|
Choć nie gram czynnie od kilku lat, od czasu do czasu biorę do ręki
instrument. Zwykle ograniczam się do rozwiązania jakiegoś problemu
aranżacyjno-harmonicznego, ale ostatnio coraz częściej chwytam za
gitarę w celu sprawdzenia wzmacniacza czy procesora efektów. Tak też
było tym razem. Dawno jednak na test nie czekałem z takim
zaciekawieniem – miał to być prawdziwy VOX! Uprzedzając fakty - dawno
też nie miałem takiej przyjemności podczas testowania sprzętu... Logo
VOX wywołuje u mnie daleko posunięty respekt. Jest to wszak klasyczna
marka znana z jakości, charakterystycznego brzmienia, a przede
wszystkim kojarzona z wielkimi sławami jak The Beatles czy Brian May.
Dla przykładu, taki mały gitarowy wzmacniacz VOX AC30 uczestniczył w
nagraniu niejednego światowego hitu! I nagle otrzymuję do testu coś, co
ma zagrozić pozycji słynnego gitarowego POD'a - symulator brzmień
kilkunastu wzmacniaczy, kolumn i na dokładkę kilka klasycznych efektów
potrzebnych zazwyczaj gitarzyście. A wszystko to w jednym małym
pudełeczku nazywającym się VOX Valvetronix ToneLab.
Joachim Krukowski

Muszę przyznać, że urządzenia firmy VOX kojarzyły mi
się dotychczas z typowym sprzętem gitarowym, o raczej niemałych
gabarytach ;) Tymczasem ToneLab to zderzenie dwóch światów,
rzeczywistego, z prawdziwej krwi i kości oraz... duszy lampy (a jakże!)
i jednocześnie cyfrowego procesora DSP, przenoszącego dźwięk w iście
wirtualny świat.
Po nowych modelach procesorów Line6 POD, czy
podobnych wirtualnych wzmacniaczach tworzonych w magicznych
urządzeniach DigiTech czy Yamaha zazwyczaj mogłem się czegoś
określonego spodziewać - te firmy zawsze były do przodu z nowinkami,
zawsze robiły coś nowego, jednak zawsze z zachowaniem własnej
stylistyki brzmieniowej. Co zatem można oczekiwać od klasyka sprzętu
gitarowego, który swoim nowym produktem wciska się pomiędzy firmy żądne
nowocześnie myślącego klienta? Mnie to bardzo zaciekawiło. Czy VOX
pokaże innym, kto na tym rynku dalej rządzi? A może będzie porażka?
Może ta słynna ze wzmacniaczy vintage fabryka nie będzie umiała nadążyć
za nowoczesnymi trendami? To właśnie mam zamiar sprawdzić ;)
W pudełku oprócz samego ToneLab’a znajdowały się zasilacz sieciowy i
instrukcja obsługi. Wystarczył pierwszy rzut oka na urządzenie, by po
wyglądzie domyślić się, iż produkt nie jest adresowany na scenę.
Metalowa obudowa o wymiarach ok. 320x210x55mm nie jest w ogóle
przystosowana swoim kształtem do ochrony elementów regulacyjnych,
umieszczonych wprost na wierzchu. Jak się za chwilę okaże – urządzenie
jest wyposażone w wyjściowe złącze cyfrowe S/PDIF OUT, a to raczej też
nie jest opcja wykorzystywana często na koncertach (przynajmniej wśród
gitarzystów). Na wierzchniej płycie, obok widniejącego logo firmy i
nazwy produktu, pod niewielką szybką widać lampę 12AX7EH. Jest to
trioda, znana na starym kontynencie jako ECC83, tym razem w wersji
amerykańskiej produkcji Elektro-Harmonix. Wnętrza tych lamp są
wytwarzane w fabryce w Rosji. Poniżej znajdują się elementy regulacyjne.
Przełączniki i gałki (wzorowane na styl vintage) chodzą bardzo lekko,
bez jakichkolwiek zacięć, czerwony display, diody i podświetlane
przyciski są bardzo wyraźne.
Do zewnętrznego pedału nożnego (musi to być firmowy
kontrolera VOX) można przypisać przełącznikiem jedną z następujących
funkcji:
- OFF – bez symulacji efektu
- COMP – kompresor typowy dla gitary
- ACOUSTIC – symulator brzmienia akustycznej gitary
- VOX WAH – symulator legendarnego pedału VOX V847
- AUTO WAH – automatyczna „kaczka” reagująca na dynamikę gry
- U-VIBE – ma za zadanie wytwarzać znany vintage efekt phase/vibrato Unixox Uni-Vibe
- OCTAVE – brzmi jak stary octaver, dodając do granego dźwięku dźwięki brzmiące oktawę lub dwie niżej
- TREBLE BOOST – modeluje środkowe brzmienie znane ze wzmacniacza VOX AC30
- TUBE OD – efekt imituje brzmienie klasycznych overdrive-box
- FAT OD – „nasty but nas distortion” – słowa prosto z instrukcji, bez komentarza ;)
- FUZZ – wiadomo – vintage fuzz

Sekcja efektów modulacyjnych, jak CHORUS, FLANGER, PHASER, TREMOLO,
ROTARY wyposażona jest w diody świecące wskazujące jeden z włączonych
efektów oraz przycisk do przełączania się pomiędzy tymi efektami.
Podobnie efekty DELAY, TAPE ECHO, MULTI HEAD (symulacja taśmowej
trzygłowicowej tzw. kamery pogłosowej) – każdy z nich ma swoją diodę
LED, sygnalizującą obecność efektu w torze audio. Oprócz przycisku
wyboru efektu jest jeszcze przycisk TAP/HOLD sterujący pracą efektów
opóźniających. Blok REVERB z najbardziej typowymi dla gitary trzema
efektami pogłosowymi SPRING, ROOM i PLATE. Do regulacji specyficznych
parametrów wszystkich wcześniej wymienione efektów służą trzy wspólne
gałki.

Czerwony wyświetlacz wraz z przyciskami zarządzającymi presetami i
konfiguracją pracy spełnia także rolę wskaźnika prostego tunera.

Dolna część efektu jest już dużo przyjaźniejsza z
punktu widzenia obsługi klasycznego wzmacniacza. Znajdziemy tutaj tylko
dwa przełączniki brzmień i siedem pokręteł regulujących barwę dźwięku i
wzmocnienie.
Pierwszy przełącznik umożliwia wybór jednego z
szesnastu modeli wzmacniaczy, w większości są to modele angielskich
„piecyków” jak AC15, AC30 (to oczywiste, że firma VOX dodała te modele
do symulacji ;)), jest kilka nowszych, nazywanych tutaj UK’80 czy
UK’90, ale też nowoczesne, jak np. US HIGAIN.

Drugi przełącznik służy do wyboru symulacji kolumny, od małej TWEED
1x12 do dużych 4x12 (dziesięć modeli symulacji + tryb OFF, czyli bez
symulacji „paczki”).
Regulacja barwy, to klasyczne TREBLE, MIDDLE, BASS, PRESENCE,
wzmocnienie i czułość to gałki GAIN, CH VOLUME, oraz VR GAIN. Ten
regulator jest bezpośrednio związany z technologią zastosowaną w
Valvetronix ToneLab – Valve Reactor Technology.
Co ważne, efekty modulacyjne i pogłosowe są dodawane po zasymulowaniu
pracy przedwzmacniacza, wzmacniacza mocy i głośnika – a więc tak, jakby
były dodawane dopiero w mikserze, po nagłośnieniu kolumny gitarowej.
Taki trend w symulacji spotykany jest coraz częściej nie tylko w
sprzęcie hardware, ale i we wtyczkach software’owych, jak np. we
plug-in’ie gitarowym AmpliTube włoskiej firmy IK-Multimedia.

Tylny panel to gniazda wyjściowe wraz z potencjometrem poziomu sygnału,
przełącznik LINE/AMP, wspomniane wcześniej wyjście S/P DIF (optyczne),
przyłącze VOX BUS (dla dedykowanego firmowego sterownika nożnego), MIDI
IN/OUT, wyłącznik STANDBY/ON oraz gniazdo zasilania.

Z przodu obudowy znajdziemy tylko wejście dla instrumentu i wyjście słuchawkowe.

Włączyłem urządzenie, podłączyłem do karty komputera
w celu ewentualnego nagrania próbki i „na szybko”, wręcz bez
nastrojenia gitary zacząłem przeszukiwać presety. Brzmienie
odsłuchiwałem na słuchawkach włączonych bezpośrednio do ToneLab’a.
Pierwsze wrażenie – dźwięk „na linii” był dość ciemny, zbliżony do
brzmienia wytwarzanego w podobnych urządzeniach, jak np. POD. Zmusiło
mnie to do kręcenia gałkami i rozjaśniania dźwięku.
Po wstępnie zaspokojonej ciekawości, mogłem położyć się spokojnie spać,
spodziewając się raczej brzmień z gatunku takich, jakie można uzyskać z
produktów konkurencji.
Na drugi dzień, po przesłuchaniu kilku próbek, okazało się, że dźwięk
jest owszem jasny, ale jakby mało nasycony, z nieco wysiloną górą, jak
i jednocześnie niekiedy brakiem jasności.
przykład dźwiękowy nr 1
Czyżby tak miało być? Postanowiłem doszukać się przyczyny. Okazało się,
iż przełącznik LINE/AMP znajdujący się na tylnej ścianie nie jest w
pozycji LINE!
Ponownie włączyłem gitarę do ToneLab’a, przełączyłem go na tryb LINE
i…. JEST! Brzmi diametralnie inaczej, lepiej, jaśniej, sound jest
nasycony, pełny i okrągły! Zresztą sami posłuchajcie. Próbki
przedstawione poniżej zostały nagrane w następujących warunkach:
- gitara Ibanez JEM 7V WH, o dość ciemnym brzmieniu wynikającym
częściowo z dość ogranych już strun (no i paluszki nie te, co kiedyś…;))
- Valvetronix ToneLab włączony bezpośrednio do karty dźwiękowej
Waveterminal 2496 analogowo z wyjść L/R, poziom wysoki, na granicy
przesterowania wejścia karty
- wszystkie efekty (modulacyjne, przestrzenne czy dynamiczne) pochodzą
z urządzenia (nieraz ich brak, jeśli jest np. tylko preset
wykorzystujący przesterowanie, dźwięk siłą rzeczy jest monofoniczny)
- różnice w poziomie wynikają z przełącznika przetworników gitary – to
jedyny regulator zmieniany podczas prezentacji różnych presetów,
przetwornik środkowy single w gitarze jest cichszy od humbucker’ów i
kombinacji przetworników
- ewentualny brum wynika przede wszystkim z bezpośredniej bliskości
gitary przy monitorze komputera, samo urządzenie nie wprowadza brumu
czy nadmiernego szumu
- zaprezentowano kilkanaście przykładowych gotowych (i niemodyfikowanych!) presetów
przykład dźwiękowy nr 2
przykład dźwiękowy nr 3
przykład dźwiękowy nr 4
przykład dźwiękowy nr 5

Moja opinia właściwie będzie krótka: jest to z
pewnością jedno z najlepszych (jak dla mnie – chyba najlepsze) urządzeń
tego typu na rynku. Najważniejsze – czyli brzmienie! Tak nasyconego
dźwięku, o sporej dynamice, jasnego, ale jednocześnie czystego,
gładkiego, o chropowatych, ale zarazem nie bzyczących przesterach już
dawno nie słyszałem grając tylko przez linie, bez dodatkowego
nagłośnienia głośnika gitarowego. Do tego dochodzą bardzo dobrej
jakości efekty. Nie takie jak, Lexicon czy TC, ale te właściwe dla
gitarzysty. I te najbardziej potrzebne - bez zbędnych wymysłów, jak
kosmiczne SFX filtry czy modulatory. Bardzo fajnie brzmi symulator
głośnika. Słychać wyraźnie niskie rezonanse i buczenia kolumny
głośnikowej, jak i bardzo szerokie pasmo przenoszenia w dolnych
granicach. Bardzo interesujący dźwięk daje układ imitujący brzmienie
akustycznej gitary. Jest to co prawda sound dość mocno
„piezoelektryczny”, ale brzmienie jest wystarczająco naturalne, by dało
się wykorzystać w praktyce, gdy pod ręką brak prawdziwej gitary
elektroakustycznej.
Kolejna rzecz na plus, to rozmieszczenie regulatorów
i „analogowa” prostota obsługi, a więc to, co będzie cenić każdy
prawdziwy gitarzysta, nierzadko bojący się wszelkich cyfrowych
wynalazków (często niespełniających oczekiwań muzyka!). To nie tylko
ułatwia, ale i przyśpiesza poszukiwanie pożądanego brzmienia.
Wszystko to wróży sukces, a sam produkt jest w mojej
skromnej opinii na pewno zagrożeniem dla podobnych urządzeń
produkowanych przez konkurencyjne firmy.
Niespecjalnie podobał mi się tuner chromatyczny. Pozwala on na
kalibrację tonu „A” w zakresie od 438Hz do 445Hz, niemniej sposób
wskazań nie jest moim zdaniem dość precyzyjny. Tutaj klasyczne
wskazówkowe urządzenia wydają się być lepsze.
Jak już wcześniej napisałem, nie jest to urządzenie adresowane bezpośrednio na scenę. Dla potrzeb gry live jest jednak stworzona przez producenta wersja urządzenia VOX ToneLab SE
bardziej rozbudowanego, posiadającego więcej regulatorów nożnych (m.in.
dwa wbudowane pedały regulacyjne), choć bez wyjścia S/PDIF.
Należy dodać, że producent umożliwia ściągnięcie ze swojej witryny
edytora brzmień sterującego ToneLab’a via MIDI. Program jest bardzo
prosty w obsłudze i w zasadzie wystarczy spojrzeć na zamieszczony
screen, by było wszystko wiadomo.

Póki co VOX to VOX, firma jak była wielka, taką jak na razie
pozostanie. I całe szczęście dla nas. Wkraczając na rynek z procesorami
gitarowymi, VOX nie musi się chyba obawiać konkurencji. Nie widzę
specjalnie konkurencji dla Tonelab’a w tej klasie urządzeń. Jeżeli
miałbym wrócić do czynnego grania, lub choćby tylko do ćwiczeń z
instrumentem, z pewnością pomyślałbym o Valvetronix Tonelab. Na pewno
nie zastąpi on dużego wzmacniacza (przynajmniej nie we wszystkich
sytuacjach), ale z pewnością znakomicie wzbogaci nagrania realizowane i
w domowych studiach, i w profesjonalnych. W moim studiu podpieraliśmy
się niekiedy POD'em XT - kto wie? Może czas na zmianę? ToneLab daje z
pewnością profesjonalny i chyba zadowalający każdego wykonawcę czy
realizatora końcowy efekt brzmieniowy. ToneLab okaże się przy tym dużo
wygodniejszy w praktyce od wzmacniacza z kolumna gitarową. A jeśli do
tego dystrybutor
zadba o stałą dostępność efektu w sklepach muzycznych, to wróżę całkiem
udana karierę tego - było nie było dość drogiego procesora.
Dystrybutor: MegaMusic
|