|
Dzisiaj mam zaszczyt zająć się czymś w rodzaju relikwii, jaką stała się
nagle (może nie całkiem...) gitara o zagadkowej nazwie PRS, czyli jedno
z najpopularniejszych obecnie wioseł na świecie. Panie i Panowie – oto
PAUL REED SMITH, do tego model Santana w wersji SE.
Wociech Hoffmann

Gitara jak gitara. Ma 6 strun, 2 potencjometry – siła i barwa tonu,
mostek typu tremolo vintage (troszkę zmodyfikowany) i trójpozycyjny
przełącznik sterujący kolejnością przetworników. No i co jest
niecałkiem zagadkowe, przypomina swoim kształtem gitarę. Jeśli chodzi o
kształt, to jest to widok zaiste wyborny. Według mnie są tylko dwa
takie kształty – a właściwie trzy, bo w tę kategorię wchodzi jeszcze
GIBSON LP na którym to zdaje się oparto głównie projekt słynnego i
opisywanego PRS-a. Chodzi mi o to, że ten kształt przypomina
najbardziej czarowny i inspirujący każdego muzyka (gitarologa) obraz,
czyli widok kobiecego ciała ;) I niech nikt mi nie zaprzecza, że to
jest główny powód dla którego my wioślarze chwyciliśmy za gryfy gitar.
Na gitarę najlepiej i najpewniej – mówiąc prostolinijnie – wyrywało się
panienki!!!

A ta gitara prezentuje się po prostu wspaniale. Do tego jest bardzo starannie wykonana – w końcu marka zobowiązuje.
Ale wróćmy do meritum. Gitara, którą testowałem, nie należy do moich
ukochanych. Zawsze nr 1 będzie dla mnie GIBSON LP, chociaż dziesięć lat
temu pokochałem też IBANEZA JEM-a. A kto mi zabroni kochać się aż w
dwóch? Ale i Santana SE ma swoje przymioty. Jeśli chodzi o dźwięk, to
jest on bardzo rasowy i tłusty na wzór amerykańskiego społeczeństwa z
cholesterolem w żyłach. Dźwięk jest klarowny, ale i ciepły. I baaardzo
rockowy. Nic też dziwnego – wszak gitara ma wbudowane dwa przetworniki
typu humbucker co gwarantuje nam długi sustain. Dlatego gitarę tą tak
ukochali sobie „rasiści” od ciemnych i ciężkich zagrywek. Co ważne,
gitara świetnie brzmi sama z siebie na sucho. Zapewne to zasługa
mahoniowego korpusu, ale również świetnego spasowania gryfu, który
również gra.
Pomimo przepięknego koloru cherry – takiego jak kiedyś był mój GIBSON
SG – nie kupiłbym jednak tego wiosła, chociaż cena jest super
atrakcyjna. I nie dlatego, że jest to zła gitara. Wprost przeciwnie –
jest to bardzo profesjonalny instrument, dobrze, mięsiście brzmiący i
znakomicie strojący. Mam zastrzeżenia tylko do dwóch rzeczy. I być może
to nie są żadne wady dla innych gitarzystów.
Po pierwsze przeraża mnie grubość gryfu. Myślałem, że GIBSON LP ma
najgrubszy gryf na świecie, a tu... nic podobnego. Gryf PRSa jest
grubszy. Może przyzwyczaiłbym się do tego, ale po co? Mam swoje lata i
do tego pewnie jestem spaczony, bo w moim IBANEZIE gryfu właściwie nie
ma... To znaczy – na zdjęciach jest ;) Jest to chyba najcieńszy gryf na
świecie. W efekcie „wyścigowcy” nie będą zadowoleni. Inna sprawa, że
taka konstrukcja gryfu skłania wręcz do oszczędnego grania mocno
osadzonych riffów.
Druga sprawa to położenie przełącznika. Chylę czoła wszystkim, którzy
posiadają takowe wiosło i dają sobie radę z szybkim przełączaniem
pozycji przystawek. Ja nie mogłem sobie poradzić. Być może PRS-owcy
grają na jednej barwie, więc im to nie przeszkadza. Ale ja zmieniam
dosyć często położenie mojego przełącznika i umiejscowienie go w
testowanej gitarze nie bardzo mi odpowiada. W chwili przełączania
trzeba cofnąć rękę aż za mostek o jakieś 15 cm. W chwili szybkiego
piórkowania nie ma właściwie czasu na żadne ruchy. Ponieważ mam już
swoje lata, to może nie nadążam z ręką? Ale zaraz... Santana, dla
którego zaprojektowano protoplastę testowanego przeze mnie modelu, jest
ode mnie jednak starszy o co najmniej jedną dekadę i daje sobie jakoś
radę. No to może trzeba poćwiczyć?
Gitara jak na swój masywny wygląd nie jest wcale
ciężka. A zbudowana jest z przepięknego mahoniu o wyrazistych słojach.
Myślę, że wielu muzykom będzie się podobać. Osobiście polecam ją
szczerze każdemu, kto dysponuje kwotą nieco ponad 2 tys. zł, a nie ma
ambicji zostać szybkostrzelnym wymiataczem. Jeśli liczy się przede
wszystkim mocne brzmienie do ciężkiego rockowego grania, PRS będzie
świetnym wyborem.
Użyłem PRSa w nagraniach jednego z numerów na najnowszą płytę TURBO, która ukaże się lada tydzień. Oto kilka przykładów:
przykład 1 kanał lewy: BoxElectronics TAURUS H-130
kanał prawy: Peavey 5150
przykład 2 kanał lewy: BoxElectronics TAURUS H-130
kanał prawy: Marshall JCM900
solo 1 kanał lewy: BoxElectronics TAURUS H-130
kanał prawy: Peavey 5150
zagrane na przystawce przy gryfie
solo 2 kanał lewy: BoxElectronics TAURUS H-130
kanał prawy: Marshall JCM900
zagrane na przystawce przy mostku
solo neck pickup nagrane na Peavey 5150 solo bridge pickup nagrane na Peavey 5150
Gitara została dostarczona w bardzo eleganckim i praktycznym futerale,
który można zarzucić na ramię, wsiąść do autobusu lub jakiegoś innego
METRA, wpaść do dziewczyny i zagrać jej parę rockowych RIFF’ów. Sukces
GWARANTOWANY!!!
A ponieważ szczegółowe opisy tego wiosła w rodzaju gdzie są wkręcone
śrubki i z jakiej elektroniki składa się ta fabryka rocka pojawiły się
już w niejednej gazecie, to pozwolicie moi drodzy, że nie będę się
więcej zgłębiał w szczegóły. Wszystkich „technicznych” odsyłam do prasy
katalogowej.
Swoją osobą mogę tylko bez pudła polecić tę gitarę naszym muzykom. Do
bankomatów marsz i po wiosła. No to do zobaczenia na scenie ;)
Pozdrawiam i życzę sukcesów
Wojciech Hoffmann
Dystrybutor: FX Music
|