ADAM A7 - monitory studyjne bliskiego pola
18.06.2006.

ImageSława monitorów niemieckiej firmy ADAM dotarła do Polski kilka lat temu. To, co stanowiło problem w szerszym spopularyzowaniu się tej marki w studiach domowych, to niestety, jak na polskie realia, dość wysoka cena. Pojawienie się modelu ANF-10 nieco ten stan rzeczy zmieniło, ale... po pierwsze – są to monitory pasywne, a po drugie tak realnie efektywne pasmo w dole zaczyna się w tym modelu od 80 Hz. Niżej ANF-10 grają, ale przy spadku efektywności –10 dB. Inaczej z nowym modelem – A7. Ale przecież nie sam bas świadczy o jakości i przydatności monitorów w studyjnej pracy.

Radek Barczak & Arek Namysłowski

Image

Przede wszystkim nowe monitory są dzieckiem firmy ADAM – czyli za przetwarzanie górnego pasma odpowiada autorska konstrukcja głośnika szczelinowo-wstęgowego nazwana A.R.T. Wiąże się z tym zasadnicza cecha wszystkich monitorów tego producenta – niespotykana wręcz w konkurencyjnych konstrukcjach detaliczność i klarowność górnego pasma. Już na wstępie trzeba zaznaczyć, że jednych realizatorów ta cecha przekona do monitorów firmy ADAM, a inni stwierdzą, że „górka” jest męcząca. Faktem jest natomiast, że nawet na ADAM A7 – w końcu najtańszym aktywnym modelu monitorów – szczegółowość brzmienia, szerokość bazy stereo i głębia planów jest na poziomie nieosiągalnym dla większości konkurencyjnych głośników.

Nie da się jednak ukryć, że projektując nowe monitory producent musiał iść na kompromisy – w końcu to najtańsze aktywne monitory w ofercie tego producenta. Czy odbiło się to na jakości? No i przede wszystkim na brzmieniu?

Image 

Nowe monitory mają dwa wzmacniacze napędzające oddzielnie dolne i wysokie pasmo – każda z końcówek dostarcza moc 50 W RMS. Pasmo dzielone jest przed końcówkami przez aktywną zwrotnicę na częstotliwości 2.2 kHz. O przetworniku wysokotonowym pisać w zasadzie nie trzeba – to A.R.T. Identyczna konstrukcja jak w modelu P11A o powierzchni 71 cm2 i przekątnej 9.5 cm. Nową konstrukcją jest woofer o średnicy 6.5”, którego membranę wykonano z łączonych mozaikowo powierzchni z kewlaru i tworzywa Rohacell nadającego membranie sztywność i wytrzymałość (to tworzywo jest wykorzystywane m.in. przy budowaniu łopat wirników dla elektrowni wiatrowych).

Image

A jak to gra? Mocno, nisko i głośno! I jakoś tak... znajomo. Pamiętacie test monitorów ANF-10 ogłoszonych przez marketingowców firmy A.D.A.M. jako następcę „jamaszek” NS-10M? Udowodniliśmy wówczas za sprawą pomysłu Joachima Krukowskiego, że i owszem, przy zastosowaniu korektora szybko i prosto z ANF-10 można „zrobić” eNeSki. Ale bez korektora „se-ne-da”. Nowy aktywny model już na wstępie, przy pierwszym odsłuchu przypomina NS-10M! Nie znaczy to, że grają tak samo, ale podstawowa cecha, czyli „wywalony środek” się zgadzają. Każdy kto pracował lub słyszał eNeSki, wie o co chodzi ;) Tyle, że A7 oferuje znacznie więcej – przede wszystkim większą czytelność i plastyczność górki oraz... bas! Jak na konstrukcję z przetwornikiem o średnicy 6.5” schodzą bardzo nisko. Wszak przetwornik odpowiedzialny za przenoszenie dolnego pasma do gigantów nie należy. Producent w materiałach reklamowych informuje, że nowe budżetowe monitory przenoszą pasmo mieszczące się w zakresie 46 Hz – 35 kHz przy tolerancji +/-3 dB. Przy szczegółowym badaniu generatorem okazało się, że owszem – monitory grają nisko, ale nie aż tak jak podaje producent ;) Realnie użyteczne pasmo zaczyna się od około 55 Hz. Wszystko co poniżej jest odtwarzane przy spadku większym, niż 3 dB. Trzeba przyznać, że dzięki lekkości membrany bas jest bardzo szybki i w miarę precyzyjny, choć mam wrażenie (porównując do moich monitorów TLC AMS-1 i Behringer B2031A) że w testowanych A-siódemkach bas wybrzmiewa nieco szybciej, jest jakby krótszy. W sumie jest na to wyjaśnienie – membrana głośnika niskotonowego w A7 jest z pewnością lżejsza i sztywniejsza, niż w AMS-1 i B2031A. Co powinno być wzorcem?

Image

Są różne szkoły konstruowania monitorów studyjnych. W zasadzie naczelną zasadą powinno być zapewnienie w pełnym zakresie równomiernego przetwarzania częstotliwości. Praktyka pokazuje jednak, że każdy z markowych producentów ma swój własny „styl” brzmienia. Wiadomo, czego można spodziewać się po monitorach Genelec, Mackie, Dynaudio, JBL czy A.D.A.M. Nowe A7 – mimo podniesionego poziomu średnicy – nadal należą do rodziny Pierwszego (czyli ADAMa ;)) Pewne jest, że idealnie liniowo w pełnym zakresie pasma nie zagrają. Można przyjąć, że A7 mają delikatnie podbity dół i nieznacznie podbitą, bardzo czytelną górę. Wrażeniowo na pierwszy rzut ucha owa górka może wydać się mocno podbita, ale to wynik nie tyle wyższego poziomu, co czytelności przetwornika A.R.T. Czy to dobrze? Zależy, co kto lubi i na czym wykształcił swój słuch. Ja jestem zwolennikiem możliwie liniowo grających monitorów, zaś rolę A7 w moim studiu widziałbym jako monitory do masteringu i jako odsłuch alternatywny. Ale pół świata pracuje na monitorach Genelac, Mackie, Dynaudio, A.D.A.M., a te z pewnością liniowo nie grają. Co to oznacza? Konstruktorzy zastosowali znany z wcześniejszych swoich konstrukcji zabieg i wzmocnili nieco zakres pasma od 80 Hz do około 150 Hz. W efekcie w kiepskich akustycznie pomieszczeniach studiów domowych należy posłużyć się korektorem BASS EQ zmniejszając poziom niskich tonów. W moim przypadku było to –2 dB. A jak przychodzi klient po „odbiór” miksu czy mastera, to bas zawsze można przywrócić po poziomu „zero” (czyli „plus” ;))).

Jednak najistotniejszą cechą A-siódemek jest czytelność, przestrzenność i głębia planów wysokotonowego przetwornika A.R.T. Planowanie przestrzenne miksu na A7 daje super-zabawę i może być niezwykle kreatywne. Faktem jest, że po ukończonym miksie mało które monitory czy zestawy głośnikowe innego producenta dadzą takie poczucie głębi – efekt brzmieniowy będzie bardziej skomasowany, płytszy – ale pracując nad miksem mamy absolutną kontrolę nad planami przestrzennymi. No i zawsze można „błysnąć” przed klientem dając mu odsłuchać miks na A-siódemkach. No i nie należy zapominać, że środkowe pasmo A7 jest bliskie temu, co znają użytkownicy NS-10M – wyuczone ucho od razu poczuje się pewniej, zwłaszcza przy miksowaniu wokali.

Oto wrażenia Arka Namysłowskiego z testowania A-siódemek.

***

Image

„A-siódemka” to konstrukcja nowa. Na polskiej stronie internetowej producenta i dystrybutora żadnych danych na temat tej konstrukcji jeszcze nie ma (dane z dzisiaj - 4 lipca 2006). Więc, jak już wspomniałem... Wiem, wiem, od więc się nie rozpoczyna zdania. Ale dosyć już tych wtrąceń! Do meritum czym prędzej!

Radek już od pewnego czasu mnie szczuł, bo był na targach muzycznych MusikMesse we Frankfurcie i widział je, słyszał i twierdził, że za niedługo będą... W każdym razie, wiedzę jakąś posiadł i co najważniejsze, wiedzą tą się podzielił. Ze mną! Pewnie z innymi też, ale ja się jakoś tak podjarałem. Przede wszystkim rozmiarami, (bo mam małe biureczko) i planowaną ceną (bo mam mały budżecik), no i tym, że zastosowane głośniki to konstrukcje już sprawdzone i montowane w innych zestawach. Wszystko to wróżyło sukces.

W momencie, kiedy firma oficjalnie rozpoczęła dystrybucję, poprosiłem Radka o sprowadzenie jednej pary do testów. W tak zwanym, międzyczasie okazało się, że dostałem zlecenie na oprawę dźwiękową filmu dokumentalnego dla TVP1. Miałem to zrobić w studiu, którego wyposażenie było niepełne – brakuje właśnie monitorów studyjnych ;) I tu pojawiła się sposobność, poza tym wszyscy będziecie mogli posłuchać owoców mojej pracy i tym samym możliwości „A7” w telewizji publicznej. Wiem, że to może trochę szalone, bo ja przecież jeszcze nigdy tak naprawdę na „Adamach” nie pracowałem, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz. Najwyżej kolaudacja w „publicznej” odrzuci materiał ze względu na zły dźwięk i wtedy się dowiem, że coś schrzaniłem J. Na razie jestem dobrej myśli!

Image

W celu uniknięcia poruszania się w kompletnej ciemności, a raczej głuszy, postanowiłem przygarnąć monitorki do domu choć na parę dni. Tak, żeby przesłuchać jak najwięcej znanych mi dobrze płyt oraz posłuchania moich miksów robionych na odsłuchach NS10M, TLC PRO, i słuchawkach Beyerdynamic DT 770 pro. Informacja dla wszystkich zawistników: oczywiście nie posiadam całego tego sprzętu w domu, tylko „w różnych okolicznościach przyrody” korzystałem z takiego sprzętu w miejscach, w których przyszło mi pracować. A słuchawki... Są MOJE!!! :-) Od razu, kiedy Radek je dostał, zapowiedziałem swoją wizytę. Zanim do niego dojechałem, poprosiłem żeby jednak je rozpakował, bo chciałem sobie posłuchać jak grają w porównaniu z TLC i Behringerami, które u niego stoją. Dojechałem i od razu przeszliśmy do rzeczy.
- Włączaj! – zagaiłem od progu.
- Może jakiejś kawy, albo coś zimnego? – spytał Radek.
- Później! – odpowiedziałem.
Pierwsze wrażenie... szok! Cholera sam środek i góra oczywiście (z tego drugiego w końcu słyną „Adamy”). Co jest grane? Kurcze uduszą mnie! Zamówiłem odsłuchy, które mogą być trochę niedobre (delikatnie rzecz ujmując).
- Zrób mi kawę. Czarną. Mocną. Z cukrem. Dwie łyżeczki... Masz fajki?

Chwila w spokoju, pozbieranie myśli i zaczęło się poprawiać. Po pierwsze: przecież Yamahy NS 10 M, moje ulubione, też mają wywalony środek :-). Czyli, nie ma dramatu, to właśnie dobrze! Wręcz rewelacyjnie! Po drugie: one mają bas! Wrażenie pierwszej chwili – wystarczającą ilość. Przecież będę robił film dla telewizji, a nie miksował techno czy drum’n’bass. Czyli ten środek to zaleta, a nie wada! A po trzecie: uszy miałem za nisko. No bo jak ADAMy A7 postawi się na Behrinngery B2031A, które stoją do tego na TLC Pro AMS-1, to... Przyjmijcie po prostu, że tak było. Wystarczyło wstać i wszystko stało się jasne. Grają dobrze! Może nawet rewelacyjnie. Ale to będę jeszcze musiał sprawdzić!

ImageDobra, wracam za godzinę. Spakuj mi je proszę. W „chacie” postawię sobie na biureczku obok panelu LCD i zobaczymy, a raczej usłyszymy. No i usłyszałem. Podłączyłem pod niezbalansowane wyjścia w mojej karcie M-Audio FW 410, włączyłem Public Enemy i... musiałem zmniejszyć bas (z tyłu są trzy pokrętełka, jak to zwykle bywa w konstrukcjach aktywnych). I musiałem je ściszyć (przedni panel). Nie tylko dlatego, że zbyt głośno grały, ale przede wszystkim, dlatego że nie mają limitera i nie chciałem na „dzień dobry” spalić jakiegoś głośnika. I wtedy zaczęły „gadać”! Nawet tak sobie zacząłem porównywać z moimi słuchawkami i... tu kolejny szok, grają bardzo podobnie! Wręcz tak samo! Nie, no to jestem w domu! Właściwie „w ciemno” dokonałem właściwego wyboru. Chyba zaczynam zdradzać oznaki wielkości J. Dobra, dobra, bez przesady. Opierałem się przecież na opiniach innych ludzi, którzy „A7” mieli okazję słyszeć.

Do końca tygodnia „katowałem” A-sódemki różnymi odmianami hip-hopu, bluesa, heavy-metalu i, o zgrozo, popu. W każdym razie, przeczołgałem je trochę na okoliczność poznania brzmienia i nauczenia się dobrych i słabych stron tych ośmiokilowych cacuszek. I?

 

Podpisuję obydwoma rękami pod tym, że to znakomite jak na tę cenę monitory. To idealne rozwiązanie dla małych studiów nagraniowych, albo dla studyjek domowych. „Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów”. Jest taka jedna teoria, która głosi, że monitory odsłuchowe nie powinny grać za ładnie, gdyż rodzi to niebezpieczeństwo robienia złych miksów... Wiem, wiem – trochę to skomplikowane, no ale są ludzie którzy tak twierdzą i nie można im zarzucić, że plotą bzdury. Wiec ostrożnie! Róbcie miksy z dużą uwagą i sprawdzajcie po kilka razy czy wszystko jest rzeczywiście dobrze. Nie „przefajnowujcie”!!!

Arek Namysłowski

Image

Jak wspomniał Arek, A7 nie mają zainstalowanych limiterów. Należy więc uważać, by zbyt wysokim poziomem sygnału nie spalić któregoś z przetworników. Do A7 sygnał można doprowadzić za pośrednictwem złączy XLR (symetryczne) lub cinch (niesymetryczne). Do dyspozycji są dwa filtry – dla niskich częstotliwości EQ usytuowany na 50 Hz działający w zakresie +/-6 dB i wpływający na częstotliwości poniżej 150 Hz oraz dla wysokich częstotliwości EQ usytuowany na 15 kHz działający w zakresie +/-6 dB wpływający na częstotliwości powyżej 6 kHz. Ponadto mamy możliwość regulować poziom głośności głośnika wysokotonowego w zakresie +/-4 dB. Z przodu monitorów na dole płyty czołowej znajduje się włącznik zasilania oraz regulacja poziomu wzmocnienia (od –60 dB do +6 dB).

Image

ImageZamiast podsumowania – samobiczowanie (to taka moda w czasach powrotu do PeeReLowskich praktyk władz). Wstyd się przyznać, ale podczas pracy na A7 przekonałem się, że kilka miksów zrobionych wcześniej ma źle zmiksowane górne pasmo (zbyt „zdeptana” górka). Zwłaszcza na etapie masteringu wkradło się kilka błędów, których na AMS-1 i B2031A nie słychać. A na A7 owszem. Od razu. Poza tym w przypadku materiału, który jeszcze nie opuścił moich rąk na nowo podszedłem do miksu. Okazało się, że przy nagraniu 13-osobowej kapeli reggae, przy projektowaniu przestrzeni stereo miksu nastąpiło kilka zbitek, które dopiero na A7 stały się słyszalne. W zasadzie wniosek z testu jest jeden – wcześniej czy później monitory A.D.A.M. muszą zagościć na stałe w moim studiu. A cena A7 na poziomie 3650 zł jest niezwykle kusząca... Kto ulegnie?

Dystrybutor: AudioTech
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
CETi
OSKAR

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Interton
Roland
Case-Pack
Arcade Audio RCF
Music Center Poznań Śródka
internetowy sklep Perkusje.pl
APS Monitors
AudioTech
Music Store
T.Burton

Testy gitarowe

Box Electronics Taurus H130 TURBO

ImageNo i trafiło się, że ktoś wreszcie zrobił wzmacniacz dla zespołu TURBO!!! Wzmacniacz piękny, o super nowoczesnej konstrukcji zewnętrznej – rzekłbym nawet heavy-metalowej. Żadnych zastrzeżeń wizualnych. Ale myślę, że niekoniecznie wygląd ma być przedmiotem tego testu...

Wojciech Hoffmann

Czytaj całość…
 

NAPISZ DO NAS! 

Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test.

info@e-muzyk.net.pl