|
Wielu cenionych producentów ma w swojej ofercie niskobudżetowe serie
mikrofonów. Shure ma swoją serię PG i C, a AKG od niedawna serię CCS –
czyli Cristal Clear Sound, cokolwiek to ma oznaczać... Czy brzmienie
mikrofonów niskobudżetowych może być krystalicznie czyste?
Radek Barczak

Powiedzmy sobie wprost – porównywanie mikrofonów
niskobudżetowych z droższymi seriami, zwłaszcza w przypadku mikrofonów
dynamicznych przeznaczonych głównie do pracy na scenie wykaże, że każda
złotówka wydana na droższy mikrofon ma swoje uzasadnienie. Scena
bardziej odziera ze złudzeń, niźli studio! W studiu nie ma przesłuchów
(w zasadzie, chyba, że nagrywamy na „setkę”), można zoptymalizować
warunki nagrania. Na scenie jest tak, jak musi być – ilości monitorów
nie ograniczy się dlatego, że mamy tanie mikrofony. Wokaliście nie
wytłumaczy się, żeby może śpiewał do mikrofonu na statywie, a nie w
ręku... I takich „ale” jest wiele.
Mikrofony serii CCS są serią niskobudżetową. I jako
taka nie może konkurować z konstrukcjami droższymi. Ale wiadomo –
niekiedy nie ma wyjścia i trzeba kupić sprzęt, na który nas stać. A
seria CCS ma bardzo korzystną cenę. Na warsztat wzięliśmy trzy
mikrofony tej serii – mikrofon do „stopy” i instrumentów basowych D 11
XLR, instrumentalny D 77 S oraz wokalny D 88 S. Wprawdzie do testów
otrzymaliśmy również modele D 44 S oraz D 55 S, ale z uwagi na ich
przeznaczenie (karaoke) i fakt, że mają na stałe wbudowane krótkie
przewody zakończone wtykiem jack 1/8” z nakręcaną przejściówką na jack
1/4” zrezygnowaliśmy z testów.
Naturalnie nikogo nie dziwi, że mikrofony serii
niskobudżetowych są produkowane w Chinach? Ale w końcu marka
zobowiązuje. W tym przypadku, podobnie jak z serią Perception, nie ma
„ściemy” i kontrola jakości jest na dobrym poziomie. Skąd wiem? Bo w
międzyczasie miałem możliwość posłuchać inne egzemplarze D 77 S i D 88
S (w sklepie) w opozycji do tych nadesłanych do testów. I zachowywały
się podobnie, bez zauważalnych różnic w brzmieniu.

Jedno trzeba oddać producentowi – mikrofony mają solidne metalowe
obudowy, a model D 11 XLR nawet antywstrząsowe zawieszenie membrany.
Trzeba jednak zaznaczyć, że ten model jest najdroższy – kosztuje w
detalu około 340 zł (pozostałe modele kosztują około 200 zł).

Poza tym w komplecie dostarczane są przyzwoite i trwałe kable XLR o
długości 5 m oraz uchwyty do mikrofonów. Każdy mikrofon jest
dostarczany w niewielkiej walizeczce z tworzywa sztucznego. W
wyposażeniu brakuje jedynie etui na mikrofon, gdyż trudno sobie
wyobrazić transportowanie np. kilku mikrofonów w osobnych
walizeczkach...


Wizualnie mikrofony D 88 S i D 77 S różnią się tylko
kształtem grilla. AKG D 88 S to typowy mikrofon wokalowy, z okrągłą
siateczką grilla rozpraszającą podmuchy powietrza. Model D 77 S,
jakkolwiek pozbawiony krągłości grilla (końcówka jest fragmentem
ściętego stożka), o dziwo nie wydaje się być bardziej podatnym
mikrofonem na pyknięcia od podmuchów powietrza nieumiejętnie branego
oddechu przez wokalistę... Po odkręceniu grilla okazuje się, że wkładki
nieznacznie się różnią, co w sumie nie dziwi, gdyż D 88 S jest
superkardioidą, a D 77 S kardioidą. Można by oczekiwać, że wokalowa
wersja ma elastycznie zamontowaną wkładkę, ale niestety jest to sztywna
tuleja z plastiku. Tym samym oba mikrofony w zasadzie podobnie reagują
na uderzenia w korpus lub pocieranie palcami obudowy. Dają się
natomiast zauważyć różnice w brzmieniu mikrofonów. Model wokalowy ma
nieco bardziej podkreśloną prezencję w okolicy 3 kHz i 7 kHz i gra
„wyżej”, efektywnie do 16 kHz (choć w danych technicznych producent
podaje pasmo przenoszenia do 20 kHz :) ). Model „instrumentalny” (choć
producent zaleca D 77 S również do chórków) jest nieco ciemniejszy w
brzmieniu, jakby bardziej masywny. Oba mikrofony mają włącznik, którego
działanie nie jest niestety bezdźwięczne... Owszem, włączenie nie
skutkuje drastycznymi odgłosami, natomiast przy wyłączaniu dochodzi do
ostrego stukotu na paczkach :(
Oto nagrania odgłosów włączenia i wyłączenia. Dla
porównania te same odgłosy nagrane na mikrofonie Shure C607 przy tym
samym poziomie wzmocnienia przedwzmacniacza.
AKG D 77 S
AKG D 88 S Shure C 607
Jeśli chodzi o przenoszenie odgłosów stukania i pocierania obudowy
mikrofonu, to D 77 S i D 88 S przegrywa w porównaniu do niskobudżetowej
serii Shure C.

Pod względem ujęć wokalu D 88 S sprawdzi się lepiej,
niż D 77 S. Zwłaszcza na scenie – testy udowodniły mniejsza podatność
na sprzęganie w czasie nagrań koncertowych (D 88 S użyliśmy podczas
nagrania wokalu Witka Łukaszewskiego na płytę koncertową).
Co ciekawe, w nagraniach testowych w MM Studio
okazało się, że brzmieniowo D 88 S jest dość mocno zbliżony do
mikrofonu Shure SM58. To nowość w stajni AKG – jak dotąd mikrofony tego
producenta cechowały się odmienną charakterystyką brzmienia (brzmiały
nieco „nosowo”), dzięki czemu były rozpoznawalne. Czyżby serią CCS AKG
próbowało zmienić coś w „nastawach” swoich mikrofonów? Szkoda tylko, że
D 88 S nie ma amortyzowanej wkładki, bo byłby w stanie zawalczyć nawet
w konkurencji do SM58... Oto nagrania testowe. Śpiewa Paulina Leśna.
AKG D 88 S
AKG D 77 S
Shure SM58
Sennheiser e835

Interesująco wypadły również nagrania gitary elektrycznej, których
dokonaliśmy w sklepie Music Center. Na gitarze podłączonej do wzmaka
Orange Rockverb 100 i paczki Randall zagrał Łukasz „Luki” Kulczak.
Znowu okazało się, że D 88 S brzmi podobnie do serii SM firmy Shure (w
tym przypadku SM 57), choć brakuje mu nieco „piasku” w górze. AKG D 77
S zabrzmiał za to masywnie, ciężko, z mocą i wyrazem. Bardzo przypadło
mi do gustu zwłaszcza nagranie na mocnym przesterze – dla mnie
rewelacja!
distortion D 77 S
distortion D 88 S
distortion SM57
distortion MD421
Na kanale czystym również D 77 S sprawdził się, choć
w moim mniemaniu nieco brakuje górki... Oczywiście wszystko tan
naprawdę zależy od kontekstu całego nagrania z innymi instrumentami.
clean D 77 S
clean D 88 S
clean SM57 clean MD421

Ostatnim etapem testów mikrofonów D 77 S i D 88 S było nagranie werbla
– również w sklepie Music Center. Za zestawem perkusyjnym Mapex Saturn
Pro zasiadł Piotr Reszalski. Na werbel wystawiliśmy D 88 S, D 77 S i
Shure SM57, zaś na bęben basowy D 11 XLR, img Stage Line DM30 oraz
Sennheiser e602. Na overheady ustawiliśmy mikrofony pojemnościowe
M-Audio Pulsar, a całość była nagrywana na M-Audio ProjectMix. I w tym
nagraniu D 77 S wypadł zadowalająco, choć nieco gorzej od Shure SM57.
Ale znowuż należy zaznaczyć, że ostatecznie i tak dobór najlepszego
mikrofonu zależy od konwencji i stylistyki nagrania oraz od wpasowania
się poszczególnych ujęć w konkretny aranż. Niemniej D 77 S okazuje się
być w miarę uniwersalnym, a niekiedy bardzo interesująco brzmiącym
mikrofonem. Jest z pewnością wart swoich 200 zł. Oto nagrania testowe –
na początek pojedyncze ścieżki (WAV, 16-bit, 44.1 kHz, spakowane RARem):

werbel D 77 S
werbel D 88 S
werbel SM57

stopa D 11 XLR
stopa img DM30
stopa Sennheiser e602
overheads M-Audio Pulsar
Można sobie wrzucić powyższe ścieżki na ślady i
pokombinować przełączając poszczególne ślady i szukając, które ujęcie
nam najbardziej odpowiada ;) A poniżej już zgrane fragmenty w mp3 256
kbps.
werbel D 77 S
werbel D 88 S
werbel SM57
I porównawcze nagrania stopy przy ujęciu werbla z mikrofonu D 77 S:
stopa D 11 XLR
stopa img DM30 stopa Sennheiser e602

Doszliśmy do opisu AKG D 11 XLR. Jest mikrofonem
dedykowanym ujęciom instrumentów basowych, czyli bębna basowego,
floor-tomów, basu i kontrabasu. Ma zintegrowany uchwyt – bardzo
praktyczny i stabilny, z gniazdem XLR. Membrana ma średnicę 3/4” i jest
osadzona na amortyzującej stopce z gumy skutecznie izolującej od
wstrząsów i pocierania obudowy. Według danych producenta przenosi
zakres od 20 Hz do 20 kHz, przy czym realnie ze spadkiem –3 dB zaczyna
„grać” od około 65 Hz, a w górze do 16 kHz (całkiem „wysoko”, jak na
mikrofon basowy ;-o ).
Charakterystyka brzmienia mikrofonu jak na mikrofon
dedykowany do basu jest cokolwiek niespotykana... Niskie częstotliwości
przenosi względnie liniowo, natomiast od 2 kHz wzwyż pasmo jest podbite
i to nawet o ok. 6 dB! W praktyce łatwo uzyskać dzięki temu rockowe
brzmienie stopy z ładnym plaskiem, ale jednocześnie mikrofon przenosi
sporo przesłuchów ze sceny, zwłaszcza wzmacniaczy gitarowych. W
warunkach studyjnych przesłuchy ograniczają się do werbla, tomów i...
blach. Ale ma to swój urok – brzmienie takiego nagrania jest jakby
bardziej „puszyste”, nie tak precyzyjne jak przy lepszej separacji od
przesłuchów, ale może się podobać. Można (a nawet trzeba) – czy w
mikserze, czy w programie – podbić bas o te 3 dB bez ryzyka pogorszenia
brzmienia. Z uwagi na kłopoty z przenoszeniem niskiego dołu poniżej 65
Hz D 11 XLR średnio nadaje się do mikrofonowych ujęć wzmacniaczy
basowych, chyba że posłużymy się korekcją podbijając dół. Dość ciekawy
efekt uzyskuje się w studyjnym ujęciu kontrabasu – dzięki podbitej
górce kontrabas atrakcyjnie brzmi pod względem artykulacji i doskonale
wtapia się w miks zachowując czytelność gry. W sytuacji scenicznej
jednak D 11 XLR z kontrabasem akustycznym niezbyt się sprawdzi z uwagi
na otwartą górę i podatność na przesłuchy.
Zainspirowany specyficzną górką D 11 XLR postanowiłem
nagrać dodatkowo przykłady wokalne na wszystkich trzech mikrofonach.
Pomysł szalony, ale... wydaje się być słuszny. Zresztą sami oceńcie ;)
wokal D 88 S
wokal D 77 S
wokal D 11 XLR

Mikrofon ma charakterystykę nerkową (kardioida) i sporą jak na mikrofon
do stopy czułość 2.5 mV/Pa. Okazuje się, że przy ujęciach bębna
basowego i korzystaniu np. z przedwzmacniaczy interfejsu M-Audio
ProjectMix nie można prawidłowo wysterować sygnału – trzeba posłużyć
się tłumikiem PAD, którego niestety w wielu niskobudżetowych
interfejsach i mikserach nie ma. Trzeba więc taki PAD wykonać samodzielnie, ale to już problem nie jest. Wystarczą dwa wtyki XLR (mamusia i tatuś) i 3 oporniki ;) I jest OK.
W próbie oceny przetestowanych mikrofonów nie można
zapominać, że są to mikrofony niskobudżetowe. Należy zaakceptować pewne
„braki” konstrukcyjne. Z pewnością najpoważniejsze może okazać się to,
że wkładki nie są izolowane antywstrząsowo od obudowy.
O ile w modelu instrumentalnym D 77 S nie przeszkadza
to w większym stopniu, to przy wokalowym D 88 S może okazać się to
problemem. Prawda jest taka, że pod względem brzmieniowym D 88 S broni
się nawet w porównaniu do droższego klasyka, jakim jest Shure SM58.
Natomiast w warunkach estradowych, gdy wokalista zechce chwytać
mikrofon w rękę, potencjalnie może rodzić to problemy. Inaczej, gdy
mikrofon ma być wykorzystywany tylko w statywie – choćby dla gitarzysty
(vide testowe nagranie koncertowe :) ) czy klawiszowca, który
równocześnie śpiewa. Mając świadomość ograniczeń D 88 S z powodzeniem
sprawdzi się w pewnych zastosowaniach.
Moim faworytem z testów jest D 77 S. Brzmienie ujęć gitar jest
nietuzinkowe i atrakcyjne. Pełne mięcho ;) Przynajmniej mi to brzmienie
przypadło do gustu. W ujęciach werbla nie odbiega też znacznie
jakościowo od Shure SM57.
Największe wątpliwości budzi D 11 XLR. Wiadomo, że brzmienie stopy
można „ukręcić” na korektorze dodając dołu, ale ilość przesłuchów
utrudnia czyste i klarowne ujęcie stopy. Z drugiej strony komuś może
się to podobać. Brzmienie jest zadziwiająco... otwarte. Cóż, wyboru
każdy musi dokonać sam, a nagrania testowe mogą w tym pomóc.
Dystrybutor: E.S.S. Audio |