|
„Pianino z akompaniamentem?!? Phi... Po co mi piano z aranżerem?
Nawet jak jest dobre, to ja jestem minimalistą – nie kupuję czegoś, z
czego nie korzystam” Taki tekst wypisał mi jeden z kolegów na
kanale IRCa w czasie krótkiej dyskusji na temat pianin cyfrowych...
Tymczasem ta właściwość Korga SP-500 znakomicie się sprawdziła w boju i
to zarówno z wykorzystaniem tylko ścieżki perkusyjnej, jak i całej
sekcji aranżacji.
Radek Barczak

Przeszukując style, w jakie wyposażono SP-500, wiele z nich skojarzyłem
z instrumentami serii PA. Takie zapożyczenie jest doskonałym
rozwiązaniem – wszak keyboardy tej serii to jedne z najbardziej
autentycznie brzmiących aranżerów. Każdy styl w testowanym pianinie
wyposażono w 4 wariacje stylu, dwa fragmenty „przejścia” FILL oraz dwa
wstępy i dwa zakończenia. Świetną opcją jest możliwość zaprogramowania
trybu funkcjonowania klawiszy FILL – można przypisać im np.
przeskoczenie z wariacji 1 na wariację 3, przejście do wyższej lub
niższej wariacji lub w ogóle wyłączyć przechodzenie do innych wariacji.
Wówczas do przełączania poziomów wariacji można użyć bądź klawiszy
funkcyjnych +/- (po uprzednim dotknięciu na wyświetlaczu pola wariacji)
lub przełącznika SWITCH, do którego można przypisać również wiele
innych funkcji, jak włączanie/wyłączanie jednego z dwóch procesorów
efektów, start akompaniamentu i wiele innych funkcji.
Wiele styli kojarzy się ze znanymi aranżami z różnych przebojów – ot
np. ColorBeat niemal idealnie wpasował się w przebój Celine Dion Because You Loved Me.

Szkoda, że style nie są również zgrupowane pod kątem adekwatności do
wybranych przebojów na kształt oddzielnej listy typu Music Bank –
muzykowi mało obeznanemu ze stylami tego instrumentu użytkownikami z
pewnością byłoby to pomocne.
Po kilkudniowym oswojeniu się z instrumentem postanowiłem sprawdzić instrument „w boju” – wraz z wokalistką wybrałem się na job
do knajpy, grać do kotleta ;) Pomijam fakt, że w zasadzie od ośmiu lat
w knajpach grywam okazjonalnie, raczej na zastępstwach, ale w tym
przypadku pozwolę sobie na krótki wtręt...
Regularnie grywałem na fortepianie w knajpach w czasie studiów –
kasowałem wówczas za 3 godziny grania 120 zł. I jak na studenckie czasy
i fakt, że grało się 2-3 razy w tygodniu były to niezłe pieniądze. Ale
teraz? Za 4 godziny grania wokalistka i ja zostaliśmy „zakontraktowani”
na stówę od łepka... Coś tu nie tak – przy takich zarobkach na
testowane piano trzeba by pracować ponad 220 godzin!
Niemniej w roli akompaniatora pianino sprawdziło się bardzo
przyzwoicie. Wiele numerów grałem pierwszy raz, z „kwitów” – statyw
okazał się stabilny i pojemny ;) Nieocenioną zaletą w pracy na szybko
okazał się dotykowy wyświetlacz i dodatkowy nożny przełącznik. Zmian
parametrów akompaniamentów czy wyboru barw można było przeprowadzić
naprawdę szybko. Również pod względem brzmienia pianino wywiązało się z
zadania doskonale. W razie, gdy nie za bardzo „osłuchałem” sobie
wcześniej style, wykorzystywałem tylko ścieżkę perkusyjną. Style
zbudowane są z 6 ścieżek – zestaw perkusyjny, instrumenty perkusyjne
(popularne „przeszkadzajki”), bas i 3 ścieżki akompaniamentu
harmoniczno-melodycznego.

W przypadku, gdy w którymś ze styli pojawiała się niechciana partia,
która nie pasowała stylistycznie do numeru, wyłączenie jej trwało
błyskawicznie – klawisz MIXER i na wyświetlaczu dotknięcie palcem
określonego pola (np. ACC2). W trakcie grania imprezy natknąłem się na
jeszcze jedną niespodziankę – gdy w trakcie odtwarzania stylu
naciśniemy klawisz SYNCHRO START/STOP, styl będzie odtwarzany tylko
wówczas, gdy w dolnej strefie klawiatury trzymamy jakiś akord. Dzięki
temu w trakcie gry możemy uzyskać charakterystyczne i niekiedy pożądane
pauzy w momentach np. zmiany charakteru aranżu. Świetna funkcja!

Prócz tego instrument wyposażono w moduł harmonizera MIDI
udostępniający 10 różnych sposobów harmonizacji dla partii prawej ręki.
Przyznam, że z tego typu wynalazków nigdy nie korzystałem... Celowość
zastosowania tego typu bajeru widzę jedynie wówczas, gdy do instrumentu
zasiada młody adept muzyki, który chce „zabłysnąć” rozbudowanymi lub
stylowymi harmonizacjami prawej ręki. W końcu wystarczy grać jednym
klawiszem, by za brzmiała np. efektowna partia sekcji dętej. I w tym
przypadku funkcja z pewnością jest świetnym uzupełnieniem i tak już
ogromnego potencjału SP-500.

Niezłym uzupełnieniem możliwości jest pokładowy sekwencer. To nie jest
zwykły rejestrator... Można zarejestrować zarówno akompaniament, jak
partie realizowane na dwóch barwach klawiatury. Nagrywane są również
wszelkie zmiany parametrów instrumentów (np. ściszenie lub
zgłośnienie). Sekwencer SP-500 sprawdzi się idealnie w sytuacji, gdy na
szybko chcemy zarejestrować pomysł muzyczny. I z tej roli wywiązuje się
doskonale. Ale również przy chęci stworzenia bardziej zaawansowanej
sekwencji można osiągnąć niezłe rezultaty, gdyż sekwencer SP-500
wyposażono w wiele narzędzi edycyjnych – włącznie ze szczegółową edycją
zdarzeń oraz nagrywanie krokowym (STEP REC)! A wszystkich operacji
dokonuje się w zasadzie... palcem na ekranie ;)
Moduł dźwiękowy Korga SP-500 udostępnia 64-głosową polifonię i można go
również wykorzystać w połączeniu z sekwencerem, np. komputerowym. Na
swoje potrzeby przygotowałem nawet mapę barw dla sekwencera Cubase SX
1.06. I tu przyznam się, że o ile wcześniej nie dotknąłem instrukcji
obsługi instrumentu (bo i w jakim celu, skoro wszystkie opcje są
czytelnie deklarowane na wyświetlaczu), to w tym miejscu poddałem się.
Nie wiedziałem jak uaktywnić tryb MULTITIMBRAL instrumentu! Z
instrukcji obsługi dowiedziałem się, że wystarczy uaktywnić tryb
DEMO... Na to nie wpadłem! Po chwili zasiadłem do pracy nad sekwencją w
Cubase SX. W zasadzie instrument współpracował z sekwencerem bez
zarzutu – jedyną dziwną sytuacją było, że zdarzało się, iż jedna z barw
nie otrzymywała informacji o głośności początkowej wpisanej w
ustawieniach ścieżki...

Wybór barw udostępniany przez SP-500 jest bardzo szeroki. Prócz
standardowego banku General MIDI – trzeba przyznać, że brzmiącego
bardzo przyzwoicie, w pamięci instrumentu zapisano ponad 250 barw, z
których 64 znajduje się w banku użytkownika. W zasadzie 90% barw brzmi
bardzo dobrze i co ważniejsze oferuje spory wybór w danych kategoriach.
Przyczepić się można jedynie do nienaturalnie brzmiących gitar basowych
podgrupy SlapBass. A poza tym - trochę szkoda, że nie udostępniono
trybu edycji barw... Niemniej brzmienie instrumentu można kształtować
również przy użyciu dwóch procesorów efektów – pogłosowego,
wyposażonego ponadto w efekt symulacji szumu charakterystycznego dla
działania prawego pedału w fortepianie, oraz procesora FX
udostępniającego szereg efektów modulacyjnych, jak również efekty
delay. Tak brzmi testowany instrument przy odtworzeniu standardowego,
spisanego przeze mnie jakieś 8 lat temu, pliku SMF Kasi Kowalskiej Coś optymistycznego.
I w zasadzie tym optymistycznym akcentem możemy zakończyć testowanie
Korga SP-500. Mięśnie palców i rąk po tych testach mam znacząco
wzmocnione – na tyle, by w międzyczasie zasiąść do koncertowego
fortepianu Steinway na nagrania demo do testów mikrofonów MXL ;) I żal
tylko odsyłać instrument do dystrybutora...
Radek Barczak
Dystrybutor: Mega Music |