|
Po wielkim i uzasadnionym sukcesie rynkowym karty M-Audio Audiophile
24/96, zapowiedź pojawienia się w ofercie wersji tej karty na złączu
USB wzbudziła oczywiste zainteresowanie. Zwłaszcza posiadaczy
przenośnych komputerów... O zewnętrznych interfejsach audio USB
kompatybilnych z mało wydajnym złączem wersji 1.1 mówiło się wiele.
Najczęstszym tematem było jednak narzekanie na niestabilność
sterowników powodującą sporą zawodność sprzętu oraz duże ograniczenia w
możliwości wykorzystania najwyższych trybów pracy. Nawet, jeśli
interfejs umożliwiał pracę w standardzie 24-bitowym przy częstotliwości
próbkowania 96 kHz, to wiązało się to zwykle ze sporymi ograniczeniami
wykorzystania takiego trybu. Nie inaczej jest w przypadku bohatera
niniejszego testu. Nie umniejsza to jednak wartościowości Audiophile
USB, gdyż mimo ogromnego hałasu marketingowego, standard 24/96 jest
nadal martwym standardem – czyli standardem nie jest :) A jak zaczęła
się moja przygoda z Audiophile USB?
Radek Barczak

Źle. Baaardzo źle! Kartę w pierwszej kolejności podłączyłem do swojego
komputera (system Win XP Home PL + PIII 1 GHz + ASUS CUSL2-C + 512 MB
RAM + DIMM 133 MHz + PCI USB2 VIA 6202), na którym miałem zainstalowane:
- MOTU 828 mkII
- Creative Labs Audigy2 ZS Platinum Pro
- Creative Labs Audigy NX (USB 2.0 na sterownikach firmowych podłączona do interfejsu na karcie PCI)
- Creative Labs MP3+ (USB 1.1 na sterownikach Propagamma podłączona do złącza USB 1.1 na płycie głównej).
Zaznaczę, że w powyższej konfiguracji komputer funkcjonował wzorcowo, a
zainstalowane urządzenia – choć ze sobą jednocześnie nie
współpracowały, to nie przeszkadzały sobie wzajemnie. Inaczej zachował
się Audiophile USB podłączony do złącza USB 1.1 na płycie głównej... Po
instalacji najnowszych sterowników pobranych ze stron producenta
(polecano mi NIE INSTALOWAĆ sterowników z dołączonej płyty, gdyż
nieprawidłowo obsługiwały one port MIDI dostępny w interfejsie),
restarcie systemu i wybraniu w opcjach NIEZAWODNEGO programu Cubase SX
v.1.06 interfejsu Audiophile USB, komputer... stanął. Stanął tak
skutecznie, że musiałem posłużyć się przyciskiem restart :(((
Po „powstaniu” systemu i ponownym uruchomieniu programu Cubase, o dziwo
karta funkcjonowała prawidłowo... No – do pewnego stopnia. Otwarta
sesja, która bez problemu była odtwarzana przez wszystkie pozostałe
karty (osiągając max. 70% wskaźnika PERFORMANCE), odtwarzana przez
Audiophile USB po kilku taktach stanęła! Próba zmiany ustawień latency
karty z MEDIUM na VERY HIGH nic nie dała – bunt na pokładzie. Zajętość
PERFORMANCE już po dwóch taktach osiągała 100%, zapalała się czerwona
dioda.
No dobrze – pomyślałem. Poświęcę się i zainstaluję czysty system...
Poświęcenie nie było znowuż tak wielkie, gdyż mam obraz „czystego”
systemu z Cubase i całym zapleczem plug-inów VST zrobiony programem
Ghost ;) Po postawieniu w ciągu 5 minut „dziewiczego” systemu – bez
zainstalowanej żadnej karty dźwiękowej, przystąpiłem do instalacji
interfejsu Audiophile USB. Instalacja przebiegła bez żadnych problemów
i po restarcie mogłem uruchomić Cubase i wspomnianą sesję. Tym razem
wszystko obyło się bez problemów – poziom PERFORMANCE sięgnął 80%
zajętości. Ponieważ wydało mi się to nieco za dużo, przełożyłem kabel
USB interfejsu do karty PCI USB 2.0. Wymagało to ponownej – tym razem
automatycznej – instalacji. Po restarcie (na wszelki wypadek ;) i
ponownym uruchomieniu Cubase, odtworzyłem testową sesję. Tym razem
PERFORMANCE sięgnęło 75% - czyli jest dobrze ;)

Po tych mrożących krew w żyłach opisach chwila relaksu – co Audiophile USB ma do zaoferowania?
Stanowi połączenie interfejsu audio i MIDI. Tor audio udostępnia:
- dwa monofoniczne wejścia analogowe na złączach niesymetrycznych jack 1/4”
- dwa równoległe wyjściowe tory analogowe – na złączach 2 × jack 1/4” oraz 2 × cinch
- wyjście słuchawkowe z oddzielną regulacją wzmocnienia
- elektryczne wejście i wyjście cyfrowe S/PDIF.
Interfejs MIDI to wejście i wyjście na standardowych złączach 5-DIN
obsługujące 16 kanałów MIDI. W tym miejscu należy wspomnieć, że jeśli
dokonamy zmian ustawień ilości wejść/wyjść, rozdzielczości karty z
poziomu aktywnego programu sekwencerowego (np. Cubase SX), przestaje
działać port MIDI. Konieczne staje się zrestartowanie aplikacji
audio/MIDI.
W
ogóle – producent zaleca dokonywanie jakichkolwiek zmian konfiguracji
poza programem zapisu dźwięku i MIDI. W panelu sterowania dostępna jest
ikona aplikacji sterującej Audiophile USB.

Zarówno wejściowe, jak wyjściowe przetworniki pracują
z dokładnością 24-bitową z maksymalną częstotliwością próbkowania 96
kHz. Jednak możliwość wykorzystania z trybu 24/96 jest możliwa tylko w
przypadku uaktywnienia tylko jednego złącza wejściowego lub wyjściowego. Czyli możemy nagrać sygnał doprowadzany do wejścia analogowego lub cyfrowego bez możliwości odsłuchania
go w trakcie zapisu, lub odtworzyć nagrany już materiał. W trybie 24/96
możemy więc również pracować w „wirtualnym studiu” na instrumentach i
efektach VST i VSTi oraz DX i Dxi. Tylko... w jakim celu?
 Aktywując
dowolne z trzech portów wejściowych/wyjściowych, możemy pracować w
rozdzielczości 24-bitowej przy częstotliwości próbkowania 44.1 kHz lub
48 kHz.
Bez ograniczeń można natomiast pracować w trybie 16-bitowym przy
częstotliwościach próbkowania 44.1 kHz albo 48 kHz – czyli możemy
jednocześnie skorzystać z wszystkich czterech portów wejścia i wyjścia.
Czyli nie jest tak źle ;)
Jeśli pogodzimy się z powyższymi ograniczeniami, to czeka nas jeszcze
jedna pigułka do przełknięcia – zdublowane wyjścia (złącza jack oraz cinch) nie mogą pracować jednocześnie. Jeśli w gniazda jack 1/4” włożymy wtyki, następuje blokada sygnału dla wyjść cinch. Natomiast złącze słuchawkowe jest „obdarzane” sygnałem w każdej sytuacji.
Należy jeszcze wspomnieć to tym, że jeśli uaktywnimy wejście cyfrowe,
interfejs pracuje w trybie MASTER podając zegar synchronizacji sygnału.
Na szczęście zegar Audiophile USB funkcjonuje bez zastrzeżeń i nie
stanowi to jakiegokolwiek problemu.

Można zarzucić konstrukcji Audiophile USB, że sztandarowe 24/96 ma w
sumie tylko z nazwy. Można nie akceptować ograniczeń w ilości kanałów
wejścia i wyjścia w wysokich trybach rozdzielczości. Ale pod jednym
względem konstrukcja Audiophile USB stanowić może wzorzec. Chodzi o
brzmienie. Jest ze wszech miar godne miana Audiophile ;) Zarówno
nagrywany, jak odtwarzany sygnał jest niezwykle klarowny, czysty,
dynamiczny, a jednocześnie... miękki w brzmieniu. Oczywiście – to
bardzo subiektywne określenie, jednak potwierdzone również
subiektywnymi odczuciami zaprzyjaźnionego, znanych i Wam – drodzy
Czytelnicy – realizatorowi pracującemu na ProTesjonalnych, studyjnych
systemach zapisu ;)

Zresztą - najlepiej zapoznać się z wynikami pomiarów za pomocą programu RMAA 5.1.

A jak sprawuje się Audiophile w pracy? Na razie trudno stwierdzić, jak
ze stabilnością – będę musiał go przynajmniej kilka dni ostro pogonić.
Ale jeśli chodzi o opóźnienie, to jest bardzo przyzwoicie. Nie
genialnie, ale wystarczająco dobrze. Na komputerze PIII 1 GHz dla
„lekkich” projektów na instrumentach VSTi, przy pracy w 16-bit/44.1 kHz
można uaktywnić najmniejszą „wartość” latency
(VERY LOW). Jednak przy przekroczeniu granicy 50% obciążenia
PERFORMANCE w sygnale zaczynały pojawiać się trzaski – zwiększenie
opóźnienia do ustawienia LOW zlikwidowało trzaski. Natomiast przy
odtworzeniu dużej sesji 22-śladowej (w tym część śladów stereo)
obciążonych kilkunastoma procesorami VST, dla swobodnej pracy przy
miksowaniu konieczne stało się ustawienie opóźnienia przypisanego do
wartości HIGH.
Próbnie Audiophile USB był uruchamiany również na
notebooku z napędem rakietowym - Toshiba z procesorem P4 2.8 GHz + 512
MB RAM + WinXP Home Pl. Prawdziwe testy wydajnościowe dopiero się
odbędą – po reinstalacji systemu (właściciel komputera zafascynował się
ilością dostępnego oprogramowania muzycznego pochodzenia – nazwijmy to
umownie – bliżej nieznanego, co spowodowało niezły bałagan w systemie
;) ) Jednak pomiary latencji dokonane na ProTesjonalnym
systemie ProTools MIX+ wykazały, że przy częstotliwości 44.1 kHz
opóźnienia wejścia-wyjścia (czyli pełnej drogi sygnału „przez”
Audiophile USB) mieści się w granicach od 12 ms (dla VERY LOW) do 66 ms
(dla VERY HIGH). Oczywiście, dla gry instrumentami VSTi lub odtwarzania
sygnału z nagranych śladów latency jest o około połowę niższe.
To wyjaśnia, dlaczego przy grze na instrumentach VSTi przy ustawieniu
LOW nie wyczuwa się zasadniczo opóźnień – w takim przypadku latency oscyluje gdzieś ok. 12 ms.
Tyle na teraz. Za kilka dni aneks do niniejszych
badań na Audiophile USB, w którym podzielę się wrażeniami z pracy na
tym interfejsie pod kontrolą Cubase SX v.1.06 oraz Emagic Logic
Platinum v.5.51.
Radek Barczak
Dystrybutor: Music Info
|