|
Czekałem, czekałem – aż po roku
cierpliwego czekania doczekałem się! Japończycy ciągle zwlekali
z dostawą! A to coś znaleźli w konstrukcji elektroniki, a to znowu
zmiana przepisów unijnych, ale wszystko szczęśliwie się
skończyło. Teraz siedzę sobie przed najnowszym dzieckiem firmy
IBANEZ i nic tylko podziwiam to cacko. I po zbyt długim wprowadzeniu
chciałem powiedzieć, że chodzi mi o wzmacniacz gitarowy IBANEZ
TN120 THERMION. Myślę, że opłacało się czekać!
Wojciech Hoffmann
Ibanez nie był nigdy znaną firmą
produkującą dobre wzmacniacze gitarowe. Chociaż sytuacja jest już
bardzo niezła w tej dziedzinie, to cały czas brakowało jednak
flagowego wzmacniacza gitarowego opartego na pełnej lampie. I tu
niespodzianka, bo producent wreszcie postawił na lampę. Czy z dużym
powodzeniem?
Budowa
Wzmacniacz w swej budowie przypomina
wprawdzie wyglądem wspaniałą konkurencję, ale ma kilka ekstrasów.
Super nowoczesny design head'a z przednią i tylną metalową płytą
z podłużnymi otworami robi piorunujące wrażenie! Również
panel przedni z elektroniką jest imponujący w wyglądzie - 15
chromowanych gałek, 5 przełączników i włączników
oraz bajeranckie podświetlane logo! Znakomity pomysł. Cały panel
również jest podświetlony ułatwiający regulację pieca w
ciemności. Head pokryty czarną dermą z trzema uchwytami: dwa
boczne i jeden środkowy. Przydatne, bo to diabelstwo waży swoje 25
kg! Wzmacniacz jest znakomicie chłodzony przez wspomniane wcześniej
otwory. Tył podobny do przodu tylko, lecz znajdziemy tak tylko
gniazda - pięć głośnikowych, sieciowy, pętli efektów i
foot switch.
Do wzmacniacza przewidziano dwa rodzaje
kolumn: ścięta z przodu TN412A i prosta TN412S. Obydwie ze sklejki
grubości 5/8” również z potężnym chromowanym logo i
głębokimi uchwytami po bokach niezbędnymi przy wadze aż 50 kg!
Z tyłu są wejścia na przewody typu
jack z przełącznikiem mono/stereo. Po zdjęciu tylnej płyty
ukazuje się nam podzielone w pionie na dwie sekcje głośników
wnętrze - odseparowana lewa komora od prawej. No i to, co przetwarza
nam drgania elektroakustyczne, czyli wspaniałe głośniki: 4 ×
Celestion Vintage 30.To chyba najlepszy wybór z możliwych. O
jakości i przydatności i wreszcie kreatywności tych głośników
napisano już chyba wszystko. Najwierniej pracujące gitarowe
głośniki na świecie. Chyba 90% wszystkich kolumn gitarowych jest
wyposażonych w głośniki tej właśnie firmy. Kolumna oczywiście
posiada kółka i bardzo przydatne metalowe ochraniacze
chroniące przed uszkodzeniem krawędzi paczki.
Po włączeniu wzmacniacza słyszymy
bardzo soczysty dźwięk. Kolumna dzięki mocy wzmacniacza jest
idealnie dociążona.
Brzmienie
Do ustawienia interesującego nas
brzmienia służy 15 wyżej wspomnianych gałek. Głowa o mocy 120W
daje duże możliwości kreowania barwy. Konstrukcja oparta jest na 4
lampach (6L6) w końcówce mocy i 5 (12AX7A) na
przedwzmacniaczu. Wzmacniacz posiada dwa niezależne kanały: Vintage
i Hot.
Po lewej stronie zaraz przy gniazdku wejściowym i
przełączniku HI i LO znajduje się kanał VINTAGE dający sound
czysty aż do crunch. W kolejności gałki są ustawione: GAIN,
BRIGHT (tu mamy trzy możliwości podbijania wysokich tonów-
normal, bright i brighter), BASS, MIDLE, TREBLE, PRESENCE i MASTER.
Aktywność tego kanału pokazują nam w chwili jego włączenia dwie
zielone diody. Kanał charakteryzuje się bardzo ciepłym i czystym
dźwiękiem. Oczywiście możemy go również przesterować,
ale do pewnego momentu – momentu powszechnie nazywanego cruchem ;)
No... Po pełnym przekręceniu GAIN w prawo uzyskujemy wspaniałe
delikatne przesterowanie. Taki brytyjski drive. W wcześniej
amerykański crunch. Oczywiście to kwestia indywidualnego
nazewnictwa. Mnie jednak barwa ta do złudzenia przypomina JCM800,
chyba najbardziej popularny wzmacniacz na świecie. Wszystkie gałki
znakomicie reagują na regulację w każdym zakresie podziałki.
Bardzo czuła jest regulacja poszczególnych barw korektora.
Słychać wyraźną różnicę, co nie w każdym wzmacniaczu
jest możliwe. Japończycy stanęli na wysokości zadania. Kanał ten
daje dużą przyjemność w poszukiwaniu własnego brzmienia.
Znakomicie nadaje się do brudnego bluesowego grania poprzez
niewielki przester. Po rozkręceniu znakomicie się wzbudza.
Oczywiście możemy używać ten kanał do bardzo czystych,
balladowych brzmień, ale jeśli go przesterujemy to i tak ściszając
gałkę siły w gitarze uzyskamy czyste brzmienie. Przynajmniej taka
sytuacja jest przy współpracy pieca z gitarami IBANEZ.
Drugi kanał to kanał HOT. To już
potężna metalowo-hardrockowa machina. Gałki ustawione są w
kolejności: GAIN, BASS, MIDLE, TREBLE, PRESENCE i MASTER. Nie ma co
mówić, tylko grać. A raczej walić w struny. Kanał ten
nadaje się do ostro rockowego i metalowego grania - ze wskazaniem na
heavy ;) Przester można znakomicie nasycić poprzez dodawanie GAINU
w odpowiedniej konfiguracji w stosunku do MASTERA. Kreowanie dźwięku
jest jak w kanale VINTAGE bardzo precyzyjne. Siedząc przy
wzmacniaczu i zabawiając się korektorem, a w szczególności
torem basu, możemy doprowadzić brzmienie do potężnego walca.
Ba... Nawet nie trzeba za bardzo dodawać basu! W połączeniu ze
świetną kolumną wzmacniacz ten jest idealnym rozwiązaniem dla
siódemkowców, bo ta kolumna przenosi dół, a
wzmacniacz nie tnie pasma. Tu jawi się przewaga nad JCM800, gdzie
regulacja basu nie daje tych możliwości. Typowo szatańsko
solówkowy kanał. Długi wybrzmiewający dźwięk i znakomite
sprzęganie.
Pewną ciekawostką jest włączanie
na foot switchu kanału DAMPENING. Jest to trzeci, lecz
„niewidoczny” kanał. Po wciśnięciu przełącznika dźwięk
jest głośniejszy, ale przester mniejszy. I tu nasuwa mi się jedyna
wątpliwość, bo nie bardzo rozumiem tego zjawiska? Jeśli ma to być
podbicie siły do grania solówek to, dlaczego przester się
zmniejsza? Następne gałki na przednim panelu to regulacja pętli
efektów lewego i prawego kanału. Do włączania i wyłączania
pętli służy foot switch, który jest dołączony do
wzmacniacza.

Oto przykładowe nagrania zrealizowane
tradycyjnie w MM Studio. Zwykle nagrywamy próbki na Shure SM57
- tym razem dodatkowo mieliśmy do dyspozycji wstęgowy mikrofon
Electro-Harmonix EH-R1.
kanał VINTAGE clean SM57
kanał VINTAGE clean EH-R1
kanał VINTAGE crunch SM57
kanał VINTAGE crunch EH-R1
kanał HOT distortion 1 SM57
kanał HOT distortion 1 EH-R1
kanał HOT distortion 2 SM57
kanał HOT distortion 2 EH-R1
Podsumowanie
W mojej ocenie i w porównaniu do
wzmacniaczy firm MESA BOOGIE i MARSHALL - bo na takich piecykach
najczęściej grywałem, THERMION mieści się pomiędzy tymi markami
zbliżając się chyba w kierunku MARSHALLA. I to dobrze. Jest bardzo
uniwersalny. Zaletą jego też jest cena w stosunku do wymienionych
wyżej wzmaków. Ibanez – w sumie 3-kanałowy 120W head
lampowy - kosztuje 910 EURO plus 22% VAT. Kolumna o naprawdę
solidnej budowie i mocnym brzmieniu to koszt 748 EURO plus VAT. Przy
dużych możliwościach regulacji, potężnym brzmieniu i zajefajnej
estetyce wzmaka THERMION wart jest polecenia. Myślę, że stanie się
dość popularnym wzmacniaczem. I pewnie o to głównie firmie
Ibanez chodziło, żeby dać muzykom wzmacniacz najwyższej jakości
za rozsądną cenę.
Wojciech Hoffmann
Dystrybutor: Interton
|