|
Firma TC Electronic od wielu lat jest znana z procesorów efektów, w tym
cenionych na całym świecie highendowych procesorów pogłosowych. Od
zawsze konkuruje na tym polu z Lexiconem. Obserwacja wyścigów tych
dwóch producentów jest tyleż fascynująca, że korzystają na tym
użytkownicy otrzymując coraz doskonalsze procesory za coraz mniejsze
pieniądze ;) Trzeba przyznać, że Lexicon swoim MX200 sterowanym za
pośrednictwem wtyczki VST na niemal rok uciekł TC Electronic. Ale to
już przeszłość – mamy na rynku drugi procesor pogłosowy, który w łatwy
sposób można zintegrować z naszymi hostami.
Radek Barczak

TC Electronic M350 zewnętrznie nie różni się od M300. Można by sądzić,
że również algorytmy M350 są udoskonalonymi wersjami pogłosów z M300.
Ale jest lepiej ;) Producent przeniósł bowiem jeden z algorytmów
pogłosowych procesora Reverb4000 do M350 – wprawdzie w „odchudzonej”
wersji, bez możliwości kontroli wszystkich parametrów, ale jednak jest
to o oczko (albo i dwa!) wyżej, niż M300. Wizualnie M350 nie różni się
od poprzednika – cały czas jest to niezwykle prosty w obsłudze procesor
z maksymalnie zminimalizowanymi parametrami obsługi.

Do dyspozycji są dwa bloki efektów. Pierwszy skupia efekty delay,
tremolo, chorus, flanger, deesse i kompresor, zaś drugi to królestwo
pogłosu z 15 algorytmami. Pełna lista efektów w poniższej tabelce.


Procesor może pracować w dwóch konfiguracjach bloków efektów – szeregowo, bądź równolegle.

Proporcje pomiędzy blokami efektów można regulować za pomocą
potencjometru MIX RATIO – pozycja środkowa (na godzinę 12) daje
równomierny miks obu efektów. Trochę szkoda, że potencjometry nie mają
zaskoków, gdyż ewentualne odtworzenie identycznej konfiguracji może
okazać się kłopotliwe... Zwłaszcza, że program sterujący jako wtyczka
VSTi nie ma wpisywanych ani wyświetlanych wartości ani nie ma
możliwości zapamiętywania zmian ustawień w presetach. Ale o tym
później.

Jeszcze słowo o konfiguracji wejść i wyjść. Podobnie jak M300, również
testowany procesor został wyposażony w po dwa wejścia i wyjścia
analogowe (symetryczne, złącza jack 1/4” TRS) oraz elektryczne cyfrowe
wejście i wyjście S/PDIF (złącza cinch). Czy można wykorzystać więc
M350 jako przetwornik analogowo-cyfrowy i cyfrowo-analogowy? Jako
analogowo-cyfrowy – tak. A druga stronę niekoniecznie. Jeśli chcemy
potraktować M350 jako przetwornik analogowo-cyfrowy, to możemy pod
warunkiem pracy na sesji w 44.1 kHz (co problemem nie jest, bo przecież
większość z nas pracuje właśnie w takiej ;)) ustawiając kartę dźwiękową
na pobieranie zegara z zewnątrz (w tryb slave / external S/PDIF). Można
podać do M350 zegar z zewnątrz i zsynchronizować po cyfrze do 48 kHz –
musimy wówczas wcisnąć na panelu procesora klawisz DIGITAL INPUT, który
to odłącza wejścia analogowe :/ To cecha wszystkich niskobudżetowych
procesorów. Dobrze, że w przeciwieństwie np. do Lexicona MX200, TC
Electronic M350 pracuje w „ludzkiej” częstotliwości próbkowania 44.1
kHz, a nie w „telewizyjnej” 48 kHz. Duży plus dla nowego procesora TC
Electronic!
Algorytmy udostępnione w M350 brzmią generalnie bardzo dobrze, na
poziomie bardzo dobrych wtyczek pogłosowych. Wbrew pozorom, równie
mocnym punktem jest blok delay|effects z m.in. świetnym doskonale się
wpasowującym w miks delayem dynamicznym. Ale po kolei.

Pogłosów mamy 15. Do regulacji udostępniono trzy parametry: PRE DELAY
określający czas wstępnych odbić, DECAY TIME regulujący czas
wybrzmienia pogłosu oraz COLOR FILTER determinujący jasność brzmienia
pogłosu. Zakres regulacji jest... No właśnie – jest. W jakim zakresie
wartości producent niestety nie podaje. Jeśli chcemy ustawić np. pogłos
o czasie 1.2 s z predelayem 10 ms, to się zawiedziemy. Gałkami trzeba
kręcić na „na słuch”. Środkowa wartość na godzinie 12 oznaczona jako
NORMAL to wartość sugerowana przez producenta. Również w edytorze
presetów i wtyczce VSTi nie ma udostępnionych tych wartości. Przypomina
to nieco politykę RollsRoyce’a. Po co podawać moc silnika? Wystarczy
napisać „wystarczająca”. Tak samo tutaj – mamy pogłosy z
„wystarczającym” czasem, predelayem i z odpowiednią jasnością. A jak
nie pasuje, to można sobie pokręcić gałkami... No, ale po co poprawiać
doskonałość? ;)))

Pierwszy algorytm to TC Classic Hall – algorytm,
który tak naprawdę wypromował TC Electronic na rynku proaudio.
Oczywiście pojedynkowanie się zwolenników Lexa i TC opiera się m.in. na
porównywaniu tego algorytmu. No, może nie do końca tego, bo w M350 mamy
„odchudzoną” wersję klasycznego algorytmu z System 6000/Reverb 4000. Co
cieszy, to fakt iż w brzmieniu algorytmów zawartych w M350 nie ma
nieprzyjemnego „metalu” w ogonie, albo jest go bardzo niewiele.
Oczywiście zależy to od wybranego algorytmu. W TC Classic Hall nie
uświadczymy go. Istotne również, że ogon pogłosu nie faluje pulsacyjnie
wybrzmiewając łagodnie i płynnie. Monumentalnie brzmi algorytm
Cathedral – zastosowałem go w zgraniu koncertu chóru Motet et Madrigal:
Motet et Madrigal (Cathedral) (mp3, 256 kbps, 3,8 MB)
Dla porównania zgranie z pogłosem TC Classic Hall:
Motet et Madrigal (TC ClassHall)
Dla zainteresowanych – źródłowy plik z „pogłosem” Auli Akademii Muzycznej w Poznaniu (zaznaczam, że starej Auli...)
Motet et Madrigal (bez pogłosu)
Interesująco wpasowuje się w miks wokal potraktowany algorytmem Vocal Reverb. Przebój Police “Every Breath You Take” gra 7 sekund:
Vocal Reverb + Dynamic Delay (mp3, 256 kbps, 4,2 MB)
I dla porównania TC Classic Reverb + DynamicDelay
Jeśli porównywać M350 do nie-splotowych programowych
wtyczek pogłosowych, to algorytmy procesora spokojnie wygrywają ze
wszystkimi darmowymi wtyczkami jakie znam i prezentują poziom
brzmieniowy wtyczek komercyjnych kosztujących na poziomie 200 EURO. A
przecież M350 jest sprzętowym procesorem odciążającym nasz CPU
komputera ;)
A oto próbki wszystkich pogłosów w ustawieniach standardowych.
TC Classic Hall
Cathedral
Vocal Reverb
Live Vocal
Hall Acoustic
Drum Ambience
Drum Room
Ambience
Living Room
Nearfield
Damped Room
Sliver Plate
Gold Plate
Spring Vintage
Live Stage
Łatwo je porównać z tymi z Lexicona MX200 – użyliśmy tego samego pliku źródłowego.
Jeśli miałbym jakieś uwagi do „domyślnych” ustawień
brzmienia pogłosów, to w przypadku algorytmów typu Hall, Vocal Reverb i
Ambience są ciut za ciemne. Osobiście pracując nad miksami zwiększałem
wartość parametru COLOR FILTER. Przyznam się też, że w torze pogłosu w
Cubase SX3 podcinałem nieco korektorem częstotliwość 300 Hz ustawionym
na 1 oktawę – pogłos zyskiwał na klarowności w miksie. Natomiast
algorytmy płyt pogłosowych wypadają relatywnie za jasno, przynajmniej w
porównaniu do posiadanych przeze mnie impulsów splotowych PLATE, które
wykorzystuję w Prosoniq Rayverb. Wiadomo, każdy ma jakieś swoje
upodobania i wcale nie musimy zgadzać się z zaproponowanymi
ustawieniami fabrycznymi. Więc w przypadku algorytmów plate nieco
przyciemniałem brzmienie parametrem COLOR FILTER.

Pierwszy blok DELAY|EFFECTS jest przeglądem linii
opóźniających, dwóch nastaw kompresora, deessera, dwóch chorusów,
flangera i efektu tremolo. Oczywiście również w tym przypadku mamy
udostępnioną ograniczoną ilość modyfikacji – tym razem zaledwie do
dwóch parametrów. Naturalnie również w przypadku tego bloku efektów nie
mamy informacji o zakresie regulacji... Bo i po co? Po co wiedzieć,
jakie są czasy odbić delaya? Przecież można posłużyć się klawiszem TAP
TEMPO. W instrukcji obsługi (angielskojęzycznej, polska w czasie
pisanie tego testu była jeszcze w tłumaczeniu) odnalazłem jedynie
informację o tym, że przy tempie 120 BPM (domyślne tempo dla M350 po
włączeniu), przy ustawieniu dla algorytmu Studio Delay potencjometru
DELAY na godzinę 12 uzyskujemy delay o czasie 500 ms. Przy ustawieniu
maksymalnie w lewo czas jest zmniejszany do 1/2 czasu opóźnienia dla
ustawienia „środkowego” na godzinie 12, czyli 250 ms. Przy maksymalnym
wychyleniu w prawo czas jest dwukrotnie zwiększany do 1000 ms (1
sekunda). Warto zaznaczyć, że podając przez MIDI zegar do M350 można
automatycznie synchronizować efekty delay z sesją. Dla innych
algorytmów delay producent już nie podaje czasów. Dlaczego? Może
zależności są takie same? Trzeba próbować. Tak samo, jak nie dowiemy
się, na jakie częstotliwości nastrojony jest deesser – na szczęście
jest możliwość samodzielnego dostrojenia, co czyni z urządzenia
przydatne narzędzie (na pewno stokroć lepsze, niż dokładany do Cubase
SX3 deesser z logo SPL...). Co do kompresorów – są dwie nastawy, ale
jakie są próg zadziałania i stopień nachylenia nie dowiemy się. Trzeba
znowu działać „na ucho”. M350 okazuje się być bardzo muzycznym
procesorem. Warto natomiast wspomnieć, że algorytm kompresora ma
automatyczne wyrównanie poziomu głośności (auto make-up gain).
Rewelacja. Kompresor sprawdzi się nie tylko na wokalu, ale także
wysyłając cały miks bębnów:
bez kompresora
z kompresorem

Spośród algorytmów pierwszego bloku najbardziej spodobał mi się
dynamiczny delay. Zasada działania tego algorytmu polega na tym, że
jeśli na wejście procesora wchodzi sygnał (np. wokalu), to algorytm
zmniejsza poziom głośności odbić delaya, natomiast gdy nie ma sygnału
na wejściu, zwiększa ten poziom i rozjaśnia brzmienie. Dla mnie super –
miks staje się bardziej czytelny, nie ma mentliku w wokalu, a na
wybrzmieniach efekt jest podkreślany.

Szumnie informowano, że M350 działa pod kontrolą wtyczki VSTi
sterującej parametrami procesora z poziomu aplikacji host. Po
rozpakowaniu mały szok – nie ma płyty instalacyjnej, a w instrukcji ani
słowa na temat aplikacji. Moment konsternacji – czyżby kaczka
dziennikarska, której i my ulegliśmy informując o pojawieniu się M350?
Do tego wśród złączy nie znalazłem gniazda USB – nie wiedzieć czemu, po
teście Lexa MX200 założyłem sobie, że M350 będzie również sterowany
przez USB. Wchodzę na stronę producenta i po chwili znajduję do
pobrania plik, w którym znajdują się dwa programiki – pierwszy to
aplikacja uaktualniająca system operacyjny M350 do wersji 1.3, a druga
to sam edytor i instalator wtyczki VSTi. Wtyczki kontrolującej M350 za
pośrednictwem komunikatów System Exclusive via MIDI.

Na kolejny problem napotykamy w momencie rozpoczynania procedury
aktualizacji firmware’u M350 – okazuje się, że szereg interfejsów MIDI
nie jest kompatybilnych z aplikacją uaktualniającą (!?!?). A lista ta
jest dość długa:
Creamware Luna II
Edirol UM-1
Edirol UM1S
Edirol PCR-50
Edirol SD-90
Emagic MT4 & Unitor8
RME FireFace
RME HDSP Digiface & Multiface
Steinberg MIDEX3
Steinberg MIDEX8
Turtle Beach Voyetra
Nie oznacza to, że są to ZŁE interfejsy – TC Electronic zaznacza, że są
jedynie nie-rekomendowane. A to oznacza, że mając jeden z powyższych
interfejsów nie uaktualnimy systemu naszego M350. Rozumiem, gdyby na
liście były wymienione jakieś noname’owe sprzęty... Ale tu wymieniona
jest sama śmietanka interfejsów MIDI! Nic to, uspokojony, że na liście
nie ma wymienionego ani MOTU micro lite, ani EMU1820 rozpocząłem
procedurę aktualizacji. Trzeba wcisnąć – przy wyłączonym procesorze –
jednocześnie klawisze PRESET ON/OFF i górny kursor (po przeciwnej
stronie wyświetlacza) i włączyć zasilanie wkładając wtyczkę zasilania
do gniazda (producent zaoszczędził na włączniku...). Trąci nieco
ekwilibrystyką, ale da się zrobić ;) No więc podłączam M350 do MOTU
micro lite, wykonuję salto na dwoje rąk i dwa palce, po czym uruchamiam
wysyłanie uaktualnienia firmware’u. W trakcie przyjmowania danych mają
migać diody redukcji dynamiki (GAIN REDUCTION) przypisanej w bloku
DELAY|EFFECTS do kompresorów. Owszem, pomigały przez chwilę, po czym na
LCD pojawiła się cyfra 02 i M350 „znieruchomiał”. A wysyłanie
aktualizacji z kompa dalej trwało... Instrukcja każe odczekać minutę po
zakończeniu procedury na zresetowanie się M350. No więc czekam. I nic.
No więc jeszcze raz – z podobnym skutkiem. No kurdelek serdelek! Nie ze
mną te numery – podłączam procesor pod interfejs MIDI mojej
„badziewnej” karty EMU1820 (ostatnio od jednego ze znajomych
dowiedziałem się, że mam badziew zamiast sprzętu profesjonalnego ;)).
Ponawiam procedurę aktualizacji zastanawiając się, czy wyciągać
konwerter MIDI do GamePortu na płycie głównej. Ale niepotrzebnie – M350
przyjął wszystkie informacje, pięknie wykonując salto diodowo-ledowe
zresetował się i zgłosił gotowość do pracy. Rewelka! No to instaluję
soft edycyjny z wtyczką VSTi.
Po zainstalowaniu aplikacji Sound Quest Vyzor M350 uruchomiłem ją od
razu. Oczom ukazał się piękny miniaturowy M350. Ale, ale... Przecież
głównie chodzi o to, by sterować TC za pośrednictwem wtyczki VSTi w
sesjach np. Cubase SX! Więc włączam Cubase SX 3.1.1 – należy zaznaczyć,
że interfejs MIDI do którego podłączamy M350 musi pracować w trybie
MultiClient. No i trzeba ręcznie wskazac katalog, gdzie został
zainstalowany program edycyjny Vyzor M350, gdyż również tam został
złożony plik *.dll wtyczki. Otwieram jedną z ostatnich sesji
nagraniowych (koncert chóru Motet et Madrigal, który nagrywaliśmy w
fatalnej akustycznie starej Auli Akademii Muzycznej w Poznaniu),
konfiguruję M350 jako procesor zewnętrzny, tworzę kanał wysyłki efektu,
otwieram wtykę sterującą (w bloku instrumentów VSTi, a nie jako plug-in
efektowy) i...? Konsternacja. Po uruchomieniu wtyki okazuje się, że
jest „goła”, pozbawiona presetów. Wczytuję więc dwa banki User Demo
dostępne w katalogu Vyzor M350, a tam jedynie po 10 programów... Nie ma
dostępu do presetów fabrycznych, których w pamięci urządzenia jest 256
(jak się nazywają i jaką maja budowę również się nie dowiemy, nawet z
instrukcji obsługi :-/ ). Uruchamiam więc edytor Vyzor M350 chcąc
ściągnąć presety fabryczne i wyeksportować je do pliku banku, by
„wciągnąć” go w sesji Cubase SX. Niestety, nie ma takiej możliwości.
Możemy tworzyć jedynie swoje presety... Więc tworzę. Wczytuję do
wtyczki VSTi – jest! Bawię się i zmieniam ustawienia. Próbowałem
zmieniać ustawienia za pomocą gałek M350, ale pod kontrolą wtyczki są
one nieaktywne. A już sobie wyobrażałem, ze ruszając gałami M350 będzie
można edytować parametry „w locie”... Zmieniam więc ustawienia
myszakiem na wirtualnych gałach panelu wtyczki sterującej (nota bene
bardzo atrakcyjnej wizualnie), zapisuję sesję i zamykam. Po czym
ponownie otwieram – niestety, wtyczka sterująca nie wczytała sobie
automatycznie banku wczytanego w zapisanej sesji. Trzeba to zrobić
ponownie, ręcznie. Do tego wtyczka nie zapamiętała oczywiście zmian
ustawień – trzeba je ponownie „ręcznie” ustawić. No nie! Nie tak miało
być! Zaczynam więc szperać w Internecie, piszę do supportu technicznego
TC (bez odzewu)... Więc jak? Jaki sens ma użytkowanie wtyczki?

Przyznam, że w tej postaci, w jakiej na dzień dzisiejszy (początek
grudnia 2006) jest udostępniona, wtyczka jest właściwie bezużyteczna.
Na szczęście jest inna droga sterowania M350 – implementacja MIDI
obejmuje sterowanie za pośrednictwem standardowych kontrolerów MIDI
wszystkimi parametrami! Czyli co? Sound Quest stworzył bubel? Skoro
WSZYSTKIE parametry są dostępne przez standardowe komunikaty MIDI
Control Change, to oferowana wtyka VSTi jest zastanawiającym
nieporozumieniem. Ciekawe, ile za to skasowali ;)
Ale cóż – wystarczy przecież stworzyć ślad MIDI i sterować parametrami
procesora za pomocą kontrolerów. I to działa! Rewelacyjnie! Oto lista
komunikatów:
sekcja INPUT|OUTPUT
• In Level – CC 12
• Mix – CC 13
• Effect Bal. – CC 14
• Digi. In – CC 15
• Bypass – CC 81
sekcja DELAY|EFFECTS
• Delay Type – CC 50
• Delay/Effects. Off – CC 82
• Timing – CC 16
• Tap – CC 80
• Feedback – CC 17
sekcja REVERB
• Rev. Type – CC 51
• Rev. Off – CC 83
• PreDelay – CC 18
• Decay – CC 19
• Color – CC 20
Może uda się wykonać prosty sterownik dla M350 w SynthEdit? To byłby
czad – wszyscy użytkownicy M350 korzystaliby nie z „firmowej” wtyczki,
tylko nasze, e-muzykowej ;) Zobaczymy.
Co do samego edytora Vyzor M350 – owszem, jest prosty i oczywisty w
obsłudze, ale również ma swoje za uszami. Proszę na przykład klinąć
prawym klawiszem na którejkolwiek gałce wirtualnego panelu M350 –
zawieszenie aplikacji murowane. Wrrr...
Poruszając gałkami i przełącznikami procesora M350 na panelu przednim
poruszają się również gałki wirtualne w edytorze (i tylko w edytorze).
Jednak próba zapisu wprowadzonych zmian owocuje... niczym. Trzeba za
pomocą myszaka wprowadzić wartości parametrów, by móc zapisać je w
ustawieniach banku i presetach.
Ciekawostką jest, że wszystkie parametry eedycyjne procesora są
przecież dostępne za pośrednictwem standardowych kontrolerów MIDI, a w
oknie konfiguracji kontrolerów można zdefiniować własne nastawy dla
zmiany poszczególnych parametrów. W jakim celu? Wiem, czepiam się.


Pod względem jakości brzmienia efektów, biorąc pod
uwagę niską cenę urządzenia, nie ma się do czego przyczepić. Faktem
jest, że wtyczkowy pogłos tej klasy kosztuje minimum 200 EURO. No i
załączenie go w sesję pożera moc naszego CPU. W przypadku M350 mamy do
dyspozycji dwa bloki efektów, w tym wartościowe delaye oraz bardzo
przyzwoicie brzmiące pogłosy (szkoda, że nie ma możliwości załączenia
dwóch pogłosów monofonicznych, jak to ma miejsce w Lexiconie MX200) za
cenę nieco ponad 900 zł. No i do tego dochodzi jeszcze możliwość
kontroli procesora z poziomu dedykowanego edytora bądź wtyczki VSTi,
choć pewniejsze wydaje się sterowanie M350 za pośrednictwem
standardowych komunikatów Control Change. Gdybym miał wybierać lepiej
brzmiący procesor do 1000 zł, to wybrałbym M350. Gdybym stawiał na
funkcjonalność i poziom integracji z DAW, wybrałbym MX200. Reasumując –
jeśli brakuje nam „pary” w kompie na dobrej jakości pogłos, TC
Electronic M350 jest interesującą, dobrze brzmiącą i godną polecenia
propozycją.
Poza tym jako wtyczka VSTi Vyzor M350 nie jest do
końca stabilny. Kilkakrotnie podczas próby zapisu sesji wyskakiwał błąd
– nie doszedłem niestety do tego, co powoduje ten błąd. Fakt, że bez
włączonej wtyczki takie problemy nie miały miejsca.
Dystrybutor: Audiostacja |