|
Jeszcze kilka lat temu pianina przenośne określane mianem 'stage piano'
cieszyły się wzięciem jedynie wśród koncertujących na scenach muzyków.
I tylko profesjonalnych muzyków, gdyż instrumenty te były droższe od
większych i cięższych „tradycyjnych” pianin cyfrowych. Ten stan rzeczy
zmienił się za sprawą firmy Technics, która zaprezentowała w końcówce
roku 1998 bardzo udany model P-30.
Radek Barczak

Od tego czasu jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się w ofertach
różnych producentów tego typu pianina - stage piano na kieszeń każdego
muzyka. Yamaha będąca uznanym producentem również w kategorii pianin
cyfrowych (także tych na scenę) zaprezentowała w końcówce roku 1999
model P-80. Funkcjonalność i spore możliwości uczyniły ten model
przebojem rynkowym nie tylko w Polsce.

Pojawienie się w roku 2002 modelu P-120 ustanowiło nowy standard
brzmienia w tej klasie instrumentów. Trzeba jednak przyznać, że cena
tego modelu została ustalona dość wysoko i o znaczącej popularności
P-120 nie można już było w Polsce mówić. Wprowadzenie modelu P-60 ma
szansę ten stan rzeczy zmienić - jest to instrument zbudowany na bazie
modelu P-120.

Yamaha P-60 jest bodaj najlżejszym instrumentem klasy stage piano
dostępnym obecnie na rynku - waży zaledwie 16 kg! Obudowa - wbrew
pozorom - jest dość masywna. Wykonano ją z twardego tworzywa sztucznego
o wyczuwalnie porowatej powierzchni. W ofercie producenta są dwa modele
P-60 - „klasyczny” w kolorze czarnym oraz „nowoczesny” w kolorze
srebrnym oznaczony jako P-60S. Do testów trafił egzemplarz „podstawowy”
(jak na zdjęciu).
Próbując sklasyfikować istotne cechy instrumentu tego typu wielokrotnie
zapomina się o tym, że według założeń podstawowych ma on stanowić
zastępstwo pianina lub fortepianu akustycznego. Ocenia się oddzielnie
klawiaturę, oddzielnie barwy... Tymczasem to klawiatura (jej
charakterystyka motoryczna) i przede wszystkim barwa fortepianu wraz z
zachowaniem interakcji pomiędzy klawiaturą i generowanym dźwiękiem są
wyznacznikami wartości konstrukcji. Jeśli w ten sposób podejdzie się do
oceny P-60, to ten instrument stanowi bardzo interesującą propozycję
dla osób poszukujących przenośnego, niewielkiego w sumie instrumentu.

Już przy pierwszym kontakcie z P-60 rzuca się w oczy fakt maksymalnej
dbałości producenta o... uczynienie testowanego pianina możliwie tanim.
Wręcz zaskakuje niewielka ilość przełączników (dwa klawisze funkcyjne:
DEMO, VOICE), jeden potencjometr (VOLUME).

Przyznam, że pod jednym względem - moim zdaniem - oszczędności doszły
do absurdu... Okazuje się, że niektóre funkcje takie, jak transpozycja
(!) czy włączenie/wyłączenie połączenia klawiatury z wewnętrznym
modułem dźwiękowym (LOCAL CONTROL ON/OFF) są przypisane do kombinacji
klawiszy klawiatury fortepianowej. Jeśli kompozytorowi spodoba się
kombinacja tercji A-Cis od najniższego klawisza oraz pochody melodyczne
w oktawie razkreślnej, z instrumentu wydobędzie się „kociokwik”.
Właśnie taką kombinacją klawiszy dokonuje się zmian transpozycji
instrumentu... Na pocieszenie mogę jedynie stwierdzić, że takowej
kompozycji w tonacji A-dur nie znam ;)
Zapoznając się z danymi technicznymi zauważyłem, że instrument ma tylko
jedną charakterystykę „twadrości” klawiatury. Wątpliwości, czy aby
producent i w tym względzie nie przesadził, okazały się być
niepotrzebne. Spośród znanych mi i przetestowanych przeze mnie pianin
cyfrowych (ok. 50 modeli z ostatnich 6 lat ;) Yamaha P-60 cechuje się
jedną z najgenialniej dobranych charakterystyk w relacji
klawiatura/moduł dźwiękowy z barwą fortepianu. To nie żart - klawiatura
nie została wyposażona w liniowy wykres charakterystyki czułości, a w
progresywny IDEALNIE zgrany z możliwościami brzmieniowymi barwy
fortepianu przebieg.

Instrument wyposażono w stereofoniczny 32-głosowy moduł dźwiękowy AWM2
ze stereofonicznym zestawem próbek fortepianu koncertowego, na bazie
którego stworzono dwie barwy PIANO. Zrezygnowano z symulowania
brzmienia pianina akustycznego - obie barwy PIANO to rasowe „grandy”.
Kolejną ciekawostką jest, że PIANO 1 i PIANO 2 zostały „nastrojone”
zgodnie z zasadami sztuki stroicielskiej - dolna partia klawiatury jest
nieznacznie odstrojona w dół, zaś górna nieznacznie w górę. Efekt jest
słyszalny i wyczuwalny tworząc klimat prawdziwego brzmienia fortepianu
koncertowego. Dowód?

Przez lata praktyki wypracowałem sobie (na własny
użytek ;) procedurę testową pianin cyfrowych - zawsze gram te same
utwory, w podobny sposób sprawdzam strojenie instrumentu. Najlepszym do
skontrolowania na słuch (przynajmniej dla mnie) sposobem sprawdzenia
stroju instrumentu jest granie w dolnych partiach interwałów oktawy
oraz decymy wielkiej (oktawa + tercja wielka).
Według pitagorejskich zasad dźwięk C0 powinien charakteryzować się
dwukrotnie mniejszą częstotliwością, jak C1. Oczywiście, fortepianu nie
stroi się w ten sposób... Barwa fortepianu udostępniana przez moduł
dźwiękowy Yamaha P-60 również nie jest tak strojona, co widać na
załączonym rysunku. Konsultacja ze stroicielem potwierdziła ten fakt.
Dzięki temu współbrzmienia tworzone przez instrument tak w dolnycm, jak
w górnym zakresie klawiatury są bogate brzmieniowo, nie są „kostyczne”
i „suche”. Zapraszam do wysłuchania kompletnie nieatrakcyjnego
muzycznie przykładu dźwiękowego: decymy (zwykłe odległości decymowe ;).
Drugi przykład to nagrane oktawy. Prawda, że brzmią bardzo realistycznie?
Od czasu, gdy Yamaha P-60 zagościła u mnie w domu, zacząłem
permanentnie odczuwać pracę mięśni i ścięgien obu rąk ;) Nawet teraz -
podczas pisania na klawiaturze komputera! Wytłumaczeniem jest, że od
roku na co dzień obcowałem w zasadzie tylko ze zwykłą klawiaturą
syntezatorową... Teraz odczuwam tego skutki

Klawiatura zainstalowana w P-60 jest ciężka - i to
nie tylko dla mnie, ale również dla pianistów, którzy spędzają
codziennie kilka godzin przy instrumencie akustycznym.
Tak. Zaprosiłem do siebie kilku znajomych pianistów (i pianistek ;),
aby ocenili instrument. Ich opinie były jednoznaczne - to jedna z
najlepszych „sztucznych” klawiatur, z jakimi mieli do czynienia.
Zwracali zwłaszcza uwagę na świetne „zsynchronizowanie” klawiatury z
barwami fortepianu - po prostu ta klawiatura „gada”. Tylko chwila
wystarcza na jej „wyczucie” - zainteresowanych zapraszam do wysłuchania
przykładu dźwiękowego (3 MB)
prezentującego różne odcienie barwy fortepianu (Yamaha P-60: PIANO1;
fxpansion DR-008: Acoustic Set; Audigy2 SoundFont: RB Bass).
Wiele dobrego można również powiedzieć o
funkcjonowaniu repetycji - jest wyczuwalna, dobrze wyważona, łatwo
„wskoczyć” w odpowiedni puls. Ilustruje to następny przykład dźwiękowy (450 kB) - proszę o wybaczenie Gershwina i słuchaczy... Jak wcześniej pisałem, już nie te lata, nie ta technika :(

Ale może się to zmienić! Yamaha P-60 tak mnie
„przyciągnęła”, że nawet do zabawy syntezatorami VSTi używam z
klawiatury P-60 (stąd bóle mięśni ;) rezygnując tym samym z
jakiejkolwiek kontroli nad dźwiękiem w czasie rzeczywistym, gdyż
testowane piano nie zostało wyposażone w żadne kontrolery. Pod względem
brzmienia barwy fortepianu nowa Yamaha w zauważalny sposób jest lepsza
od konkurencyjnych odpowiedników poprzedniej generacji, jak Kawai ES-1
czy Casio PS-20. Ale nie samym fortepianem muzyk żyje...
Moduł dźwiękowy zainstalowany w Yamaha P-60 wyposażono dodatkowo w dwie
barwy pian elektrycznych - dość specyficznie brzmiący odpowiednik pian
z syntezatorów DX oraz dość udana symulacja brzmienia piana Fendera.
Oto krótka prezentacja dźwiękowa.
Obie barwy są dość dynamiczne, choć... nadal w uszach mam „żrące” barwy
P-120. Trzeba jednak przyznać, że wydobycie szerokiego wachlarza
odcieni brzmienia obu barw nie stanowi dużego problemu. Nie trzeba
jednak rezygnować z wysokich oczekiwań - można postarać się uzyskać
pożądane brzmienie. W barwie E.PIANO2 brakowało mi nieco
charakterystycznego dla piana Fendera „klangu” w dynamice forte -
dzięki funkcji łączenia barw (LAYER - jednoczesne wciśnięcie dwóch
klawiszy wyboru barwy przy przytrzymanym klawiszu VOICE) dołączyłem
barwę E.PIANO1 i określiłem proporcje głośności pomiędzy oboma barwami.
Efekt brzmieniowy był bardzo zadowalający.
Jako uzupełnienie zestawu barw P-60 wyposażono w dwie barwy klawesynu
(jak to klawesyn - producent zadbał, by dynamika klawiatury była
odłączona ;), dwie barwy organów kościelnych (całkiem niezłe), barwę
wibrafonu oraz sekcji smyczkowej.
Co do tej ostatniej - symfonii ani koncertu
fortepianowego z towarzyszeniem orkiesty tą barwą nie zagramy. Jest
dość „oszczędna” w brzmieniu, jakby stworzona jedynie jako dodatek do
którejś z barw fortepianowych czy pian elektrycznych.
Testowany instrument podoba mi się coraz bardziej... Wcześniej
wspomniane „oszczędności” w rozwiązaniu sterowaniem dodatkowymi
funkcjami jak wybór kanału MIDI czy funkcji LOCAL ON/OFF ani razu w
praktyce nie ujawniły swej teoretycznej ułomności. Może za bardzo się
czepiałem?
Pod względem funkcjonalnym nowe piano Yamachy sprawuje się wyśmienicie.
Jak dotąd nie wspominałem o tym - instrument wyposażono w zintegrowany
system nagłośnieniowy zbydowany na dwóch eliptycznych głośnikach o
średnicy maksymalnej 12 cm. Wzmacniacz o mocy 2 × 7 W absolutnie
wystarcza do pracy w domu. Zaskakująco dobrze odtwarzane są niskie
dźwięki - konstrukcja nagłosnienia została zaprojektowana bardzo
dobrze, żaden z elementów instrumentu nie rezonuje, co pozwala
całkowicie rozkoszować się brzmieniem barw. Ciekawostką jest, że
reprodukowany dźwięk cechuje nieznaczne rozjaśnienie barwy na
wewnętrznym systemie nagłośnieniowym, co skutkuje dużą czytelnością
dźwięku. Sygnał wyprowadzony na zewnętrzny system nagłośnieniowy, np.
na studyjne monitory bliskiego pola, jest nieco stonowany.
Sygnał wyprowadzany jest przez stereofoniczne wyjście analogowe (stereo
jack 1/4") pełniące jednocześnie wyjście słuchawkowe i wyjście
liniowe... Miałem spore wątpliwości, czy takie rozwiązanie nie
spowoduje degradacji sygnału przy wyprowadzeniu go na zewnątrz
instrumentu czy przy nagrywaniu. Okazało się, że obawy były płonne - co
najlepiej ilustrują zaprezentowane we wcześniejszych częściach testu
przykłady dźwiękowe. Nagrany sygnał nie był poddawany ŻADNEJ obróbce
czy korektorem dźwięku, procesorem dynamicznym czy... bramką szumów. To
rzeczywisty dźwięk nagrany za pomocą karty Creative Labs Audigy 2
Platinum EX. Przetworniki zainstalowane w Yamaha P-60 konwertujące
cyfrowy sygnał na analogowy są wysokiej jakości. Nagrywając sygnał na
kartę dźwiękową należy jednak pamiętać, by w P-60 ustawić poziom
sygnału na poziomie 1/4 skali potencjometru wzmocnienia. Komplet złączy
uzupełniają dwa gniazda MIDI (IN, OUT), złącze zasilacza z włącznikiem
oraz złącze dla pedału SUSTAIN. W komplecie z instrumentem dostarczany
jest wygodny w użyciu pedał - wprawdzie nie typu fortepianowego, ale
wyposażenie dolnej części pedału w okładzinę z miękkiej gumy sprawia,
że kontroler nie „ucieka” spod nogi. Warto również podkreślić
stabilność pulpitu nutowego wyposażonego w specjalne wyżłobienie
zapobiegające obsuwaniu się nut.

Wbudowany procesor efektów pogłosowych brzmi bardzo dobrze. Pozwala
wybrać jeden z czterech algorytmów (ROOM, HALL 1, HALL 2, STAGE) i
określić poziom nasycenia efektem w zakresie od 0 do 19 poziomów. Jeśli
miałbym ponarzekać, to... zabrakło mi efektów modulacyjnych dla
przetwarzania barw pian elektrycznych. No, ale jestem zepsuty kontaktem
z Yamaha P-120 ;), gdzie efekty te stoją na bardzo wysokim poziomie.
Nie koniec to możliwości instrumentu - system operacyjny umożliwia
jednoczesne wykorzystanie dwóch barw wraz z regulacją proporcji
pomiędzy nimi w zakresie +/-6 jednostek. Bardzo wartościowe jest, że
można transponować zarówno pierwszą, jak drugą z zastosowanych
jednoczesnie barw w zakresie +/-1 oktawy. Ważne, że również z poziomu
sekwencera można wykorzystać dwie barwy - zarówno rozdzielnie, na
różnych kanałach MIDI, jak w połączeniu na jednym kanale MIDI.
Instrument w Polsce kosztuje 1080 EURO, nie należy więc do absolutnie
najtańszych instrumentów... Z drugiej jednak strony oferuje świetne
barwy fortepianowe, doskonale zsynchronizowane z akcją klawiatury (dla
mnie 5+), bardzo korzystnie brzmiące i użyteczne barwy pian
elektrycznych i szereg barw uzupełniających. Możliwość łączenia dwóch
barw będzie pewnie często wykorzystywana w domowym muzykowaniu.
Zastanawiając się nad zakupem niewielkiego piana cyfrowego z pewnością
warto zainteresować się tym instrumentem. Osobiście ciężko będzie mi
rozstać się z P-60.
Radek Barczak
Dystrybutor: Yamaha Polska |