|
W realiach studia domowego często
zapominamy o perwersyjnym dążeniu do najwyższej jakości.
Zadowalamy się półśrodkami, erzacami udając, że przecież
i tak na koniec wszystko ląduje w jakości mp3... Maksymalnie dużo
robimy w komputerze, bo wyjście na zewnątrz wymaga drogich klocków.
Chwytamy się na lep „analogowości” i kupujemy „analogowe”
dopalacze DSP typu SSL, Focusrite czy UAD. Nie to, że to złe
rozwiązanie, ale jednak wymaga pewnej... przewrotności – również
z naszej strony :-) Nie oszukujmy się jednak. NIGDY domena cyfrowa
nie zastąpi analogowych klocków. Może się zbliżyć do
działającej na wyobrażenie „analogowej” jakości, ale nigdy
nie zastąpi analoga.
Radek Barczak

Przeprowadzałem kiedyś wywiad z
realizatorem nagrywającym tylko klasykę, najwyższej jakości
nagrania nagradzane przez światowe organizacje. Zapytałem o proces
masteringu. W pierwszej chwili wyśmiał mnie. Mastering w klasyce? A
po co? Ale po chwili przyznał się (w tajemnicy), że przegrywa
gotowe zmontowane nagranie przez konwerter Mytek. Po analogu. Wywiad
przeprowadzałem jakieś 10 lat temu, więc czuję się rozgrzeszony,
że zdradzam jego tajemnicę :-) Nadesłany do testów Korg
MR-2000S może służyć nie tylko temu celowi. Choć nie oszukujmy
się, że na wydatek około 5k może sobie pozwolić profesjonalne
duże studio, komercyjne stacje radiowe i telewizyjne bądź...
budżetówka (np. radio czy studia nagraniowe przy rozgłośniach
radiowych). Mimo to postaram się dowieść, że zastosowanie
MR-2000S może stanowić przepustkę do przyszłości.
Dążenie do doskonałości jest
naturalną cechą człowieka. Po przejściu z zapisu analogowego, gdy
zapis 16-bitowy przestał wystarczać doszliśmy do rejestracji w
rozdzielczości 24-bitowej z częstotliwością 192 kHz. To jak dotąd
najwyższy standard zapisu. Choć nie powszechny, to jednak standard
obecny na płytach Super Audio CD. Co ciekawe, to w świecie
audiofilów zaczęły pojawiać się w pierwszej kolejności
przetworniki 1-bitowe. Na początek same przetworniki
cyfrowo-analogowe. W pierwszej chwili zapewne większość z nas
zapyta, co tu jest nie tak? Cały świat zwiększa ilość bitów
przetwarzania (choćby w postaci 64-bitowych algorytmów), a tu
mamy się ograniczyć do 1 bita? Zera lub jedynki? Jak to możliwe?
Korg MR-2000S ze swoim 1-bitowym
zapisem zbliża się do analogowości charakteru rejestracji.
Oferując 5600000 próbek na sekundę tworzy zapis niemal tak
gęsty, jak analogowa taśma oferując jednocześnie przenoszenie
częstotliwości słyszalnych tylko dla nietoperków (do 100
kHz). Przetwarzaniu 1-bitowemu towarzyszy ogromna częstotliwość
próbkowania. Przy podstawowym próbkowaniu 2.8 MHz jest
to niemal 4x większa ilość informacji o dźwięku, niż w
przypadku standardu 16-bit/44.1 kHz. Nie liczby są jednak
najistotniejsze. Bo teoretycznie standard 24-bit/192 kHz daje większą
liczbę informacji o dźwięku niż 1-bitowy standard 5.6 MHz. Jednak
przez prostotę implementacji 1-bitowych przetworników i
technologii próbkowania 1-bitowej, a także dzięki bardziej
„analogowemu” charakterowi zapisu właśnie ten standard jest
oceniany jako bardziej „muzyczny”.
No właśnie. Często się zastanawiam
nad subiektywnością odbioru brzmienia, jakości itd. W moim torze
odsłuchowym są wysokiej klasy monitory przetwarzające sygnał
bardzo wiernie. Łączę je przez wysokiej klasy zrobione na
zamówienie kable. Za przetwornik służy mi karta E-MU 1820
lub M-Audio ProFire 2626. I tu następuje chwila wstydu... Już
pierwsze podłączenie MR-2000S jako przetwornik cyfrowo-analogowy po
S/PDIF udowodnił, że moje przetworniki mogą sobie iść do domu.
Pamiętacie test odsłuchowy kart dźwiękowych? Trzeba by go
powtórzyć, uwspółcześnić. Bo dźwięki usłyszane
przez MR-2000S mnie powaliły. Zwiększyła się dynamika,
przestrzenność, czytelność szczegółów. Jeszcze
większe wrażenie robią nagrania wczytane za pomocą dołączonej
aplikacji Audio Gate i odtwarzane przez przetworniki
cyfrowo-analogowe.
Aplikacja Audio Gate stanowi w zasadzie
prosty i szybki w działaniu konwerter formatów. Trochę
szkoda, że odtwarzanie materiału odbywa się przez interfejs audio
komputera, a nie samego MR-2000S. I że z poziomu aplikacji nie
możemy sterować rejestratorem – było by to znacznie
wygodniejsze, niż kontrola manualna. Można w każdym razie
przekonwertować pliki z formatów WAV, WBF, AIFF, DSDIFF, DSF
i WSD. Można też każdy plik przekonwertować do standardu
projektów MR-2000S. Za pomocą Audio Gate możliwe jest
również stworzenie listy odtwarzania utworów i
wczytanie jej później do do MR-2000S.
Co jednak będzie naczelną domeną
rejestratora Korg MR-2000S? Gdzie potrzeba szerokiej dynamiki i
pełnego pasma przenoszenia? Pełnego w rozumieniu nie ograniczonego
do paskudnych 20 kHz? Rejestracja klasyki. I to dzięki nowemu
systemowi operacyjnemu 1.5 również w 1-bitowych formatach
wielokanałowych. Za pośrednictwem złączy S/PDIF można bowiem
zsynchronizować nawet 4 rejestratory. Oczyma duszy widzę już
barokową orkiestrę grającą na starych instrumentach z epoki, w
katedrze o przepięknej akustyce, 8-kanałową wysokonapięciową
konsoletę Studera bądź set 8 preampów Neve i rozstawione
drzewko mikrofonów do rejestracji wielokanałowej. Gwarancja
najwyższej jakości. Tylko wysupłać na koniec 5k USD na
oprogramowanie kodujące do wielokanałowego DSD i robimy światową
karierę wydawniczą :-) Bo orkiestry w Polsce mamy znakomite. Nie
oszukujmy się – rolą rejestratora Korg MR-2000S jest być
wszędzie tam, gdzie poszukiwana jest bezkompromisowa jakość
zapisu. I w tej roli rejestrator sprawdza się od początku do końca.
W połączeniu z dajmy na to systemem Pyramix jest kompletnym
systemem rejestracyjno-edycyjnym najwyższej próby.
Doskonale również sprawdzi się
w studiu masteringowym, zarówno w końcowym procesie zgrywania
materiału, jak w archiwizacji najwyższej jakościowo materiału.
Korg MR-2000S po podłączeniu przez USB jest widoczny jako twardy
dysk z którego i na który możemy wgrywać różnoraki
materiał dźwiękowy.
Dźwięk jest rejestrowany w testowanym
urządzeniu na dysk o objętości 80 GB, co pozwala na zapis do 14,5 godziny materiału w najwyższej jakości 1-bit/5,6 MHz - co ważne można nagrać plik o długości do 6 godzin. Cięgiem :-)
Jeśli czegoś się można przyczepić,
to w zasadzie dwóch rzeczy. Po pierwsze uważam, że brak
pilota sterującego pracą urządzenia to obciach. Ślęczenie nad
panele sterującym może być uciążliwe, zwłaszcza gdy zamontujemy
odtwarzacz w racku pod biurkiem studyjnym. Ja zainstalowałem sobie
pod monitorami, ale i tak przełączanie trybu wejścia czy
synchronizacji zegara było niekiedy niekomfortowe. Druga sprawa to
kwestia wychodzenia z zapisu, gdy rejestrujemy sygnał przez S/PDIF,
a maszyna jest ustawiona w trybie odtwarzania według wewnętrznego
zegara. Nagrywając MR-2000S wchodzi w tryb slave, pobierając zegar
ze źródła zewnętrznego. Po wyłączeniu zapisu MR-2000S
przechodzi na zegar wewnętrzny i wówczas na wyjściu MR-2000S
może się pojawić charakterystyczny cyfrowy odgłos gubienia
synchronizacji. Co w razie podłączenia urządzenia do systemu
monitorowego może odbić się głośnym echem w naszych uszach :-/
Producent powinien uzupełnić system operacyjny i filtr wyciszający
wyjście w takich przypadkach.
Ale to uwagi czepiającego się
profana. Korg MR-2000S szlachetnością brzmienia i jakością zapisu
przenosi każde urządzenie testowane przeze mnie. Kiedykolwiek. I
zakup takowego zestawu 4 rejestratorów w momencie, gdy
dysponujemy 8 najwyższej próby przedwzmacniaczami i
mikrofonami jest kuszącą perspektywą dającą nowe perspektywy
nagraniowe, nieosiągalne przy jakimkolwiek innym sprzęcie nie
kosztującym setek tysięcy złotych. Bo umówmy się – 20k
PLN na 8-kanałowy system rejestracji 1-bitowej to śmieszna cena jak
na prezentowaną jakość. I nie widać na rynku konkurencji godnej
zagrozić pozycji Korga na tym ekskluzywnym rynku.
Dystrybutor: Mega Music






|