|
Koronnym argumentem wielu przeciwników studyjnych procesorów sygnału i
wirtualnych syntezatorów w postaci programowych plug-inów jest brak
manualnej kontroli nad „urządzeniem”, które jest wyświetlane na ekranie
monitora i obsługiwane przy pomocy myszki. Odłóżmy na bok kwestię
rzekomej wygody fizycznego kontaktu z „prawdziwym” urządzeniem o kilku
miniaturowych przyciskach, z reguły wielofunkcyjnych pokrętłach i
ledwie czytelnym dwulinijkowym wyświetlaczu LCD, zmuszającym do
dalekiego od komfortu pochylania się nad rackiem, którą to „wygodę”
gloryfikuje się w porównaniu do nędznej klikaniny na 19-calowym
ekranie, gdzie wszystkie elementy interfejsu użytkownika są logicznie
rozplanowane bez potrzeby oszczędzania na miejscu (wszak kawałek
grafiki kosztuje tyle co nic, zaś kawałek fizycznego panelu – konkretne
pieniądze).
MB & Radek Barczak

Wspomniany argument jest oczywiście pozbawiony
podstaw jeśli weźmiemy pod uwagę dostępne na rynku alternatywy dla
obsługi wtyczek programowych przy pomocy „gryzonia”. Chodzi oczywiście
o dedykowane pulpity sterujące MIDI wyposażone w pokrętła, suwaki i
przyciski, nie do końca poprawnie (choć często) nazywane kontrolerami
(przypomnijmy, że po polsku kontrolować to sprawdzać coś, a
odpowiednikiem angielskiego control jest sterować).
Typowo, sterownik podłączamy do systemu komputerowego
poprzez interfejs MIDI, a generowane w trakcie manipulowania jego
elementami komunikaty MIDI trafiają do odpowiednich wtyczek efektowych
i instrumentów wirtualnych, stosownie modyfikując ich parametry, co
odzwierciedlane jest ruchem wirtualnej gałki na ekranie monitora. W ten
sposób, dysponując odpowiednio rozbudowanym pulpitem możemy komfortowo
sterować wszystkimi udostępnionymi elementami oprogramowania, włączając
programy DAW i sekwencery: w grę wchodzi sterowanie zarówno wirtualną
konsoletą mikserską, jak i (przynajmniej niektórymi) funkcjami
edycyjnymi.
No dobrze – ktoś może zaprotestować – skoro taki
pulpit pozwala sterować oprogramowaniem, to może równie dobrze posłużyć
do sterowania niewygodnym w obsłudze cyfrowym modułem syntezatora
wkręconym do racka. Zaiste – obsługa fizycznych urządzeń to drugie
interesujące zastosowanie testowanych tutaj sterowników. Zwróćmy przy
tym uwagę, że ta sama skrzynka, w zależności od bieżącej konfiguracji
(decydującej o tym, jakie dokładnie komunikaty MIDI są przypisane
poszczególnym pokrętłom i suwakom) można wykorzystywać do sterowania
wszystkiego, co daje się sterować przez MIDI, zatem poprzez
wielofunkcyjność jest doskonałym rozwiązaniem z punktu widzenia
ergonomii i miejsca na biurku.
Niemiecka firma Doepfer
to producent studyjnej elektroniki muzycznej ze sporymi tradycjami. Jej
założyciel, Dieter Doepfer, do dziś współpracuje z legendarną grupą
Kraftwerk, a w okresie jej największej popularności konstruował
rozliczne instrumenty i urządzenia sterujące na specjalne potrzeby
Ralfa Hüttera i Floriana Schneidera. Obecnie w ofercie firmy są zestawy
analogowych syntezatorów modularnych o rekordowej rozmaitości modułów,
na dodatek bardzo tanie w porównaniu z ofertą konkurencyjnych
producentów z Wielkiej Brytanii czy USA. Dostrzegając rosnącą
popularność wirtualnych rozwiązań programowych, Doepfer uzupełnił swoją
ofertę klawiatur sterujących, sekwencerów (krokowych i patternowych)
zestawem rozmaitych skrzynek z pokrętłami i suwakami. Urządzenia są
dostępne na rynku już od dłuższego czasu, od początku dzielnie
stawiając czoła wzrastającej w siłę konkurencji.
Poszukując niewielkiego kontrolera pozwalającego sterować dużą ilością
parametrów z pewnością zwrócimy uwagę na niewielkie sterowniki Doepfer
serii Pocket. Te iście kieszonkowe kontrolery wyposażone w aż 16
potencjometrów mogą okazać się panaceum na niedostatki sterowania
niedrogich klawiatur sterujących wyposażonych jedynie w joystick lub
dwa kółka kontrolne.
Jakość wykonania nie budzi żadnych zastrzeżeń –
obudowa z dość grubej, profilowanej blachy gwarantuje trwałość. Również
jakość samych potencjometrów nie budzi zastrzeżeń. „Heble” w Pocket
Fader pracują z wyczuwalnym oporem (i bardzo dobrze!) uniemożliwiając
przypadkowe poruszenie położenia suwaków. Analogicznie potencjometry
obrotowe, czyli popularne gały w Pocket Control, choć w tym przypadku
gałki mogłyby być nieco węższe z uwagi na niewielkie odległości między
potencjometrami...
Możliwości kontroli pocketów są naprawdę spore – do każdego z
potencjometrów można przypisać sterowanie dowolnym kontrolerem MIDI, w
tym również z grupy RPN/NRPN, a także wybranymi komunikatami
kanałowymi, jak PITCH BEND i AFTERTOUCH oraz wybranymi,
predefiniowanymi (głównie dla instrumentów zgodnych z GM/GS/XG)
komunikatami System Exclusive. Możliwe jest również „wyzwalanie” nut.
Edytor nie umożliwia wpisanie własnych ciągów System Exclusive,
istnieje jednak możliwość „odebrania” przez MIDI ciągu komunikatów
wysłanych np. z poziomu sekwencera.
Konfiguracja urządzeń generalnie jest dość prosta dzięki udostępnieniu
komputerowego edytora, w którym określamy dla każdego manipulatora:
jaki komunikat ma być wysyłany, jaką ma mieć wartość początkową i na
jakim kanale MIDI ma komunikować się z instrumentem MIDI bądź
komputerem. W pamięci tych niewielkich kontrolerów zapisano 64 programy
oraz udostępniono 64 komórki na programy użytkownika. Szkoda, że
przeważają w tym konfiguracje dla sterowania instrumentów zgodnych ze
standardami GM, GS i XG... Inna sprawa, że przełączanie programów jest
dość niewygodne, gdyż zmian dokonuje się za pośrednictwem ośmiu
przełączników DIP switch.

Pracując z Pocketami z pewnością musimy kierować się konsekwencją w
definiowaniu konfiguracji poszczególnych manipulatorów. Jeśli będziemy
przygotowywać programy sterujące np. dla różnych syntezatorów
programowych bez trzymania się schematu typu:
- pierwsze 2 potencjometry – punkt odcięcia fitru i rezonans
- następne 4 potencjometry – obwiednia wzmacniacza
- kolejne 2 potencjometry – sterowania LFO...
to szybko próba pracy z Pocketami stanie się męką ;-)
Do czego mogą jeszcze służyć kontrolery wyposażone w 16 potencjometrów?
Idealnie się sprawdzi jako sterownik np. miksera w programie
sekwencerowym. Równie dobrze można zdefiniować sobie funkcje sterowania
korektorami lub wysyłkami – na konkretnym kanale miksera, lub na
właśnie aktywnym kanale... Tutaj jednak drobna uwaga – straciłem pół
dnia na skonfigurowanie Pocketa jako sterownik programu Cubase SX.
Dlaczego? Nie dlatego, że konfiguracja jest trudna. Wystarczy
zainstalować Pocketa jako urządzenie Generic Remote (menu Devices —>
Device Setup —> Add/Remove —> Generic Remote), zdefiniować port
MIDI, do którego urządzenie jest podłączone i ustawić program za pomocą
przełączników DIP właściwy sterowaniu programem (na stronie
www.doepfer.de można znaleźć przykładową konfigurację, która może
posłużyć za punkt wyjścia do kreowania własnych ustawień). Tyle, że jak
się okazało Pocket blokował interfejs MIDI zainstalowany w
karcie/interfejsie EMU1820... Jako kontroler MIDI sterujący dla
syntezatorów programowych był absolutnie bezproblemowym urządzeniem
pracując na porcie MIDI EMU1820, jednak jako sterownik programu Cubase
SX konfiguracja ta nie chciała pracować. Dopiero po przełączeniu się na
interfejs MOTU micro lite wszystko ruszyło bez zająknięcia ;-)
Szczególnie przypadła mi do gustu praca z modelem Pocket Fader
(chyba już u mnie zostanie ;-) ). W trakcie testów akurat byłem na
etapie miksowania wielośladowego materiału z koncertu – wokaliści
„zabawiali się” ze mną wykorzystując do tego m.in. efekt zbliżeniowy
mikrofonów estradowych ;) Trzeba było sporo namęczyć się w zgraniach
stosując automatykę dla ścieżek wokalnych. I w tej roli Pocket Fader
oddał nieocenione usługi. Miks był po prostu przyjemnością – zamiast
„jeździć” myszakiem po ekranie mogłem na bieżąco posługiwać się
prawdziwymi „heblami” Fadera. Sama przyjemność. Fakt – chwilami na
przeszkodzie stawał brak zmotoryzowanych faderów, ale za tę cenę jestem
skłonny zapomnieć o tej niedogodności. Zwłaszcza, że do dyspozycji
miałem aż 16 suwaków! Przeliczając cenę urządzenia (ok. 200 EURO) na
jeden suwak wychodzi około 12 Euro za jeden „hebel”!
Nieco inne wrażenia mam z użytkowania sterownika Pocket Control
wyposażonego w 16 gałek. O ile mając do dyspozycji suwaki jest się w
stanie kontrolować kilka parametrów jednocześnie, to dysponując
tradycyjnymi gałami jest to potencjalnie niewykonalne. Okazuje się
jednak, że tylko potencjalnie – i nie jest to dobra wiadomość dla
potencjalnych nabywców modelu Pocket Control. Gałki są rozmieszczone
tak gęsto, że chcąc nie chcąc kręcąc jedną gałką „zahacza” się palcami
sąsiadujące gałki ;( . A wcale nie mam grubych palców... Jak dla mnie
Pocket Control w fabrycznej postaci jest urządzeniem kompletnie
nieużytecznym. Pewnym rozwiązaniem mogłaby być wymiana nasadek na
potencjometry na nieco węższe – i to jest chyba jedynie słuszna
koncepcja, gdyż nawet gdy będą one nieco gorzej „leżeć” pod palcami
będą wreszcie „kompatybilne” z męskimi paluchami ;-)
Podsumowując kilkutygodniowe obcowanie z kieszonkowymi urządzonkami
Doepfera – Pocket Fader jest moim faworytem. Zasługuje na najwyższą
ocenę i nominację do nagrody „Top of the Best”. Pocket Control –
jakkolwiek potencjał kontroli ma identyczny jak Pocket Fader, może
okazać się przyjaznym urządzeniem dopiero po przeróbkach (wymianie
nasadek na potencjometry). Ale jeśli ktoś pała miłością do gałek...
wybór będzie oczywisty.

Dystrybutor: MusicToolz |