|
Oferta jednego z najpoważniejszych producentów sprzętu nagłośnieniowego
do instrumentów muzycznych w naszym kraju powiększyła się o nową
konstrukcję. Jest ona skierowana do kontrabasistów i gitarzystów
basowych, choć drugi człon nazwy tego modelu z serii Taurus sugeruje
akustyczne przeznaczenie testowanego sprzętu. Mimo to firma Box
Electronics w instrukcji wyraźnie daje do zrozumienia, że korzystać z
tego combo mogą zarówno „akustycy” jak i „elektrycy”. Często bywa tak,
że jeśli coś jest „do wszystkiego”, to bywa że jest „do niczego”.
Renoma producenta powinna jednak w tym przypadku stać się gwarancją
jakości. Czy tak było, miałem okazję przekonać się podczas testu, który
przeprowadziłem na Taurusie – bynajmniej nie w warunkach
laboratoryjnych ;)
Donat Zamiara

Combo jest bardzo wygodne w noszeniu, jednak przy dłuższym transporcie
„ręcznym” odczuwamy jego wagę. Trzeba przyznać, że pierwsze wrażenie,
jakie wywiera, jest bardzo pozytywne. Zgrabne, eleganckie combo jest
utrzymane w stylistyce całej serii Taurus. Przedni panel o standardowej
srebrnej barwie zawiera czytelne nadruki w kolorze czarnym. Poniżej,
spod masywnego, również srebrnego grilla spogląda na nas jedna z
najważniejszych części tego urządzenia, czyli głośnik. W tym przypadku,
firma Box Electronics
stawia na znaną w świecie markę Celestion. Panel sterujący zawiera
przeróżne przyciski i potencjometry, których znaczenie postaram się
teraz podać.

Zaczynając od lewej mamy:
• gniazdo wejściowe sygnału z instrumentu typu jack 1/4”
• przełącznik, obcinający górne pasmo sygnału, przydatny przy korzystaniu z przystawek typu piezo (np. kontrabasowej)
przełącznik wyłączony
przełącznik włączony
• przyciski wstępnej korekcji brzmienia Pre Shape (Presence – rozjaśnienie barwy i Punch – dodanie tzw. kopa)
• zestaw czterech masywnych, metalowych potencjometrów (Gain, Bass,
Treble Volume - przy tym ostatnim mamy kontrolkę przesterowania)
• kolejny przycisk służy do uruchomienia układu Dynamic Bass, który jest znany z innych zestawów basowych tej firmy
• następnie są dwa gniazda typu jack 1/4”, które służą do wysyłania
sygnału do innego systemu nagłaśniającego oraz podłączenie takich
urządzeń jak np. procesor efekt
• na szarym końcu znajduje się bardzo przydatny przycisk Mute służący do szybkiego wyciszania wzmacniacza bez ingerencji w ustawienie potencjometru Volume

Z tyłu combo umieszczony został włącznik urządzenia, gniazdo sieciowe
oraz bezpiecznik. Uwagę zwraca sporych rozmiarów radiator
odprowadzający ciepło z końcówki mocy. Całość obita jest czarnym
materiałem technicznym, a rogi zabezpieczono metalowymi okuciami.
Trzeba przyznać, że pod względem budowy zewnętrznej oraz wykończenia
Taurus reprezentuje wysoki poziom wyznaczony już kilka lat temu przez
producenta.
Bardzo byłem ciekaw co potrafi ten niewielki bohater
niniejszego testu, gdyż tego rodzaju comba (mając na myśli wymiary i
moc) należą do najpopularniejszych „narzędzi” pracy wielu muzyków. Przy
wszystkich korektorach ustawionych na zero brzmienie gitary basowej
jest ciepłe miękkie, okrągłe i charakteryzuje się bogactwem alikwotów.
Odniosłem jednak wrażenie, że dźwięk dochodzi jakby zza zasłony czy
kotary. Sytuację poprawiło włącznie przycisku Presence. Dodało to
brzmieniu jasności i blasku, lecz nieco ukryło ów zasób alikwotów,
zwłaszcza w dolnym rejestrze. Tutaj jednak pojawiły się dwie możliwości
nadrobienia tych „braków”. Jedna to użycie systemu Dynamic Bass, druga
- skorzystanie z potencjometru Bass. Warto też dodać, że różnice o
które mi chodzi są naprawdę subtelne.
Korzystanie z włącznika Punch przynosi taki skutek,
jakiego można było się spodziewać. Warto jednak zaznaczyć, że owo
„kopnięcie’ nie jest zbyt nachalne, lecz tylko delikatnie podkreśla
brzmienie, poprawiając jednocześnie artykulację. Bardzo łatwo wydobyć
ze wzmacniacza sound o charakterze swigowym, bądź delikatnym latino.
Jeśli mamy do dyspozycji przyzwoity instrument, to można ciemną
soczystą barwę umiejętnie połączyć z zachowaniem przejrzystości
artykulacyjnej. Generalnie ten aspekt brzmieniowy testowanego produktu
wydaje się być najciekawszy.
Jeśli chcemy uzyskać sound o nieco „nosowym”
zabarwieniu, to odrobinę się napracujemy, gdyż brak możliwości korekcji
średnich częstotliwości stanie nam nieco na drodze. Przy mocniejszym
podbiciu tonów wysokich i korzystaniu z pickupu przy mostku łatwo
„zeszklić” brzmienie, nie uzyskując jednak możliwości nasycenia tonów
średnich. Jeśli mamy taką możliwość to warto posiłkować się
możliwościami korekcji brzmienia już w przedwzmacniaczu instrumentu
(mowa o tzw. układach aktywnych). Jeśli posiadamy w basówce możliwość
regulacji średnich częstotliwości, to przy delikatnym obchodzeniu się
potencjometrami problem zniknie.
Muszę również przyznać, że na takim „maluchu” można
też nieźle przyładować kciukiem. Uzyskanie jasnego, przejrzystego
soundu nie jest problemem. Bardzo pomocne okazały się przyciski
Presence, Dynamic Bass oraz Punch. Brzmienie, które udało się uzyskać,
było pełne i klarowne i miało tzw. żyletę. Jedynie dla miłośników barwy
o przesyconych częstotliwościach środkowych mam podobną uwagę jak w
poprzednim akapicie. Trzeba troszkę się napocić i oprócz cierpliwości
wyposażyć się w instrument niezłej klasy.
Oto kilka przykładów dźwiękowych nagranych w studiu Giełda w Poznaniu.
technika "slap"
technika "fingered"
gra akordowa
(nagranie zrealizowane przez Joachima Krukowskiego w studiu Giełda;
mikrofon SONY C8000G, przedwzmacniacz stołu analogowego AMEK Rembrandt,
system zapisu Digidesign ProTools, interfejs Digi001; gitara basowa
Yamaha RBX270)

Kolejną częścią testu było poszukiwanie możliwości
współpracy testowanego „pieca” z kontrabasem. Pamiętamy przecież, że
powstał on z myślą o instrumentach akustycznych. Jest to najbardziej
wrażliwy temat, gdyż każdy instrument obdarzony jest niepowtarzalnym
charakterem. O ile np. dwa Fendery Presicion, z tej samej serii,
wykonane z tego samego materiału i wyposażone w ten sam osprzęt będą
brzmieć w sposób zbliżony, to dwa „Rubnery” (niemiecka rodzina lutnicza
o dużej renomie i długiej tradycji w budowaniu kontrabasów) również
zbudowane z tego samego materiału i pochodzące z jednej serii (np.
rocznik 1969) mogą zadziwić różnicami w barwie. Oprócz tego wrażliwość
na rodzaj przystawki lub też miejsce jej zamontowania dodatkowo
utrudniają dokonanie obiektywnej oceny jakości testowanego combo.
Tak się złożyło że mój instrument posiada przewagę
wysokich częstotliwości i żeby doszukać się pełnego brzmienia, należało
w sposób zdecydowany posłużyć się korektorem odpowiedzialnym za niskie
pasmo. Miałem możliwość testowania Taurusa z wykorzystaniem dwóch
przystawek, ale muszę stwierdzić, że nie jestem do końca zadowolony z
brzmienia, jakie udało mi się uzyskać. Może panaceum na to byłaby nieco
bogatsza korekcja?
Zdając sobie jednak sprawę, że inny kontrabas oraz inny pickup mogą dać
całkowicie odmienny efekt, pożyczyłem inny – sporo droższy –
instrument. I w tym przypadku okazało się, że efekt brzmieniowy jest
znacząco lepszy. Po raz kolejny okazuje się więc, że to instrument jest
najważniejszym elementem... Prócz muzyka ;) W przypadku mojego
instrumentu była to walka ze zbyt jasnym, by nie powiedzieć szklistym
brzmieniem, choć naprawdę nie można winić za wszystko układu korekcji w
testowanym sprzęcie. Instrument trzykrotnie droższy tego typu problemów
nie objawiał. Godne podkreślenia, że combo radziło sobie z
przeniesieniem nawet najniższych dźwięków kontrabasu, choć przy niemal
maksymalnym wzmocnieniu i nagłej zmianie wysokości realizowanej partii
wzmacniacz momentami nieco się dusił.
Oto przykłady dźwiękowe:
mój kontrabas
(nagranie zrealizowane w MM Studio; mikrofon Neumann TLM103,
przedwzmacniacz TLAudio Ivory2 5001, system zapisu Digidesign ProTools
MIX|+)
droższy kontrabas
(nagranie zrealizowane przez Joachima Krukowskiego w studiu Giełda;
mikrofon SONY C8000G, przedwzmacniacz stołu analogowego AMEK Rembrandt,
system zapisu Digidesign ProTools, interfejs Digi001)

Zanim przejdziemy do uogólnień pamiętajmy, że produkt firmy Box
Electronics nie należy do górnej półki cenowej. Kwalifikuje się raczej
do kategorii sprzętu dostępnego dla każdego, co może wytłumaczyć
niektóre braki, choć nie wszystkie. Zacznę jednak od pozytywów.

Po pierwsze budowa i jakość wykończenia zasługują na
pochwałę. Drugim elementem, który warto podkreślić jest dobre brzmienie
w przypadku gry na gitarze basowej. Łatwo uzyskać brzmienia jasne lub
ciemne, jeśli zależy nam na zachowaniu przejrzystości artykulacyjnej.
Klarowność barw używanych w muzyce swingowej, latino lub funk może być
w tej klasie sprzętu (i przedziale cenowym) uznana za więcej niż
wystarczającą. Zwolenników brzmień nosowych używanych w tzw.
fingerstyle funk może nieco rozczarować brak osobnej korekcji średnich
częstotliwości, co jednak większość basówek może nadrobić możliwościami
korekcji przedwzmacniacza. Warto także wspomnieć o możliwości
wyciszenia wzmacniacza bez konieczności operowania potencjometrem
Volume oraz o przełączniku do wyciszania górnych częstotliwości
(przydatnym przy korzystaniu z instrumentów akustycznych), choć nie
przy każdym kontrabasie spełnia on do końca swoją rolę. Na podkreślenie
zasługuje również wysoki stosunek oferowanej jakości i funkcjonalności
do ceny urządzenia. To bardzo poważny atut małego Taurusa ;)
Przejdźmy do tych mniej miłych informacji. Dotyczą one jednak w głównej
mierze drobnych spraw. Zadziwia mnie np. konsekwencja producenta w
sprawie potencjometrów. Moim zdaniem umieszczenie na nich białych
znaczników (przypomnijmy że „kręcidełka” są kolorze srebrnym), mija się
z celem i sensem, bo i tak ich nie widać – zwłaszcza w warunkach
scenicznych. Brakuje mi także wyjścia słuchawkowego, gdyż wymiary combo
sugerują że można na nim grać również w domu (tzn. da się wtaszczyć na
12 piętro). Jak jednak widać są to drobne niedociągnięcia, choć dla
niektórych uciążliwe.
Nie będę się wypowiadał autorytatywnie na temat współpracy testowanego
urządzenia z kontrabasem, gdyż swoje wątpliwości wyraziłem wcześniej.
Niemniej w grze sekcyjnej nawet na średniej wielkości scenie wzmacniacz
radzi sobie dobrze. Jak na takie maleństwo jest bardzo głośny ;)
Pamiętajmy, że wzmacniacz kosztuje nieco ponad 1600 zł. Za taką sumę z
pewnością nie kupi się nic innego tak dobrze grającego, uniwersalnego i
tak przystosowanego do kontrabasu.
Donat Zamiara
Producent: Box Electronics |