BOSS ME-20 - podłogowy multiefekt gitarowy
30.01.2008.

ImageBoss to firma, której nikomu specjalnie przedstawiać nie trzeba. Przez lata efekty „w kostce” tego producenta zdobyły sobie rzesze użytkowników, a nawet wielbicieli. Wiele z nich, jak choćby DS-1, DD-3, czy MT-2 mógłbym nawet nazwać klasykami gdyby nie fakt, że tego typu określenia są ostatnimi czasy mocno nadużywane. Nie ma się czemu dziwić. Efekty Bossa zawsze gwarantowały przyzwoite brzmienie zapakowane do pancernej obudowy, za rozsądne pieniądze. Czyli sytuację idealną. Żeby tego było mało, obok kostek Bossa pojawiały się wielkie nazwiska, których tutaj przytaczać raczej nie muszę.

Gambit

Image

Oprócz kostek Boss popełnił serię multiefektów serii GT, oraz multiefekt ME-50, które również, pomimo bardzo dużej konkurencji, zapracowały sobie na przychylność gitarzystów.Dzisiaj zaprezentuję Wam następcę tego ostatniego. ME-20, bo o nim mowa, trudno nazwać po prostu multiefektem.

Urządzenie oferuje bowiem dwa tryby pracy, z których pierwszy przypomina w działaniu zestaw kilku pojedynczych efektów, z których każdy można jednym nadepnięciem włączyć lub wyłączyć. W drugim trybie mamy do dyspozycji 10 banków po 3 presety. Żeby przełączyć preset w banku nie musimy przewinąć numeru presetu klawiszami góra – dół, wystarczy po prostu nacisnąć jeden z przełączników nożnych – bardzo wygodne. Gorzej z bankami, gdyż albo musimy się schylić, albo dokupić dodatkowy, dwuprzyciskowy footswitch. Co mamy do dyspozycji?

 Image

Na pokładzie są trzy główne moduły: OD/DS, Mod oraz Delay. Moduł OD/DS zawiera efekty: Overdrive, Blues, Distortion, Metal, Fuzz oraz kompresor. Dodatkowo mamy jeszcze opcję OD/DS SOLO, podbijającą niektóre częstotliwości i dodatkowo wzmacniającą sygnał, czyli taki pokładowy booster.

Image

Moduł Mod zawiera: Chorus, Phaser, Flanger, Tremolo i Rotary. Moduł Delay zawiera linię opóźniającą podzieloną na trzy tryby: delay od 0 – 99 ms, delay od 100 – 700 ms oraz reverb. Oprócz tych trzech modułów załączanych przyciskami nożnymi mamy do dyspozycji czteropasmowy korektor, przyzwoitą bramkę szumów oraz pedał ekspresji, który po uruchomieniu urządzenia działa jako pedał głośności. Gdy dociśniemy mocno jego górną część, staje się on pedałem wah-wah. W tym miejscu pojawił się pewien problem. Otóż, aby włączyć kaczkę należy się do tego solidnie przyłożyć. O włączeniu kaczki na siedząco możemy zapomnieć. Jednak tutaj z pomocą przyszła (a jakże!) instrukcja obsługi. Projektanci zadbali o możliwość dopasowania przełączenia trybu pracy pedału do indywidualnych potrzeb posiadacza. Wystarczy tylko obniżyć próg reakcji urządzenia na nacisk i już nie trzeba wykorzystywać do przełączenia każdego naszego kilograma :-) Skoro już jesteśmy przy pedale ekspresji, to oprócz czułości przełącznika trybów, możemy sami ustawić, w których położeniach chcemy mieć minimum i maksimum efektu.

Image

Przejdźmy teraz do samego sposobu regulowania poszczególnych parametrów. Cały interfejs opiera się o sprawdzony już model tabeli. Do dyspozycji mamy cztery potencjometry i pięć przycisków wyboru wiersza. Przyciskiem wybieramy wiersz, którego parametry będziemy regulować za pomocą potencjometrów. Piąty przycisk, EZ Edit, przełącza potencjometry w tryb, w którym każdy z nich pozwala wybrać kilka predefiniowanych ustawień każdego z efektów, za wyjątkiem bramki szumów, której ustawienia są globalne. Na uwagę zasługuje też możliwość wyboru jednego z dwóch trybów pracy potencjometrów. W pierwszym z nich potencjometry pracują normalnie, czyli kręcąc zmieniamy wartości zgodnie z położeniem suwaka. Drugi tryb to naprawdę fajna sprawa biorąc pod uwagę fakt, że każdy potencjometr obsługuje kilka parametrów. Najprościej rzecz ujmując, w drugim trybie nie zmienimy wartości parametru dopóki nie wybierzemy dotychczas ustawionej wartości. Jest to o tyle łatwe, że pokręciwszy gałką na wyświetlaczu pojawia się ustawiona aktualnie wartość parametru. Trochę to komplikuje edycję, ale z drugiej strony żadnego parametru nie zmienimy w sposób przypadkowy. Zestaw parametrów każdego modułu jest standardowy. Dla modułu przesterów mamy regulację gainu, barwy tonu oraz poziomu głośności, dla efektów modulacyjnych mamy do dyspozycji regulację czasu, głębokości i poziomu efektu, a efektami opóźniającymi możemy sterować za pomocą parametru czasu, wybrzmienia i poziomu efektu.

Image

Obsługa urządzenia podczas gry jest wygodna. Duże przyciski pozwalają wygodnie zmieniać presety, włączać i wyłączać moduły. Pedał ekspresji, jak już wcześniej wspomniałem, po drobnej korekcie ustawień pracuje bardzo dobrze. Problem pojawia się gdy chcemy zmienić bank presetów, lub też włączyć podbicie podczas partii solowej. Żeby wygodnie skorzystać z tych funkcji należy się zaopatrzyć w dodatkowy sterownik nożny. Jest to o tyle kiepskie rozwiązanie, że wielu ludzi wybiera multiefekty właśnie dlatego, żeby uniknąć podłączania wielu urządzeń do siebie, co się wiąże z plątaniną kabli. Wydaje mi się, że aby nie komplikować sprawy wystarczyło by zamienić ze sobą miejscami przełączanie trybów działania procesora (równoczesne naciśnięcie przełącznika 2 i 3) z uruchomieniem trybu SOLO, gdyż odnoszę wrażenie, że jednak tego drugiego częściej się używa podczas gry (zwłaszcza na scenie), niż zmiany trybu pracy z „kostkowego” na „multiefektowy”. Muszę jednak przyznać, że są to jedyne wątpliwości co do sposobu obsługi urządzenia, jakie przychodzą mi na myśl, więc jest nieźle.

Image

Brzmienia jakie oferuje ME-20 to całkiem przyjemne algorytmy, których charakter kojarzy się z producentem tego urządzenia. Mnie najbardziej spodobał się delay, rotary i wah. Pierwszy z nich to kontynuator dobrych tradycji linii opóźniających Bossa. Maksymalny czas opóźnienia jest dość krótki, jak na tę klasę urządzeń, bo tylko 700ms, jednakże do większości zastosowań w zupełności wystarczy. Drugi, bardzo ciepły i okrąglutki efekt rotary, pozwala ustawić się tak, że jest słyszalny, a przy tym niezbyt nachalny. Kaczka nie jest rewolucją, ale to chyba nie o to chodzi. Pracuje za to bardzo ładnym pasmem i charakter jej pracy nie zaskoczył mnie – po prostu jest taki jakbym tego oczekiwał.

Image

Przestery mnie nieco rozczarowały. W zasadzie żaden z nich nie pracuje w taki sposób, jakbym tego oczekiwał. Nie znaczy to, że nie da się na ME-20 ukręcić przyzwoitego brzmienia (vide próbki). Problem tkwi gdzie indziej, a konkretnie w sposobie pracy regulatora gainu. Gdy przekręcimy ten potencjometr na zero otrzymujemy lekki przester (względem wybranego rodzaju rzecz jasna). Gdy przekręcimy gałkę na wartość 10 ilość przesteru w sygnale rośnie tak jakbyśmy tego oczekiwali. Natomiast już od wartości 12 – 15 zaczyna się zmieniać pasmo którego dotyka zwiększenie gainu, w dodatku pasmo to się kurczy od dołu. Powoduje to, że im wyżej ustawimy przester, tym wyższe częstotliwości będzie on dotykał pozostawiając niższe bez zmian. Powoduje to zapiaszczenie brzmienia. Jeżeli ktoś to lubi, to OK. Ja nie lubię. Stąd opracowując własne brzmienia musiałem mocno kręcić korekcją. Przydało się to, że to 4-pasmowy układ. Niestety taka regulacja gainu staje się coraz bardziej popularna w cyfrowych urządzeniach i ME-20 nie jest jedynym urządzeniem, w którym to zaobserwowałem.

Paradoksalnie, w module OD/DS najbardziej spodobał mi się… kompresor :). Sam byłem tym faktem zaskoczony, niemniej jednak muszę oddać „Szefowi” sprawiedliwość. Kręcąc „gałami” najwięcej bawiłem się chyba właśnie kompresorem, który bardzo przyjemnie zaokrągla czyste brzmienie gitary i sprawia, że jest ono bardziej tłuste. Do tego jeszcze odrobina pogłosu, chorusa i mamy bardzo ładne, czyste brzmienie. No właśnie, chorus też pracuje przewidywalnie, przy czym można ustawić go na taką głębokość, że mamy wrażenie rozstrojonej gitary. Phaser i flanger też grają nieźle, aczkolwiek efektom tym poświęciłem trochę mniej czasu, ze względu na to, że bardzo mało ich używam i niespecjalnie czerpię radość z ich używania. Bardzo ważne jednak jest to, że multiefekt ten gra pełnym pasmem i ładnie reaguje na zmiany dynamiki, a należy pamiętać, że do niedawna, żeby kupić efekt oferujący tą „funkcjonalność” należało sprzedać samochód. Również pod względem jakości samego sygnału nie można nic BOSSowi zarzucić – sygnał jest przetwarzany przez 24-bitowe przetworniki z oversamplingiem.

Image

Oto przykłady - najpierw nagrane przez Wojtka Hoffmanna.

BOSS ME-20 - blues + reverb
BOSS ME-20 - blues + rotary + reverb
BOSS ME-20 - overdrive
BOSS ME-20 - overdrive + chorus
BOSS ME-20 - overdrive + chorus + delay
BOSS ME-20 - overdrive + phaser + delay
BOSS ME-20 - distortion
BOSS ME-20 - distortion + UX-1 GearBox J-800 Brit
BOSS ME-20 - metal
BOSS ME-20 - metal + UX-1 GearBox J-800 Brit
BOSS ME-20 - fuzz + UX-1 GearBox J-800 Brit
 

A oto przykłady nagrane przeze mnie.

BOSS ME-20 - blues
BOSS ME-20 - overdrive
BOSS ME-20 - distortion
BOSS ME-20 - fuzz + wah
BOSS ME-20 - metal
BOSS ME-20 - comp + rotary

Reasumując, Boss ME-20 jest sprawnym urządzeniem aczkolwiek, jak wszystko, ma swoje minusy, do których przede wszystkim zaliczyłbym średnio udaną sekcję przesterów - zwłaszcza z uwagi na dziwny sposób regulacji GAINu. Za to efekty modulacyjne i delaye to klasyka BOSSa. No i nie zapominajmy, że w zasadzie BOSS ME-20 jest przedsionkiem dopalającym wzmacniacz gitarowy rozszerzonym o efekty. BOSS ME-20 przy cenie 690 zł wart jest zakupu. Jest to konstrukcja skierowana do konkretnej grupy użytkowników, do której ja się raczej nie zaliczam. Stąd może mój brak entuzjazmu... Proponuję zatem wyrobić sobie własne zdanie, zaczynając choćby od posłuchania powyższych próbek.

Dystrybutor: Roland Polska
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
CETi
OSKAR

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
AudioTech
Arcade Audio RCF
T.Burton
Music Store
internetowy sklep Perkusje.pl
Music Center Poznań Śródka
Interton
Case-Pack
APS Monitors
Roland