Focusrite Saffire
29.07.2006.

Image Focusrite jest od wielu lat istotnym graczem na rynku sprzętu studyjnego. Od wielu również lat seria Platinum funkcjonuje z dużym powodzeniem na rynku sprzętu do studiów domowych. Wiadomo, że od jakiegoś czasu Focusrite skłania się ku technologiom cyfrowym – pojawienie się interfejsu Saffire zapoczątkowało inwazję na ten segment rynku. Czy z powodzeniem?

Radek Barczak

Image

Interfejsów audio na złączu FireWire jest na rynku wiele. Czym można zaskoczyć konkurencję i potencjalnych odbiorców? Jakością? Funkcjonalnością? Innowacyjnością? Tak! Dokładnie w tych kierunkach poszli konstruktorzy Saffire. Więcej – może uprzedzam fakty, ale zadbano również o niezwykle istotny w natywnych systemach komputerowych parametr: wydajność. Ale zacznijmy od początku.

Image

ImageZacznijmy od tego, że Saffire jest śliczny. To najładniejszy chyba interfejs audio/MIDI na złączu FireWire. Udostępnia jednocześnie dwa wejścia analogowe i dwa cyfrowe – choć ma 4 wloty (dwa XLR i dwa jack 1/4”). Wyposażono go w dwa przedwzmacniacze mikrofonowe z zasilaniem Phantom przełączane zamiennie z wejściami liniowo-instrumentalnymi. Każdy z kanałów posiada niezależną regulację GAIN, po 3 diody informujące o przekroczeniu poziomu –20 dB, -6 dB i pojawienie się przesterowania. Włożenie wtyku jack 1/4” powoduje odcięcie przedwzmacniacza mikrofonowego (wejście XLR) – wówczas możemy przełączyć wejście jack w tryb LINE bądź INSTRUMENT. Do dyspozycji są również dwa wyjścia słuchawkowe z niezależną regulacją wzmocnienia. Z tyłu interfejsu znajdziemy szereg 8 analogowych wyjść zrealizowanych na gniazdach jack 1 /4” , złącza cyfrowe w elektrycznej wersji S/PDIF IN i OUT, dwa złącza MIDI (IN, OUT), dwa porty FireWire i gniazdo zasilania. Warto zaznaczyć, że podłączając interfejs pod 6-pinowy port FireWire interfejs nie wymaga dodatkowego zasilania.

Jak na razie Saffire jawi się pod względem wyposażenia w wejścia i wyjścia jako dość przeciętny interfejs – poza designem. Ale to złuda. Sercem tego interfejsu jest wyspecjalizowany i bardzo wydajny układ DSP. Za co jest odpowiedzialny? Interfejsów wyposażonych w dwa przedwzmacniacze mikrofonowe z zasilaniem Phantom jest wiele. A ile jest takich, które zostały wyposażone w realizowane sprzętowo: kompresor, korektor, symulator wzmacniaczy i pogłos? Niech sobie przypomnę. Novation ReMOTE Audio i... to wszystko! Ale po pierwsze ReMOTE jest na złączu USB i co za tym idzie wydajność jest na wstępie niższa, a poza tym nie dysponuje taką ilością wyjść. A Saffire można „obskoczyć” bez problemu nagranie dwóch wykonawców jednocześnie udostępniając im dwa niezależne miksy na wyjścia słuchawkowe!

To jednak jeszcze nic – brzmienie przedwzmacniaczy jest jak na tę klasę cenową urządzenia zawodowe. Brzmią niezwykle czysto. Po wcześniej przeprowadzonych testach mam wrażenie, że są tożsame konstrukcyjnie z OctoPre LE. Nie podkolorowują dźwięku.

Image

Bardzo istotną zaletą i przewagą jest możliwość załączenia kompresora realizowanego sprzętowo na wejściu, co daje komfort przy nagrywaniu i ZERO dodatkowego obciążenia komputera! Więcej – dla wygodnickich i początkujących producent przygotował dla kompresora 8 wcześniej zaprogramowanych presetów: VOCAL, ELEC. GUITAR, ACC. GUITAR, BASS, BRASS/WIND, PIANO, STRINGS i PERC. Jeśli jesteśmy ambitni, możemy sami ustawić parametry pracy kompresora – do dyspozycji są parametry: TRESHOLD, RATIO, ATTACK, RELEASE i GAIN.

Image
Podobnie jest z korektorem – do dyspozycji są 4 pasma i analogiczne presety. Zamiennie z EQ możemy wykorzystać symulacje wzmacniaczy z presetami BRITISH, AMERICA, COMBO i BASS, każdy z regulacją korekcji 3-pasmowej i GAINu.

Image

To jednak jeszcze nic – mikser Saffire umożliwia w szerokim zakresie krosowanie sygnałów dla niezależnych torów odsłuchowych, w tym również na tory słuchawkowe tożsame z wyjściami 5/6 i 7/8. Nie ma też problemu, by nie obciążając procesora komputera wykonawcom podać na odsłuch realizowany „talent”, czyli pogłos ;)

Image

To jednak jeszcze nic – najważniejsze, że wydajność sterowników ASIO jest wręcz porażająca. Dość powiedzieć, że w Cubase SX3 przy obciążeniu 90% CPU dla mojej karty EMU1820 na złączu PCI (!) i ustawionej latencji na 100 ms, obciążenie Saffire przy maksymalnej latencji 40 ms wynosiło 85%.

No... Dość tych anafor ;) Parametry toru audio są wzorcowe – wystarczy spojrzeć na pomiary w pętli analog OUT –> analog IN dla częstotliwości 44.1 kHz.

16-bit/44.1 kHz

24-bit/44.1 kHz

Saffire może pracować nawet przy parametrach 24-bit/192 kHz, jednak wówczas nie działa ani pokładowy DSP z kompresorami oraz EQ/symulatorem wzmacniaczy. Zresztą, kto przy zdrowych zmysłach nagrywa przy tak wyśrubowanych parametrach? Jedynie amatorzy-maniacy. Nawet częstotliwość 96 kHz przy 24 bitach jest zarezerwowana dla napaleńców. Standardy 24/192 i 24/96 są na razie martwe – w jakim celu zapełniać dysk danymi, które i tak w końcu zamienia się na standard płyty audio ze swoimi 16 bitami i częstotliwością 44.1 kHz? Większość z nas pracuje w 24 bitach i częstotliwości 44.1 kHz i w takich parametrach przetworniki Saffire osiągają znamienite parametry – pomiary zostały dokonane przy maksymalnym wysterowaniu wejść. Dla celów „reprezentacyjnych” można uzyskać lepsze wyniki, ale... w jakim celu? Żeby podłechtać dystrybutora?

Nie koniec to zalet testowanego interfejsu. W komplecie dostarczany jest zestaw wtyczek VST duplikujący możliwości pokładowego DSP – do dyspozycji jest kompresor, EQ, symulator wzmacniaczy i pogłos. Przyznam, że brzmienie kompresora bardzo przypadło mi do gustu. Jest czysty w brzmieniu, nieco „obojętny”, ale jako uzupełnienie bardzo barwiącego brzmienie PSP MixPressora jest świetny. I na szczęście bez podłączonego do komputera Saffire działa ;) Insza inność, że po zainstalowaniu wtyczek musimy je autoryzować on-line. Zdarzyło się, że w dniu, gdy otrzymałem do testów Saffire serwer autoryzacji nie działał. Myślałem, że skóry wylezę! Nie mogłem uruchomić dołączonych do interfejsu wtyczek! Więcej – Cubase SX3 oznaczył je jako „nieimportowane” i dupa-sałata. Musiałem po kilku dniach przywrócić system do stanu sprzed instalacji Saffire, by móc przekonać się o jakości wtyczek Focusrite’a. No, ale nie każdy musi mieć takiego pecha ;)

Co do jakości pogłosu realizowanego przez DSP interfejsu... Po prostu jest. I to powinno nam wystarczyć. A właściwie nie nam, ale nagrywającym wykonawcom – na potrzeby realizacji osłuchu z „talentem” ;) Jako pogłos do miksu nie odważyłbym się go użyć. Prócz tego każdy właściciel Saffire otrzymuje kopię programu Steinberga Cubase LE. Pozwala na pracę na sesjach zawierających do 48 śladów audio, ale ma istotne ograniczenie – w mikserze nie ma możliwości zarządzania insertami, których jest i tak ograniczona ilość (zaledwie dwa). To co istotne, upgrade do wersji Cubase SE3 kosztuje zaledwie 300 zł! To chyba oferta roku.

ImageCzy Saffire ma wady? W trakcie 3-miesięcznych testów nie zauważyłem. Pod warunkiem, że nie musimy nagrywać jednocześnie więcej, jak 2 ślady. Jeśli nie przewidujemy takowej sytuacji Saffire jest idealnym interfejsem – jakość dźwięku jest na najwyższym poziomie, ma realizowane sprzętowo kompresory i EQ oraz pogłos (zaznaczam, że nadaje się do odsłuchu...), z łatwością można skonfigurować interfejs tak, by wypuścić dwa niezależne miksy dla dwóch wykonawców, w komplecie jest soft umożliwiający pracę bez dodatkowych inwestycji, a do tego wydajność interfejsu jest wręcz rewelacyjna. Z żalem rozstawałem się w Saffire – fakt, że trzeba za niego położyć około 2000 zł, ale jeśli potrzebujemy takiego interfejsu jest to rozwiązanie idealne. A jeśli komuś realizowane sprzętowo kompresory, EQ i pogłos nie są potrzebne, może zainteresować się wersją Saffire LE. Jeśli ma tą samą wydajność, co „pełna” wersja, to może to być hit. Nic dodać, nic ująć.

Dystrybutor: AudioTech
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
OSKAR

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Music Store
Music Center Poznań Śródka
Case-Pack
APS Monitors
T.Burton
internetowy sklep Perkusje.pl
AudioTech
Interton
Arcade Audio RCF
Roland