|
Pamiętam swe pierwsze doświadczenia z bezprzewodowymi mikrofonami.
Nieraz zdarzało się, że nawet markowe systemy były na tyle kapryśne i
niestabilne, że w szczególnych warunkach lokalowych korzystanie z
mikrofonu było niemal niemożliwe. Zdarzało się i tak, że z mikrofonem
bezprzewodowym mającym z założenia dać muzykowi „wolność” na scenie nie
należało się zbytnio ruszać ;) Dzisiaj możemy się już z tego śmiać,
zwłaszcza stając się właścicielem choćby takiego zestawu, jak testowany
AKG WMS400.
Radek Barczak
Nowoczesny system bezprzewodowy ma działać w każdych warunkach.
Wystarczy włączyć i korzystać – niezależnie od miejsca, w jakim jest
wykorzystywany. I takim systemem jest WMS400. Tu nie ma żartów – ten
model choć zaliczany do klasy „średniej” udostępnia wszystko to, co
jeszcze niedawno było dostępne w modelach za 5000 zł i więcej. Mamy
więc do dyspozycji automatyczne wyszukiwanie wolnych częstotliwości,
bezprzewodowe programowanie nadajnika na podczerwień oraz zdublowane
wyjście audio. Ale po kolei.
Pierwszą zauważalną cechą systemu jest nowoczesny i nietuzinkowy
designe. Nie zapomniano jednak o funkcjonalności. Przedni panel
odbiornika SR400 prócz dużego i czytelnego wyświetlacza LCD udostępnia
szereg kontrolek informujących o pracy zarówno odbiornika, jak
współpracującego z nim nadajnika. SR400 jest odbiornikiem true diversity
co oznacza, że jest wyposażony w podwójny, dwuantenowy układ odbiorczy
– sygnał odbierany jest z układu, który otrzymuje silniejszy sygnał i w
zależności od sytuacji przełącza się automatycznie. O tym, który układ
odbiorczy aktualnie dostarcza nam sygnał informują diody na panelu
przednim.
Na wyświetlaczu może być prezentowanych kilka różnych informacji, np.
poziom sygnału, nazwa programu, grupa i kanał transmisji (możliwe jest
uaktywnienie maksymalnie 12 kanałów w jednej grupie). Selekcji można
dokonać oczywiście ręcznie, ale... znacznie lepiej skorzystać z
automatycznego przeszukiwania grup oraz kanałów w ramach grupy.
Dysponując tylko jednym egzemplarzem systemu WMS400 nie mogliśmy co
prawda zweryfikować skuteczności systemu wyszukiwania, ale w różnych
światowych mediach odnaleźliśmy informacje, że bez problemów
uruchomiono instalacje składające się z kilkudziesięciu systemów
WMS400. Wierzymy więc na słowo.
Świetnie rozwiązano regulację poziomu wyjściowego
sygnału z nadajnika – na przednim panelu umieszczono potencjometr
obrotowy, który można „wcisnąć” w celu zabezpieczenia przed przypadkową
zmianą poziomu. Uzupełnieniem funkcji kontroli sygnału jest dioda LED
informująca o przesterowaniu. Do tego przy przesterowaniu odbiornika na
czerwono zapala się cały wyświetlacz. Również na czerwono wyświetlacz
zapala się w przypadku osiągnięcia przez baterię lub akumulator w
nadajniku zbyt niskiego poziomu naładowania.
Przyznam, że raz funkcja ta „uratowała” mi nagranie
koncertu Guitar Super Trio w rozszerzonym składzie (Marek Raduli,
Witold Łukaszewski, Jerzy Styczyński, Wojciech Hoffmann). Witkowi
podstawiłem do wokalu właśnie system WMS400. W połowie koncertu okazało
się, że zainstalowałem w nadajniku nie do końca naładowany
akumulatorek... Na szczęście wyświetlacz odbiornika wyświetlił świecąc
na czerwono komunikat LOW.BAT, a w panujących ciemnościach od razu zwróciło to moją uwagę. Pod ręką miałem oczywiście zapasowe akumulatorki ;)
Samo programowanie układu odbiornik-nadajnik wymaga przestudiowania
instrukcji obsługi, gdyż niektóre procedury jak np. przesyłanie danych
do nadajnika wymaga „niestandardowych” działań – trzeba przełączyć
nadajnik w stan MUTE ;) Trzeba jednak przyznać, że „załapanie” tych
zasad zajmie co najwyżej pół godziny. Nadajnik programuje się z poziomu
odbiornika, a dane przesyła przez port podczerwieni. Należy przy tym
pamiętać, by w pobliżu nie świeciło zbyt ostre światło, gdyż w takiej
sytuacji transfer po prostu się nie powiedzie. Najlepiej transmisji
dokonywać w odległości do pół metra między odbiornikiem i nadajnikiem.

Do współpracy z odbiornikiem SR400 przeznaczono nadajniki do ręki HT400
(dostępne są wersje z dynamiczną wkładką D880 lub pojemnościową C990)
oraz nadajnik kieszonkowy (tzw. mikroport) PT400, do którego można
podłączyć mikrofony (13 różnych modeli) lub sygnały instrumentalne np.
gitary basowej lub elektrycznej. Pasmo przenoszenia obu nadajników
zawiera się w zakresie 35 Hz – 20 kHz przy zniekształceniach mniejszych
niż 0.7% THD @1 kHz.
Do testów otrzymaliśmy nadajnik mikrofonowy HT400 z wkładką D880. Jest
to jeden z najlżejszych i najlepiej leżących w dłoni mikrofonów
bezprzewodowych, z jakimi miałem do czynienia. W pierwszej chwili pewne
obawy o przypadkowe otwarcie budziła przykrywka komory na
baterię/akumulator. Były to obawy płonne, gdyż użytkując mikrofon przez
ponad dwa miesiące żadnemu wykonawcy nie „udało” się przypadkiem zdjąć
tej pokrywy ;) Nadajnik wyposażono w dobrze zabezpieczony włącznik, a o
stanie aktywności lub trybie wyciszenia informuje dioda (w pierwszym
przypadku świecąc na zielono, w drugim na czerwono). Ponadto w
nadajniku zapala się na czerwono dioda, gdy bateria osiąga stan
wyczerpania – jest więc kontrola zarówno po stronie wykonawcy, jak
realizatora.
Nadajnik ma zgrabnie profilowaną obudowę wykonaną ze sztywnego tworzywa
sztucznego o miękkiej w dotyku powierzchni zapewniającej pewny chwyt.
Jej lekkość, a także cechy brzmieniowe wkładki D880 docenili wykonawcy.
Ważne jest również i to, że wkładka mikrofonowa została zainstalowana
na poduszce tłumiącej wstrząsy i uderzenia. Mikrofon nie zawiódł ani
razu. Prawidłowo dobrana czułość sprawia, że przesłuchy są utrzymane na
niskim poziomie. Charakterystyka częstotliwościowa została tak
ukształtowana, by zapewniać selektywne brzmienie wokalu i mowy.

Zestaw WMS400 służył jako główny mikrofon w trakcie III Zlotu grupy
gitarowej pl.rec.muzyka.gitara (zarówno na koncertach, jak i podczas
prezentacji i warsztatów), na kilku koncertach w poznańskich klubach
muzycznych, wreszcie na koncercie Guitar Super Trio w składzie
4-osobowym powiększonym o Wojtka Hoffmanna. Nadajnik zasilany jest
jednym ogniwem AA (tradycyjnym „paluszkiem”). W przypadku baterii
alkalicznej (sprawdziliśmy marki Energizer oraz Duracell) na jednej
baterii udało się przepracować przeciętnie 5 godzin (choć raz zdarzyło
się, że markowe i drogie baterie zakupione w markecie wytrzymały
zaledwie... godzinę pracy!). Znacznie lepsze wyniki osiągnęliśmy przy
zastosowaniu akumulatorków – w przypadku pojemności 2000 mAh nieco
ponad 7 godzin pracy było normą. I tego rozwiązania powinni trzymać się
przyszli użytkownicy WMS400 – akumulatorki to jest to, co tygryski
lubią najbardziej ;) Zwłaszcza, że wśród bogatego zestawu akcesoriów
dostępna jest również specjalna ładowarka dostosowana do dwóch
nadajników (obojętne, czy będą to dwa HT400, czy dwa PT400 – może to
być również jeden HT400 i jeden PT400) umożliwiająca doładowanie
akumulatorka bez konieczności wyciągania go z nadajnika!
Podczas tego ostatniego koncertu zarejestrowaliśmy przez WMS400 wokal Witka Łukaszewskiego – oto przykładowe nagranie:
improwizacja na bis
Bardzo wygodnym rozwiązaniem okazało się wyposażenie
odbiornika w dwa wyjścia – na koncercie z jednego sygnał wychodził do
miksera nagłośnieniowego, a z drugiego do systemu zapisu.
Zestaw WMS400 dostarczany jest w trwałej i wygodnej
walizce z tworzywa sztucznego. W jej wnętrzu mieszczą się nadajnik,
odbiornik, dwie antenki na złączach BNC, zasilacz z dokręcaną do
obudowy wtyczką dzięki czemu prędzej wyrwiemy wtyk z gniazdka, niż
końcówkę z odbiornika ;) W komplecie znajdują się również uchwyty do
montażu w obudowie rack 19”. Tak naprawdę zabrakło jedynie
wyprowadzenia anten w przypadku chęci montażu zestawu w obudowie
rackowej – osobiście musiałem zastosować tzw. rack kątowy z
otwartą górną pokrywą... Takowe wyprowadzenie jest na szczęście w
bogatej ofercie opcjonalnego wyposażenia do serii WMS4000 (producent
zadbał o kompatybilność WMS400 z wyższym modelem).
AKG WMS400 jest doskonale przygotowanym systemem bezprzewodowym. Jest
pewny w działaniu, zapewnia wysoką jakość dźwięku. W testach
odsłuchowych w szerokim gronie muzyków (i... wokalistów ;)) nie byliśmy
w stanie odróżnić, czy wokaliści śpiewają przez przewodowego D880 czy
bezprzewodowego HT400 z wkładką D880. To chyba najlepsza rekomendacja.
Świetną funkcją jest możliwość wyświetlenia po koncercie (lub w
trakcie) najniższego poziomu sygnału transmisyjnego i najwyższego
poziomu audio. Tak naprawdę w pracy z systemami bezprzewodowymi
najistotniejszym elementem zarówno dla wykonawcy, jak realizatora jest
zaufanie do stabilności i pewności funkcjonowania. I WMS400 taki jest.
Pewny i skuteczny. Fakt wyposażenia systemu w wielopoziomowy system
ostrzegania o przesterowaniu i zaniku zasilania nadajnika czyni pracę z
WMS400 bardzo spokojną. Nawet taki szczegół, jak regulacja poziomu
wyjściowego sygnału z odbiornika za pomocą potencjometru dodatkowo
zabezpieczonego wciśnięciem świadczy o przemyślanej konstrukcji – ten
system projektowali fachowcy. Malkontenci mogą zarzucić, że nie ma
możliwości wymiany wkładki mikrofonowej, która jest montowana na stałe
(decydując się na zakup nadajnika ręcznego możemy wybrać pomiędzy
dynamicznym D880 lub pojemnościowym C990). Niemniej testowana wkładka
D880 sprawdziła się w boju i jest bardzo dobrze dopasowana zarówno do
wokalu, jak mowy.

Wyświetlacza symulującego „analogowy” wskaźnik
wychyłowy nie ma. Komu to potrzebne? Chyba tylko działowi marketingu ;)
Złącza słuchawkowego nie ma – bo i po co? Uśmiałem się ostatnio, gdy w
jednym z testów systemów bezprzewodowych doczytałem, iż brak złącza
słuchawkowego został poczytany za wadę systemu bezprzewodowego... Jaki
realizator w warunkach „bojowych” przepinałby słuchawki między
systemami by „ustawić” brzmienie?
AKG WMS400 jest
bardzo wartościowym systemem – trochę szkoda, że nie było nam dane
przetestować również nadajnika kieszonkowego... Niemniej komplet SR400
+ HT400 w pełni zasługuje na najwyższą ocenę. Za cenę niecałych 2700 zł
otrzymujemy skuteczny i stabilny system, który sprawdzi się w każdych
warunkach. I nie są to czcze słowa, tylko wnioski z prawdziwych testów
„bojowych”.
Radek Barczak
Dystrybutor: E.S.S. Audio |