Multitest kart dźwiękowych - pomiary
29.08.2004.

ImageKarta dźwiękowa jest we współczesnym studiu domowym nieodzowna. To od jej jakości i funkcjonalności zależy, czy praca nad dźwiękiem będzie dla nas komfortową, czy stanie się przyczynkiem do niepotrzebnych stresów. Dla wielu muzyków najważniejszym elementem – prócz oczywiście ceny... – zdają się być parametry jakościowe karty/interfejsu. Czy na pewno jest to najważniejszy element?

Image

Multitest kart dźwiękowych i interfejsów audio wydłużył się nieco ;) Postanowiliśmy bowiem nie ograniczać się jedynie do przedstawienia wyników pomiarów dokonanych w pętli programem RMAA. Postanowiliśmy rozszerzyć nasz multitest do zaprezentowania różnorakich rozwiązań do domowego i projektowego studia w oparciu o karty i interfejsy, które przewinęły się przez naszą redakcję w ciągu ostatniego roku. Już wkrótce zamieścimy obszerny artykuł na ten temat ;)

Na wstępie jednak komentarz do pierwszych dwóch części multitestu kart dźwiękowych „popełniony” przez Jacka Hajnrycha (JH). Hmmmm...

***

ImageTeraz pewnie sobie nagrabię... ;-)

Przeczytałem multitest kart dźwiękowych i interfejsów audio/MIDI (obie części) i jakoś zdania nie zmieniłem ;-) Jestem fanem pewnych marek, a innych nie-fanem. Mój entuzjazm wobec pewnych rozwiązań wynika z przykrych doświadczeń z innymi. Może to z wiekiem przychodzi... ;-) , że zaczyna się cenić samochody nie najszybsze, a komfortowe, nie najładniejsze, a bezpieczne. No a przede wszystkim takie, w których wiadomo, co tak naprawdę w środku siedzi. Analogia do kart wydaje mi się chyba trafiona. Ale po kolei...

MB już właściwie napisał już w pierwszej części multitestu kart to, co i ja chciałbym podkreślić. A mianowicie chodzi o brzmienie. Producenci bardzo lubią chełpić się osiągami ich kart, a tak naprawdę to mniej lub bardziej dokładnie cytują fabryczne osiągi samych przetworników. Swego czasu miałem kartę, reklamowano jej rzekome 123 dB SNR... Szkoda tylko, że tak naprawdę to o niczym nie świadczyło, a już na pewno nie wskazywało rzeczywistych właściwości toru audio. Współczesne przetworniki to naprawdę wyspecjalizowane układy, i faktycznie same w sobie mogą zapewniać wyśmienite parametry. Niestety to jest dopiero początek... Sam sposób zasilania karty, układ ścieżek, ułożenie elementów, jakość użytych wzmacniaczy operacyjnych itd. To wszystko potrafi zdrowo zdegradować sygnał, jeśli zostanie zaprojektowane niewłaściwie. Same przetworniki użyte w amatorskich kartach oferują dziś parametry będące na poziomie profesjonalnych rozwiązań sprzed kilku lat. Przy tak ogromnej, masowej ich produkcji koszty odgrywają niebagatelną rolę. Producenci przetworników oferują rozwiązania tańsze, przeznaczone do mniej wymagających zastosowań. Bardzo często w przetwornikach ogranicza się układ wejściowy do jednego (single-ended), co niestety oznacza mniejszą dynamikę, większą podatność na zakłócenia. To trochę tak, jak z symetrycznymi i niesymetryczne wejściami. Czasem to nie przeszkadza, ale w określonych warunkach, gdzie sygnał narażony jest na szereg zakłóceń, niesymetryczne połączenia potrafią przyprawić realizatora o zdrowy ból głowy. A karta w komputerze jest właśnie w takim środowisku. Swego czasu producenci ratowali się przeniesieniem układu wejściowego na zewnątrz komputera. Kilku innych skrzętnie z tego pomysłu skorzystało... lekko go modyfikując, bo owszem – pudełka na zewnątrz były, ale przetworniki zostały wewnątrz komputera. Korzystali z nieświadomości klientów. Oczywiście nie wszyscy.

Lynx, RME potrafią zaproponować układy umieszczone na PCB zarazem oferując wyśmienity tor audio. W specyfikacji technicznej przetworników można znaleźć informację, iż przetwornik posiada duża tolerancję na jitter. Może i tak, ale problem w tym, żeby przetwornikowi zapewnić jak najbardziej stabilny zegar, bo przy dużych wahaniach zegara to i tolerancja niewiele da. Prawdziwy problem zaczyna się, kiedy karta posiada kilka wejść i wyjść. Swego czasu zrobiłem test polegający na wysłaniu na wszystkie możliwe wyjścia karty (analogowe i cyfrowe) tego samego przebiegu – czystego sinusa, jednocześnie rejestrując go ze wszystkich wejść – karta miała zrobioną pętlę na zewnątrz. Wyniki okazały się dla pewnych rozwiązań druzgocące. Nie dosyć, że kompletnie rozjechały się względem siebie wyjścia cyfrowe S/PDIF i ADAT, to „wewnątrz” 8 kanałów z jednego portu ADAT różnice były nawet kilkanaście sampli! To jest nie do przyjęcia. Różnica między złączami analogowymi, a cyfrowymi tak naprawdę była niewspółmiernie duża w stosunku do podawanej przez producenta latencji. Zaś sinus nie do końca pozostał sinusem. I tak widziałbym test odsłuchowy – poza subiektywnym, nausznym ocenianiem sprawdzenie faktycznych zakłóceń poprzez analizę sygnałów testowych. Niestety to wymaga dosyć kosztownego oprogramowania lub sprzętu... RMAA jest dobrym narzędziem, ale niestety nie pozbawionym błędów i – co ważne – z pewnością nie jest oparte na tak fachowych algorytmach jak chociażby HpWWorks.

W mojej ocenie test odsłuchowy wyszedł trochę przypadkowo – co można zauważyć po niezbyt spójnych ocenach niektórych testerów i odzwierciedla średnią owej przypadkowości ;-) Bez urazy dla uczestników, ale takie testy wymagały podejścia do tematu w sposób nieco bardziej skomplikowany i przede wszystkim jeśli jest to test relatywny to w założeniu słuchający powinni wyśmienicie być osłuchani w testowym materiale. Czy tak było?

„ASIO-in-Hardware”
To modne określenie tak naprawdę nie ma związku z jakimkolwiek odciążaniem komputera od zadań związanych z wtyczkami. Dobrych kilka lat temu większość kart nie potrafiła obsłużyć trybu Bus Mastering. Bus Mastering działa analogicznie do trybu DMA dla dysku. Bezpośredni dostęp do pamięci (DMA) pozwala przejąć chipsetowi pewne zadania związane z przesyłaniem danych, które dotąd musiały być wykonywane przez procesor (tzw. tryb kopiowania). W czasach dosyć wolnych komputerów był to krok milowy, bo np. pracujący napęd CD potrafił zabrać całe 4-5% mocy procesora! Zatem DMA pracuje niejako w tle, bez wiedzy procesora. Dziś jest to „normalne” i nikt sobie nie wyobraża pracy dysku bez trybu DMA. Dokładnie tak samo jest z „ASIO-In-Hardware” – czyli obsługą kart PCI z pominięciem trybu kopiowania przez procesor. Wystarczy przypomnieć sobie kłopoty z pracą wielośladową na kartach Delta 1010. Karta z jednym torem wejściowym stereo i drugim takim samym wyjściowym nie potrzebuję tego, bo ilość danych przez nią transferowanych jest niewielka. Ale praca wielokanałowa to ogrom danych do przesłania i procesory sprzed kilku lat, w połączeniu z małą przepustowością szyny (pamiętacie problemy „wąskiego gardła” chipsetów VIA KT133/266?) nie radziły sobie z tym. Stąd trzaski w nagraniach, stąd zdecydowane omijanie tego chipsetu np. przez Echo-Audio. Dlatego pionierzy w tej branży – RME – postanowiło zaadoptować tę technologię do kart audio, a że Bus Mastering niewiele mówi użytkownikom nazwano to ASIO-In-Hardware, co tak naprawdę nie jest dalekie od prawdy. Aplikacja, jak np. Cubase, kieruje strumień danych do portu wave, a obsługa portu za pośrednictwem sterownika wysyła je wprost do karty, a nie, jak w trybie bez ”ASIO-In-Hardware” to kolejki zadań procesora i stąd dopiero do karty. Jak to sprawdzić? Z pewnością nie w prosty sposób porównując odtwarzanie projektu przez różne karty i obserwując wskaźnik obciążenia. Zwróciłem uwagę, iż korzyści w dzisiejszych dniach są niewielkie – procesory bez problemu poradzą sobie z takim zadaniem, ale przede wszystkim należałoby porównać system o możliwie dużej liczbie wejść i wyjść, uaktywnić je we wspomnianym Cubase i włączyć nagrywanie. Dopiero transfer wielokanałowych danych z wejścia do wyjścia potrafi pokazać faktyczną wydajność karty, czego niestety w teście nie pokazano. Reasumując „ASIO-In-Hardware” to nie dopalacz, to sposób pracy karty, który dopiero przy dużych projektach wielokanałowych może się ujawnić. Zatem bezcelowe jest porównanie takiego Audiophile 2496 z 4 wejściami i 4 wyjściami z systemem 18 torów wejściowych i 20 wyjściowych... Dla ścisłości – FireWire tak naprawdę dopiero raczkuje i nie obsługuje DMA czy „ASIO-In-Hardware” stąd wyjaśnienie „gorszej” wydajności wielokanałowych systemów opartych na FW.

Latencja
Pewnie mało kto wie, że latencja, która podaje panel karty to nic innego jak zwykła notka tekstowa podawana przez producenta, która ma się nijak do rzeczywistej latencji. Po prostu panel – a tym samym program, jak np. Cubase – odczytuje tę informację z danych tekstowych sterownika, więc pisać można cuda. I cuda są wypisywane. ASIO używa tzw. podwójnego buforowania. A mało który producent karty zamierza o tym informować klienta... A więc 3ms u jednego oznacza faktyczne 3ms, a u innego... 6ms. Oczywiście zakładając, że producent jest szczery w ogóle... Ale bywa różnie.

Wspomniane dwa bufory ASIO to owa latencja razy dwa, ale to nie wszystko. Oprócz bufora ASIO każda karta posiada własny bufor, o którym to już mało który podręcznik użytkownika raczy wspomnieć. To, że przetwornik potrzebuje nieco czasu w ogóle się zapomina... Zatem kolejny punkt do tyłu dla testu. Bo należało taki test przeprowadzić inaczej – na przykład odtworzyć impuls jednocześnie rejestrując go przez zewnętrzną pętlę na kolejnej ścieżce i z różnicy między źródłem, a tym, co zarejestrowano wyliczyć faktyczną latencję karty i porównać jak to się ma do tego, co podaje producent. A to dopiero powinno stanowić punkt wyjścia do testów wydajnościowych.

Wydajność
W świetle powyższego mojego wywodu ;-) cały test wydajnościowy niczego nie wykazuje. Dlaczego? Raz jeszcze – należałoby ustalić rzeczywistą latencję karty, czego nie uczyniono. Więc test legł w gruzach u podstaw. Dwa, nie można porównywać dwuosobowego samochodu wyścigowego z autobusem pełnym Ar .... ;-) Czyli nie można porównywać karty z wejściem stereo z systemem 20-kanałowym. Jedyne, czego ten test dowodzi to na ile dana karta jest bagażem dla systemu, co przy kartach wielokanałowych jest naturalne, iż są ”cięższe” dla systemu. A porty MIDI? O nich mało kto pamięta. Porty MIDI też potrafią sporo obciążyć system, potrafią ładnie „rozjechać” ślady, potrafią ładnie się nie-synchronizować ;-) Nie wspominając o tym, że czasem ładnie „świerszczą” w torze audio własnej karty...

Komfort pracy
Tego też w teście nie było. Jak karty radzą sobie z monitorowaniem, czy poprawnie obsługują Direct Monitoring zaszyty w Cubase 2.x i Nuendo 2.x. Jak radzą sobie z zewnętrznym zegarem, czy sterowniki są multiklient, jak wygląda praca na kilku programach jednocześnie...

Podsumowując, wyjaśniam dlaczego zdania nie zmieniłem, jeśli chodzi o moją ocenę kart. Co jest ważne w profesjonalnej pracy? Zawężając temat do kart audio niewątpliwie jednym z najważniejszych elementów jest jakość toru audio. Ponieważ w tej materii test polegał głównie na subiektywnych odczuciach słuchających może stanowić jedynie wskazówkę, w która stronę zmierza ogólne brzmienie – jasne, ciemne itd. Test nie mówi nic o przetwarzaniu sygnałów wielośladowych i synchronizacji między kanałami. Nie wyobrażam sobie pracy z kartą, która przesuwa mi dane nawet o kilka sampli na poszczególnych torach jednego złącza. Ten test nic nie mówi o jitterze, jak karty radzą sobie z niestabilnością zegara – nie tylko własnego, ale również wtedy, kiedy są taktowane z zewnątrz. Nic nie wiemy o zniekształceniach powstających w układach wejściowych i wyjściowych – tych mierzalnych, a słyszalnych w naprawdę ascetycznych warunkach studyjnych. Wykazana wydajność kart nie jest również dla mnie żadnym odnośnikiem, dlaczego – wyjaśniłem wyżej. A czego mi zabrakło w teście?

A na przykład testu na support techniczny. Gdyby tak posłać do producenta wszystkich kart błagania o pomoc, bo „coś tam nie działa” – w takiej formie, w jakiej to oferuje producent – forum, newsgroup, email i zmierzyć „latencję” serwisu, jeśli w ogóle odpowie ;-) To jest mierzalny wynik troski o klienta. Sterowniki – kiedy ostatnio były aktualizowane i jak szybko producent reaguje na dostrzeżone błędy, co wiemy o współpracy kart z WinXP z łatką Service Pack 2, w szczególności dotyczy to producentów kart FireWire (błąd obsługi FW 800), czy producent oferuje sterowniki do innych systemów (Linux, MacOS).

To wszystko składa się dla mnie na w miarę obiektywną ocenę karty. I cały ten elaborat nie naskrobałem, aby pognębić testujących – bo chwała im za to, że w ogóle podjęli się tak ogromnego zadania – ale po to, aby namówić ich na kolejny test, uwzględniający powyższe uwagi. Wydaje mi się, że wtedy publikacja takiego testu mogłaby przyprawić o ból głowy dystrybutorów, ale użytkownikom może dać pojęcie jak tak naprawdę są traktowani przez producentów, dać więcej pewności, że nie kupią kota w worku i zapewnić sobie takie stanowisko pracy, które da im wreszcie pracować, a nie rozwiązywać techniczne problemy.
Ot moje dwa grosze... ;-)

Jacek Hajnrych

***
Ciut nas zdruzgotał ten Jacek ;))) Tak się jednak składa, że w zasadzie zgadzamy się ze wszystkimi uwagami, choć też z drugiej strony zaznaczmy, że zrealizowanie wszystkich postulatów Jacka wiązałoby się z koniecznością dysponowania zdecydowanie wyższym budżetem, niż to w polskich warunkach możliwe... Nikt też nie twierdzi, że multitest odsłuchowy – a właściwie jego wyniki – były bezpośrednią wykładnią jakości kart. Naszym zdaniem wnioskiem płynącym z części odsłuchowej jest to, że mitologizowanie jakości brzmienia w większości przypadków jest absurdem. I ten absurd – mamy taką nadzieję – obnażył multitest kart i interfejsów w części odsłuchowej ;)

Wróćmy do trzeciej części naszego multitestu.

ImageUmówmy się – rozwiązania budżetowe, czyli karty i interfejsy powiedzmy do 2500 zł (zwłaszcza wielowejściowe i wielowyjściowe rozwiązania z przetwornikami A/C/A) nie są profesjonalnym sprzętem studyjnym. Nie oznacza to jednak, że przy użyciu takiej karty nie można stworzyć zawodowo brzmiącej produkcji. W końcu pracując w warunkach studia domowego w środowisku cyfrowo-komputerowym, w sporej części za brzmienie odpowiedzialne są i tak narzędzia programowe uzupełniane ewentualnie przez budżetowe procesory analogowe. Na jakie więc parametry i elementy powinniśmy zwracać uwagę poszukując rozwiązania dla swojego domowego studyjka?

Wewnętrzna czy zewnętrzna?
Jeśli kupujemy kartę/interfejs dla komputera stacjonarnego, to wybór jest jeden – wewnętrzna karta PCI (uzupełniona ewentualnie o zewnętrzny interfejs znajdujący się w komplecie z kartą PCI). To w każdym przypadku najszybsze i najmniej obciążające procesor rozwiązanie. 

Image

Jeśli kupujemy kartę/interfejs, która ma pracować zarówno w konfiguracji ze stacjonarnym komputerem, jak i laptopem, to najciekawszym rozwiązaniem jest karta na złączu PCMCIA – ale takiej w naszym multiteście nie było. W drugiej kolejności powinniśmy zainteresować się interfejsami na złączu FireWire lub USB 2.0. Tak się składam, że testowaliśmy w różnych sytuacjach wyjazdowych i studyjnych interfejsy MOTU 828mkII (FireWire) oraz Edirol UA1000 (USB 2.0) i oba modele sprawdziły się doskonale – oba wykorzystaliśmy w nagraniach koncertów, jak również później do miksu. Jakkolwiek obciążały nieco bardziej komputer niż karty wewnętrzne, to przy wielośladowej rejestracji nie miało to kompletnie żadnego znaczenia. Dopiero w trakcie miksowania materiału skutkowało to koniecznością ograniczenia ilości aktywnych wtyczek o około 5-10%. Mimo to oba interfejsy umożliwiały komfortową pracę i gwarantowały stabilność. Warto zaznaczyć, że oba interfejsy udostępniają dobrze opracowane oprogramowanie miksera, zwłaszcza MOTU 828mkII oferuje genialne wręcz możliwości krosowania sygnałów i sprzętowo realizowanego odsłuchu monitorowego. Dość powiedzieć, że w jednym z koncertów MOTU 828mkII wziął na siebie obsługę nie tylko rejestracji, ale również obsługę torów monitorowych dla wykonawców. I wywiązał się z tego zadania bez najmniejszych problemów. Trzeba było widzieć minę nagłośnieniowca – coś pośredniego między niedowierzaniem a przerażeniem... Najlepsze było jego pytanie „Nie boisz się?” ;))) Odpowiedź brzmiała – nie. Bo nawet w przypadku zresetowania czy zawieszenia się komputera MOTU 828mkII dalej pełni swoją rolę sprzętowego miksera. Najwyżej koncert by się nie nagrał... Ale nic takiego nie miało miejsca.

Sterowniki
Pomijając kwestie budżetu – zawsze zbyt skromnego :(( powinniśmy na początek zwrócić uwagę na kompatybilność karty z używanym przez nas oprogramowaniem muzycznym. Jeśli korzystamy z softu ze stajni Steinberga karta powinna mieć sprawnie działające sterowniki ASIO. Gdy pracujemy na oprogramowanie Cakewalk/Sonar w pierwszej kolejności zwróćmy uwagę na sterowniki WDM. Oczywiście, możliwe jest korzystanie pod Sonarem ze sterowników ASIO, jednak program jest zoptymalizowany pod kątem wykorzystywania sterowników WDM, więc w pierwszej kolejności naszą uwagę powinniśmy zwrócić właśnie na ten element. Inna sprawa to fakt, czy sterowniki faktycznie umożliwiają pracę w każdej z oferowanych przez przetworniki karty częstotliwości i rozdzielczości próbkowania. Przykładowo pod kontrolą sterowników WDM karty Terratec22 nie udało się w żaden sposób „zmusić” do pracy w trybie 24-bit/96 kHz. Problemy pojawiały się również w przypadku interfejsu MOTU 828mkII, gdzie wprawdzie udało się wykonać pomiary, ale karta nie zachowywała się zbyt stabilnie w tym trybie pod kontrola sterowników WDM (pod ASIO nie było tego problemu).

Kompatybilność
Oddzielnym problemem jest kompatybilność kart i interfejsów z chipsetami płyt głównych oraz kontrolerów FireWire i USB. Najbardziej chimeryczne są interfejsy na USB 2.0 oraz FireWire. Przykładowo Edirol UA1000 kompletnie nie chciał współistnieć z chipsetem USB firmy SiS, a w trakcie połączenia przez chipset firmy VIA jego praca była spowolniona. Dobrze natomiast współpracował z chipsetami firmy Intel oraz NEC. Interfejs MOTU 828 mkII świetnie sobie radził z chipsetami FireWire firmy Texas Instruments oraz Intel, a już z niektórymi kontrolerami VIA miewał problemy, zaś z chipsetem NEC w ogóle nie chciał ruszyć...

Co do urządzeń wykorzystujących do transmisji danych interfejs USB 1.1 nie zanotowaliśmy żadnych niekompatybilności. Zwykle problemów nie stwarzają obecnie również karty PCI, choć praktyka pokazuje, że problemy mogą się pojawić głównie z powodu niekompatybilności chipsetu karty dźwiękowej z chipsetem płyty głównej komputera. Ale nie tylko. Winę za ewentualne problemy mogą ponosić również pozostałe komponenty konfiguracji komputera –kontroler dyskowy, karta graficzna (!), ba – nawet myszka! Wielokrotnie zetknęliśmy się z sytuacją, gdy zastosowanie myszki USB powodowało pojawianie się trzasków w sygnale audio. Kiedy indziej analogiczne zjawiska miały miejsce w przypadku myszek na złączu PS-2. Nie ma reguły. Nieraz zdarzyło się, że zainstalowanie nowszych sterowników karty graficznej zaowocowało pojawieniem się kłopotów z kartą dźwiękową... Tak więc nie podchodźmy zbyt ortodoksyjnie do konieczności uaktualniania wszelkich sterowników – jeśli coś działa dobrze, to po co zmieniać? A jeśli już, to wcześniej „zrzućmy” sobie konfigurację sprzed uaktualniania sterownika choćby programem Ghost... Istotnym elementem jest również to, w jaki sposób traktujemy system operacyjny naszego komputera – czy jest to „śmietnik”, w którym mamy zainstalowane wszelkie możliwe aplikacje z włącznie z demówkami gier, czy też zachowujemy ascetyczny porządek.

Ilość wejść i wyjść
Podstawowym elementem od którego powinniśmy zacząć w ogóle wybór karty jest określenie ilość wejść i wyjść. Jeśli dysponujemy prostą konfiguracją z przykładowo jednym syntezatorem sprzętowym ze złączami MIDI możemy zadowolić się kartą z jednym wejściem stereo i jednym wyjściem stereo. Gdy nasze prace nie ograniczają się tylko do nagrywania sygnału z klawisza, a nagrywamy sygnały z mikrofonów (wokale, instrumenty akustyczne, wzmacniacze gitarowe) musimy wziąć pod uwagę dwa elementy konstrukcji karty – czy udostępnia przedwzmacniacze mikrofonowe oraz czy dysponuje przynajmniej dwoma wyjściami stereo. W końcu jakoś trzeba podać wokaliście czy gitarzyście sygnał na słuchawki... Można się oczywiście ograniczyć do pojedynczego wyjścia stereo i korzystaniu w trakcie nagrywania ze słuchawek zarówno w przypadku muzyka, jak realizatora. Jeśli karta jest wyposażona we wzmacniacz słuchawkowy wystarczy podłączyć do wyjścia dwie pary słuchawek – jedną dla np. wokalisty śpiewającego do mikrofonu, a drugą dla nas, czyli osoby realizującej. Innym rozwiązaniem może być zastosowanie miksera, do którego podłączamy również monitory studyjne, jednak trzeba wziąć pod uwagę taki mikser, który umożliwi wysłanie do wejścia karty TYLKO sygnału z podłączonego do niego mikrofonu przy zachowaniu odsłuchu sygnału z karty. Wśród tanich mikserów takich rozwiązań jest niewiele... Można oczywiście posłużyć się w takim przypadku torem wysyłki SEND – sygnał z mikrofonu nagrywamy przez wyjście SEND podłączone do wejścia karty. Nie jest to rozwiązanie „po bożemu”, ale skoro nie mamy odpowiedniego miksera... Jeśli dysponujemy wejściami mikrofonowymi w karcie to problem poniekąd rozwiązuje się sam. Należy jednak wziąć pod uwagę, że zwykle przedwzmacniacze mikrofonowe na kartach są przeciętnej jakości... Zresztą dobór odpowiedniej konfiguracji to temat na oddzielny artykuł.

Przy temacie ilości wejść i wyjść należy zwrócić uwagę na ewentualne ograniczenia przy stosowaniu wyższych parametrów częstotliwości próbkowania i rozdzielczości bitowej. Problem dotyczy kart EMU, gdzie zastosowanie trybu 24-bit/96 kHz ogranicza ilość dostępnych wejść i wyjść o połowę, a zastosowanie trybu 24-bit/192 kHz zmniejsza liczbę dostępnych wejść i wyjść czterokrotnie (dotyczy to globalnej ilości kanałów wejścia-wyjścia analogowych i cyfrowych). Tym sposobem przy wyborze trybu 24-bit/192 kHz z kart EMU1212 M i EMU1820 robi się nam stereofoniczna karta.

ImageFunkcjonalność
Bardzo istotnym elementem jest funkcjonalność karty. Istotnym, a często pomijanym elementem jest sposób zainstalowania/zabudowania złączy wejściowych i wyjściowych karty/interfejsu. W trakcie testów korzystaliśmy z okablowania ze standardowymi wtykami jack 1/4" TRS firmy Neutrik – to w końcu światowy standard... I co się okazało? Próba zainstalowania złączy tej firmy w niektórych modelach była ciut ryzykowna - gniazda wejściowe i wyjściowe były bowiem zainstalowane zbyt blisko siebie np. w EMU 1212M i 1820, gdzie wprawdzie udało się włożyć wtyki, ale „na wcisk” tak, że powstawały naprężenia... Byliśmy więc zmuszeniu zastosować okablowanie z węższymi, nie markowymi wtykami. Inny problem dotyczył karty Terratec PHASE22, gdzie zainstalowanie wtyków neutrikowskich obok wielozłącza było po prostu niemożliwe.

ImageDochodzi jeszcze temat oprogramowania miksera karty – czy umożliwia dowolne krosowanie sygnałów, w jaki sposób można ustalić poziomy wejść i wyjść, czy karta umożliwia odsłuch bezpośredni z wejść, czy dopiero po programie (który jak wiadomo zawsze wprowadza opóźnienia do sygnału). Pod tym względem prym wiodą wcześniej wspomniane MOTU 828mkII, Edirol UA-1000, ale podobne możliwości udostępniają również karta EMU1820, a w przypadku zainstalowania dodatkowych przetworników A/C/A na złączu ADAT również EMU1212M, oba modele Creamware, Lynx L22 oraz RME HDSP9632.

ImageW przypadku niektórych modeli kart producenci udostępniają również „wirtualne” krosownice sygnałów. Przykładowo ECHO MiaMIDI wyposażona jest w osiem wirtualnych wyjść, karty ESI i Audiotrak mają cyfrową krosownice DirectWire pozwalającą na łączenie wejść i wyjść pomiędzy różnymi typami sterowników.

Na specjalną wzmiankę zasługują karty EMU oraz Creamware – udostępniają nie tylko możliwość dowolnej konfiguracji miksera (ilość kanałów, wysyłki i powroty sygnałów) ale również całkiem przyzwoity blok sprzętowo realizowanych efektów. Co ważne, efekty te są dostępne z poziomu aplikacji jako wtyczki VST!

Przetworniki
Teraz temat jakości toru audio kart... Mitologizowanie przewagi w jakości brzmienia jednych kart nad innymi to swoisty absurd – co udowodnił test odsłuchowy ;) Pomijając starsze modele, które mają zainstalowane przetworniki sprzed 3 i więcej lat, współczesne karty w zasadzie bazują na zbliżonych jakościowo przetwornikach. W tym wszystkim główną determinantą jakości jest raczej konstrukcja analogowego toru karty – zastosowanych wzmacniaczy operacyjnych, kondensatorów i innych elementów elektronicznych, sposobu prowadzenia ścieżek na płytce drukowanej i rozwiązań związanych ze sposobem zasilania karty. Tak naprawdę w każdej z grup cenowych większość kart prezentuje zbliżoną jakość. Do pobrania udostępniamy tabelę z listą zastosowanych w poszczególnych kartach i interfejsach przetworników.

Oto lista producentów przetworników A/C/A:

• Asahi KASEI (AKM)

• Cirrus Logic

• Texas Instruments (TI)

• Wolfson Microelectronics


Na następnych stronach prezentujemy wyniki pomiarów w pętli wykonanych programem RMAA. Niestety nie udało się nam dokonać pomiarów kart Creamware (sterowniki nie „winszowały” sobie pracować z programem RMAA w wersji 5.3 i nowszymi). Dlatego podajemy link do wyników zamieszczonych na stronie firmowej Audio Rightmark.

Lista kart i interfejsów została uzupełniona o:
• Audiotrak MAYA1010
• EMU1212M
• Fostex VC-8

Karty i interfejsy audio/MIDI do 1000 zł

Audiotrak MAYA44 mkII
Image
***

EMU 0404
Image
***

EMU 1212M
Image
***

ESI Juli@
Image
***

M-Audio Audiophile 2496
Image
***

Novation SpeedIO
Image
***

Terratec PHASE 22
Image
***

 

Karty i interfejsy audio/MIDI od 1000 zł do 2500 zł

 

Audiotrak MAYA1010
Image
***

ECHO MiaMIDI
Image

***

Edirol UA-5
Image

***

Creative Pro EMU1820
Image

***

ESI Waveterminal 192M
Image

***

ESI Waveterminal 192X
Image

***

Fostex VC8
Image

***

RME HDSP9632
Image

***


Karty i interfejsy audio/MIDI powyżej 2500 zł

Edirol UA-1000
Image
***

Lynx L22
Image
***

MOTU 828 mkII
Image
***

Novation ReMOTE25 Audio
Image

 
następny artykuł »
CETi
OSKAR

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
T.Burton
Arcade Audio RCF
APS Monitors
Interton
Music Store
Music Center Poznań Śródka
Roland
AudioTech
internetowy sklep Perkusje.pl
Case-Pack