ADAM ANF-10 - pasywne monitory studyjne bliskiego pola z przetwornikiem wstęgowym ART
10.10.2004.

ImageGdy zapowiedziano pojawienie się nowych monitorów firmy A.D.A.M. na rynku zawrzało... Zgodnie z zapowiedziami nowe pasywne (!) monitory w zamierzeniu producenta miały się stać następcą wiekowych już monitorów NS-10M firmy Yamaha. Od razu pojawiły się komentarze i wątpliwości, czy ANF-10 będą brzmieć tak samo jak NS-10M. Więc jak? Brzmią tak samo, czy nie?

P. Ślużyński & J. Krukowski & R. Barczak

Image

Radek Barczak

Nie. To zupełnie inna bajka. Stało się tak, że chwytliwe hasło „następca NS-10M” zostało zrozumiane bardzo dosłownie. I to przez wszystkich! Nawet europejscy dystrybutorzy firmy A.D.A.M. uwierzyli w to, że będą mieli w ofercie produkt, który gra na tyle podobnie do NS-10M, że będzie można postawić zamiast NS-10M. A nie o to chodziło producentowi... ANF-10 mają być rzeczywistym następcą ns-dziesiątek. Następcą pokoleniowym. W końcu brzmienie muzyki na przestrzeni 30 lat (to tak stare są NS-10M?) uległo znaczącym zmianom. I w takim ujęciu ANF-10 w rozumieniu producenta miały być owym „następcą” – monitorem bliskiego pola na miarę XXI wieku.

Image

Przyznam, że i nam udzieliła się owa dosłowność... Porównywaliśmy ANF-10 z NS-10M. Więcej – do testów zaprosiłem dwóch zagorzałych NS-dziesiątkowców: Przemka Ślużyńskiego i Joachima Krukowskiego. Do czego to doprowadziło?

Image

 

ANF-10 jest prawdziwym dzieckiem firmy A.D.A.M. Audio. Wyposażono go w firmowy przetwornik (hehe – tak to się nazywa fachowo głośnik ;) w technologii A.R.T. i – jak dla mnie – to poważna zaleta nowego modelu. Po prostu ten głośnik oferuje ponad normalną czytelność i selektywność brzmienia średniego i wysokiego pasma. Owa szczegółowość może niektórych użytkowników drażnić, gdyż rozbiera ona miks na części i obnaża wszelkie błędy i niedoskonałości (również na etapie masteringu, gdy przesadzi się np. z kompresją). Generalnie jest tak, że głośniki A.R.T. są ostrym recenzentem miksu.

Podobnie jak NS-10M testowane monitory wyposażono w woofer o średnicy 7”. Jest to konstrukcja firmy Vifa TC18SG69. Konstruktorzy ANF-10 w przeciwieństwie do zamkniętej obudowy NS-10M zdecydowali się na otwartą obudowę z jednym otworem bass-reflex umieszczonym z przodu obudowy. Obudowa jest wykonana z płyty MDF i jest węższa, ale głębsza od „wzorca” firmy Yamaha. Producent informuje, że ANF-10 przenoszą pasmo od 50 Hz do 35 kHz. Nie podaje się jednak nigdzie tolerancji... Fakty są takie, że przy założeniu tolerancji +/-3 dB pasmo przenoszenia testowanych monitorów zawiera się w zakresie 60 Hz – 12 kHz (!!!) gdyż od 12 kHz do ponad 15 kHz wzmocnienie jest +4 dB od bazowego. Mogłoby się wydawać, że przez to monitory są jazgotliwe... Ale nie są – choć oczywiście nie można powiedzieć, że są obojętne brzmieniowo. Do ich brzmienia trzeba się przyzwyczaić i polubić – lub nie. Do niewątpliwych zalet z pewnością należy zaliczyć czytelność planów dźwiękowych. W stosunku do NS-10M poszerza się również baza stereo.

Za to przy założeniu +/-6 dB (stosowane przez wielu producentów – oczywiście bez podania tych danych) pasmo schodzi do 55 Hz. Jak na tak niewielkie monitorki jest to wynik imponujący. Dosłownie grają tak, jakby były większe ;) W pracy nad dźwiękiem okazuje się jednak, że mimo przenoszenia tak niskich częstotliwości, brzmienie w najniższym paśmie nie pozwala na miksowanie materiałów dźwiękowych zawierających np. kontrabas czy bas (w końcu najniższa struna kontrabasu generuje częstotliwość 40 Hz). Należy jednak pamiętać, że ANF-10 są monitorami bliskiego pola, czyli z założenia mają być uzupełnione większymi monitorami średniego bądź dalekiego pola. Podobnie, jak NS-10M – również na nich nie ma absolutnie żadnej możliwości zmiksować poprawnie dolne pasmo. Choć w przypadku ANF-10 jest go zdecydowanie więcej niż w eneskach.

Image

ImagePostanowiliśmy zrobić małą rewolucję w testowaniu monitorów studyjnych i... nagraliśmy w MM Studio sygnały emitowane przez NS-10M oraz ANF-10. Nagrania na ProTools MIX|+ dokonaliśmy dwoma mikrofonami Neumann TLM103 ustawionymi pomiędzy monitorami przez preamp TLAudio Ivory2 5001. Nie chodzi nam oczywiście o to, by zaprezentować jak brzmią owe monitory – nagrania mają jedynie zobrazować różnice w brzmieniu. Dobraliśmy trzy przykłady:

Daft Punk Voyager
oryginał

A.D.A.M. ANF-10

Yamaha NS-10M


George Duke Kinda Low
oryginał

A.D.A.M. ANF-10

Yamaha NS-10M


Igor Strawiński – fragment Święta Wiosny
oryginał

A.D.A.M. ANF-10

Yamaha NS-10M

Różnice słychać od razu… Jednak Joachim analizując wykresy charakterystyk ANF-10 I NS-10M doszedł do wniosku, że posługując się korektorem można zasymulować na ANF-10 brzmienie enesek (pomysł Joachima jest opatentowany ® ;))).

Image 

oryginał

ANF-10 (+6 dB @1.5 kHz)

NS-10M bez korekcji
Wrażenia?

;)))))

Oto opinie zagorzałych wielbicieli NS-10M, czyli Joachima Krukowskiego i Przemka Ślużyńskiego.

 

Joachim Krukowski

Image  Ponieważ przedmiotem testu był monitor studyjny mający wg producenta zastąpić słynny już model Yamaha NS-10M STUDIO, moja ocena ADAM ANF-10 będzie odnosić się do modelu NS-10M, który uznałem w trakcie testu jako wzorzec. Nie twierdze, że Yamaha jest idealna, jednak spędziłem przy tych głośnikach więcej niż 10 lat pracy, stanowią więc dla mnie dobry punkt odniesienia.

Rozpocząłem od posłuchania przez dłuższą chwile na NS-10M fragment materiału z sesji z ProToolsa bez włączonych procesorów dynamiki na sumie, wyłączyłem automatykę na śladzie wokalu i posłuchałem brzmienia całości na różnych proporcjach wokalu w stosunku do reszty podkładu (jestem przyzwyczajony do ustawiania poziomu wokali właśnie na NS-10M; twierdzę, że te głośniki znakomicie nadają się do kontroli proporcji składników miksu). Po chwili przełączyłem odsłuch na ANF-10.

I tutaj zaskoczenie - monitory, które są reklamowane jako następca słynnych i popularnych NS-ów brzmią całkowicie inaczej! Pierwsze wrażenie – większy dół i bardziej liniowe bez wypchniętej średnicy, jak to ma miejsce w przypadku NS-10M. Głośniki brzmią na pewno mniej „kartonowo”, ale i troszeczkę „dyskotekowo”, moim zdaniem jest lekka charakterystyka typu „uśmiechnięte usta”, co - jak się później okazało - potwierdziła zmierzona charakterystyka. Co ciekawe, ANF-10 są nieco mniejsze od NS-10M, pomimo to po przełączeniu odsłuchu na ADAM-y, odnosi się wrażenie, jakby zostały włączone spore wymiarami (w stosunku do NS-10M) kolumny głośnikowe. Zacząłem zmieniać proporcje wokalu, drobne zmiany poziomów były dość dobrze słyszalne, wydaje mi się, że kontrola proporcji była nawet lepsza, niż na droższym modelu ADAM P-22A, na którym też mam okazje niekiedy pracować. Jednak nie sposób to dokładnie określić bez porównania. ANF-10 brzmiały na tyle inaczej, że niełatwo było mi się odnaleźć w miksie. Brakowało mi jednak "drewnianego" (i co tu ukrywać - nieładnego) brzmienia monitorów Yamaha. Z całą pewnością miałbym problem, jeśli miałbym od razu zacząć pracę na tych kolumnach. Oczywiście zawsze można się wspomagać porównaniem tworzonego materiału do nagrań uważanych za wzorcowe. W każdym razie potrzebowałbym trochę czasu na przyzwyczajenie się do ANF-10 i nie sądzę, bym nauczył się brzmienia tych monitorów szybko, obcując na co dzień z zupełnie inaczej brzmiącymi monitorami bliskiego pola. Kolumna jest dość liniowa w zakresie typowo muzycznych częstotliwości i nie ma w ogóle typowego dla NS-10M podbicia pasma na 1,5 kHz. Zmierzona charakterystyka ukazała lekkie podbicie niskich tonów. Jest to słyszalne w brzmieniu, niemniej nie można powiedzieć, ze niskie tony są przerysowane. Dość silne podcięcie występujące na charakterystyce w okolicach środka pasma (ok. 1 kHz) uważam za mało istotne, bo jest to wąski pik, będzie to więc prawdopodobnie mało słyszalne. Nie wiem, czym jest spowodowane to ostre podcięcie, oby nie było w tym miejscu pasma jakichś anomalii z fazami sygnału. Większy moim zdaniem problem występuje w wysokim środku pasma. W okolicach ok. 6 kHz występuje lekkie podcięcie i nie jest to wąski wycinek pasma. Brzmienie może być więc nieznacznie zmiękczane przez te głośniki. Jest to istotne dla osób, które nie mają odpowiedniego budżetu na zakup dwóch par odsłuchów i tymczasowo zdecydują się na zakup tylko ANF-10 jako uniwersalnych monitorów: i do ustawiania brzmienia, i do ustawiania proporcji. Nierzadko praktyka pokazuje, że używając wielopasmowej kompresji na całym materiale, w/w fragment pasma jest nadmiernie eksponowany, powodując nieco „blaszane” i jazgoczące brzmienie. Wspomniany „dołek” w okolicach 6 kHz może nieco oszukiwać realizatora. Zawsze jednak można porównać obrabiany materiał z wzorcem i skorygować dźwięk.

Nasuwa mi się tu pewna ciekawostka. Ponieważ Yamaha NS-10M ma mocno podbity środek w okolicach 1,5 kHz na sporej szerokości, dochodzącej do czterech oktaw, na pewno przy ustalaniu proporcji taka charakterystyka „wypycha” m.in. wokale na wierzch. Ostatnio pracowałem przy materiale, gdzie solista chciał, bym zmiksował nagranie z dużym, większym niż zwykle poziomem wokalu (była to zresztą pewna konieczność, nagranie robione było dla telewizji). Mogłoby się wydawać, że ustalając proporcje na NS-10M ze sporą ilością wokalu, który i tak już był nieco wyeksponowany przez sam głośnik, odsłuchując później materiał na innym sprzęcie będzie za mało wokalu. Tak się jednak nie stało. Natomiast mi się nasuwa pytanie, ile musiałbym dać więcej wokalu miksując ten materiał od razu na ANF-10, by wokal sprawiał wrażenie głośnego i czy nie byłoby go w efekcie rzeczywiście za dużo. Ale to też kwestia przyzwyczajenia się do odsłuchu.

Co ciekawe - przeprowadzone testy polegające na podcięciu tego pasma, co „wypycha” Yamaha NS10M potwierdziły, że oba modele zaczynały brzmieć bardzo podobnie do siebie - odwrócony garb 1,5 kHz podczas odsłuchu NS-10M zbliżał ten model mocno do brzmienia ADAM-ów ANF-10. Inna ciekawostka - przypominam sobie pewien artykuł sprzed kilku lat w angielskojęzycznej prasie (chyba było to czasopismo Studio Sound), traktujący o testach, w których Yamaha NS-10M rzekomo znacznie lepiej przenosiła wysokie tony w przypadku napędzania wzmacniaczem w konfiguracji bi-wiring czy też bi-amping. Czyżby błąd konstrukcyjny? Jeśli wziąć pod uwagę słynną już jakość wysoko-średniotonowych głośników firmy ADAM, należy się spodziewać, że NS-10M będzie wypadać znacznie słabiej w konfrontacji. Istotnie, ADAM-y dysponowały większą szczegółowością obrazu dźwiękowego, jednak nie odczułem spadku pasma NS-10M w stosunku do ANF-10. Jeżeli więc ADAM-y ANF-10 są celowo skonstruowane tak, jak reklamuje producent – „NS-10M z większym dołem” - być może celowo wysokie tony były zbliżone brzmieniowo do NS-10M. Jeśli tak jest istotnie, dlaczego nie zbliżono się brzmieniem także środkiem pasma do słynnych monitorów Yamaha? Prawdopodobnie z przyzwyczajenia znacznie lepiej czułem się podczas odsłuchiwania znanych mi monitorów Yamaha, niż przy słuchaniu ładnie brzmiących ADAM-ów, szczególnie w przypadku nagrań zawierających tradycyjne instrumenty. Odsłuchując nowoczesną taneczną muzykę elektroniczną, ANF-10 wydawały się brzmieć jeszcze ładniej w stosunku do NS-10M. Ja jednak z przyzwyczajenia zostaje przy NS-10M. Na pewno nie można powiedzieć, że ADAM ANF-10 są złymi kolumnami. Trzeba się do nich przyzwyczaić. Natomiast absolutne nie zgodzę się z tym, że ANF-10 mają brzmieć tak, by zastąpiły NS-10. To zupełnie inaczej brzmiący zestaw głośnikowy i sam sens porównywania tych głośników z NS-10M wydaje mi się wręcz wątpliwy.

***

Przemek Ślużyński

To, że nie jest to następca NS-10, już wiemy, nawet bez słuchania. Trochę szkoda ;-), ale pozostawmy na boku marketingowe sprawy i zajmijmy się najważniejszym. Nowe ADAMy potwierdzają, że firma wie co robi - nie są to monitory, które brzmią „tanio”. Bas jest mocniejszy i schodzi niżej, ale to zrozumiałe - obudowa jest głębsza niż w jamaszkach, a w dodatku jest to obudowa z otworem. Dół nie jest jednak „przewalony” - po prostu schodzi niżej. Góra - no, taka jak w przypadku tych śmiesznych głośników wysokotonowych - inna, ale dobra. Można się przyzwyczaić. Środek – no, tu mam kłopot. Za pomocą korektora i wykresów charakterystyk uzyskaliśmy wprawdzie brzmienie ns-ów, ale to jest zbyt proste, żeby nie rzec prostackie, rozwiązanie. Bez korekcji brzmią całkiem inaczej niż NS-10, ale nie tylko „w paśmie”. Również cała baza jest szersza i bardziej oddalona, co sugeruje... no, sam nie wiem, co. Zapomnieliśmy w sumie o odsłuchaniu skomplikowanego materiału monofonicznego, co potwierdziłoby lub obaliło teorię o kłopotach z fazą - ale mam nadzieję, że w przypadku takiej firmy raczej niespodzianek nie będzie. Oddalenie... cóż, ja wolę bliżej, za co odpowiada podbicie środka w jamaszkach, ale chyba nie tylko. Monitory nie muszą brzmieć ładnie, na nich powinno się robić dobre nagrania. NS-10 się sprawdziły, teraz pora na nowsze rozwiązania. Decyzję podejmę, jak moje jamaszki się spalą. Oby nieprędko...

 

***

Radek Barczak
ImageOsobiście lubię monitory A.D.A.M. za szczegółowość brzmienia. Mimo dość „górzystej” charakterystyki nie miałem problemu z kontrolowaniem brzmienia – oczywiście posiłkując się większymi monitorami jeśli chodzi o niskie pasmo. Osobiście nie odważyłbym się potraktować ANF-10 jako jedynych monitorów, ale dysponując już większymi lub projektując sobie system odsłuchowy w studiu ANF-10 jest najtańszą propozycją z głośnikami A.R.T. Oczywiście nie jest to propozycja dla każdego – znam muzyków i realizatorów, którzy po kilku godzinach pracy właśnie na ANF-10 mieli go serdecznie dość... Ale znam i takich, którzy doceniając szczegółowość brzmienia tych monitorów zaczęli zbierać te 2800 zł. Czy więc udało się firmie A.D.A.M. stworzyć monitory, które są w stanie zastąpić we współczesnym studiu klasyczne NS-10M? Naszym zdaniem realizatorzy młodego pokolenia nie „skażeni” uwielbieniem dla NS-10M powinni zwrócić uwagę na ANF-10. A może i „starszyzna” znajdzie w ich brzmieniu coś dla siebie? Czas pokaże.

Image

Dystrybutor: AudioTech
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Gothart
CETi

 

PROMOCJE w Music Center Poznań Śródka

Promocja MORLEY w Music Center Poznań Śródka

Image

Tylko do 11 października trwa w Music Center Poznań Śródka promocja na efekty MORLEY! 

Czytaj całość…
 

PROMOCJE w Music Store Poznań

Richwood RE-125 CS - świetnie wykonany Les Paul na którego Cię stać!

Image

Richwood RE-125 CS to interesująca propozycja dla wielbicieli gitar typu Les Paul posiadających ograniczone środki finansowe.

Czytaj całość…
 

Logowanie

Zarejestruj się, zyskasz możliwość wzięcia udziału w ankietach z nagrodami!





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
APS Monitors
Music Center Poznań Śródka
Arcade Audio RCF
internetowy sklep Perkusje.pl
Music Store
Case-Pack
AudioTech
T.Burton
Interton
Roland