|
Niedawno mieliśmy w testach Mercedesa wśród systemów bezprzewodowych.
Teraz przyszła kolej na system niskobudżetowy. Do testów otrzymaliśmy
jeden z najtańszych na polskim rynku systemów UHF w dwóch wersjach:
wokalowej z mikrofonem do ręki wyposażonym – jak informuje producent na
pudełku i w instrukcji obsługi – we wkładkę pochodzącą z klasycznego
mikrofonu Shure SM58 oraz wersję gitarową (instrumentalną) z
nadajnikiem typu body-pack. Jak sprawowały się oba systemy?
Radek Barczak

Wiele szumu zrobiło się ostatnio wokół zmian zakresów
częstotliwości, z których bez naruszenia prawa można pracować na
systemach bezprzewodowych. Najgorzej mają Ci, którzy dotychczas
korzystali z systemów VHF – według nowych uregulowań prawnych możliwe
jest korzystanie z nadajników o mocy maksymalnej 2 mW... Na szczęście
ceny systemów UHF znacznie spadły, a prezentowane modele firmy NADY
powinny spełnić oczekiwania mniej wymagających użytkowników. No i na
pewną są „koszerne” w stosunku do panującego nam nie-miłościwie prawa...
NADY to firma z długoletnimi tradycjami, która znana
jest – również i w Polsce – przede wszystkim z produkcji systemów
bezprzewodowych. Jak chwali się sam producent, sprzedano ponad 2
miliony systemów z logo NADY. Założyciel firmy John Nady jako jeden z
pierwszych zajął się problemem redukcji szumów związanych z transmisją
bezprzewodową – głównie dzięki temu systemy NADY stały się w latach 80.
tak popularne. Już na początku lat 90. John Nady rozpoczął pracę nad
systemem UHF. Nie koniec to pionierskiej działalności założyciela firmy
– jak „wieść gminna” niesie, ponoć w ogóle pierwszy bezprzewodowy
system do gitary został zaprojektowany i wykonany właśnie przez firmę
NADY. Tak przynajmniej powiedział mi znajomy gitarzysta, który zresztą
użytkuje system tej firmy właśnie do gitary.

Nadesłane do testów systemy UHF10 wyprodukowano w Chinach. Jak
większość obecnie produkowanego sprzętu. Dostarczane są w tekturowych
kartonikach, które od biedy mogą służyć również do transportu. Są to
dwuantenowe systemy Diversity o stałych częstotliwościach transmisji –
w ofercie są systemy o częstotliwościach roboczych od 794 MHz do 820
MHz. Przełączanie sygnału realizowane jest przez układ DigiTRU
Diversity. Działa skutecznie, a przełączanie sygnałów jest
niesłyszalne. Odbiornik jest wyposażony w diody informujące, która
antena aktualnie pracuje, a ponadto diody informujące o przesterowaniu
i włączeniu zasilania. Z tyłu zainstalowano zdublowane złącza
wyjściowe: mikrofonowe XLR + liniowe jack 1/4”. Odbiornik dysponuje
ręcznie regulowaną bramką squelch blokującą sygnały powstające
przez zakłócenia intermodulacyjne. Niepokojącym może być tylko fakt
braku jakiegokolwiek zabezpieczenia wtyku zasilacza przed przypadkowym
wysunięciem go z gniazda...

Do testów trafił model z mikrofonowym nadajnikiem doręcznym oraz tzw. body pack
umożliwiający pracę z sygnałami instrumentalnymi, mikrofonami
nagłownymi i lavalier. Mikrofon nadajnika do ręki wyposażony został w
kapsułę pochodzącą z Shure SM58.

Nie oznacza to jednak, że cechuje się podobną charakterystyka
przenoszenia... Różni się – i to dość znacznie. Powoływanie się na
klasycznego eSeMa58 to pośród producentów mikrofonów niskobudżetowych
chyba najstarszy chwyt marketingowy ;) I zawsze działa! Inna sprawa, że
nie każdy musi wiedzieć, że nawet jeśli zainstalowana jest identyczna
wkładka, to po drodze jest jeszcze wiele etapów wpływających na
brzmienie mikrofonu... Choćby samo „nastrojenie” wkładki, że o
elektronice mikrofonu nie wspomnę. A więc powiedzmy wprost – mikrofon
zainstalowany w systemie UHF10 nie brzmi tak samo jak SM58. Oto
przykłady, w których zaśpiewała Paulina Leśna:
Shure SM58
NADY UHF10 mic
Inna sprawa, że mikrofon brzmi wystarczająco fajnie, by się nim
zainteresować. Do tego konstrukcja obudowy mikrofonu zdaje się być
dosłownie „zerżnięta” z bezprzewodowych wersji SM58. Przekrój obudowy
jest tak samo jak w „oryginale” podobnych rozmiarów, czyli... dość
spory (po prostu grubaśny ;), a sposób zainstalowania baterii wręcz
identyczny.
Nadajnik mikrofonowy zasilany jest 9V baterią pozwalającą na nawet 7
godzin ciągłej pracy (ważne, żeby była to markowa bateria, gdyż
dołączona do zestawu „chińska” bateryjka „zdechła” po niecałych 2
godzinach pracy). Mikrofon cechuje się niską czułością (0.9 mV/Pa), co
w warunkach koncertowych jest nawet pożądane. Co ważne „od tyłu”
czułość spada na tyle, że nie trzeba obawiać się sprzęgów od monitorów
scenicznych (na wykresie charakterystyki dolny przebieg). Okazuje się
jednak, że wyprowadzając sygnał z odbiornika do miksera złączem
liniowym trzeba nieco wzmocnić sygnał. Gorzej, jeśli chcemy doprowadzić
sygnał do np. systemu zapisu, w którym wejścia liniowe pracują ze stałą
czułością – wówczas trzeba posłużyć się wyjściem mikrofonowym, by móc
wzmocnić sygnał.
Dokładnie tak uczyniliśmy w trakcie nagrania koncertu zespołu Dreamland
– ja „wziąłem” sobie sygnał z wyjścia mikrofonowego, a nagłośnieniowiec
z wyjścia liniowego podnosząc nieco wzmocnienie kanału. Na koncercie z
systemu UHF10 korzystał raper – Tomek „Hipo” Hilbert. Oto nagranie
jednego z utworów z koncertu Dreamlandu:
"Jak Mamy Grać"
Mastering został wykonany przez Przemka Ślużyńskiego ( MM Studio ).

Z zestawem instrumentalnym miałem większy kłopot... Znaczy – kłopot
bynajmniej nie dotyczył sprzętu, a mentalności i uprzedzeń gitarzystów
do systemów bezprzewodowych. Na dwukrotną propozycję zagrania na
koncertach na testowanym zestawie UHF10 dwukrotnie usłyszałem „NIE, bo
bezprzewody szumią, tną pasmo, obniżają dynamikę i źle brzmią. Poza tym
to zawsze kłopot... Jeszcze nie zadziała i co?”. Odmówił mi zarówno
Wojtek Hoffmann, jak Maciek Slowhand Syroczyński z Dreamland’u. Taaaaak...

Zemsta jest rozkoszą bogów ;) Na nagraniową sesję testową (tradycyjnie w MM Studio;) zaprosiłem Wojtka Hoffmanna (również tradycyjnie ;) w celu nagrania próbek. Co się wydarzyło? Oto żywcem wzięte nagranie:
UHF10 oraz "kabel"
A teraz jeszcze raz tekst Wojtka Hoffmanna. Skończyło się na tym, że Wojtek zaanektował system na potrzeby swoich koncertów ;)
Nagraliśmy również poglądowe próbki gitary basowej:
bas po linii
bas przez UHF10
Wnioski nasuwają się automatycznie – system
bezprzewodowy rozjaśnia brzmienie sprawiając, że jest bardziej
selektywne. Naturalnie oznacza to przekłamywanie sygnału, ale nie jest
to degradacja brzmienia. Jednocześnie okazuje się, że system nie
wprowadza szumów, dynamikę również pozostawia we względnym spokoju.
Fakt, że brzmi inaczej niż „kabel” (jaśniej). Ale jeśli się to
zaakceptuje, to UHF10 jest ciekawą propozycją dla gitarzystów.
Skuteczność została zweryfikowana już na dwóch koncertach ;) Czyżby
kolejny mit został obalony?
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że podany w instrukcji czas pracy na
jednej baterii (do 10 godzin) jest cokolwiek przesadzony... Nam udało
się (ryzykując...) przepracować ok. 5 godzin, po czym zapaliła się
czerwona dioda informująca o wyczerpaniu baterii. Po 30 minutach
zniekształcenia były na tyle słyszalne, że baterię trzeba było
wymienić. Najlepiej – po prostu – przed koncertem najlepiej zawsze
założyć nową baterię... Albo świeżo naładowany akumulatorek ;)
Nadajnik jest bardzo lekki (lżejszy od baterii :)), udostępnia
regulację wzmocnienia, włącznik z funkcją oczekiwania oraz wejście
mini-jack 1/8” z gwintem pozwalającym przykręcić złącze wejściowe
(kabel jack 1/ 4” – mini-jack 1/8” o długosci 80 cm znajduje się w
komplecie).
Dokręcany do obudowy zaczep jest sztywny i wydaje się, że powinien
sprostać próbie czasu. A nawet jeśli się złamie, można go łatwo
wymienić (pod warunkiem, że dystrybutor posiada takowy w serwisie...).
Systemy serii UHF10 sprawdziły się działaniu. Są praktycznie
bezobsługowe – włącz i działaj. Albo... nie, jeśli ktoś inny pracuje na
systemie bezprzewodowym o zbliżonej częstotliwości. To w zasadzie
jedyne niebezpieczeństwo. Ale przecież nie jest to sprzęt dedykowany
zastosowaniom profesjonalnym, a raczej na potrzeby zespołów i
niewielkich instalacji stacjonarnych. Korzystając z UHF10 w różnych
sytuacjach na odległościach do ok. 30 metrów nie napotkaliśmy
poważniejszego problemu. Raz tylko musieliśmy przestawić odbiornik
nieco wyżej.
Nie można mieć również pretensji o to, że system bezprzewodowy za 900
zł z nadajnikiem mikrofonowym nie brzmi tak szlachetnie jak oryginalny
Shure SM58. Ale do większości zadań brzmienie mikrofonu jest
przynajmniej akceptowalne. Również wersja z nadajnikiem body pack
powinna znaleźć grono użytkowników, choć ewidentnie przekłamuje
dźwięk... W końcu komuś to może się właśnie podobać. Właśnie
gitarzystom ;)

Postanowiliśmy stworzyć nową kategorię „nagradzania” sprzętu i
instrumentów – będziemy nią wyróżniać te z nich, które przy niskiej
cenie cechują się funkcjonalnością i skutecznością działania. NADY
UHF10 całkowicie zasługuje na taką nominację.
Radek Barczak
Dystrybutor: Audiostacja |