|
Małe może i jest piękne, ale nie
zawsze wskazane. Niekiedy wręcz niepożądane. Praw fizyki –
„pane” – nie oszukasz. Jak głośnik jest mały, to nisko nie
zagra. Nie i już! Można próbować oszukiwać bass-reflexami
czy linią transmisyjną. Ale i tak jest to leczenie pudrem –
wiadomo co :-) Na tle tych rozważań ADAM Audio oferując model A3X
wydaje się być optymistą ponad miarę. Czyżby producent był tak
pewien swojej marki, że sądzi iż uda mu się wcisnąć ludzkości
maleńkie zestawy głośnikowe z 4.5” wooferem jako monitory
studyjne???
Radek Barczak

Na rynku od jakiegoś czasu sporo jest
niewielkich zestawów określanych jako desktop monitor. To
takie „lepsze” głośniki do komputera :-) W klasie przodują
monitory Edirola MA-15D, DM-20, M-Audio Studiophile AV40. Ale
wszystkie one kosztują od 1/3 ceny do połowy ceny parki ADMAów
A3X! Bo za parę A3X trzeba zapłacić około 1600 zł. Absurd. Za
„monitory” dysponujące wooferem o średnicy 4.5”??? Za taką
kwotę można już kupić najtańsze modele z 8” dołem! Co miałoby
skłonić kogoś do zakupu ADAMów A3X?
Pierwszy kontakt w tymi monitorami
miałem na tegorocznych targach Musikmesse we Frankfurcie. Nawet
nagrałem „brzmienie” jednego baaardzo basowego kawałka Chrisa
Jonesa. Małe monitorki robiły takie wrażenie, że prawie kapcie
spadały :-) Aż dopytywałem, czy gdzieś jest podłączony
subwoofer. Ale nie – to grały same ADAMy A3X. A dołu wcale nie
było mało! Tym bardziej za mało. Czyli co? Jakieś oszustwo? Na co
to dowód?
Na niedoskonałość ludzkiego słuchu.
Łatwo go oszukać, zwłaszcza jak puszcza się świetnie
zrealizowane nagrania. Gdy tylko monitory przyszły do testów,
ADAMy A3X postawiłem na absorberach Primacoustic obok swoich APS
AEON i... odpaliłem nagranie Chrisa Jonesa.
W pierwszej chwili po odpaleniu –
ból. Ałłłłłaaaaaa.... Ile to ma góry! Tej wysokiej
– powyżej 7-8 kHz, aż do samej góry. ADAM A3X to monitory
dla starszych muzyków :-) Jak się niedosłyszy, to
standardowe ustawienie jest w sam raz. Na szczęście jest regulacja
wzmocnienia wzmacniacza wysokotonowego – natychmiast obniżyłem
poziom tweetera. Poziom tweetera w ADAM A3X można regulować w
zakresie ±4 dB, natomiast potencjometr ma 20 punktów
zaskoku. Obniżyłem poziom o 4 zaskoki, czyli o około 1,6 dB. Ktoś
mógłby stwierdzić, że to niedużo. OK, w miksie dla jednego
śladu może i niedużo, ale uwierzcie mi - w odniesieniu do
zmasterowanego i wyżyłowanego na maksa materiału dźwiękowego to
kolosalna różnica. No! Ponownie odpaliłem Chrisa Jonesa...
Tym razem zdziwienie – grają równo!
I to jak! Są różne szkoły „monitorowe” - jedna wyznaje
zasadę, że monitory powinny grać charakterystyką podobną do
kolumn hi-fi (czyli uśmiech dyskoteki) żeby od razu było słychać
jak mniej więcej miks zabrzmi na sprzęcie domowym. Inni trzymają
się zasady, że monitory powinny grać równo, prawdziwie.
Jestem zwolennikiem tej drugiej grupy – dlatego mam APS AEONy. I tu
ADAM A3X mnie zaskoczył. Bo zagrał r-ó-w-n-o. Nie jak
większość monitorów ADAMa (pomijając stare P33 i S3).
Fakt, że A3X w dole pasma między 100 Hz – 130 Hz mają delikatny
„brzuszek” wzmocnienia, ale idąc do góry pasmo jest
wyrównane! A w dole? Można przyjąć, że przy spadku -3 dB
względem „wzorcowego” 1 kHz grają od 70 Hz. Niżej już
bardziej dmuchają, niż grają, ale jednak... Dźwięk jest. Można
nawet zaryzykować stwierdzenie, że przy spadku -6 dB grają od 65
Hz, a przy -10 dB grają już od 55 Hz :-D Ale liniowość zachowują
już od 90 Hz w górę.
Przy obniżeniu głośności tweetera
dość wyraźnie słyszalny jest punt podziału pasma między
przetwornikiem dolno- i górno-pasmowym – przemiatając
częstotliwości generatorem sinusa ustaliłem, że podział
następuje przy 2760 Hz. Niewiele się pomyliłem. Producent podaje,
że podział ustalono na 2800 Hz. Sygnał od około 2650 Hz do 3250
Hz jest około 1-2 dB głośniejszy, po czym następuje delikatny
dołeczek między 3500 Hz – 5500 Hz (około -1 dB) by powrócić
na poziom 0 dB aż do około 8000 Hz. Powyżej 8 kHz do około 9.8
kHz mamy około +1 dB, po czym do samej góry idzie równo
– w górę :-) Taaak... Im wyżej, tym efektywność wzrasta.
Zaznaczam – to są wrażenia z odsłuchu przy ustawionym poziomie
tweetera około -1.6 dB (4 podziałki potencjometru na minusie na 10
podziałek w skali od 0 dB do -4 dB). Zaznaczam, że różnice
w przenoszeniu są niewielkie, nie większe niż 2 dB. W zasadzie w
zakresie od 70 Hz do 20 kHz mamy poziom ±2 dB, co uważam za
wynik znakomity. A odsłuch przy poziomie 0 dB tweetera proponuję
sobie odpuścić – wzmocnione pasmo powyżej 10 kHz na dłuższa
metę będzie zbyt męczące. Sprawdzi się jedynie przy masteringu,
z dwóch powodów: po pierwsze usłyszymy więcej
ewentualnych błędów, dropów czy przesterowań, a po
drugie współczesne realia masterów radiowych są
takie, że TRZEBA trochę dodać górki, żeby nagranie dobrze
brzmiało. W większości stacji radiowych procesory emisyjne i ich
kompresory wielopasmowe obchodzą się z dźwiękiem na tyle
brutalnie (zwłaszcza w górze, bo dół to i tak my
ściskamy :-)), że warto odsłuchać nagranie przy zwiększonej
ilości górnego pasma. No i jest jeszcze jedna sytuacja, gdy
poziom 0 dB dla tweetera może się sprawdzić – gdy mamy bardzo
przetłumione pomieszczenie.
Jak na takie maleństwa, monitory ADAM
A3X są nieźle wyposażone. Przede wszystkim mają wejścia
symetryczne, jak i niesymetryczne. Symetryczne są zrealizowane na
złączach XLR, zaś niesymetryczne na złączach cinch. I to rodzi
problem przy pierwszym podłączeniu monitorów A3X w naszym
domowym studyjku.
Z przodu mamy regulację poziomu
wzmocnienia od -∞ dB do 0 dB i do +14 dB. „Po bożemu” ustawimy
poziom 0 dB, ale od razu pewna uwaga – mając interfejs audio z
wyjściem symetrycznym (np. na złączy jack 1/4” TRS) o poziomie
+4 dBu nie powinniśmy podłączać sygnału do wejścia
niesymetrycznego na cinch przy ustawieniu potencjometru na 0 dB. Ok –
brzmi to zawile, ale jest istotne. Łącząc sygnał +4 dBu do
wejścia -10 dBV sygnał będzie miał za wysoki poziom i dość
łatwo będzie przesterować sygnał. A ADAM A3X nie mają dla limitera dla dolnego pasma (producent stwierdził, że głośnik "niskotonowy" ma wystarczający zapas mocy - limiter chroni tylko przetwornik wysokotonowy),
więc dość łatwo zniszczyć zwłaszcza przetwornik „niskotonowy”.
Mając wyjście symetryczne powinniśmy przełączyć tryb wyjść
audio na poziom -10 dBV (jeśli taka możliwość istnieje), albo
podłączyć się do wejść symetrycznych XLR w monitorach ADAM A3X.
Rodzi to problem, gdyż zwykle nie mamy w domowym studiu przewodów
jack 1/4” TRS —> XLR. Jeśli już, to jack 1/4” TS na cinch.
Ale podłączając tak sygnał do monitorów już na wejściu
go przesterujemy. Trzeba skorygować poziom wzmocnienia sygnału w
A3X ustawiając potencjometr na dwie podziałki mniej niż 0 dB.
Gorzej, jak się „zapomnimy” i odpalimy na pełen regulator
muzykę. Przy odrobinie pecha może skończyć się koniecznością
wymiany niskotonowych przetworników. Więc radzę uważać z
podłączeniem sygnału.
Teraz może garść danych
technicznych. Obudowa jest wykonana z płyty MDF – chodzą słuchy,
że obudowy są wykonywane w polskiej fabryce (!). Na uwagę
zasługuje dokładność wykonania i trwałość okleiny. Obudowy
mają kształt nawiązujący do nowych serii SX – z
charakterystycznymi załamaniami w górnej części mającymi
rozpraszać odbicia.
Oba przetworniki do autorskie
konstrukcje ADAM Audio. Dolnopasmowy – a właściwie średniotonowy
– przetwornik ma średnicę 4.5”. Warto zaznaczyć, że sam
producent określa przetwornik dolnego pasma jako średniotonowy.
Membrana jest wykonana z kompozytu (Carbon Fiber) o strukturze
plastra miodu, co ma wpływ zarówno na trwałość, jak
sztywność membrany. Woofer ma cewkę o średnicy 1” i jest
napędzany końcówką pracującą w klasie A/B o mocy 25 W
RMS. Dźwięk do tych 150 Hz jest punktowy, szczegółowy, może
nieco twardy. Mądrym wyborem projektantów było umieszczenie
wylotów bass-reflex z przodu, gdyż pozwala to umieścić
monitory we względnej bliskości ściany (ach te realia domowego
studyjka...).
Za górkę odpowiada nowa
konstrukcja X-ART – ma większą efektywność, niż poprzednia
seria przetworników ART i jest również napędzana
końcówką Class A/B o mocy 25 W RMS. Łącząc więc fakt, że
oba przetworniki napędzają końcówki o tej samej mocy od
razu można zaryzykować stwierdzenie, że dół ma za niską
moc i będzie się dusić. Jak jest w rzeczywistości?
Monitory ADAM A3X nie powinny służyć
do grania na „pełen gwizdek”. Nie do tego służą i nie są do
tego stworzone. ADAM A3X pretendują do miana monitorów
bliskiego pola – bardzo bliskiego. I w polu bliskim się sprawdzą.
Ale nie oczekujmy, że zagrają takim poziomem głośności, że
klientowi będą furkotać nogawki :-) Więcej – wraz ze wzrostem
głośności ponad 80% mocy zmienia się nieco charakterystyka
brzmienia A3X. Robią się jaśniejsze, ostrzejsze. Wynika to z
większej efektywności przetwornika X-ART i należy o tym pamiętać.
Osobiście ustawiłem poziom wzmocnienia w A3X na jedną kreskę
poniżej poziomu 0 dB. Raz, że nie żyłowałem dzięki temu zbytnio
„niskotonowego” przetwornika, a dwa – górka nie stawała
się tak ostra przy zbliżaniu się do maksymalnego poziomu.
Pozwolę sobie na wtręt
quasi-analityczny dotyczący rynku monitorów studyjnych.
Kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy nie było jeszcze tak
„rozplenionych” studiów domowych, na rynku było zaledwie
kilka marek oferujących monitory studyjne. Była Yamaha, której
w bliżej niewyjaśniony sposób udało się zawojować rynek
studyjny mało udanymi kolumienkami pseudo-hifi ze sławetną białą
membraną. Był JBL, który był od zawsze postrzegany jako
topowa światowa marka. Ale JBL był drogi... nawet te mniejsze
„aktywki” wypadały drogo. Liczył się Tannoy ze swoimi
koncentrykami, ale też była to droga marka. Sporą popularność –
zwłaszcza w Stanach, zdobyły monitory marek Mackie, Genelec oraz
Hafler. No ale to też były drogie zabawki. Nagle pojawiły się
nieco tańsze konstrukcje – monitory Spirit, Tannoy serii Reveal,
Yamaha MSP5 czy wreszcie Alesis M1 MKII i zaczęła się era home
recordingu. Baaardzo szybko dołączył Behringer oferując monitory
w kosmicznie niskich cenach. Zaczął się pęd do taniości. I ten
pęd doprowadził do tego, że teraz każda niemal marka ma w ofercie
„studyjne monitory” produkowane przez podwykonawców z
Państwa Środka. To, że już za 1500 zł można kupić aktywne
konstrukcje z 8” dołem grające już od 60 Hz to fakt. Jednak
daleko takim tanim konstrukcjom do równomierności
przenoszenia pasma – zwłaszcza w dole. Ale w końcu najpierw
wymagamy taniości, dopiero później patrzymy co z tej
taniości jest najlepsze...
Na tym tle ADAM
A3X może wydać się dziwacznym eksperymentem. Zaskakujące, że
wrażeniowo basu nie jest za mało, niemniej nie jest to ten
prawdziwy bas, a jedynie działanie na psychologii słyszenia. Na
pewno sporo udziału w rekreacji niskiego pasma mają korektory no i
bass-reflexy z tym, że te bass-reflexy i tak nie zastąpią
rzeczywistej objętości. Przecież A3X są maleńkie... Mają około
1/6 objętości moich APSów AEON.
Co do pracy na monitorach ADAM A3X –
po kilku dniach osłuchiwania się z tymi maleństwami zabrałem się
do miksowania koncertu kapeli rockowej. Od początku do końca, od
razu na A3X. Naturalnie ze świadomością, że wszystko co poniżej
powiedzmy 70 Hz jest bardziej „zadmuchane” niż zagrane, a
poniżej 65 Hz pasmo bezwzględnie należy kontrolować za pomocą
słuchawek. Pracując nad materiałem doceniłem detaliczność
brzmienia, możliwość dokładnego operowania przestrzenią stereo,
świetną czytelnością transjentów i ich wybrzmieniem. Górka
jest otwarta, jakby pogłębiała przekaz. Jest dużo powietrza.
Doskonale A3X sprawdzały się przy
miksowaniu przy cichych i średnich poziomach – w przeciwieństwie
do monitorów z dużymi membranami w dole, które trzeba
rozruszać większym prądem/poziomem, woofery A3X grają dobrze już
przy małych poziomach nie zmieniając charakteru brzmienia przy
poziomie średnim. Dopiero przy maksymalnych poziomach głośności
przetwornik zaczynał zmieniać charakter brzmienia. Dodatkowo przy
wysokich poziomach tweeter X-ART nie tracił na efektywności i tym
samym proporcje brzmienia się zmieniały w kierunku jaśniejszego
brzmienia.
Po wykonaniu miksu od początku do
końca na A3X (z kontrolą basu na słuchawkach) przełączyłem się
na APSy i... zamarłem. Pomijając niższy poziom „napuszenia” w
okolicy 100 – 130 Hz zagrały niemal tak samo. Wiem, że niemal
robie wielką różnicę, ale jeśli do czegoś się można
przyczepić w A3X to do niezbyt precyzyjnej kontroli basu. Wiadomo –
membrana jest fizycznie za mała, żeby sobie poradzić z
odtworzeniem niskich tonów. Ale kontrola basu za pomocą
słuchawek sprawdziła się i miks zrobiony na ADAM A3X całkowicie
się bronił! Jest naprawdę nieźle. ADAMy A3X grają równo!
Po teście na stanowisku do miksowania,
przeniosłem monitorki na stanowisko „produkcyjne” -
kompozycyjno-aranżacyjne. Akurat miałem na tapecie Rolanda RD700GX
z zainstalowanym rozszerzeniem Piano Kit. Byłem ciekaw, jak maleńkie
A3X sobie poradzą z przetwarzaniem barw fortepianu oraz całych
aranży z udziałem całego dobytku brzmieniowego Rolanda i
instrumentów wirtualnych w Logic 9 Studio. Kolejne zdziwienie
– jak łatwo jest dać się oszukać :-) Grając na RD700GX wcale
nie brakowało dołu w brzmieniu barw fortepianowych. W czasie
tworzenia aranży chwilami brakowało mocy – fakt. Operując na
czystym, nieskompresowanym materiale muzycznym pozostaje pewien
niedosyt, głównie wynikający z faktu, że grając na barwach
perkusyjnych, zwłaszcza stopach, oraz na basach syntetycznych należy
obniżyć poziom głośności A3X na jedna kreskę poniżej zerowego
poziomu wysterowania. Chociaż i na to jest sposób :-) Po
kilku dniach pracy nad aranżem, na tor sumy wpiąłem korektor PSP
MasterQ z uaktywnionym filtrem dolnozaporowym 12dB/oct. ustawionym na
częstotliwości 50 Hz. I od tego momentu spokojnie można było
wysterować A3X na poziom 0 dB.
Zdziwienie ogarnęło nie tylko mnie –
zaprosiłem na nagrywki demówek rozszerzenia Piano Kit Jacka
Skowrońskiego, któremu również nie brakowało dołu.
Jeszcze lepszą rekomendacją dla „oszustwa” specjalistów
ADAM Audio była wizyta Przemka Ślużyńskiego, który po
przesłuchaniu A3X zaczął kręcić głową twierdząc, że to
niemożliwe... Niemożliwe to, że grają „tak nisko” i to, że
grają tak równo. I o ile pierwszy element to kwestia
oszustwa, to drugi wynika z doskonałej implementacji użytych
komponentów i przemyślanej konstrukcji.
Teraz należałoby sobie odpowiedzieć
na pytanie, czy wydawanie pieniędzy na malutkie monitory ma sens,
czy może lepiej kupić monitory z większą membraną. Oto jest
dylemat... Zaaaaraz... Przecież ADAM Audio ma mały subwoofer w
ofercie – ADAM SUB7. Jeden telefon do dystrybutora i następnego
dnia odbierałem paczkę z ADAM Audio SUB7 :-) Natychmiast go
podłączyłem, skalibrowałem i zacząłem pracę.
ADAM SUB7 to niewielki subwoofer z 7”
przetwornikiem i jednym otworem bass-reflex. We wnętrzu kryje się
końcówka mocy 140 W RMS i praktycznie kompletne wyposażenie
niezbędne do prawidłowej współpracy z monitorami stereo:
- 2 wejścia XLR + cinch,
- 2 wyjścia XLR + cinch z możliwością
załączenia filtra dolnozaporowego @85 Hz tak, że do satelitek
idzie sygnał powyżej 85 Hz,
- regulacja głośności
- przestrajany filtr dolnoprzepustowy
pozwalający ustawić przetwarzanie przez subwoofer w zakresie od 50
Hz do 150 Hz
- przełącznik fazy 0st – 180st
Przy załączeniu filtru @85 Hz dla
sygnału wyjściowego na satelity można było ze spokojem ustawić
poziom wzmocnienia dla A3X na poziomie 0 dB, gdyż niskie
częstotliwości już nie narażały na uszkodzenie przetwornika
„dolnopasmowego” A3X. Zmienił się niestety nieco charakter
brzmienia monitorków – utraciły jakby podparcie środka.
Subwoofer – porównując do liniowo grających APS AEON -
ustawiłem na 2 kreski poniżej poziomu 0 dB. Najlepszy efekt
liniowości przetwarzania uzyskałem przy ustawieniu odcięcia filtra
SUB7 na wartość około 110 Hz (zamiast sugerowanych przez
producenta 75 Hz) – dzięki temu subbass „podpierał” brzmienie
małych satelitek stapiając brzmienie w całość. Niemniej zestaw
SUB7 + dwa A3X zagrały nieco bardziej konturowo, niż same A3X.
Jakby ubyło nieco środka, ale nie na tyle, by mogło to stanowić
problem przy miksowaniu.
ADAM SUB7 gra wg danych producenta od
35 Hz, przy czym otwór bass-reflex jest nastrojony na 40 Hz.
Wszystko poniżej ok. 47 Hz ma więcej dmuchania, niż rzeczywistego
dźwięku z membrany. Ale w końcu wiadomo – 7” to tylko 7”.
Jak się chce mieć prawdziwie grający subbass, to trzeba mieć
przynajmniej 15” i najlepiej w zamkniętej obudowie :-) Tak jak w
najnowszej konstrukcji APS... No, ale taki subbass kosztuje –
bagatela – 12tys netto.
Praca na zestawie 2+1 wymaga oczywiście
przyzwyczajenia, ale im dłużej miksowałem, tym bardziej podobał
mi się pomysł konstruktorów firmy ADAM Audio :-) Zwłaszcza
dla osób nie dysponujących od razu większym budżetem taki
zestaw może być bardzo atrakcyjną propozycją. Pierwszy etap
zakupu to para ADAM A3X, a następnie wystarczy dokupić SUB7. W
sumie tylko nieznacznie przekraczamy sumę, jaką musielibyśmy
położyć za parkę ADAM A7X, a mając zestaw 2+1 z subem z
pewnością mamy lepsze przetwarzanie dołu, bardziej precyzyjną
kontrolę nad basem i do tego możliwość wzmocnienia basu, gdy na
odsłuch końcowy materiału przychodzi „klyent” :-) A ci luuubią
basik. Przeważnie.
Opis monitorów ADAM A3X wymaga
jeszcze dwóch informacji. Po pierwsze – mogą działać w
trybie stereo link – wówczas kontroli głośności
dokonujemy tylko w pierwszym monitorze. Tyle, ze połączenie stereo
link jest niesymetryczne. Druga rzecz, o której należy
wspomnieć to możliwość instalacji tych monitorów na
uchwytach ściennych – w tylnej płycie obudowy są gwinty do
dedykowanych uchwytów, których jeszcze nie ma w ofercie
(mają być pod koniec roku).
Dla kogo są A3X? Są doskonałe jako
desktop-monitor. W końcu nie każdy może sobie postawić na biurku
duże monitory z 8” dołem... Z uwagi na niewielkie gabaryty i
swoją jakość brzmienia sprawdzą się genialnie na stanowiskach
montażu wideo, stanowiskach montażowych w radiu czy wozach
transmisyjnych. ADAM A3X nie ma konkurencji w swojej klasie. Nie
bardzo też widać konkurencję w „większej” klasie w adekwatnej
cenie. Powiem tak – jeśli nie masz na przyzwoity zestaw monitorowy
naraz sumy około 3000 – 4000 zł, to powinieneś zainteresować
się zakupem „na raty”. Najpierw parka A3X (można kupić poniżej
1700 zł za parę), a następnie SUB7 do kompletu. Są tylko dwa
niebezpieczeństwa takiego rozwiązania. Pierwsze to takie, że praca
z zestawem dwie satelitki plus subwoofer nie będzie Ci odpowiadał
charakterem pracy. Bo nie oszukujmy się, ale inaczej się pracuje z
dużymi dobrymi monitorami z 8” dołem, a inaczej z zestawem 2+1.
Wymaga to przyzwyczajenia. Drugim niebezpieczeństwem jest to, że
zanim kupimy subwoofer na tyle skatujemy parkę A3X, że głośnik
niskotonowy (właściwie średniotonowy) będzie się nadawał do
wymiany. Monitory ADAM A3X wymagają świadomego używania. Nie mają
niestety limitera – i to ich podstawowa wada. Łatwo się
zapomnieć, odpalić je przy zbyt wysokim poziomie, bo np. chcemy
dziewczynie lub kumplowi pokazać miks... Żeby było głośno, żeby
nogawki furkotały i żeby było tak fajnie :-) Błąd. Taka zabawa
może się skończyć spaleniem 4.5” wooferów.
Więc ADAM A3X nie są dla każdego.
Wymagają świadomego użytkowania. Jeśli potrafimy zapanować nad
„chcicą” robienia dyskoteki w domowym studyjku, to A3X
odwdzięczą się wyrównanym pasmem od ok. 90 Hz do 20 kHz
(przy ustawieniu tweetera na 3-4 zaskoki poniżej poziomu 0 dB),
precyzją, świetną kontrolą nad środkiem (mała i szybka
membrana) i czytelnym, detalicznym oraz pełnym przestrzeni górnym
pasmem. A po dokupieniu subwoofera – hulaj dusza, piekła nie ma
:-D Można robić dyskotekę. Ale nie zapomnijmy włączyć w SUB7
filtr górnoprzepustowy na wyjściach dla satelitek.
Do testu dostarczył: Audiotech







|