Roland Fantom-S
06.05.2004.

ImageJak to jest?!? Czy ci producenci instrumentów w ogóle nie zauważają, że z produkowania sprzętowych syntezatorów, a zwłaszcza rozbudowanych stacji workstation trzeba uciekać? Że przyszłość leży w oprogramowaniu, komputerach i całym związanym z tym przybytku?!? Pojawianie się coraz to nowych wersji topowych konstrukcji staje się już nużące... Ot, jeszcze jeden syntezator, jeszcze jeden workstation. Że ma więcej pamięci próbek? Więcej polifonii? Doskonalszy procesor efektów? Łatwiejszy w obsłudze sekwencer? Arpeggiator grający jak sesyjny muzyk? Co sprawia, że mimo wzrastającej popularności oprogramowania i komputerów w procesie tworzenia instrumenty te kosztujące tyle co „wypasiony” PeCet czy podstawowy model Macintosha nadal się sprzedają? Bo się sprzedają...

Radek Barczak

Image

Przyznam, że od ponad dwóch lat na dłużej nie miałem pod palcami żadnego klasycznego topowego workstation. Ostatnią przygodą III stopnia było testowanie instrumentu Yamaha MOTIF dla szacownego miesięcznika MUZYK FCM ;) I nie powiem – testowanie było wielką przyjemnością. Od tamtego czasu jednak pozbyłem się sprzętowych instrumentów i ograniczyłem się do komputera. Jak to z pamięcią ludzką bywa, obcując na co dzień z wtyczkami VSTi zacząłem dochodzić do wniosku, że hardware jest dla maniaków i że wszystko można zagrać na wtyczkach komputerowych. Pojęcie to nieco zburzyły testy „wynalazków” pokroju supersyntezatory Hartmann Neuron, Roland V-Synth czy VariOS. Takich instrumentów na PeCeta jeszcze nie spotkałem... Ale tzw. ROM-Player w postaci najbardziej rozbudowanego workstation? A od czego programowe samplery z obszernymi bibliotekami próbek mierzonymi w gigabajtach? Gdy więc otrzymałem do testów instrument Fantom-S podszedłem do testów w pierwszej chwili z pewną rezerwą... Bo czym miałby mnie ten instrument zaskoczyć?

Nie powiem – Fantoma-S przesłuchiwałem sobie kilka razy w sklepach muzycznych i na targach muzycznych. Przeglądane barwy rzeczywiście brzmiały interesująco, z „mięsem”. Ale to wszystko. Tym razem, mając więcej czasu, od pierwszej chwili zabrałem się za sukcesywne studiowanie fabrycznych presetów. A przebrnięcie przez 900 programów (nie licząc zgodnych z GeneralMIDI 2) to zadanie – mogłoby się wydawać – mocno uciążliwe... Tak mogłoby być w istocie gdyby nie to, że Fantom-S najnormalniej w świecie mnie „wchłonął”! Dosłownie – zacząłem go przesłuchiwać ok. godziny 17. Krótko po tym ktoś zadzwonił do drzwi... Wyglądam przez wizjer, a tam 60-letnia przemiła sąsiadka w „poranniku”! Ki diabeł? Stało się coś? Potrzebuje pomocy? Otwieram drzwi i słyszę łagodną prośbę, żebym grał ciszej, bo jej sypialnia sąsiaduje z moim pokojem. Grzecznie przystałem na propozycję – w końcu może się kobiecina gorzej czuć. Wracam do instrumentu, patrzę mimochodem na komputer, na zegar i...

Image 

Zbaraniałem! Była godzina 22:54. Cóż, następnego dnia z kwiatkiem poszedłem do sąsiadki z przeprosinami ;)

Dalsze badania Fantoma-S przeprowadziłem już na słuchawkach – pierwsze starcie zakończyło się o 6 rano. 1:0 dla Fantoma. Efektem nocnego starcia jest taki oto utwór demonstracyjny.

Co też ma Fantom, że tak mnie „wciągnął”? Hmmm... Sam się zdziwiłem, że syntezatorowa 5-oktawowa klawiatura tak mi będzie leżeć pod palcami. Jest to jedna z najlepszych klawiatur tego typu, na jakich grałem (podobnie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie klawiatura workstation Kawai K5000W). Mechanika jest częściowo doważona, doskonale wyczuwalna. O dziwo, ma tylko 3 krzywe Velocity z możliwością wyłączenia dynamiki, ale wybierając tryb MEDIUM nie mogłem narzekać na jakiekolwiek problemy. Jedno małe zastrzeżenia mam do funkcji Aftertouch – osobiście lubię, gdy załączenie Aftertouch jest delikatnie choć wyczuwalne „przeskokiem” klawisza. W przypadku klawiatury Fantoma-S jest to niewyczuwalne. Z drugiej strony nie jest tak, że można nieświadomie generować komunikaty Aftertouch – wymaga to świadomie umiejscowionego dodatkowego nacisku na klawisz. Tak, że nie ma obawy, że nasza sekwencja będzie upstrzona przypadkowymi komunikatami Aftertouch. Klawiatura to bardzo mocna strona instrumentu.

Image

No i w tym miejscu koniecznie trzeba wspomnieć, że Fantom-S ma dodatkową klawiaturę typu PAD. Pomysł „zerżnięty” z akai’owskich samplerów MPC, a wysławiany przez wszystkich niemal hiphoppowców i Dj’ów. Standardowo pod klawiaturę PAD podpięte są zestawy perkusyjne. Pierwsze „dotknięcia” to próba oswojenia się z charakterystyką dynamiki tych klawiszy. Co ciekawe, prócz dynamiki realizowana jest również funkcja AFTERTOUCH! Klawisze są dość „twarde” pozwalając łatwo uzyskać szeroki zakres dynamiczny barw perkusyjnych. Z drugiej strony jednak jakoś nie mogłem się przyzwyczaić do „nowego” układu klawiszy dla poszczególnych instrumentów zestawu perkusyjnego – ten standardowy, zaczerpnięty z GeneralMIDI schemat mam pod palcami... Uczenie się na nowo grania jakoś mnie nie pociąga, choć... jest również i inne zastosowanie sekcji DYNAMIC PAD BANK (bo tak nazwał to producent ;). Otóż, do klawiszy można przyporządkować sample – choćby loopy perkusyjne lub frazy instrumentalne, a nawet schematy fraz arpeggiatora (również perkusyjne), którymi można się podpierać w czasie gry na żywca lub nagrywania na sekwencerze. Więcej – z tą klawiaturą jest zespolony szybki i łatwy w obsłudze moduł samplowania. A więc, choć do grania zestawami perkusyjnymi PADów raczej nie będę stosować, to z pewnością się przydadzą w innych zadaniach. A dla muzyków niezbyt obeznanych z właściwościami tradycyjnej klawiatury PADy okażą się na pewno zbawieniem ;)

Standardowo Fantom-S ma „tylko” 32 MB skompresowanych próbek stanowiących ekwiwalent 64 MB próbek 16-bit/44.1 kHz w postaci liniowej. Czyli pod tym względem instrument ten nie bije rekordów. Ba... Pierwszy lepszy komputerowy sample-player jedną barwą mógłby zagnieść Fantoma-S. No i umówmy się – choć fortepian z TheGrand brzmi może nieco „nienaturalnie” (moim zdaniem), to jest na pewno pełniejszy brzmieniowo od standardowego fortepianu w Fantomie. Tylko, czy ten z Fantoma brzmi źle? Nie – brzmi bardzo konkretnie, z niuansami. I na pewno sprawdzi się w sekwencjach i miksie, czego nie można powiedzieć o przeładowanym efektami TheGrand. A jak gra? Oto krótkie przykłady barw fortepianowych:

ConcertPiano

Warm Piano

SoTruePiano

Tutaj krótka refleksja – jeszcze kilka lat temu można było znaleźć niezbyt dokładnie zapętlone próbki, nieodpowiednio nałożone obwiednie i inne niedoskonałości. W instrumentach najnowszej generacji osoba szukająca tego typu sensacji pozostanie nie usatysfakcjonowana. Postęp tak technologiczny samych instrumentów, jak wszelakich narzędzi służących do opracowania bibliotek próbek – że o nabytej już i ugruntowanej świadomości brzmieniowej japońskich specjalistów – sprawiają, że niezwykle trudno jest odnaleźć tego typu wady. Dotyczy to tak barw fortepianowych, jak wszelkich pozostałych grup barw. Są nadal oczywiście barwy, których w pełni niuansów artykulacyjnych tak łatwo na instrument typu ROM-player się nie przeniesie. Choćby wszelkie solowe instrumenty dęte i smyczkowe, gdzie spektrum sposobów artykulacji czy technik wydobycia dźwięku jest bardzo szerokie. Bardziej bronią się barwy sekcji smyczkowych i dętych. Niemniej i w barwach instrumentów solowych zauważalny jest znaczący postęp – wynikający nawet bardziej ze zrozumienia specyfiki brzmienia tych instrumentów, aniżeli wprzęgnięcia najnowocześniejszych technologii.

ImagePrzeglądając dalej barwy trafiłem na – tradycyjnie już dla Rolanda – doskonałe i liczne barwy pian elektrycznych, włącznie (wreszcie...) z przyzwoitymi i broniącymi się barwami pian Wurlitzera. Licznie i godnie reprezentowane są clavinety. Nieco gorzej jest z barwami organów elektromechanicznych, ale również w tej grupie znajdzie się kilka perełek. Podobnie z barwami gitar zelektryfikowanych, natomiast bardzo pozytywnie nastroiły mnie wszelkie barwy gitar akustycznych i klasycznych. Wybór jest spory, a do tego większość instrumentów brzmi bardzo autentycznie. W tym miejscu potencjał swój może ukazać arpeggiator – nie jest to prosty modulik typu Up2/Down4/Random, a potężne narzędzie z zaimplementowanymi frazami i technikami gry akordowej dostosowanymi do konkretnych technik gry na poszczególnych instrumentach. Na przykład na gitarach ;) Co więcej – zaimplementowane schematy arpeggiatora doskonale wpasowują się w tak modną ostatnio stylistykę R&B i gatunków pochodnych. Oto krótkie demo nagrane na sekwencerze Fantom-S z wykorzystaniem arpeggiatora gitarowego dla barwy AcousticGuitar.

A jeśli nie znajdziemy dla siebie nic ciekawego w bogatym zestawie patternów fabrycznych, proces przygotowania własnych jest bardzo prosty. Gdy jeszcze dodam, że edycji dokonuje się w pełni graficznie z możliwością nagrywania step-by-step, to staje się jasne, że ten polifoniczny 32-krokowy arpeggiator stanowi bardzo silny punkt całego instrumentu. Szkoda tylko, że w jednym czasie dostępny jest tylko jeden arpeggiator melodyczny i jeden rytmiczny. Ale jest i na to rada - w wewnętrznym lub zewnętrznym sekwencerze nagrywa się cały wygenerowany schemat, więc dużego problemu na etapie produkcji nie ma.

ImageArpeggiator pod wieloma względami przypomina wzorcowy – jak dla mnie – moduł z multisyntezatora V-Synth. W pamięci zapisano 128 przebiegów instrumentalnych i aż 256 perkusyjnych. Spośród perkusyjnych, 32 są pogrupowane w bloki stylistyczne i udostępnione z poziomu klawiatury PAD! To się nazywa automatyczny podkład perkusyjny... Wprawdzie utworu tylko i wyłącznie na zapisanych w pamięci patternach nie zrobimy, ale przy pracy „koncepcyjnej” nad nowym utworem możliwość wprzęgnięcia na szybko gotowego podkładu perkusyjnego jest niesłychanie pomocna.

A to dopiero początek...

Generalnie Fantom-S – jak dla mnie – zrywa z pojmowaniem brzmienia instrumentów Rolanda jako „grzeczne”. No bo tak – klawisze Yamahy od zawsze postrzegane są jako „żylety”. Korgi mają z kolei opinię niezwykle czysto, selektywnie, wręcz ascetycznie brzmiących instrumentów. Stacje robocze Kurzweila w obiegowej opinii postrzegane są jako charakterniki z domieszką „brudu” w brzmieniu. A Roland w tej doborowej stawce był od zawsze klawiszem doskonale brzmiącym w miksach, ale w solowych popisach już niekoniecznie... No i tu docieramy do meritum – trudno nazwać brzmienie Fantoma-S grzecznym, łagodnym. To pełną gębą zadziorny typ przebijający się w graniu na scenie. A mimo to barwy w aranżach zagranych tylko na Fantomie-S nie tracą na czytelności i spójności. Wielka w tym nie tylko zasługa samych barw, ale również umiejętnemu zaprogramowaniu procesorów efektów. Choć nie ma róży bez kolców...

Instrument może pracować w dwóch zasadniczych trybach:
• PATCH – dostępne są pojedyncze barwy, a procesory efektów w liczbie 2 głównych (pogłos + chorus) i 2 insertowych (MFX1-2) podporządkowane są całkowicie wybieranej z listy barwie
• PERFORMANCE – do dyspozycji mamy 16-partowy MULTITIMBRAL z możliwością konfigurowania do 16 stref dla klawiatury z niezależnymi ustawieniami aktywności stref, dwoma arpeggiatorami, sekwencerem akordów, całym przybytkiem „dużego” sekwencera, 2 głównymi blokami efektów (pogłos + chorus) i trzema blokami multiprocesora MFX (1-3).

Image I tu rodzi się pewien problem – sterowanie procesorami MFX1-3. Immanentnym elementem kreującym wiele barw jest właśnie procesor efektów – nie tylko MFX, ale i „główny”, gdzie zwłaszcza z bloku nazwanego CHORUS wykorzystywane są wszelkiej maści delay’e. Można więc przypisać sterowanie wyborem programów trzech bloków MFX i głównych bloków REVERB i CHORUS ustawieniom programów barw na poszczególnych partach. W takiej sytuacji wystarczy wskazać part sekcji MULTITIMBRAL, skąd ma być pobierana konfiguracja procesorów efektów. Procesorów MFX jest 3, a barwy wykorzystują tylko pierwszy, więc można w ten sposób „obdarzyć” trzy barwy efektami upiększającymi. W programie PERFORMANCE można również na stałe przypisać konfigurację procesora efektów, a później jedynie kierować odpowiednie barwy na konkretne wyjście efektu. Sterowanie blokiem efektów wymaga świadomych działań, najlepiej wypracowania sobie określonych schematów, w których konsekwentnie stosujemy sprawdzone już szablony ustawień efektów. Wiadomo, że wybierając barwę organów elektromechanicznych na 99% będziemy chcieli wykorzystać efekt wirujących głośników, dla gitary elektrycznej ustawić przester, a dla piana elektrycznego jakiś phaser lub wah-wah. Gdy ustalimy sobie na sztywno konfigurację w strukturze PERFORMANCE, zmiana barwy PATCH nie spowoduje zmian w ustawieniach procesora efektów. Możemy jednak ustawić dla każdego procesora MFX oraz bloków REVERB i CHORUS sterowania z poziomu programu PATCH na wybranym przez nas kanale MULTITIMBRAL. Tyle, że... zmieniając program w czasie brzmienia barwy musimy liczyć się z ucięciem wybrzmienia. Niestety - tego nie sposób ominąć.

Sam blok MFX można skonfigurować na 14 sposobów, w dowolny sposób łącząc poszczególne bloki lub traktując je całkowicie niezależnie. Co ważne, dla każdego bloki MFX udostępnione są dodatkowe kontrolery fizyczne lub MIDI, sterujące wybranymi parametrami wybranych algorytmów.

Na koniec nie sposób nie napisać o procesorze masteringowym umiejscowionym na końcu torów efektów. Roland udostępnił pełnowartościowy 3-pasmowy kompresor z 5 gotowymi programami ustawienia (HARD COMP, SOFT COMP, LO BOOST, MID BOOST,HI BOOST) oraz jednym programem użytkownika. Jakkolwiek moim zdaniem instrument doskonale brzmi bez załączonego kompresora wielopasmowego, to choćby pod względem marketingowym obecnośc tego procesora wiele znaczy ;)

Ogromne wrażenie zrobiła na mnie sama jakość udostępnionych algorytmów. Wiadomo – pogłosy, jak pogłosy z „klawisza”. Są niezłe, ale choćby do wtyczkowego S.I.R.’a z załadowanym dobrym impulsem z Lexicona 480 startu nie mają. Natomiast doskonałe wrażenie zrobiły na mnie algorytmy zgrupowane w procesorach MFX. Prócz tradycyjnych już dla tej klasy instrumentu Rolanda modelujących algorytmów COSM Fantom-S został wyposażony w będące klasą dla siebie przestrzenne algorytmy RSS 3D! Gigantyczne wrażenie robią przestrzenne chorusy i genialne wręcz delay’e. Takich efektów nie znajdziemy w tej klasie instrumentu innej firmy – jedynie Kurzweil oferuje doskonalsze rozwiązania z algorytmów KDFX tyle, że za sporo wyższą sumę...

ImageZłapałem się właśnie, że jak dotąd ani słowa nie napisałem o obsłudze instrumentu. Ale o czym tu pisać? Komfort kontroli w czasie rzeczywistym jest ogromny – sama wyliczanka kontrolerów manualnych robi wrażenie:
• joystick PITCH BEND/MODULATION
• D-Beam Controller, czyli kontroler na podczerwień
• 4 potencjometry obrotowe działające w 4 trybach
• 2 przełączniki SWITCH na panelu
• 16-klawiszowa, dynamiczna klawiatura PAD z AFTERTOUCH
• 2 złącza na pedały kontrolne

Image

Ekran wyświetlacza jest czytelny, wszystkie funkcje dostępne są pod programowanymi klawiszami funkcyjnymi, architektura wszystkich menu jest logiczna i oczywista. Bez bicia przyznaję się, że jak dotąd nie potrzebowałem zaglądać do instrukcji obsługi – nota bene dostępnej w pełnej wersji również w języku polskim. Nawet obsługa sekwencera jest tak prosta i intuicyjna, że bez problemu w długi weekend – trochę z nudów ;) – nagrałem sobie na sekwencerze Fantom-S taki oto utworek:
Ethnic

Przyznam, że pracując przez pół dnia na pokładowym sekwencerze nie odczuwałem dyskomfortu z powodu pracy na sprzętowym sekwencerze. A to już bardzo wiele. Więcej – konstrukcja sekwencera w Fantom-S została niejako zapożyczona z komputerowego oprogramowania sekwencerowego! Mamy bowiem do dyspozycji okno aranżu z „klockami” odpowiadającymi pojedynczym taktom (analogicznie, jak to było w kiedyś moim ulubionym sekwencerze – MasterTracks Pro 6.5), menu wzorowane na edytorze typu PIANO ROLL (KEY EDITOR w Cubase), edytor LIST, zaawansowane funkcje edycyjne... W sumie zabrakło mi tylko dwóch elementów – brak funkcji cofnięcia dokonanej operacji wymuszającej tym samym konieczność częstego zapisywania sekwencji oraz dostępnej z poziomu sekwencera funkcji wyciszania i solowania ścieżek. Na szczęście funkcje te dostępne są z poziomu miksera programu PERFORMANCE. Ale dlaczego nie wykorzystano np. w trybie sekwencera 16 padów choćby do włączania/wyłączania ścieżek? O ileż prościej by się pracowało nad „miksem”...

Nie zmienia to faktu, że tak potężnego sekwencera sprzętowego nie uświadczymy w wielu instrumentach... Pamięć 400 tys. znaków, możliwość nagrania sekwencji o długości 9998 taktów, 16 ścieżek z możliwością zapisu na wielu kanałach MIDI na jednej ścieżce (!) co w połączeniu z możliwością nagrywania w trybie MIX daje nam nieograniczone możliwości, oddzielny track do zmian tempa i sterowania beatem arpeggiatora perkusyjnego, nagrywanie w czasie rzeczywistym i krokowym. No i rozdzielczość 480 TPQN. Do tego możliwość zapisu utworów na kartach pamięci SmartMedia z funkcją... przerzucania z komputera nagranych wcześniej sekwencji SMF przez złącze USB.

Instrument jest świetny, doskonale brzmiący, dopracowany. Wprawdzie nie  wprowadza rewolucji technologicznej, ale w sposób zasadniczy podnosi jakość i zakres możliwości twórczych. A czyż nie o to właśnie chodzi?
 W zasadzie można się przyczepić jedynie do dość małej polifonii. Ale przy konkretnie brzmiących barwach nie chce się dużo grać ;)

Radek Barczak

Dystrybutor: Roland Polska
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
OSKAR
CETi

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Interton
Music Center Poznań Śródka
T.Burton
Arcade Audio RCF
Case-Pack
AudioTech
Music Store
APS Monitors
internetowy sklep Perkusje.pl
Roland