|
Na rynku wirtualnych wzmacniaczy jest
jeden dominujący gracz. Do niedawna dominujący, bo od ładnych
kilku lat depczą mu po piętach dwaj mocni konkurenci – jednym z
nich jest właśnie Native Instruments. Doczekaliśmy się już
trzeciej generacji topowego programu tego producenta, Guitar Rig 3.
Producent dostrzegł również potrzebę oferowania nie tylko
samego oprogramowania, ale również dedykowanego interfejsu
audio oferującego możliwości niezbędne funkcje dla gitarologów.
Czy Guitar Rig 3 jest w stanie zawalczyć z technologią Line 6 i
interfejsami TonePort UX?
Radek Barczak

Pakiet Native Instruments Guitar Rig 3
Session to połączenie oprogramowania Guitar Rig 3 Session
emulującego wzmacniacze gitarowe, kolumny gitarowe i najróżniejsze
efekty gitarowe oraz interfejsu audio na USB 2.0 oferujący
przetworniki obsługujące standard do 24-bit/192 kHz włącznie –
to pierwsza przewaga nad najnowszymi interfejsami Line 6, które
mają jedynie funkcję nadpróbkowania do częstotliwości 96
kHz, a przetworniki pracują jedynie do 48 kHz. No, ale i tak
większość z nas będzie pracować w rozdzielczości 24-bit przy
próbkowaniu 44.1 kHz. Trzeba przyznać, że konstruktorom z
jednej strony udało się uzyskać naprawdę bardzo dobre parametry
dynamiki i odstępu sygnału od szumów (dla 24-bit/44.1 kHz
dynamika sięga 100.1 dB, przy identycznym odstępie sygnału od
szumu – pragnę zaznaczyć, że to wartości przy maksymalnym
wysterowaniu). Zawodzi natomiast parametr przesłuchów
międzykanałowych sięgający poziomu -79.7 dB. O czym te parametry
świadczą? Że producent zastosował wysokiej klasy przetworniki
analogowo-cyfrowe i cyfrowo-analogowe, ale ciut po macoszemu
potraktował prowadzenie ścieżek sygnału. W efekcie czego
doprowadzając do kanału pierwszego (lewego) sygnał z gitary i
wzmacniając go w wirtualnym wzmacniaczu Guitar Rig 3, przy
maksymalnym poziomie odsłuchu w kanale prawym będziemy słyszeć,
jakby w mocno wyizolowanym pomieszczeniu studyjnym sąsiadującym z
reżyserką ktoś napieprzał na wzmacniaczu gitarowym :-) W sprzęcie
studyjnym rzecz niedopuszczalna, w sprzęcie do domu i na scenę
ujdzie.
Tym bardziej, że brzmieniowo
przetworniki się bronią. Dźwiękowi brakuje nieco dynamiki w dole,
ale w porównaniu do brzmienia np. E-MU 0202|USB Native
Instruments Session I/O wypada bardzo pozytywnie dając bardziej
miękkie brzmienie i – co ciekawe – o szerszej bazie stereo. O
czym to świadczy? Że NI Sesion I/O ma większe zniekształcenia
harmoniczne i nieco opadającą charakterystykę przenoszenia powyżej
10 kHz. Oto wyniki pomiarów:
W jednym aspekcie interfejs Session I/O wygrywa z np. E-MU
0202|USB – w wydajności sterowników. Odpaliłem jedną z
sesji koncertowych, którą ostatnio zarejestrowałem
(białostocki zespół Grendel, który nagrywałem w
poznańskim klubie Blue Note jako support przed koncertem brytyjskiej
formacji art-rockowej Galahad). Fakt, że 24-śladowa sesja jest dość
obciążona (26 instancji PSP MasterQ, z 10 PSP MixPressor, 18
Elemental Audio Systems Neodymium, do tego dodatki typu PSP
MixTreble, CamelPhatFree i inne wynalazki). W Cubase SX3 ustawiłem
dla obu interfejsów latencję ok. 50 ms – to pierwsza
wartość, przy której praca na laptopie Lenovo R61 (Core2Duo
2.2 GHz/2 GB RAM/ HHD Seagate Momentus 320 GB 7200 rpm) odbywała się
bez trzasków i innych dropów. E-MU 0202|USB
zaraportował obciążenie w VST Performance na poziomie 95-98%, zaś
NI Session I/O na poziomie 85-90%.
Interfejs jest niewielki, wielkości
2/3 kasety wideo VHS (ktoś jeszcze pamięta ten wynalazek, który
zrewolucjonizował przy wydatnej pomocy firmy Alesis rynek studiów
nagraniowych? :-)). Jest jednocześnie ciężki – obudowa jest
wykonana z solidnego żebrowanego aluminium o grubości 3 mm. NI
Session I/O jest interfejsem 2-kanałowym. Z przodu mamy złącza
wejściowe – XLR mikrofonowe i dwa jack 1/4” TRS
liniowo-instrumentalne współpracujące zarówno z
sygnałem symetrycznym, jak niesymetrycznym. Wejścia jack można
dostosować impedancją do poziomu instrumentalnego Hi-Z. Każde
wejście ma oddzielną regulację poziomu wzmocnienia, niestety bez
zaskoków. Choć trzeba przyznać, że potencjometry pracują
przyjemnie ciężko, nie ma mowy o poczuciu taniego „plastiku”.
Przedwzmacniacz mikrofonowy oferuje 63 dB wzmocnienia (zmierzone).
Można by oczekiwać, że będzie przystosowany do rejestracji
głośnych sygnałów z gitary – tak też i jest.
Potencjometr wzmocnienia przedwzmacniacza mikrofonowego działa
nieliniowo pozwalając na prawidłowe wysterowanie głośnych
wzmacniaczy gitarowych w przedziale od początku skali wzmocnienia do
ok. godziny 10. Wokal na mikrofonie SM58 osiąga prawidłowe
wysterowanie przy ustawieniu wzmocnienia na godzinę 12, a stosując
mikrofon pojemnościowy o czułości ok. 10 mV/Pa wysterujemy go
ustawiając wzmocnienie na godzinę 9. Z prawej strony mamy wyjście
słuchawkowe z regulacją oraz regulację wyjścia liniowego. Sygnał
na wyjściu słuchawkowym to ten sam sygnał, który jest
kierowany na wyjście liniowe.
Panel tylny to dwa symetryczne wyjścia
liniowe jack 1/4” TRS – interfejs z powodzeniem możemy dzięki
temu wykorzystać na scenie, dzięki symetrycznym połączeniom
sygnał będzie odporny na ewentualne zakłócenia np. od
oświetlenia scenicznego. Ponadto z tyłu znajdziemy złącze USB
oraz załącznik zasilania Phantom dla wejścia mikrofonowego, gdy
korzystamy z mikrofonu pojemnościowego. Interfejs jest zasilany ze
złącza USB – należy unikać podłączania interfejsu do hubów
USB gdyż wprowadza to dodatkową latencję i może generować
dodatkowe problemy z dźwiękiem. Dotyczy to zwłaszcza pasywnych
hubów, ale i z zasilanymi może być problem. Na komputerach z
systemami Windows XP i 32-bitowymi systemami Windows Vista Session
I/O pracuje pod kontrolą sterowników WDM i ASIO, zaś w
komputerach Macintosh działa pod sterownikami Core Audio.
Session I/O nie został wyposażony w
złącza MIDI. Z jednej strony posiadacze „starych” instrumentów
klawiszowych sprzed 5 i więcej lat będą musieli dokupić oddzielny
interfejs MIDI, a z drugiej strony niemal każda współczesna
klawiatura sterująca, syntezator czy keyboard jest wyposażona w
złącze USB z funkcjonalnością interfejsu MIDI... O ile z brakiem
złączy MIDI osobiście bym się pogodził, to naprawdę dziwi mnie
w interfejsie dla gitarzystów brak dodatkowego wyjścia audio
umożliwiającego reamping z zastosowaniem fizycznego wzmacniacza.
Nie ma możliwości wypuszczenia oddzielnym kanałem audio nagranego
„suchego” sygnału gitary. No bo tak – przez wyjścia główne
powinniśmy odsłuchiwać miks starając się ukręcić barwę
wzmacniacza do kontekstu muzycznego. Ale to jest niemożliwe... A
szkoda. Bo jakkolwiek Guitar Rig 3 świetnie brzmi, to chciało by
się nie mieć takich ograniczeń w interfejsie stworzonym na
potrzeby gitarzystów.
Instalacja
W komplecie z interfejsem mamy kawał
solidnego i niezwykle atrakcyjnego softu. Sercem systemu jest
naturalnie Guitar Rig 3 w niepełnej wersji XE, ale prócz tego
dzięki „hojności” Native Instruments (a właściwie na
„poszczucie” klienta :-)) otrzymujemy również Kore Player
z pakietem Kore Sound Pack i Pop Drums a także host VST Steinberg
Cubase LE4. Razem z Guitar Rig 3 instaluje się także aplikacja do
zarządzania licencjami i uaktualnieniami NI Service Center. Gdzie te
czasy, że trzeba było ręcznie instalować soft, kombinować z
niekompatybilnością? Tu wszystko odbywa się automatycznie. Łącznie
z uaktualnieniami – wystarczy zaznaczyć uaktualnienia, które
chcemy zainstalować. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość –
wszystkie uaktualnienia mają w sumie ponad 300 MB, więc jeśli
chcemy na szybko się przekonać, jak Guitar Rig 3 gada, to odłóżmy
uaktualnienia na później :-)
Guitar Rig 3 dostępny jest jako
oddzielna niezależna aplikacja, jak również w wersjach
plug-inu (wtyczki) VST (PC i Mac), DXi (PC), Audio Unit (Mac) i RTAS
(PC i Mac) wymagającej do uruchomienia programu hosta. Przypominam,
że w komplecie jest Steinberg Cubase LE4 w wersji na PC i Mac.
Jedna ważna informacja - zarówno oddzielny program stand-alone Guitar Rig 3 XE, jak wtyczka nie wymaga podłączonego interfejsu Sesion I/O. Możemy korzystać z każdego interfejsu bądź karty – zabezpieczeniem licencji jest aplikacja Service Center i to tam aktywujemy programy po instalacji. Miłą informacją jest, że wolno nam zainstalować pakiet Guitar Rig 3 XE na dwóch komputerach.
Guitar Rig 3 XE wyposażono w 5
emulacji wzmacniaczy gitarowych - od razu prezentujemy krótkie przykłady dźwiękowe w plikach mp3:
Guitar Rig 3 XE Lead 800 – kopia wzmacniacza Marshall
JCM800
Twang Reverb – kopia wzmacniacza
Fender Twin Reverb
AC Box – kopia wzmacniacza VOX AC30

Gratifier – kopia wzmacniacza MESA
Rectifier
Citrus – kopia wzmacniacza Orange
AD50 Custom
Do tego producent zaimplementował 11
kolumn gitarowych oraz emulację basowego heada firmy Ampeg z kolumną
8x10. Prócz tego mamy podstawowy – i kompletny - zestaw
efektów:
Cat, Skreamer, Demon, Transamp i Gain Booster
Chorus+Flanger, Electric Lady, Phaser Nine i Tremolo

EQ Graphic, Autofilter, Cry Wah i Real wah
Volume Pedal, Noise Gate i Stomp Compressor
Studio Reverb, Delay Man i Quad Delay
Lista emulowanego sprzętu jest
absolutnie wystarczająca dla grających gitarzystów i
praktycznie w każdej stylistyce zaproponowany zestaw emulacji
sprawdzi się w 100%. Praktycznie nie trzeba niczego więcej. Do
jazzu mamy Fendera i VOXa, do bluesa mamy Fendera, VOXa AC30 i albo
Orange, do lekkiego rocka VOXa i Orange, do mocniejszych rockowych
brzmień emulację JCM800 lub Orange wspartego kostką distortion, a
do nowoczesnego grania emulację MESA BOOGIE w wersji z 4 trybami
pracy. Bez cudowania, wystarczy włączyć i grać. Zestaw wzmaków
sprawdzi się nie tylko w rękach gitarzysty nagrywającego
samodzielnie w domu, ale również w studiu projektowym przy
produkcji reklam, dżingli, muzyki do stron internetowych czy
wreszcie aranży na zamówienie. Rozpiętość brzmienia
wzmacniaczy jest całkowicie satysfakcjonująca nawet wybrednych
aranżerów.
Prócz wzmacniaczy i efektów
do dyspozycji mamy tuner mogący pracować w trybie chromatycznym,
jak w programach GITARA, BASS, OPEN D, OPEN E, OPEN G, OPEN A i
DADGAD. Przyznam, że wirtualny wyświetlacz mógłby być
większy, gdyż już w rozdzielczości 1280x1024 (o 1680 x 1050 pix
nie wspomnę...) jest po prostu za mały dla „dojrzałych” oczu
czterdziestolatka, a co dopiero dla starszych. Na szczęście jest
tryb wyświetlania LIVE VIEW, gdzie stroik jest odpowiednio większy.
Trzeba przyznać, że tuner działa
skutecznie, również w przypadku 6-strunowych gitar basowych,
choć mógłby mieć opcję regulacji zwiększenia stabilności
wskazań. Ponadto mamy jeszcze metronom.
Fajną opcją jest automatyczne
dopasowanie poziomu sygnałów wejściowego i wyjściowego
(funkcja Learn). Działa to szybko i skutecznie. Na końcu toru
znajduje się limiter, który skutecznie strzeże
przesterowania na wyjściu z wtyczki – naturalnie w rozsądnych
graniach :-) Jeśli czegoś może brakować w zestawie to jednej
typowo „rzeźnickiej” kostki fuzz/distortion.
Efekty w większości brzmią świetnie.
W końcu Native Instruments od lat wie, jak programować efekty. Oto przykłady dźwiękowe efektów pokładowych udostępnionych w Guitar Rig 3 XE
Wszystkie funkcje Guitar Riga 3 XE
można automatyzować. Więcej – można przypisać sterowanie
poszczególnymi parametrami kontrolerowi MIDI. Przyuczenie do
konkretnego numeru kontrolera czy fizycznego potencjometru na
klawiaturze sterującej polega na kliknięciu prawym klawiszem
myszaka na danej funkcji/gałce wzmacniacza lub efektu, wybranie
opcji Learn i poruszenie potencjometrem. W ten sposób
konfiguracja kontroli jest zapisana.
Oddzielną sprawą jest doskonale
rozwiązana przeglądarka programów, które można
organizować według własnych upodobań w grupy stylistyczne.
Późniejsze przywołanie konkretnej barwy trwa nie dłużej
jak 5 sekund :-)

Jednego Guitar Rig 3 XE nie ma –
funkcji dual amp. Nie można za jednym zamachem tworzyć doubli
nagrywając od razu sygnał z dwóch emulacji wzmacniaczy.
Chyba, że zaopatrzymy się w splitter rozszywając sygnał z gitary
na dwa wejścia fizyczne interfejsu Session I/O i odpalimy dwie
instancje na Guitar Rig 3 XE wejściach :-) Inna sprawa, że w
przeciwieństwie do Line 6 i jego GearBox lub POD Farm, w Guitar Rig
3 XE od razu otrzymujemy wersję wtyczkową programu, dzięki czemu
„reamping” jest prosty i nie wymaga stosowania dodatkowych
sposobów na obejście ograniczeń GearBoxa czy POD Farma. No,
chyba że mamy ochotę wydać dodatkowe pieniążki na zakup wersji
wtyczkowej POD Farm. W końcu o to panom z działu marketingu Line 6
chodzi...
Bezpośrednie porównanie Guitar
Rig 3 do emulacji oferowanych przez Line 6 w POD X3 i UX-1 pokazało,
że sound z Guitar Rig 3 XE jest bardziej naturalny, zbliżony
brzmieniem do prawdziwego wzmacniacza ujętego mikrofonami.
Porównaliśmy bezpośrednio emulacje JCM800 – poniżej
nagrane próbki porównawcze, przy identycznych
ustawieniach gałek w POD X3 i Guitar Rig 3.
Emulacje z Guitar Riga 3 nie mają
jazgotliwej „siary”, która pojawia się w emulacji z PODa
X3 i GearBox v.3.6 lub POD Farm we współpracy z UX-1.
Emulacje JCM800 w POD X3 mają też więcej drive'u, są bardziej
metalowe niż hardrockowe. W opinii Wojtka Hoffmana, który na
co dzień jest użytkownikiem właśnie PODa X3, a który
użyczył dźwięków gitarowych do nagrań testowych, Guitar
Rig 3 brzmi bardziej naturalnie niż POD X3. O tyle to wiarygodna
opinia, że Wojtek jest posiadaczem Marshalla JCM800 ze starą paką
4x12 na Vintage 30 :-) Guitar Rig 3 do tego stopnia spodobał się
Wojtkowi, że do reampingu gitar na najnowszą płytę TURBO
postanowił użyć właśnie Guitar Riga 3 a nie PODa X3. Czy może
być lepsza rekomendacja?
Guitar Rig 3 był testowany na 2
komputerach – laptopie Lenovo R61 (Core2Duo 2.2 GHz/2 GB RAM/ HHD
Seagate Momentus 320 GB 7200 rpm) i stacjonarnej maszynie z
procesorem Core2Duo 3 GHz, 4 GB RAM i dyskami 1 TB Samsung F1. Bardzo
pozytywnie należy się wypowiedzieć na temat funkcjonowania
sterowników karty Session I/O – zarówno w trybie
stand-alone jak wtyczkowej pod kontrola hosta Guitar Rig 3 działa na
najniższych latencjach stabilnie i pewnie. Dla wykorzystania w
sesji wtyczki VST Guitar Rig 3 XE w przypadku laptopa konieczne było
wybranie opcji drugiej ustawień latencji.
- Ustawienie 1: 3 ms wejście – 6 ms
wyjście = łącznie 9 ms
- Ustawienie 2: 5 ms wejście – 8 ms
wyjście = łącznie 13 ms
- Ustawienie 3: 7 ms wejście – 10 ms
wyjście = łącznie 17 ms
- Ustawienie 4: 9 ms wejście – 13 ms
wyjście = łącznie 22 ms
- Ustawienie 5: 9 ms wejście – 17 ms
wyjście = łącznie 28 ms
Można również ręcznie
określić wielkość buforów dla wejścia i wyjścia –
maksymalnie 16 ms dla wejścia i 64 ms dla wyjścia – wszystko przy
częstotliwości próbkowania 44.1 kHz.
Nie znałem wersji Guitar Rig 2. Znałem
wersję pierwszą Guitar Rig – w tamtym czasie program ten sprawił
na mnie wrażenie tworu klawiszowca, który sobie wyobrażał
jak powinna brzmieć gitara. Mnóstwo było w tym efekciarstwa,
tandetnej pokazówki, a mało konkretnego brzmienia gitary i co
najważniejsze wzmacniaczy gitarowych. Zresztą – w tamtym czasie
dokonałem wyboru zakupowego na potrzeby swojego domowego studia w
postaci Line 6 UX-1. Od tego czasu Native Instrument popracowało
solidnie i Guitar Rig przeszedł metamorfozę. Wersja Guitar Rig 3
jest bardziej gitarowa, niż emulacje Line 6 POD Farm'a z UX-1, który
pójdzie w ludzkość. W moim domowym studyjku nastąpi wymiana
i na stałe zagości w nim Guitar Rig 3 XE. A w Waszych?
Dystrybutor: MBS

|