|
Arturia softem stoi. Firma ta dała się poznać jako ambitny wskrzesiciel vintage'owych syntezatorów. Teraz - zamiast softu - proponuje nam sprzętowy syntezator. Ale czy w dobie panującej technologii cyfrowej możemy mówić o innych syntezatorach niż software'owych?

Arturia Origin z pewnością generuje dźwięki na podstawie algorytmów stworzonych dla aplikacji udających takie instrumenty, jak Minimoog, Yamaha CS-80, ARP 2600, Moog Modular, Jupiter-8 i Prophet VS. Arturia Origin zawiera w zasadzie wszystkie aktualnie dostępne aplikacje syntezatorów za cenę niecałych 3000 EURO. Licząc ceny softu w promocyjnym pakiecie V-Collection Pack, w którym jest 7 softsynth'ów a nie 5 jak w Arturia Origin, za sam hardware klawisza zapłacimy jakieś 2400 EURO. Sporo. Za tyle można kupić naprawdę spaśnego laptopa, interfejs audio i klawiaturę. No, ale nie będziemy mieli instrumentu, który ma jedynie do 32 głosów polifonii dzięki zastosowaniu 2 chipsetów DSP TigerSHARC® :-) No i warto wymienić pozostałe zalety Arturia Origin - ma 2 wejścia analogowe i 10 analogowych wyjść a do tego cyfrowe wyjście S/PDIF. Pracuje z 24-bitową rozdzielczością i częstotliwością próbkowania 96 kHz, udostępnia szereg efektów, jak Phaser, Chorus, Delay, Distortion, Parametric EQ, ma pasek ribbon controller o długości 40 cm, kółka modulacji i Pitch Bend, joystick, 55 potencjometrów, 46 encoderów i 64 przełączniki. No i wyświetlacz o przekątnej 5.2". Klawiatura ma 61 klawiszy, jest czuła na dynamikę i realizuje kanałowy aftertouch. Z pewnością Arturia Origin jest oryginalny - nie tylko z wyglądu. Należy liczyć na to, że będzie miał otwarta architekturę i po wprowadzeniu nowego softsyntha przez firmę Arturia będzie można dokupić do Origin uaktualnienie. To niewątpliwa przewaga nad równie drogimi instrumentami koncernów Access i Clavia. Czy oryginalność zostanie jednak doceniona przez nabywców? W końcu to w zasadzie tylko... taki oryginalny softsynth. Więcej informacji na stronie producenta.
Dystrybutor: Sound Import |