalist PlayMate
26.12.2004.

Image... czyli Alezisowy grajo-kumpel dla Wokalistów.

O co chodzi? Na początek trochę własnych przeżyć. Od sześciu lat pracuję jako realizator nagrań. Do pewnego czasu robiłem to pod opiekuńczymi skrzydłami poznańskiego MM Studia. Kilkukrotnie spotkałem się w swojej pracy z osobami (czytaj: klientami), którym trudno było wytłumaczyć, że tak naprawdę to nie da się wyciąć wokalu z ich ulubionej płyty Michaela Jacksona, żeby ich sześcioletnia córka mogła zaśpiewać do oryginalnego podkładu „Billie Jean” na przeglądzie piosenki dziecięcej w Swarzędzu. Oczywiście przypadków było więcej i dotyczyły również innych ulubionych płyt i innych dzieci, a nawet dorosłych wykonawców. Bardzo to wszystko zagmatwane... ale do rzeczy. Takie działania są skazane na niepowodzenie, bo – przyjmijmy to za pewnik – NIE DA SIĘ TEGO ZROBIĆ.

Arek Namysłowski

Image

Ha ha!!! Cóż bardziej mylnego. Jakiż byłem nieuprzejmy dla tych wszystkich ludzi. Jaki niedouczony. WSTYD! Przecież od lat powstają plug-iny do Nero o nazwie Karaoke, że o sławetnym Korel Sound nie wspomnę ;) A Alesis wypuścił odtwarzacz kompaktowy z takim procesorem, który to właśnie robi. To, czyli wycina wokal. To znaczy taki był zamiar inżynierów z Alesisa, a może takie zapotrzebowanie zgłosili marketingowcy z tej firmy? Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Proszę się nie bać, nie jest aż tak źle.

Wygląd i guziczki
Urządzenie jest naprawdę ładne i na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie profesjonalnego. Z lewego boku wysuwa nam się kieszeń. Na górze widać sporawe, jak na tak w sumie niewielkie urządzenie, pokrętła. A z tyłu XLR do podłączenie mikrofonu. No... zawodowo do bólu.

Image 

Co widać?
Duży i czytelny wyświetlacz pokazujący wszystkie funkcje! Jaki jest aktywny program efektów, który numer z płyty odtwarzamy, ile czasu jest do końca utwory (lub od początku), o ile dźwięk jest transponowany, przyspieszany/spowalniany itd. Tak – to śliczne grajotko pozwala zmieniać tonację bez zmiany tempa (+/-7 półtonów), zwalniać i przyspieszać (+/-50%) bez zmiany tonacji ;) Możemy również zmienić jednocześnie i tempo, i wysokość (pitch –80 do +80 centów).

A czym możemy kręcić i w co dusić?
Mamy tu też duże pokrętło głośności, pokrętło balansu między wokalem i tym co odgrywa CD, pokrętło wyboru efektów i pokrętło poziomu głośności efektu. A na samym dole, tuż za pokrętłem „effect mix” znajduje się najważniejszy przycisk tego cacuszka. Przycisk „Vocal Cancel”. Na razie powiem tylko tyle, że działa on w trzech różnych pozycjach. A opis jego działania pozostawię sobie na deser...

Pod wyświetlaczem mamy jeszcze kilka guziczków. Przycisk powtarzania, sposobu wyświetlania czasu (utworu, całej płyty, w trybie do przodu i od tyłu). Poniżej przycisk otwierania i zamykania kieszeni i przyciski do tworzenia pętli. Start, end, set i on/off. Stworzenie takiej pętli nie jest trudne. Wiem, bo próbowałem. I bardzo mi się spodobało. Przez chwilę byłem sobie takim domorosłym „di-dżejem”. Mówię wam czad! Działa toto znakomicie.

Image

Z tyłu wygląda poważnie i profesjonalnie. Włącznik zasilania, obok gniazdo do kabla zasilającego (takie jak w komputerze), poniżej przełącznik napięcia sieciowego (z Amerykańskiego 115V/60Hz na Europejskie 230V/50Hz). Posuwając się dalej w prawo natrafiamy na gniazdo XLR z regulacją poziomu wejściowego, co sugeruje że zastosowano przedwzmacniacz mikrofonowy. Obok sygnałowe wejście liniowe (producent podpowiada, że można tędy podłączyć sobie jakiś instrument bądź syntezator, ale wtedy nie będziemy mogli skorzystać z multiprocesora efektów. Co za szkoda!). Dalej dwa wejścia słuchawkowe i w końcu liniowe wyjścia mono L i R. Wszystkie wejścia i wyjścia, oczywiście oprócz XLR, są dużo-jackowe.

Image

Teraz na chwilkę wrócę do sekcji efektowej. Urządzenie zaopatrzone jest w procesor efektów proponujący nam 32 różne efekty: pogłosy, dileje, echa, chorusy flangery, przestery i kilka śmiesznych efektów specjalnych jak na przykład głos robocika. Efekty mogą być dodane do wokalu, czyli po podłączeniu mikrofonu. Odrobinę popisów didżejskich w zmianie programów prezentuje Radek w nagraniu, w którym skutecznie przeszkadzał Pauli ;)

You Will Never Now (mp3/192 kbps; 7.5 MB)

Image Tyle na początek... tu zaczyna być problem. Wyobraźmy sobie sytuację na pozór idealną, to znaczy: mamy dynamiczny mikrofon (my skorzystaliśmy z AKG D-880S), mamy odpowiedni kabelek, możemy się nawet pokusić o stwierdzenie, że mamy, w jakimś tam stopniu, szkolony głos. Łączymy to wszystko razem zgodnie z instrukcją i z wrodzonym bądź wyuczonym rozsądkiem i... słabo. Pokrętełko na wejściu mikrofonu się kręci, ale ostrożnie z ruchami! Potencjometr jest tak maciupki, że łatwo przesterować sygnał... No i przydałby się w torze kompresor – przecież Alesis słynie z przyzwoitych kompresorów, ale niestety w Vocalist PlayMate kompresora nie przewidziano. A szkoda :(

No i teraz zapowiadany powrót do przycisku „wychlastywania wokalu”. Jak już wspominałem (albo nie), możemy wybrać trzy różne stopnie usuwania śpiewu z oryginalnych nagrań. Producent napisał, że wyboru algorytmu powinniśmy dokonać sami biorąc pod uwagę specyfikę i rodzaj nagrania z jakim mamy do czynienia. No więc... usuwanie wokali i działa, i nie. Znaczy – działa nie do końca. A nie mówiłem? Przez 6 lat tłumaczyłem i nic! Ale ludziom to można gadać i gadać, a oni i tak przyjdą za godzinę i będą twierdzić, że się da. Żeby nie było, że od samego początku byłem sceptykiem, to rzucę przykładami.

Pomyślałem, że nagrania nowoczesne, czyli takie dokonane po roku 85 poprzedniego stulecia, na starcie odpadają, bo w miksach było wykorzystywane dużo „bajerów efekciarskich”. Dla przyzwoitości zapuściłem The brand new heavies z 94 i się nie dało. Tło wokalu zostawało, a przy okazji wylatywały z nagrania również instrumenty. Albo działy się inne dziwne rzeczy. Stwierdziłem, że trzeba sięgnąć do nagrań pionierów hip-hopu ze Stanów. Może nie używali chorusów ani pogłosów... Używali. Public Enemy w 87 a LL Cool J w 85 przeczuwali, że karaoke będzie cieszyło się dużym zainteresowaniem na początku następnego wieku. No to sięgnąłem jeszcze głębiej. Mam dość dziwaczną płytę z piosenkami Ike’a i Tiny Turnerów z lat... bardzo różnych. Sukces! Wydaje się, że jakoś tak w latach 60 nagrania nie były, tak bardzo jak później, masakrowane efektami. I w przypadku takich nagrań, czasami, efekt jest satysfakcjonujący. Dobrze algorytm usuwania wokalu sprawdzi się w nagraniach koncertowych, w których nie ma przekombinowania efektami. Ale moment – to dopiero pierwsza odsłona. Czas na prawdziwy test – z wokalistami w roli głównej ;)

I tutaj co następuje? Czyżby sukces?

ImageWedług słów wokalistów urządzonko jest świetne. To idealny kombajn do ćwiczenia i na chałtury. Nie tylko pozwala na usunięcie wokalu z oryginalnych nagrań (śladowe pozostałości i tak podczas śpiewu są „przykrywane” głosem wokalisty wzbogaconego... następnym pogłosem ;)).
Bardzo fajnie brzmią zainstalowane w Alesisie pogłosy. I to również dzięki nim resztki wokalu tłuczące się w skrajnych częściach panoramy nagle magicznie znikają – jeśli wokalista właśnie śpiewa.

Wokaliści docenili zwłaszcza takie opcje, jak transponowanie materiału z CD (zazwyczaj wszyscy obniżali sobie nagranie ;), choć już przy obniżeniu o cały ton w dół słychać, że coś jest z dźwiękiem nie tak. Ale przy obniżeniu o półton praktycznie różnicy nie ma.

Image 

No i najważniejsze – jak udowodnił Radek zabawiając się w didżeja podczas nagrywania przykładów, łatwo spowodować osłupienie u wokalistów (a na pewno u wokalistek ;). Oto przykład „zaniemówienia”:

fragment „Fifteen Minutes"



...i dalej krótka dyskusja


...a następnie podejście na czysto „Fifteen Minutes”.

ImageDo tego pamiętajmy, że Vocalist PlayMate wcale nie musi służyć do haniebnego usuwaniu wokalu z gotowych nagrań – mając własne „podkłady” na CD można po prostu traktować Vocalista jako zintegrowany odtwarzacz z preampem mikrofonowym i sekcją procesora wokalowego. Oto przykład, w którym zastosowaliśmy pogłos Golden Plate:

„Nobody”.

we wszystkich zaprezentowanych w teście przykładach dźwiękowych śpiewa Paulina Leśna

Wyjaśnijmy sobie jeszcze jedno... Proces wycinania wokalu z nagrania wycina nie tylko wokal. Generalnie obniża jakość nagrania, burzy plany stereo, zaburza kompletnie fazy, obcina pasmo i likwiduje również niektóre partie instrumentalne (zwłaszcza instrumentów dętych). Nie jest więc Vocalist PlayMate panaceum dla osób parających się nagrywaniem podkładów na chałtury. Tego nikt nie łyknie. Co innego wokaliści, którzy mają za zadanie pośpiewać „do kotleta” – do tych celów (zwłaszcza gdy w tle słychać szczęk widelców i filiżanek ;) urządzonko jest genialne. Na pewno sporą popularnością będzie się cieszyć również w klubach karaoke. Jednak tak naprawdę sukcesu Vocalista upatrywać należy w innej grupie odbiorców... W dobie tak dużej popularności wszelkich konkursów typu „Idol”, „Droga do gwiazd” itp. Vocalist również ma szanse zostać gwiazdą ;) Zwłaszcza, że cena jest mocno przystępna – kosztuje 1327 zł! Jak rodzic się uprze zrobić z pociechy gwiazdę, to na pewno zainwestuje takie pieniądze ;)))

Image 

Podsumowanko
Alesis Vocalist PlayMate na pewno nie jest profesjonalnym urządzeniem studyjnym. Ale profesjonalnym sprzętem jest bez wątpienia. Sprawdza się w zastosowaniach, do jakich został stworzony, choć kilka elementów można by poprawić... Dlaczego nie ma kompresora w urządzeniu dedykowanym wokalistom? Dlaczego włączenie funkcji wycinania wokalu z nagrania jest tak słyszalna w działaniu? Dlaczego odtwarzacz CD nie czyta płyt z plikami mp3? Dlaczego po uruchomieniu pierwszego algorytmy wycinania wokalu, by go wyłączyć trzeba najpierw... uruchomić dwa następne, po czym przy trzecim naciśnięciu przycisku wyłączymy funkcję wycinania? No i wreszcie – dlaczego jeden z najważniejszych potencjometrów wysterowania przedwzmacniacza mikrofonowego jest tak maciupki?

ImageDla wokalistów Vocalist PlayMate może okazać się najlepszym przyjacielem tak w ćwiczeniu, jak w pracy. Ale to nie wszystko. Można spokojnie stwierdzić, że Alesis znakomicie broni się jako wysokiej klasy zabawka dla ludzkości. Całej ludzkości. Zimą przy kominku, latem przy grillu – płytka, mikrofon, delikatne nagłośnienie i... śpiewamy! No pewnie! Kto nam zabroni? A jak już nam się znudzi śpiewactwo, to mamy świetny odtwarzacz kompaktowy, na którym można nawet powbijać „loopy”. No czad normalnie na maxa! I możemy w gimnazjum, albo w liceum obskoczyć dyskotekę klasową, albo szkolną z Alasisem i jeszcze jednym odtwarzaczem. Czegóż więcej sobie życzyć? Może tylko tego, że kiedyś pojawi się jakiś naprawdę profesjonalny Korel Sound v.3 (czyli „wychlastywacz wokalu”) dla super-profesjonalnych „twardzieli”, ale z drugiej strony po co...

Image


Zachęcam do zabawy, bo to bardzo rozluźnia i dostarcza niezapomnianych przeżyć.

Pozdrawiam

Jeden z ludzkości
Arek Namysłowski
Dystrybutor: Lauda-Audio 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
CETi
Gothart

 

PROMOCJE w Music Center Poznań Śródka

Hofner HC-502 + GigBag GRATIS!

Image

Klasyczna gitara niemieckiego producenta cieszącego się doskonała opinię za wysoką jakość wykonania. Teraz pokrowiec GIG-BAG GRATIS!

Czytaj całość…
 

PROMOCJE w Music Store Poznań

T.Burton LE 2006 W-CE - gitara elektroakustyczna z litą świerkową płytą rezonansową

Image

Gitara elektroakustyczna dreadnaught Limited Edition 2006 z belkowaniem "scalloped" i litą świerkową płytą wierzchnią. 

Czytaj całość…
 

Logowanie

Zarejestruj się, zyskasz możliwość wzięcia udziału w ankietach z nagrodami!





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Roland
Case-Pack
Music Store
Interton
internetowy sklep Perkusje.pl
Arcade Audio RCF
AudioTech
Music Center Poznań Śródka
T.Burton
APS Monitors