|
Focusrite jest od wielu lat istotnym graczem na rynku sprzętu
studyjnego. Od wielu również lat seria Platinum funkcjonuje z dużym
powodzeniem na rynku sprzętu do studiów domowych. Wiadomo, że od
jakiegoś czasu Focusrite skłania się ku technologiom cyfrowym –
pojawienie się interfejsu Saffire zapoczątkowało inwazję na ten segment
rynku. Czy z powodzeniem?
Radek Barczak

Interfejsów audio na złączu FireWire jest na rynku wiele. Czym można
zaskoczyć konkurencję i potencjalnych odbiorców? Jakością?
Funkcjonalnością? Innowacyjnością? Tak! Dokładnie w tych kierunkach
poszli konstruktorzy Saffire. Więcej – może uprzedzam fakty, ale
zadbano również o niezwykle istotny w natywnych systemach komputerowych
parametr: wydajność. Ale zacznijmy od początku.

Zacznijmy od tego, że Saffire jest śliczny. To
najładniejszy chyba interfejs audio/MIDI na złączu FireWire. Udostępnia
jednocześnie dwa wejścia analogowe i dwa cyfrowe – choć ma 4 wloty (dwa
XLR i dwa jack 1/4”). Wyposażono go w dwa przedwzmacniacze mikrofonowe
z zasilaniem Phantom przełączane zamiennie z wejściami
liniowo-instrumentalnymi. Każdy z kanałów posiada niezależną regulację
GAIN, po 3 diody informujące o przekroczeniu poziomu –20 dB, -6 dB i
pojawienie się przesterowania. Włożenie wtyku jack 1/4” powoduje
odcięcie przedwzmacniacza mikrofonowego (wejście XLR) – wówczas możemy
przełączyć wejście jack w tryb LINE bądź INSTRUMENT. Do dyspozycji są
również dwa wyjścia słuchawkowe z niezależną regulacją wzmocnienia. Z
tyłu interfejsu znajdziemy szereg 8 analogowych wyjść zrealizowanych na
gniazdach jack 1 /4” , złącza cyfrowe w elektrycznej wersji S/PDIF IN i
OUT, dwa złącza MIDI (IN, OUT), dwa porty FireWire i gniazdo zasilania.
Warto zaznaczyć, że podłączając interfejs pod 6-pinowy port FireWire
interfejs nie wymaga dodatkowego zasilania.
Jak na razie Saffire jawi się pod względem
wyposażenia w wejścia i wyjścia jako dość przeciętny interfejs – poza
designem. Ale to złuda. Sercem tego interfejsu jest wyspecjalizowany i
bardzo wydajny układ DSP. Za co jest odpowiedzialny? Interfejsów
wyposażonych w dwa przedwzmacniacze mikrofonowe z zasilaniem Phantom
jest wiele. A ile jest takich, które zostały wyposażone w realizowane
sprzętowo: kompresor, korektor, symulator wzmacniaczy i pogłos? Niech
sobie przypomnę. Novation ReMOTE Audio i... to wszystko! Ale po
pierwsze ReMOTE jest na złączu USB i co za tym idzie wydajność jest na
wstępie niższa, a poza tym nie dysponuje taką ilością wyjść. A Saffire
można „obskoczyć” bez problemu nagranie dwóch wykonawców jednocześnie
udostępniając im dwa niezależne miksy na wyjścia słuchawkowe!
To jednak jeszcze nic – brzmienie przedwzmacniaczy jest jak na tę klasę
cenową urządzenia zawodowe. Brzmią niezwykle czysto. Po wcześniej
przeprowadzonych testach mam wrażenie, że są tożsame konstrukcyjnie z
OctoPre LE. Nie podkolorowują dźwięku.

Bardzo istotną zaletą i przewagą jest możliwość załączenia kompresora
realizowanego sprzętowo na wejściu, co daje komfort przy nagrywaniu i
ZERO dodatkowego obciążenia komputera! Więcej – dla wygodnickich i
początkujących producent przygotował dla kompresora 8 wcześniej
zaprogramowanych presetów: VOCAL, ELEC. GUITAR, ACC. GUITAR, BASS,
BRASS/WIND, PIANO, STRINGS i PERC. Jeśli jesteśmy ambitni, możemy sami
ustawić parametry pracy kompresora – do dyspozycji są parametry:
TRESHOLD, RATIO, ATTACK, RELEASE i GAIN.
Podobnie jest z korektorem – do dyspozycji są 4 pasma
i analogiczne presety. Zamiennie z EQ możemy wykorzystać symulacje
wzmacniaczy z presetami BRITISH, AMERICA, COMBO i BASS, każdy z
regulacją korekcji 3-pasmowej i GAINu.

To jednak jeszcze nic – mikser Saffire umożliwia w szerokim zakresie
krosowanie sygnałów dla niezależnych torów odsłuchowych, w tym również
na tory słuchawkowe tożsame z wyjściami 5/6 i 7/8. Nie ma też problemu,
by nie obciążając procesora komputera wykonawcom podać na odsłuch
realizowany „talent”, czyli pogłos ;)

To jednak jeszcze nic – najważniejsze, że wydajność
sterowników ASIO jest wręcz porażająca. Dość powiedzieć, że w Cubase
SX3 przy obciążeniu 90% CPU dla mojej karty EMU1820 na złączu PCI (!) i
ustawionej latencji na 100 ms, obciążenie Saffire przy maksymalnej
latencji 40 ms wynosiło 85%.
No... Dość tych anafor ;) Parametry toru audio są
wzorcowe – wystarczy spojrzeć na pomiary w pętli analog OUT –>
analog IN dla częstotliwości 44.1 kHz.
16-bit/44.1 kHz
24-bit/44.1 kHz
Saffire może pracować nawet przy parametrach
24-bit/192 kHz, jednak wówczas nie działa ani pokładowy DSP z
kompresorami oraz EQ/symulatorem wzmacniaczy. Zresztą, kto przy
zdrowych zmysłach nagrywa przy tak wyśrubowanych parametrach? Jedynie
amatorzy-maniacy. Nawet częstotliwość 96 kHz przy 24 bitach jest
zarezerwowana dla napaleńców. Standardy 24/192 i 24/96 są na razie
martwe – w jakim celu zapełniać dysk danymi, które i tak w końcu
zamienia się na standard płyty audio ze swoimi 16 bitami i
częstotliwością 44.1 kHz? Większość z nas pracuje w 24 bitach i
częstotliwości 44.1 kHz i w takich parametrach przetworniki Saffire
osiągają znamienite parametry – pomiary zostały dokonane przy
maksymalnym wysterowaniu wejść. Dla celów „reprezentacyjnych” można
uzyskać lepsze wyniki, ale... w jakim celu? Żeby podłechtać
dystrybutora?
Nie koniec to zalet testowanego interfejsu. W
komplecie dostarczany jest zestaw wtyczek VST duplikujący możliwości
pokładowego DSP – do dyspozycji jest kompresor, EQ, symulator
wzmacniaczy i pogłos. Przyznam, że brzmienie kompresora bardzo
przypadło mi do gustu. Jest czysty w brzmieniu, nieco „obojętny”, ale
jako uzupełnienie bardzo barwiącego brzmienie PSP MixPressora jest
świetny. I na szczęście bez podłączonego do komputera Saffire działa ;)
Insza inność, że po zainstalowaniu wtyczek musimy je autoryzować
on-line. Zdarzyło się, że w dniu, gdy otrzymałem do testów Saffire
serwer autoryzacji nie działał. Myślałem, że skóry wylezę! Nie mogłem
uruchomić dołączonych do interfejsu wtyczek! Więcej – Cubase SX3
oznaczył je jako „nieimportowane” i dupa-sałata. Musiałem po kilku
dniach przywrócić system do stanu sprzed instalacji Saffire, by móc
przekonać się o jakości wtyczek Focusrite’a. No, ale nie każdy musi
mieć takiego pecha ;)
Co do jakości pogłosu realizowanego przez DSP
interfejsu... Po prostu jest. I to powinno nam wystarczyć. A właściwie
nie nam, ale nagrywającym wykonawcom – na potrzeby realizacji osłuchu z
„talentem” ;) Jako pogłos do miksu nie odważyłbym się go użyć. Prócz
tego każdy właściciel Saffire otrzymuje kopię programu Steinberga
Cubase LE. Pozwala na pracę na sesjach zawierających do 48 śladów
audio, ale ma istotne ograniczenie – w mikserze nie ma możliwości
zarządzania insertami, których jest i tak ograniczona ilość (zaledwie
dwa). To co istotne, upgrade do wersji Cubase SE3 kosztuje zaledwie 300
zł! To chyba oferta roku.
Czy Saffire ma wady? W trakcie 3-miesięcznych testów nie zauważyłem.
Pod warunkiem, że nie musimy nagrywać jednocześnie więcej, jak 2 ślady.
Jeśli nie przewidujemy takowej sytuacji Saffire jest idealnym
interfejsem – jakość dźwięku jest na najwyższym poziomie, ma
realizowane sprzętowo kompresory i EQ oraz pogłos (zaznaczam, że nadaje
się do odsłuchu...), z łatwością można skonfigurować interfejs tak, by
wypuścić dwa niezależne miksy dla dwóch wykonawców, w komplecie jest
soft umożliwiający pracę bez dodatkowych inwestycji, a do tego
wydajność interfejsu jest wręcz rewelacyjna. Z żalem rozstawałem się w
Saffire – fakt, że trzeba za niego położyć około 2000 zł, ale jeśli
potrzebujemy takiego interfejsu jest to rozwiązanie idealne. A jeśli
komuś realizowane sprzętowo kompresory, EQ i pogłos nie są potrzebne,
może zainteresować się wersją Saffire LE. Jeśli ma tą samą wydajność,
co „pełna” wersja, to może to być hit. Nic dodać, nic ująć.
Dystrybutor: AudioTech |