|
Jutro targi Winter NAMM 2008, podczas
których będzie miał premierę nowy model pianina cyfrowego –
Yamaha P-85. Tymczasem my już dzisiaj publikujemy krótki test
opatrzony naturalnie przykładami dźwiękowymi ;) Zapraszamy do
lektury pierwszych wrażeń.
Radek Barczak

Yamaha P-85 ma być następcą modelu
P-70. W P-85 zainstalowano nowsza klawiaturę GH4, polifonię
zwiększono do 64 głosów, ale zachowano ilość barw. W
zasadzie są to te same barwy. Do dyspozycji jest 10 programów,
w tym stereofoniczny fortepian, fortepian „popowy”, dwa piana
elektryczne w tym nie-wiadomo-co-udający E.Piano 1 (bo barwa a'la
DX-7 to to nie jest) oraz świetne E.Piano 2 a'la Rhodes. Poza tym są
2 barwy organów piszczałkowych (pozytyw + lekkie tutti) –
dlaczego nie ma organów elektromechanicznych a'la Hammond??,
całkiem niezła sekcja smyczkowa, dwa klawesyny (dlaczego nie
clavinet?) oraz wibrafon udający w dolnym paśmie nie-wiadomo-co. W
każdym razie na pewno nie wibrafon ;)
Klawiatura jest dość twarda, ale z
dobrze wyczuwalnym balansem. Dobrze leży pod palcami. Jest dość
głęboka. Krawędzie są delikatnie zaokrąglone, więc w razie gry
techniką glissando nie pokaleczymy sobie palców. Jeśli można
się do czegoś przyczepić, to do dziwnego spowolnionego powrotu
klawiszy. Ale nie jest to wada, a cecha charakterystyczna tej
klawiatury.

Główna barwa fortepianu brzmi w
sposób pełny, głęboki. Wybrzmienie dolnych rejestrów
wydaje się być nieco za długie, ale ogólna opinia o
brzmieniu pozostaje w czasie gry pozytywna. Dopiero gdy zaczynamy
przyglądać się szczegółom, wsłuchiwać się w pojedyncze
dźwięki i interwały wychodzą takie rzeczy, jak nieco dudniące i
nieznacznie odstrojone dolne rejestry czy tętniące od zapętlenia
najwyższe dźwięki, które dodatkowo w wybrzmieniu mają
niewiele wspólnego z brzmieniem fortepianu. Ta druga uwaga
dotyczy bardziej drugiej barwy fortepianu.
Dziwnym rozwiązaniem jest to, że na
pedale sustain barwa sekcji smyczkowej STRINGS wybrzmiewa i to dość
szybko, zamiast utrzymywać ciągłe brzmienie. Albo chociaż żeby
to wybrzmienie było dłuższe, wiele dłuższe... Tak jak jest w
P-85 barwa STRINGS mimo fajnego brzmienia, w chwili użycia pedału
SUSTAIN zyskuje wstrętnie nienaturalnie syntetyczną poświatę. Są
przykłady więc wystarczy posłuchać, o co chodzi. Podobnie zresztą
rozwiązano wybrzmienie barwy obojga organów.
Z efektów mamy tylko pogłos.
Brzmi fajnie i autentycznie – w przeciwieństwie do pewnego innego
producenta japońskiego swego czasu spokrewnionego z Yamahą,
specjaliści Yamahy doskonale się orientują, jak procesor pogłosowy
uczynić zaletą, a nie przekleństwem ;)
Oto przykłady dźwiękowe:
Yamaha P-85 - barwy fortepianowe
Yamaha P-85 - barwy e-piano i pozostałe
Yamaha P-85 - demo fabryczne
Pod względem użytkowym – są dwa
gniazda słuchawkowe (2 × jack 1/4” TRS zamiast minijack w
poprzednim modelu), złącza MIDI IN/OUT, podłączenie do
tradycyjnego pedału SUSTAIN oraz potrójnego (opcjonalnego)
pedału. Brakuje oddzielnych wyjść liniowych. Poza tym mamy prosty
rejestrator, 50 utworów demonstracyjno-edukacyjnych i fajnie
brzmiący zintegrowany system nagłośnieniowy wystarczający do
ćwiczenia lub... romantycznego podgrywania ukochanej wieczorem
kołysanki (przetestowane – działa cudownie rozmaślająco na
kobietę ;).
Podsumowując – 64 głosy polifonii,
niezły fortepian podstawowy, świetne e-piano 2, całkiem
sympatycznie brzmiący wewnętrzny system nagłośnieniowy i naprawdę
fajna klawiatura to niewątpliwe atuty instrumentu, który ma
kosztować poniżej 3000 zł. Co ważne – instrument jest już
dostępny w niektórych sklepach, przynajmniej poznańskich :-)
Dostępne w sklepie: Music Store
|