|

Ile rocznie odbywa się koncertów muzyki elektronicznej w
Polsce? Ale takich z prawdziwego zdarzenia, gdy grają gwiazdy
formatu Marka Bilińskiego? Niewiele. Ale Marcin Chmara i Tomasz
Florek – organizatorzy drugiej już edycji festiwalu The Day of
Electronic Music – sprawili, że po raz drugi już w sercu borów
tucholskich zabrzmiała el-muzyka w doskonałych wykonaniach.

Gdy ma się pasję, o ileż łatwiej iść przez życie, ileż
więcej człowiekowi się chce, więcej może dokonać... Marcin
Chmara i Tomek Florek tworzący duet Electronic Revival to pełną
gębą pasjonaci. Bo któż by przypuszczał, że w niewielkiej
mieścinie można stworzyć instytucję ogólnopolskiego
festiwalu? A im się udało. I to nie byle jakiego festiwalu – na
tej imprezie zagrał w tym roku Marek Biliński. A to świadczy o
prestiżu imprezy. Ale po kolei

Pierwsza edycja festiwalu odbyła się w roku ubiegłym. Jej
sukces zachęcił organizatorów do kontynuacji imprezy. By
festiwal zyskał na prestiżu zaproszono w tym roku największa
polską gwiazdę muzyki elektronicznej – Marka Bilińskiego. Prócz
niego na scenie mieli pokazać się Remi Mierzicki, Machine Brothers
oraz duet organizatorów – Electronic Revival. O randze
imprezy niech świadczy również fakt, że niemal wszystkie
liczące się media związane z muzyką, zwłaszcza w wydaniu
elektronicznym, zaangażowały się w patronat medialny (miesięcznik
Estrada i Studio, wortale mooza, midimania oraz nasz wortal).
Szczególnie silnie i skutecznie w promowanie imprezy
zaangażowało się wydawnictwo AVT – wydawca Estrady i Studio.

Impreza tego typu to doskonała okazja do poznania się w gronie
muzyków elektronicznych. Dzięki organizatorom mogliśmy w
swobodnej atmosferze już dzień wcześniej wymieniać poglądy na
tematy muzyczne, sprzętowe i nie tylko ;) Dzięki wieczornemu
spotkaniu udało się nam poznać z twórcami wortali mooza.pl
i midimania.pl.

Warto zaznaczyć, że festiwal festiwalem, a wakacyjny czas ma
swoje prawa. Okolica Cekcyna to ogromne powierzchnie lasów,
atrakcyjne jeziora ze sprzętem pływającym i interesująco położone
ośrodki wczasowe. My wybierając się na festiwal zarezerwowaliśmy
sobie cały weekend spędzając czas na wodzie i strasząc łabędzie ;)

Sobota 28. lipca 2007 to dzień festiwalowy. Podobnie jak w
ubiegłym roku postawiono profesjonalną scenę, zawodowe
nagłośnienie i oświetlenie. Nagłośnienie już w ubiegłym roku
było zrealizowane zawodowo – w tym na równie wysoki poziom
wkroczyło również światło. I jedynym przeciwnikiem w
kontemplacji rozłożystych płaszczyzn dźwiękowych mogła stać
się pogoda... Niestety, podobnie jak rok wcześniej wkroczyła
silnymi opadami już w trakcie imprezy i co nieco pokrzyżowała
plany i przetrzebiła widownię, która zebrała się w liczbie
znacząco przekraczającej 1000 słuchaczy.

Pierwszy na scenie pokazał się Remi Mierzicki. Mocno osadzone w
rytmie kompozycje emanowały interesującą melodyką i interesująco
dobranymi świeżymi brzmieniowo barwami z najnowszego syntezatora
Korga M3. Szkoda, że na stoisku z płytami nie pojawiły się krążki
tego wykonawcy. Z pewnością cieszyłyby się sporym
zainteresowaniem, gdyż wiele osób pytało o nie.

Przyjemnością było zobaczyć i usłyszeć w akcji Piotra
Dygasiewicza ze swoją formacją Machine Brothers, w skład której
wchodzą . O tym, że Piotr jest muzykiem wiedziałem, ale nie
sądziłem, że jego kompozycje i wykonawstwo stoją na tak wysokim
poziomie. Muzyka stylistycznie zbliżona do Tangerine Dream wypływała
z trzech źródeł: elektrowni syntezatorów (czego tam
nie było...), gitary i kontrabasu.
Piotr Dygasiewicz okazał się
być kolejnym polskim dystrybutorem sprzętu z pasją muzyczną –
warto zaznaczyć, że Piotr jest współwłaścicielem
Audiostacji, firmy specjalizujące się m.in. w syntezatorach
(Clavia, Access, Waldorf, klawiatury CME). Muzyka Machine Brothers
mogłaby być idealną wizytówką możliwości sprzedawanych
instrumentów...
Następny występ to koncert organizatorów całej imprezy –
Electronic Revival. Zagrali materiał zarówno z debiutanckiego
krążka, jak i ostatniego 2-płytowego albumu. Trzeba przyznać, że
na scenie muzycy czuli się znakomicie i w kreowaniu muzycznego show
nie przeszkodził im nawet nagły atak deszczu. Baaa... Na chwilę
nawet uciekła jedna faza ;) Ale chłopacy z Electronic Revival
niczym nie zrażeni zagrali do końca. I nastał czas na Gwiazdę
wieczoru – Marka Bilińskiego.

O jego nowym materiale słychać od dawna. Dzięki rozmowom przed
koncertem dowiedzieliśmy się, że materiał muzycznie jest
ukończony, ale mistrz nie jest zadowolony jeszcze z brzmienia
zgrania materiału. Stwierdził, że nie po to tak wiele lat pracuje
nad nowym materiałem, by zrezygnować z poczucia wewnętrznej
doskonałości... Cóż. Miejmy nadzieję, że wreszcie Marek
Biliński odnajdzie realizatora, który zrozumie potrzeby
sonorystyczne Marka i zgra materiał w sposób go zadowalający.
A póki co na koncercie Marka usłyszeliśmy wszystkie
najważniejsze przeboje, niektóre w odświeżonych
aranżacjach. Czy lepszych, niż te „klasyczne” znane z krążków?
Moim zdaniem Biliński stał się niewolnikiem swego sukcesu sprzed
lat. Jego muzyka jest pamiętana i kojarzona z dźwiękami z płyt.
Jakakolwiek modyfikacja to jakoby zmiana partytury klasycznego
dzieła. Coś, jakby sam Biliński grał covery swoich utworów...
Czy o to chodzi? Gwiazda Bilińskiego powinna skupić się raczej na
tworzeniu nowych dzieł. Równie doskonałych, jak te sprzed
lat. Jako instrumentalista Marek jest cały czas w najwyższej formie
– otoczony klawiaturami nie ograniczał się do „udawania”,
lecz wykonywał wszystkie istotne partie czy melodyczne, czy
harmoniczne na żywca, z łapy.
Festiwal The Day of Electronic Music Cekcyn 2007 był – mimo
deszczu – udaną imprezą. Imprezą muzyczną, z profesjonalnym
nagłośnieniem i świetną oprawą świetlną na zawodowym poziomie.
Liczba słuchaczy, w tym gości z całego kraju świadczy o tym, że
muzyka elektroniczna cały czas jest popularna w Polsce i cieszy się
wiernymi fanami. Dość powiedzieć, że Marek Biliński został
ograbiony doszczętnie z płyt, które wystawił na stoisku, na
którym można było również otrzymać darmowe numery
miesięczników „Estrada i Studio” oraz „Gitarzysta” i
„Live Sound”. W jakim kierunku pójdzie festiwal w
przyszłym roku? Kogo można się spodziewać na deskach sceny w
Cekcynie? Czas pokaże, ale zapowiedzi są bardzo odważne ;)
Strona organizatorów: Electronic Revival
|