|
No i stało się. Nie Yamaha, a Roland stworzył pierwszy prawdziwie wirtualny fortepian. Co prawda w postaci stage piano - ciężkiego stage piano (kto to będzie nosić???). Ale za to jak gra...
Idea instrumentu jest względnie prosta - by stworzyć idealny fortepian cyfrowy trzeba przestać myśleć próbkami, a zacząć myśleć zjawiskami kształtującymi brzmienie fortepianu. Stąd mamy w Roland V-PIANO wirtualne struny (264) oraz algorytmy zespolone z próbkami modyfikujące brzmienie instrumentu, jak rezonans strun - inny przy wciśniętym prawym pedale, inny bez wciśniętego pedału, poziom rezonansu pudła, odgłos pracy młoteczków, przesunięcie mechaniki względem strun, ustawienie miękkości/twardości młoteczków itd. A to wszystko jest sterowane za pośrednictwem dedykowanego oprogramowania na komputery PC i Mac. Do tego dochodzą jeszcze przestrzenie akustyczne (12), w które można wepchnąć nasz fortepian, różne rodzaje strojów, korektor 4-pasmowy i naprawdę zawodowa klawiatura. Z mechaniką podwójnego wymyku, świetnie pracującą repetycją i głębokim osadzeniem dźwięku w klawiaturze. Właśnie naturalność zespolenia klawiatura --> brzmienie barw fortepianu sprawia, że domyślamy się wręcz zapachu instrumentu. Bo tylko tego tu brakuje. Jeśli porównywać brzmienie Roland V-PIANO do np. Yamaha AvantGrand N2 lub N3, to brzmienie barw fortepianów Rolanda jest bogatsze, pełniejsze, dostarczające lepszego wrażenia otoczeniem dźwiękami fortepianu. Zresztą można porównać :-) Próbki Yamaha N2 już publikowaliśmy.
Oto przykłady dźwiękowe nagrane na Roland V-Piano. Zmiana strojów instrumentu w trakcie grania jest zabiegiem celowym :-) Choć pewnie dziwnie się tego słucha...
Warto jeszcze wspomnieć, że V-Piano ma odtwarzacz plików SMF z pamięci USB i dedykowany 128-głosowy moduł zgodny z General MIDI GM2. Więcej informacji na stronie producenta.
Radek Barczak
Dystrybutor: Roland Polska















|