|
Młode pokolenie muzyków i realizatorów na hasło kompresor w pierwszej chwili pomyśli o wtyczce programowej lub o tzw. procesorze single-end. W dobie nieprawdopodobnego wręcz rozkwitu zjawiska home recording’u
klasyczne kompresory odeszły nieco w zapomnienie. Owszem, sprzętowe
kompresory cały czas są szeroko wykorzystywane w instalacjach
nagłośnieniowych – i małych, i dużych. Ale w domowych czy projektowych
studiach królują przede wszystkim wtyczki lub sprzętowe procesory
dźwięku łączące w sobie funkcje przedwzmacniacza, kompresora i
korektora. Jest jednak firma, która postanowiła zawalczyć z takim
stanem rzeczy – specjaliści z TFPro zaproponowali kompresor P8 Edward,
który nie jest wyposażony w przedwzmacniacze mikrofonowe czy korektory.
Oferuje za to aż 4 tryby pracy kompresora udostępniając klasyczny
kompresor VCA oraz wierne symulacje sławnych kompresorów Teletronix
LA2A, UREI 1176 i Joemeek Green Box.

Gdy otrzymaliśmy do testów dwa urządzenia TFPro – P2 oraz P8 Edward –
postanowiliśmy wykorzystać to do opracowania swoistego multitestu
kompresorów. Rzadko zdarza się bowiem, by jeden sprzętowy kompresor
oferował aż cztery różne charakterystyki pracy. TFPro P8 jest bodaj
jedynym tego typu sprzętowym rozwiązaniem. Co więcej – P8 nie jest
urządzeniem cyfrowym. Sygnał przetwarzany jest przez specjalnie
skonstruowane układy optoelektroniczne. Czy jednak takie rozwiązanie
może konkurować z programowymi wtyczkami kompresorów? Co może skłonić
potencjalnych nabywców P8 Edward do zainwestowania ponad 6500 zł?
Brzmienie. W wielu przypadkach motorem napędowym
sprzedaży jest właśnie brzmienie urządzenia – czyli to, jakie odciska
na nim piętno. A jeśli do tego pozwala zbliżyć się z brzmieniem do
wzorcowych nagrań, to sukces jest niemal gwarantowany. Mimo wysokiej
ceny. Tylko czy brzmienie P8 Edward uprawnia nas do wydania takiej sumy?
Najlepiej samemu posłuchać i porównać ;) I wyciągnąć wnioski.

Przygotowaliśmy 9 różnych przykładowych sygnałów i
„przepuśliliśmy” je zarówno przez sprzętowe, jak programowe kompresory.
Wielkie podziękowania w tym miejscu dla Joachima Krukowskiego za próbki sprzętowych kompresorów, które stały się szkieletem multitestu.
Wspomagane „sprzętowo” próbki wtyczek Universal Audio UAD-1 przygotował Jacek Hajnrych.
Przez TC PowerCore'a próbki zgrał Dominik Bukowski.
W sumie lista przykładów będzie dość imponująca:
• dbx 166
• Drawmer DL241
• Drawmer 1960
• UREI 1178 (limiter)
• plug-in 1176 na platformie UAD-1
• plug-in LA2A na platformie UAD-1
• plug-in PSP MixPressor
• plug-in TC PowerCore 247C
• tfpro p2
• tfpro p8 (4 tryby pracy).
Ale to za chwilę ;) Na chwilę wróćmy do TFPro P8 Edward.
Osobom pracującym na wtyczkach programowych może się
w pierwszej chwili wydawać, że jego budowa nie jest „klasyczna”. Prawda
jest taka, że... nie ma jedynego prawdziwie klasycznego kompresora.
Jest pewien zestaw funkcji, który przyjęło się traktować jako
„klasyczne”. Tyle, że... większość właśnie klasycznych kompresorów
udostępnia jedynie część z nich!
We współczesnych kompresorach znajdujemy zwykle regulatory:
• TRESHOLD – próg zadziałania
• RATIO – nachylenie kompresji
• ATTACK – czas załączenia kompresora po przekroczeniu poziomu progowego
• RELEASE – czas rozłączenia kompresora po przekroczeniu poziomu progowego
• GAIN – wzmocnienie
Ponadto spotykana jest w niektórych modelach funkcja KNEE (tzw. kolano)
determinująca liniowość/nieliniowość załączenia kompresora – regulacja
kolana jest albo płynna, lub z dostępnymi opcjami soft/hard
(miękkie/twarde). Większość wtyczek programowych prezentuje właśnie
taki zestaw funkcji, ale klasyczne
kompresory są zwykle o wiele uboższe w ilość manipuladełek ;) Pełen
zestaw funkcji dostępnych w poszczególnych kompresorach, na których
nagraliśmy przykładowe próbki, znajduje się w pliku Excel, który
zawiera również wartości poszczególnych nastaw każdego z kompresorów
podczas nagrywania próbek.
Rozwiewając kolejną wątpliwość – nie ma możliwości
dokładnego „przełożenia” ustawień z np. kompresora dbx na kompresor
TFPro. I nie tylko dlatego, że inny jest zestaw funkcji, a
potencjometry są skalibrowane według innych wartości. Tym samym po
prostu każdy kompresor brzmi inaczej. A przynajmniej powinien... Czy
oferując urządzenie typu cztery-w-jednym w postaci kompresora p8 Edward
tfpro rzeczywiście zadbało o zróżnicowanie brzmienia? Czy owe
„symulacje” trzech klasycznych kompresorów oraz realizacja kompresji
„po swojemu” wg technologii VCA różnią się przynajmniej między sobą? A
może nawet „udawanie” wychodzi kompresorowi p8 lepiej niż np. wtyczkom
programowym? Na początek nieco historii - krótki rys historyczny
przygotował Przemek Ślużyński.
***
Przemek Ślużyński
Każdy nośnik ma za małą dynamikę. W związku z tym od początków
fonografii (a nawet i jeszcze wcześniej, pamiętajmy o radiu) twórcy i
realizatorzy zmagają się z problemem - jak „upchnąć” dynamikę
rzeczywistego zjawiska akustycznego na płytę, taśmę czy dysk. Z jednej
strony szumi, z drugiej się przesterowuje, jakoś w ten „środek” trzeba
się było wpasowywać. Mądrzy ludzie wymyślili kompresor, urządzenie
automatycznie zmniejszające dynamikę sygnału i zaczęli stosować do
zwiększenia poziomu głośności i jednoczesnego zabezpieczania toru przed
przesterowaniem. Z początku było to zło konieczne i wszyscy - i muzycy
i realizatorzy - marzyli o medium, które będzie miało wystarczającą
dynamikę i pozwoli wyrzucić znienawidzone urządzenia. Fakt, że takie
medium powstało już dwadzieścia lat temu, nikomu jakoś niestety nie
przeszkodził w stosowaniu kompresorów, wręcz przeciwnie! Dopiero teraz
z pełną dynamiką możemy podziwiać ich pracę.
Większość konstrukcji to urządzenia amerykańskie i
być może stąd „tamto” brzmienie jest inne i wciąż cenione. Sterowanie
wzmacnianiem czy osłabianiem sygnału może być realizowane różnymi
metodami. Każda z metod ma swojego charakterystycznego przedstawiciela
i oczywiście swoje niepowtarzalne brzmienie, ściśle związane z czasami
ataku i powrotu i zniekształceniami wnoszonymi przez cały układ ze
szczególnym uwzględnieniem elementów zmieniających wzmocnienie.

Jedną z pierwszych koncepcji kompresorów był system zmiany wzmocnienia
za pomocą sterowania jedną z siatek w lampie elektronowej - przykładem
takiego rozwiązania jest Altec 436C. Jest to całkowicie lampowe
urządzenie z dość ograniczoną możliwością ingerencji w parametry
czasowe czy nachylenie kompresji, które jest, jakie jest. Kompresor
tego typu charakteryzuje się dość łagodnym przejściem od
„nie-działania” do działania, czyli jest kompresorem typu SOFT KNEE.

Drugim sposobem zmniejszenia wzmocnienia jest wykorzystanie
fotorezystorów, czyli elementów, których impedancja zależy od światła.
Na taki fotorezystor można świecić różnymi rzeczami - mogą to być
żarówki, diody LED, neonówki czy inne elementy. Na takiej zasadzie
działa Teletronix LA2A – lampowa konstrukcja w której
zastosowano fotorezystory; elementy wprawdzie półprzewodnikowe, ale z
tych „szlachetnych”. Jak widzimy, stałe czasowe takiego urządzenia
zależeć będą od fotorezystora, ale przede wszystkim od elementu
oświetlającego - żarówki mają sporą bezwładność, diody LED i neonówki -
bardzo małą.

Nieco nowocześniejszą koncepcję reprezentuje w pełni półprzewodnikowy Urei 1176
i jego różne „mutacje” – w tego rodzaju kompresorze wzmocnieniem
steruje tranzystor polowy, zwany też FET. I tu brzmienie takiego
elementu jest dość charakterystyczne, dodać też należy często
wykorzystywaną (a nieudokumentowaną) możliwość wciśnięcia wszystkich
przycisków przełączających nachylenie naraz, co skutkowało ciekawą,
silną „rokendrolową” kompresją.

I tak dochodzimy do czasów „nowożytnych” - a tam czekają na nas kompresory firmy dbx (w tym model dbx 166),
które wykorzystują wzmacniacze sterowane napięciem, czyli VCA. Tego
typu kompresory są urządzeniami w pełni półprzewodnikowymi i w dodatku
VCA są to dość skomplikowane układy elektroniczne, złożone z dużej
ilości tranzystorów - wprawdzie teoretycznie wszystko jest w porządku,
to urządzenia tego typu od początku uważane są za „zimne” i bardzo
„elektroniczne”.

Na podobnej zasadzie działania oparte są konstruowane w Europie kompresory firmy Drawmer, takie jak na przykład DL 241.

Drawmer produkuje też lampowe kompresory - model Drawmer 1960 jest znany i ceniony na całym świecie mimo, że jest to dość nowoczesna konstrukcja.
Kompresory produkowało i produkuje wiele firm, jednak te wymienione są
jednymi z głównych przedstawicieli różnych koncepcji elektronicznego
wpływania na wzmocnienie i każdy z nich charakteryzuje się specyficznym
brzmieniem, właściwym zastosowanym rozwiązaniom technicznym. Stąd też
biorą się próby twórców oprogramowania i wszelkiego rodzaju symulatorów
do uzyskania możliwie wiernie działającej kopii tych klasyków. Czy
udanych?
Przemek Ślużyński
***

TFPro P8 Edward udostępnia cztery charakterystyki kompresji. Oto, jak
mniej więcej „opisuje” je producent w instrukcji obsługi swojego
topowego modelu.
Ustawienie VCA
Ustawienie to jest przeznaczone dla purystów, którzy oczekują
dokładnej, kontrolowanej kompresji przy redukcji zakresu dynamiki
pojedynczego lub wielu sygnałów muzycznych. Atak kompresji jest
gradacyjny i ściśle kontrolowany dzięki temu, że stopień kompresji
pozostaje stały w dużym zakresie dynamiki, a zwolnienie posiada krzywą
charakterystyki (curve), który nie drażni uszu. Kompresja jest
transparentna (przeźroczysta) i nie jest natrętna, podobna do tej
stosowanej w najlepszych kompresorach sotfware’owych, stosowanych do
kontroli dynamiki i końcowego miksowania.
Ustawienie „1176”
Jest nawiązaniem do klasycznego projektu z rodziny
kompresorów/limiterów produkowanych przez Universal Audio ze Stanów
Zjednoczonych. Oryginał urządzenia był „100% hardware’owy”, z
elementami typu FET realizującymi kompresję. Genialne rozwiązania w
pętli kontroli spowodowały, że rozwiązanie to stało się niejako
klasyką. P8 jest w stanie powielić szczególne właściwości 1176 z dużą
dokładnością, dotyczy to również szybkiego ataku, wielofazowości
zwolnienia (release) oraz „przyciętej” odpowiedzi kompresora, co
pozwala na uzyskanie gładkiej kompresji w dużym zakresie materiału.
Ustawienie „LA2A”
Jednym z najbardziej znanych na świecie kompresorów był LA2A firmy
Teletronix. Opracowany w latach 40-tych, był to jeden z pierwszych
kompresorów optycznych. Pracował on na zasadzie panelu
opto-elektrycznego, którego światło padało na siarczkowo-kadmowy
rezystor optyczny. Kompresja bazowała na charakterystykach ataku i
zwolnienia (release) zainstalowanych elementów. W swojej oryginalnej
wersji, charakterystyki urządzenia były bardzo nieliniowe, a stopień
kompresji zależał od rodzaju poddanego obróbce materiału (można było
dokonać swego rodzaju korekty za pomocą przełącznika). Krzywa
zwolnienia (release) była w tym kompresorze bardzo dziwna, w
początkowej fazie szybko opadała, by potem zwolnić i łagodnie dojść do
oryginalnego gainu. Atak był bardzo wolny w porównaniu do aktualnych
standardów i zwykł wzrastać wraz z nagrzewaniem się urządzenia!
Niemniej, w rękach pomysłowych realizatorów dźwięku kompresor brzmiał
cudownie, wzmacniany jeszcze oryginalnymi wzmacniaczami tubowymi (tube
aplifiers). Do imitowania „nietypowych” charakterystyk LA2A w modelu P8
wykorzystywane są foto-diody w nowoczesnej wersji siarczkowo-kadmowego
opto-rezystora oraz serwo-mechanizmu. To pozwala na odpowiednie
ukształtowanie zarówno ataku jak i zwolnienia (release). Miało to na
celu dokładnie odtworzone zostało ciepło i atak LA2A. Czy to się udało?
Ustawienie „Green Box”
Wprowadzony na rynek w roku 1993 przez Teda Fletchera kompresor Joemeek
CS2 stał się natychmiast wielkim sukcesem. Kompresor zawierał ciepło i
„grubość” brzmienia kompresora LA2A lecz dodatkowo dołożona została
możliwość kształtowania charakterystyk ataku i zwolnienia oraz nowe
możliwości przy silnej kompresji. Wydaje się, że „Green Box” umożliwia
zachowanie tej „iskierki”, którą traciły zarówno Fairchild jak i
Teletronix. Kompresor wywarł tak duże poruszenie w środowisku
muzycznym, że kompresory optyczne pojawiły się w ofercie niemal
wszystkich innych producentów. Według zapewnień producenta P8 potrafi
dokładnie odtworzyć charakterystykę CS2 – ale nie tylko jego dynamikę,
lecz również uzyskiwany przez niego jego obraz stereo.
Trąci reklamówką, prawda? ;)))
Oto komentarz Joachima Krukowskiego dotyczący urządzeń, na których pracuje na co dzień – dbx166, Drawmer DL241, Drawmer 1960 i UREI 1178.
***

Joachim Krukowski
Moje podejście do procesorów dynamiki jest nieco inne, niż przeważnie stosowane. Kompresor służy mi przede wszystkim do kreowania
dynamiki, a nie dla dosłownego wyrównywania i naprawiania brzmienia.
Stąd też sporo uwagi poświęcam na prawidłowym (w moim subiektywnym
odczuciu) ustawieniu czasów pracy kompresora, dobrania ich do
charakteru brzmienia i sposobu grania przez muzyka tak, by sound
był bardziej osadzony, ale by jednocześnie nie odbierać wyrazu
artystycznego wypowiedzi muzycznej oraz by nie spłaszczyć brzmienia. W
zasadzie nie stosuję jakichkolwiek reguł w ustawianiu kompresora (czy
innej aparatury), liczy się wyłącznie efekt końcowy. Negatywnie
podchodzę do opisywania ustawień kompresora cyframi. Każdy model będzie
brzmiał inaczej, a ustawianie tak samo urządzeń będących równoważnymi
odpowiednikami różnych firm mija się z celem - praktyka pokazuje, że
brzmienie może i często będzie skrajnie różne na różnych urządzeniach.
Ciężko było mi się odnieść do dostarczonego materiału
muzycznego – był wyrwany z kontekstu... Jakościowe zastrzeżenia miałem
do mocno zabrudzonych przesłuchami próbek werbla, a także do brzmienia
jako takiego bębna dużego. Dźwięk tego ostatniego nie tylko nie dał się
„naprawiać” za pomocą jakiegokolwiek kompresora, ale także uniemożliwił
ukazanie walorów tych urządzeń.
DBX 166 Compressor/Limiter/Gate
Klasyka, urządzenie popularne na całym świecie. Prosty, ale skuteczny
stereofoniczny kompresor zawierający prostą bramkę i limiter. Po bramce
(regulacja progu zadziałania i przełączanego szybkiego i wolnego czasu
powrotu) jest sekcja kompresora. Składa się ona tylko z gałek regulacji
stopnia nachylenia (RATIO), progu zadziałania (THRESHOLD) i regulatora
poziomu wyjściowego sygnału wyjściowego z sekcji kompresora. Dalej
znajduje się pokrętło ogranicznika (limiter) ustawiające próg
zadziałania limitera. Procesor jest wyposażony w dwa wskaźniki LED
zadziałania bramki, reakcji limitera oraz linijkowy wskaźnik LED
pokazujący poziom redukcji kompresora. Do tego dochodzi przycisk
linkowania kanałów. Urządzenie ma przyłącza symetryczne (TRS JACK
in/out) oraz przyłącze sidechain TS.
Całość brzmi bardzo dobrze, procesor daje się wykorzystać w wielu
sytuacjach, znakomicie spisuje się na koncercie, jest też świetny w
studio, zarówno do obróbki wokalu, czy różnych instrumentów. Jednak
sekcja kompresora nie posiada bardzo ważnych regulatorów czasu reakcji
i powrotu (ATTACK/RELEASE). O ile z góry krótkie czasy ataku i powrotu,
na jakie został fabrycznie nastrojony moduł VCA kompresora sprawdza się
bardzo dobrze w przypadku np. wokalu, o tyle w innych przypadkach może
nastąpić spłaszczenie brzmienia poprzez wyeliminowanie transjentów czy
efekt pompowania (za krotki czas reakcji i/lub nieprawidłowy czas
zwolnienia kompresji).
Stosuję ten kompresor do różnych celów, jak obróbka wokalu, czy
delikatne minimalne przytrzymanie instrumentów, ale i niekiedy dość
agresywna praca, np. do wpasowania w miks gitary basowej. W zasadzie
nie korzystam z sekcji bramki, rzadko korzystam z limitera. Tor
sterujący sidechain rozszerza zastosowania o pewne mniej popularne
zabiegi, jak np. sterowanie w miksie kompresją gitary basowej przy
pomocy bębna dużego.
Drawmer DL241 Dual Channel Auto Compressor
Tak, jak DBX166, jest to też bardzo znany stereofoniczny procesor
dynamiki. Także posiada prostą bramkę i limiter. Sekcja kompresora,
oprócz ustawianego nachylenia i progu zadziałania, wyposażona jest w
regulatory czasów pracy i przełącznik AUTO. Urządzenie oprócz
wskaźników redukcji posiada wskaźniki poziomu wyjściowego. Przyłącza
symetryczne - zarówno XLR i TSR.
Bardzo dobrze brzmiący zwykły (w pozytywnym tego słowa znaczeniu!)
kompresor, zdecydowanie bardziej kreatywny niż DBX 166, a to za sprawą
ustawialnych czasów ataku i powrotu oraz miękkiego ugięcia tzw. kolana
charakterystyki (Soft Knee). Ogranicznik, będący integralną częścią
kompresora jest, jak na urządzenie analogowe, precyzyjny i nie
wprowadza nadmiernych zniekształceń. Urządzenie lepiej pokaże swoje
walory i niuanse w studio, niż na koncercie. Zakres zastosowania
znacznie szerszy od słynnego DBX-a, ze względu na lepsze i gładsze
brzmienie - wokal, gitary akustyczne i elektryczne, czy np. instrumenty
dęte. Nieźle spisuje się praca w trybie automatycznym, kiedy to czasy
ataku i powrotu są dobierane automatycznie do sygnału, oraz w
zależności od nastaw nachylenia i progu zadziałania. Jednak ten tryb
może się nie sprawdzić w przypadku skomplikowanych dynamicznie
sygnałów. Osobiście jestem zwolennikiem nastaw manualnych 'na ucho'.
Podobnie, jak w przypadku DBX 166, unikam bramki, pozostawiając tę
funkcję bardziej wyrafinowanym urządzeniom, specjalnie pod tym kątem
stworzonym.
Drawmer 1960 MIC PRE-AMP/VACUUM TUBE COMPRESSOR
Dwa preampy mikrofonowe z napięciem Phantom i z załączanym
filtrem górnoprzepustowym (HPF) 50 Hz lub 100 Hz, dodatkowy preamp z
wejściem wysokoimpedancyjnym dla instrumentu wraz equalizacją
Bass/Treble, Norm/Bright. To wszystko (albo 'aż tyle') na początek w
technice krzemowej. Dalej sekcja stereofonicznego lampowego kompresora,
ale nieco nietypowego. Do tego przełączany analogowy wskaźnik
poziomu/redukcji. Z tyłu przyłącza XLR na preampy oraz bezpośrednio
liniowo na sekcje kompresora.
Drawmer 1960 odnosił sukces mniej więcej w tym czasie, kiedy pod
strzechy trafiła technika cyfrowa - kiedy to firma Alesis stworzyła
swój sztandarowy produkt – cyfrowy magnetofon 8-śladowy ADAT. Ci,
którzy nagrywali przez ten kompresor wprost na ADATa, byli szczęśliwi.
Cóż niezwykłego było w tym procesorze? Zacznę od tego, iż jest on dość
prymitywny. Czas ataku - trójpozycyjny przełącznik. Czas powrotu - już
lepiej - sześć pozycji, z tego od 1 do 4 stałe wartości (aż do czterech
sekund!), pozycje 5 i 6 to automat, działający zależnie od obrabianego
sygnału wejściowego (release time do 20 sekund!). Do tego ustawiany
próg zadziałania, regulator poziomu wyjściowego i... to wszystko! Nie
ma regulacji nachylenia charakterystyki! To właśnie cały sekret tego
urządzenia. W oparciu o lampę zrealizowano obwód kompresji ze zmiennym
nachyleniem soft-knee. Im wyższy sygnał przychodzi na kompresor, im
niżej ustawiony jest próg zadziałania, tym bardziej poziomo nachyla się
krzywa charakterystyki kompresji. Połączenie dobrze brzmiących preampów
wraz ze świetnie pracującym kompresorem dało znakomite wyniki -
nagrywanie bezpośrednio na magnetofon cyfrowy jest łatwe, nie należy
się obawiać o przesterowanie - ten kompresor znakomicie "pilnuje"
sygnału, pracując niekiedy jak limiter. Z tego względu nadaje się tez
na pracę live. Trzeba dodać, że urządzenie wprowadza niskie szumy
własne pomimo pracy ze sporym poziomem kompresji. Wokal brzmi świetnie,
nawet przy znacznej kompresji ma dużo szczegółów, ciekawe brzmią też
niektóre instrumenty, choć ze względu na specyfikę działania pewne
brzmienia uzyskiwane za pomocą tego narzędzia zupełnie mi się nie
podobały. I tak np. moim zdaniem sound uzyskują instrumenty perkusyjne
po przejściu przez taki kompresor, niekiedy okazuje się, że prosty
kompresor w takim przypadku brzmi lepiej. Ciekawie brzmi przy pewnych
ustawieniach gitara akustyczna, jakby jednocześnie była obrabiana przez
kompresor i leveler. Niemniej jest to moim zdaniem jeden z lepszych i
ciekawszych procesorów dynamiki, jaki jest dostępny na rynku.
UNITED RECORDING ELECTRONICS INDUSTRIES - 1178 DUAL PEAK LIMITER
Przyłącza "na śrubki", separowane transformatorami wyjścia, wielkie
pokrętła i wskaźniki wychyłowe - od razu widać, że to jest produkt
vintage. Konstrukcja sięga zdaje się końca lat sześćdziesiątych. Model
1178 to stereofoniczna wersja słynnego limitera 1176LN, który był i
jest stosowany w największych światowych studiach nagraniowych i
stacjach nadawczych.
Jest to bardzo proste w obsłudze urządzenie. Na każdy kanał przypadają
duże gałki do wstawienia sygnału wejściowego i wyjściowego, przy czym
próg zadziałania jest stały, a akcję ustawia się balansując sygnałem
wejściowym i wyjściowym. Wspólne dla obu kanałów są regulatory czasów
zadziałania limitera. Aktywnym układem redukcji jest tutaj tranzystor
FET. Procesor ma bardzo szybki czas ataku, ustawiany pomiędzy 20 a 800
mikrosekund. Do ustawienia nachylenia (RATIO) służą cztery przyciski,
odpowiednio 4:1, 8:1, 12:1 i 20:1, jednak jest dopuszczalne włączenie
kilku przycisków jednocześnie - wtedy wartość nachylenia
charakterystyki jest sumą poszczególnych ustawień. Ponadto obok
wskaźników wychyłowych znajdują się przełączniki wyboru trybu pracy
wskaźnika - prezentacja poziomu sygnału lub wskazania redukcji.
To moje ulubione urządzenie spośród w ogóle studyjnego sprzętu
analogowego. Jest to bezsprzecznie jedno z najlepszych urządzeń
dynamiki, jakie kiedykolwiek zostało skonstruowane. Co ciekawe -
limiter ma prostą konstrukcję, patrząc z punktu widzenia elektronika.
Jak już pisałem, w zasadzie jestem wrogiem korzystania z kompresorów
czy limiterów do naprawiania i wyrównywania dynamiki źle zagranych
instrumentów. Takie zabiegi kończą się najczęściej tragicznie dla
brzmienia. Dźwięki za ciche nie są dobrze osadzone, za głośne z kolei
mają stanowczo nadmierną kompresję. Dotyczy to każdego źródła dźwięku,
czy to będzie wokal, czy gitara, czy też niedobrze zagrany werbel.
Muszę jednak przyznać, iż Urei 1178 nierzadko znakomicie radzi sobie
właśnie z takimi problemami. Tym limiterem (który może tak miękko
pracować, że w zasadzie powinien się nazywać kompresor-limiter), można
tak silnie kompresować sygnały bez utraty (a niekiedy i z
polepszeniem!) brzmienia, że podobne zabiegi na opisanych wyżej
urządzeniach DBX czy Drawmer skończyły by się katastrofą brzmieniową.
Urządzenie może wyrównać mocno skaczący i chaotyczny wokal, wpasowując
go lepiej w cały miks, można też znakomicie przy pomocy tego limitera
wraz z korekcjami i ewentualnie bramkami wykreować bardzo dynamiczne i
silne, z dużym atakiem brzmienie bębnów, wyprodukować charakterystyczny
trzask werbla czy np. zwiększyć atak bębna dużego. Można wreszcie
uchronić się przed skrajnościami w brzmieniu kiepskiego basu czy
kontrabasu, kiedy to jedne dźwięki rezonują, mocno wyskakując w miksie,
inne z kolei znikają, grając kilkanaście dB niżej od pozostałych
składników skali. Wspaniale z pomocą Urei 1178 daje się kontrolować tak
trudny dynamicznie instrument, jakim jest gitara akustyczna.
Nie na darmo ten limiter doczekał się kilku swoich "cyfrowych replik" w
postaci pluginów na farmy DSP Protools, TC Powercore, czy w końcu
wtyczek od - jakże by inaczej - firmy Universal Audio, producenta
słynnej karty akceleratora UAD-1.
Joachim Krukowski
***
Czas na przykłady...
Na początek tabela ustawień kompresorów (spakowany ZIPem plik Excel).

Jedna uwaga dotycząca ustawień P8 – dla wszystkich
typów kompresji zastosowano identyczne wartości chyba, że lepsze efekty
brzmieniowe uzyskano przy innych wartościach (co zostało zaznaczone w
nawiasach). Zapraszamy do słuchania. Wnioski chyba najlepiej wysnuć
samodzielnie, jednak należy zaznaczyć, że nie ma jednego
super-uniwesalnego kompresora do wszystkich zastosowań. Biorąc to pod
uwagę P8 Edward to może się on faktycznie okazać najbardziej
uniwersalnym urządzeniem na rynku, oferując aż cztery tryby kompresji.
Kwestia dyskusji, czy emulacje klasycznych kompresorów są faktycznie
wierne... No i czy rzeczywiście charakter poszczególnych emulacji jest
słyszalny. Nie udało nam się niestety uzyskać dostępu do sprzętowych
wersji emulowanych przez P8 kompresorów, ale może kiedyś się uda
uzupełnić ten multitest? Kto wie ;)
Wokal żeński (śpiewa Baśka Maciąg)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Wokal męski (śpiewa Adam Wasiela)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Lektor (głosu użyczył Roch Siemianowski)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Saksofon
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Gitara akustyczna (gra Witek Łukaszewski)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Gitara basowa (gra Donat Zamiara)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Gitara basowa - technika slap (gra Donat Zamiara)
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Bęben basowy
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
Werbel
plik źródłowy
dbx 166
Drawmer 1960
Drawmer DL241
UREI 1178
TFPro P2
TFPro P2 SLOPE max
TFPro P8 '1176'
TFPro P8 'GreenBox'
TFPro P8 'LA2A'
TFPro P8 'VCA'
PSP MixPressor
TC PowerCore '247C'
Universal Audio UAD-1 '1176'
Universal Audio UAD-1 'LA2A'
***
Pozwolimy sobie jeszcze na uzupełniający komentarz.
Pierwszy dotyczy ewentualnych ocen – niniejszy multitest nie ma za cel
wartościować, który kompresor jest najlepszy. Przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak najlepszy kompresor.
W zasadzie wartość sprzętu zależy od tego, czy w danej sytuacji
studyjnej, w miksie, sprawdza się czy nie. Do tego prezentowane próbki
są całkowicie oderwane od kontekstu aranżu czy kompozycji. Mamy również
świadomośc, że próbki perkusyjne są pośledniej jakości... Postaramy się
to naprawić za jakiś czas (gdy Studio Giełda na nowo otworzy swoje
podwoje w nowej lokalizacji).
Generalnie multitest miał za zadanie przedstawić różnice brzmieniowe pomiędzy przetwarzaniem dźwięku przez użyte kompresory. I tylko tyle. Nie było również celem multitestu wartościowanie, czy lepsze są sprzętowe, czy programowe kompresory.
Jeszcze raz – wszystko zależy od miksu, konkretnej sytuacji
brzmieniowej. Polecamy również „przejąć” się słowami Joachima
Krukowskiego – stosujmy kompresory świadomie, tak by uzyskać zamierzony efekt brzmieniowy, a nie dlatego, by „dowalić” głośność.
Jeśli masz ochotę sprawdzić, jak na materiale źródłowym sprawdzi się twój kompresor, udostępniamy wszystkie pliki WAV skompresowane w jednym pliku RAR ;)
Drugi komentarz dotyczący różnic brzmieniowymi
pomiędzy plikami. Zdarzyły się już komentarze na grupach czy forach, że
różnice pomiędzy nagranymi plikami są niesłyszalne. Odpowiedź jest dość
prosta – jeśli słuchasz na multimedialnym zestawie głośników lub na
tzw. „wieży” hi-fi, to faktycznie różnice mogą być minimalne, w każdym
razie na tyle subtelne, że pomijalne. Natomiast na monitorach
studyjnych z prawdziwego zdarzenia owe różnice są słyszalne, a przez
„wyrobiony” słuch dostrzegane natychmiast. Chyba, że nie ;) |