|
Kompresor jest niezbędnym narzędziem w każdym studiu. Do niedawna
kompresory „występowały” jedynie w postaci sprzętowej (pamiętam jeszcze
te czasy ;). Dziś rozmawiając o kompresorze z „młodym” pokoleniem
muzyków i realizatorów domyślnie mówimy o programach typu plug-in. Na
rynku zatrzęsienie jest wtyczek, które w sposób mniej lub bardziej
sensowny obchodzą się z dźwiękiem. W dobie mody na sprzęt vintage
wiele z tych programików w sposób mniej lub bardziej udany „udaje”
działanie klasycznych kompresorów. Moda ta przeszła również na
sprzętowe rozwiązania... Ale o tym w multiteście kompresorów ;) Na
razie zajmiemy się tfpro p2.
Radek Barczak

Model p2 to przykład na urządzenie typu single-end. Urządzenie
to wyrosło na niwie popularności komputerowych systemów zapisu – tego
typu procesory dźwięku mają stanowić z założenia jedyny analogowy tor w
domowych i projektowych studiach. Stąd pełne wyposażenie w postaci:
• przedwzmacniacza mikrofonowego
• przedwzmacniacza instrumentalnego (np. do basu elektrycznego, gitary elektrycznej itp.)
• wejść liniowych
• kompresora
• korektora.
tfpro p2 udostępnia dwa niezależne tory przetwarzania. Dzięki funkcji link
można również wykorzystać p2 jako urządzenie stereofoniczne.
Przedwzmacniacze mikrofonowo-instrumentalne zbudowane są w oparciu o
układ MC33079P. Jakkolwiek producent zapewnia o szerokim paśmie
przenoszenia (już od 12 Hz) i zapewnieniu ekspozycji transjentów, to
brzmi ciepło i... dość ciemno. Pewnym wyjaśnieniem mogłoby być to, że
pasmo przenoszenia przedwzmacniacza mikrofonowego zawiera się w
zakresie 12 Hz – 16 kHz (wg danych technicznych +/-1 dB), ale to raczej
nie o częstotliwości powyżej 16 kHz chodzi... Brakuje ich już ok. 6 kHz
– 8 kHz. Ot, taka przewrotność – diabelski wygląd czerwonych urządzeń
tfpro bliższa jest łagodnym anielskim śpiewom ;)

Zaciekawieni tym zjawiskiem poddaliśmy p2 badaniom najwyższej klasy
systemem pomiarowym firmy Brüel & Kjær (na zdjęciu Jan Marciniak).
Okazało się, że pasmo jest rzeczywiście bardzo szerokie i wyrównane.
Szydło wyszło z worka przy badaniu zniekształceń harmonicznych –
powyżej 2 kHz zniekształcenia harmoniczne przedwzmacniacza wzrastają
chwilami nawet do 2%! Co ciekawe, zwykle przy takich zniekształceniach
powinniśmy odebrać brzmienie jako metaliczne – a tak nie jest.
Postrzegamy je jako przyciemnione. Postarali się chłopaki z tfpro :-)
jedna pionowa podziałka na wykresie to 2 dB
Oto przykłady nagrane na dwóch mikrofonach Neumann TLM103 – jednym podłączonym do tfpro p2, drugim do TLAudio Ivory2 5001:
wokal (tfpro p2)
wokal (TLAudio 5001)
I następne nagranie – również „surowe”, bez jakiejkolwiek obróbki:
wokal (tfpro p2)
wokal (TLAudio 5001)
Oto przykłady zmiksowanego nagrania (na wokal zastosowano wtyczki PSP MixPressor vocal1 + EasyVerb BasicPlate; na sumę VintageWarmer Mix lite driven tape) – okazuje się, że po potraktowaniu nagrania procesorami różnice się znacznie zniwelowały...
tfpro p2 + Neumann TLM103
TLAudio 5001 + Neumann TLM103

O ile w muzie rockowej taki charakter brzmienia jest
poszukiwany (choć można go oczywiście uzyskać na alternatywnych
urządzeniach stosując korekcję), to w większości produkcji innych
gatunków tego typu brzmienie nie jest tym, co tygryski lubią
najbardziej... Ale w końcu i tutaj można posłużyć się korekcją ;) Oto
zrealizowane przez YgreK’a na mikrofonie AKG C1000 nagranie testowe
gitary akustycznej, na której zagrał ButtHead z zespolu Silo – w
przypadku drugiego nagrania przy zgraniu zastosowano korektor wbudowany
w p2 (parametryczny środek + 2 dB @4 kHz oraz filtr wysokich +1,5 dB)
gitara akustyczna
gitara akustyczna + EQ
Dość interesująco wypadło nagranie gitary elektrycznej wpiętej w wejście instrumentalne:
gitara elektryczna
Korektor działa bardzo ładnie – jest delikatny i
nie-cyfrowy w brzmieniu. Dostępne są trzy pasma działające w zakresie
+/-15 dB. Dzięki parametrycznemu środkowemu regulatorowi można
„ukręcić” sporo, choć... nie wszystko. Przy próbach nagrywania gitary
basowej okazało się, że filtr małych częstotliwości pracuje na 100 Hz,
a jednocześnie ograniczenie przestrajania środka do zakresu 1 kHz – 4
kHz nie zapewnia pełnej ingerencji w brzmienia basowe. Również dość
kontrowersyjne jest ustawienie półkowego korektora na górkę (@8 kHz).
Tak naprawdę do pełni szczęści brakuje dodatkowego przestrajanego
filtru w środku pasma... Ale tak sobie wymyślili konstruktorzy.
Regulacja poziomu wejściowego jest bardzo szeroka (65 dB) co przy
zastosowaniu tłumika (PAD –26 dB) daje pełen komfort użytkowania.
Możemy zapomnieć o konieczności własnoręcznego lutowania tłumików ;)
Jednocześnie należy zaznaczyć, że w p2 zastosowano mierniki VU, których
wskazówki nie prezentują poziomów szczytowych, a poziom średni. Czy to
dobrze? Hmmm... Zależy, kogo tfpro widzi wśród swoich użytkowników.
Jeśli celuje w realizatorów wychowanych jeszcze w czasach królowania
analogów, to jest OK. Ale jeśli liczą na zainteresowanie swoimi
produktami młode pokolenie „komputerowców”, to przyznam – nie rozumiem
idei stosowania miernika VU. Przecież będzie to wymagać od
potencjalnego użytkownika nauczenia się nowego sposobu pracy –
odmiennego od tego, co wyniósł z pracy na oprogramowaniu, w którym
nawet stylizowane wskazówkowe mierniki poziomu pracują jako peak meter, a nie VU.
Zastosowanie miernika VU oznacza w praktyce, że
wysterowując poziomy nie należy dopuszczać do tego, by wskazówka
wchodziła na czerwone pole. W rzeczywistości należy trzymać się zasady,
że maksymalne wychylenie wskazówek to wartości między 5 a 3 na skali.
Producent zaleca następujące ustawienia:
• fortepian: 6 dB
• gitara: 2dB
• śpiew: 7 – 4 dB
• mowa: 14 – 10 dB

Przedwzmacniacz mikrofonowy udostępnia włącznik zasilania Phantom +48 V
oraz filtr dolnozaporowy @75 Hz przy spadku 10 dB/oct. W zasadzie
zabrakło jedynie przełącznika odwracającego fazę, ale tenże stosuje się
dość rzadko.
Złącza mikrofonowe XLR umieszczono z tyłu p2. Mamy tam również dostęp
do wejść liniowych, złącza insertowego oraz zdwojonych (po dwa na każdy
kanał) wyjść liniowych. Wszystkie te złącza zrealizowano na
symetrycznych gniazdach jack 1/4” TRS. Na przednim panelu umiejscowiono
wejście instrumentalne dla np. gitar z pasywną elektroniką (gitary z
aktywną elektroniką producent zaleca podłączać do wejścia liniowego).

Pozostaje jeszcze kompresor. Ma nawiązywać do konstrukcji z lat 60. i
70. Jest to konstrukcja bazująca na układzie optoelektrycznym
charakteryzująca się nieliniową charakterystyką kompresji, dzięki czemu
brzmi bardziej miękko, niż wiele współczesnych konstrukcji kompresorów
bazujących na technologii VCA. Czyli również i w tym elemencie
brzmienie będzie raczej „przyciemniane”, aniżeli obojętne.
Kompresor nie udostępnia klasycznych regulatorów. Producent postanowił
być oryginalny i np. zamiast regulatora głębokości kompresji zwykle
oznaczonego RATIO z opisanymi wartościami (np. 2:1) udostępnił
4-pozycyjny regulator SLOPE. By dowiedzieć się, jakie ustawienia
oferuje trzeba zajrzeć do instrukcji obsługi (na razie w wersji
angielskiej, ale nad polską wersją dystrybutor już pracuje). I z niej
dowiadujemy się niestety tylko wartości ustawienia minimalnego SLOPE 1
(1,5:1) i maksymalnego SLOPE 4 (6:1). A wartości SLOPE 2 i SLOPE 3? Od
czego mamy słuch ;) Interesująca polityka, prawda?
Brakuje również regulatora progu zadziałania kompresora – posługujemy
się w tym przypadku regulacją poziomu wejściowego. Możliwe jest
regulowanie poziomu kompresji oraz ataku i zwolnienia kompresora.
Regulacja ataku dostępna jest w zakresie szybkim i... bardzo szybkim
(od 0.5 ms do 10 ms) zaś zwolnienie od 0,25 sekundy do 2,5 sekundy. W
trakcie pracy okazuje się jednak, że z ustawieniem kompresora nie ma
problemu – jest bardzo prosty w obsłudze. Choć owe 0.5 ms ataku to
nieporozumienie – świadczy o tym choćby spóźniona reakcja na kompresję
początkowych fragmentów wysoko energetycznych sygnałów jak np. „stopy”
lub basu. Niestety – dochodzi do przesterowania, chyba że...
Oto przykładowe nagrania prezentujące brzmienie kompresora we
wszystkich czterech trybach głębokości kompresji (SLOPE 1 – 4). W
przypadku nastawy SLOPE 4 i SLOPE 3 konieczne było podniesienie poziomu
na wejściu, by nie dopuścić do przesterowania przez zbyt późne
załączenie się kompresora.
kontrabas
kontrabas SLOPE1
kontrabas SLOPE2
kontrabas SLOPE3
kontrabas SLOPE4
djembe
djembe SLOPE1
djembe SLOPE2
djembe SLOPE3
djembe SLOPE4
... oraz przykładowe nagrania wokalu poddane kompresji przy użyciu tfpro p2:
wokal (źródło)
wokal SLOPE2
wokal SLOPE4
Kompresor nie jest w brzmieniu nachalny, ale na pewno
jest „inny”. Osobiście do pełni szczęścia zabrakło mi jedynie regulacji
progu zadziałania – bo jednak pewne przyzwyczajenia człowiek w sobie
wyhodował i nagła przesiadka na kompresor bez-progowy to prawie jak
propozycja złożona basiście, by nagle przesiadł się z basu progowego na
frelessa :) Inna sprawa, że dla osoby, która nie miała żadnych
doświadczeń z kompresorami p2 będzie równie doskonałą propozycją, jak
każdy inny kompresor – i tak będzie trzeba się wszystkiego nauczyć...

Oto kilka uwag YgreK’a z grupy dyskusyjnej pl.rec.muzyka.bin, który testował sprzęt podczas nagrań demówki zespołu Silo.
Odczucia mam takie - P2 nie powinien kupować ktoś, kto chce mieć
uniwersalne urządzenie do różnych rodzajów muzyki. Powinno to być jedno
z kilku (dwóch?) urządzeń tego typu w studiu. Przyszły użytkownik P2
musi mieć świadomość, że urządzenie ma swój charakter - nie jest
„przezroczysty”. Jego brzmienie kojarzy mi się najbardziej z brytyjską
muzą z przełomu lat 60. i 70., a że takie brzmienie obecnie powraca...
;-)
Oczywiście nie jest powiedziane, że kupując P2 trzeba też kupić od razu
inny preamp/comp. Można postawić właśnie na taki charakter nagrywanego
materiału. Podobnie, jak rzecz ma się z gitarami - kupując Strata nie
możemy oczekiwać, że zabrzmi jak LesPaul. Wybór jest świadomy.
Jeśli chodzi o mnie: Szczęśliwym zbiegiem okoliczności mogłem używać do
moich nagrań właśnie P2, który był w tym konkretnym przypadku
najlepszym sprzętem jaki miałem okazję używać do takiego rodzaju muzy.
Przez to mogłem uzyskać to co chciałem - trochę „zagęszczone” brzmienie
z miękkim kopem w dole pasma.
Biorąc pod uwagę fakty, że p2 jest kompletnym
urządzeniem dwukanałowym i do tego umożliwia pracę w stereo cena na
poziomie 750 Euro nie wydaje się wygórowana. Konkurencja w tej
kategorii urządzeń jest bardzo silna i liczna, ale zwykle za 2-kanałowy
procesor trzeba zapłacić więcej niż za p2. Tfpro udało się stworzyć
wartościowe urządzenie o charakterystycznym brzmieniu – dla jednych o
ciepłym i miękkim brzmieniu, a dla innych ciemnym... Na 100% nie można
powiedzieć, że p2 jest absolutnie „przeźroczysty” dla brzmienia –
nakłada na nie swe piętno i dotyczy to zarówno układu przedwzmacniacza,
jak kompresora. Spośród wszystkich elementów procesora najbardziej
przeźroczysty wydaje się układ korektora, choć pewne ograniczenia w
przestrajaniu środkowego pasma również nie czynią z tego elementu
narzędzia w pełni uniwersalnego... Tak naprawdę wszystko zależy od
naszych preferencji brzmieniowych oraz od przyzwyczajeń. Jeśli lubimy
miękkie, nieco „puchate” brzmienie, p2 będzie na pewno urządzeniem
odpowiednim.
Radek Barczak
|