|
Przyznam, że kiedyś widząc
wzmacniacz Orange miałem przed oczami Gawlińskiego tudzież
Myslovitz. Wzmacniacze te kojarzyły mi się właśnie z takim lekko
rockowym, mainstreamowym graniem...

Jakiś czas temu przekonałem się, że
głęboko się myliłem, gdy siadłem w sklepie do Orange Rockerverb
zapiętego do paczki 4x12. Niemniej jednak patrząc na mikrusa o
którym jest ta notka, ciężko wyobrazić sobie, że to
maleństwo może wstrząsnąć nogawkami. W związku z tym zapięliśmy
Tiny Terror do paczki 2x12 na stoisku dystrybutora Orange - Arcade
Audio z Krakowa.
Wzmacniacz nie jest skomplikowany, trzy
gały i dwa przełączniki. Wzmacniacz - oczywiście lampowy - pracuje w dwóch
trybach: 7 i 15W. My, rzecz jasna, wybraliśmy ten drugi.
Z racji tego, że na targach muzycznych
w Krakowie nie można hałasować (sic!) to test przeprowadzaliśmy
błyskawicznie, zwłaszcza widząc narastające przerażenie obsługi
stoiska :D
Jak zagrał wzmacniacz sprawdźcie
sami. Jeden kanał, który potrafi zagrać pięknym czystym jak
i niesamowicie mięsistym przesterem! A skoro mnie się podoba, to
gainu ma co najmniej w sam raz ;) No i jeszcze ta cena, o ile dobrze
pamiętam pomiędzy 1800 a 1900 pln.
Orange Tiny Terror (mp3 128 kbps, 1.8
MB)
Orange Tiny Terror maksik na pojemniku (mp3 128 kbps, 0.2
MB)

A wracając jeszcze do furkoczących
nogawek. Przez te kilka sekund, przez które obsługa pozwoliła
nam go rozkręcić na maksa, poczułem się jakbym jechał po wąskiej
prowincjonalnej, angielskiej drodze na Harle.... wróć
Royal-Enfield'ie :)
Gambit
Dystrybutor: Arcade Audio |