|
Firma ART była dotąd znana jako
producent wszelkiej maści sprzętu nagłośnieniowego i po części
studyjnego. Wielu z nas pewnie zidentyfikuje firmę po przydatnej i
na tle konkurencji wyróżniającej się serii „akcesoriów”
ARTcessories, pośród których prym wiodą budżetowe
przedwzmacniacze serii Tube MP i wariacje na temat. A tutaj jakiś
rok temu gruchnęła wieść – ART pokazał na targach NAMM
8-kanałowy przedwzmacniacz mikrofonowy pełniący rolę 8-kanałowego
interfejsu FireWire.
Radek Barczak

W kategorii każdego sprzętu liczy się
niezawodność wynikająca z wiarygodności producenta i marki.
Wystarczy spojrzeć, ile już lat sE Electronics próbuje
odbudować pozytywne postrzeganie marki – są tak zdeterminowani,
że płacą ciężkie pieniądze ikonie sprzętu studyjnego, Mr.
Rupertowi Neve, byle tylko świat zapomniał o wtopie sE Electronics
i uwierzył, że to się nie powtórzy... Dlaczego o tym piszę?
Bo o ile ART jest postrzegany jako solidny producent sprzętu
studyjnego i nagłośnieniowego - wyraźnie ponad przeciętną, to z
pewną dozą nieśmiałości pragnę zauważyć, że interfejsów
FireWire jak dotąd ART nie popełnił. A skoro nie popełnił, to
nie ma na tym polu doświadczenia. A skoro go nie ma, to dlaczego mam
ryzykować zakup sprzętu, który nie daje gwarancji stabilnej
pracy?
Z takimi przemyśleniami podchodziłem
do wielomiesięcznych testów ART TubeFire 8. Założeniem było
sprawdzenie go w każdych warunkach – dlatego, że sam interesuję
się tym sprzętem. Z ARTem jest tak, że albo się lubi jego
brzmienie, albo nie. Dźwiękowych purystów ceniących
absolutną neutralność sprzętu i w efekcie naturalność
niekoloryzowanego brzmienia od razu uprzedzimy – ART TubeFire 8 nie
jest urządzeniem dla Was :-) Jeśli z kolei ktoś jest fanem
prawdziwego lampowego brzmienia, to... ART TubeFire 8 również
nie jest odpowiednim sprzętem. Dlaczego? Bowiem ART TubeFire 8 to
niejako 8 przedwzmacniaczy Tube MP w jednej obudowie rack 19” o
wysokości 1U. A o ile Tube MP ma lampę we wnętrzu, to nie jest ona
w układzie samego preampu, a w torze wyjściowym. Więc ani Tube MP,
ani TubeFire 8 stricte lampowym przedwzmacniaczem nie jest. Więc
lampowi puryści interesujący się sprzętem ART powinni skierować
swój wzrok na ART MPA Gold albo ART Voice Channel. Jeśli
natomiast szukamy niedrogiego interfejsu audio FireWire z wbudowanymi
8 przedwzmacniaczami o solidnej konstrukcji, to ART TubeFire 8 jest
właśnie dla Ciebie. Tylko jak działa to FireWire???
O tym za chwilę. Interfejs jest
zbudowany bardzo solidnie – poziom wykonania jest na absolutnie
profesjonalnym poziomie. A do tego design jest bardzo atrakcyjny.
Jedyne co przytłacza podczas pierwszego kontaktu to głębokość
obudowy – pamiętacie głębokość samplera AKAI S2000? TubeFire 8
jest bardzo podobnej, bardzo „głębokiej” głębokości :-)
Zamawiając skrzynie rack 19” trzeba o tym pamiętać! Na moje dwie
skrzynie ART TubeFire 8 do mniejszej nie miał szansy się zmieścić,
a do drugiej zbudowanej pod 16-kanałowy mikser rackowy do montażu
od góry wszedł... ledwo. Znaczy – zmieścił się, ale po
zamontowaniu w skrzyni dojście do gniazd jack 1/4” by podłączyć
wyjścia z tykami do prostych już nie należało... Ale najpierw o
przedwzmacniaczach.
Jest 8 kanałów wejściowych na
złączach combo XLR/jack 1/4” umieszczonych z tyłu urządzenia
oraz dodatkowo na pierwszych dwóch kanałach – zamiennie z
torami mikrofonowymi - wejścia wysokoimpedancyjne na gniazdach jack
1/4” do podłączenia gitary bądź basu umieszczone na panelu
przednim. Każdy tor jest wyposażony w regulator wzmocnienia GAIN
oraz regulację poziomu wyjściowego OUTPUT z 4-diodowym wskaźnikiem
wysterowania. Dla wejść mikrofonowych maksymalne wzmocnienie to 70
dB – 60 na przedwzmacniaczu i dodatkowe 10 na wyjściu. Razem 70
dB, czyli bardzo sporo jak na budżetową konstrukcję. Insza inność,
że w zasadzie maksymalny bezszumny poziom wzmocnienia GAIN to
godzina czwarta, gdyż dalej szum wzrasta w postępie geometrycznym,
a najlepiej poruszać się w okolicach godziny 12 w potencjometrze
GAIN i kompensować poziom sygnału potencjometrem OUTPUT. Ale o tym
za chwilę. Ponadto na przednim panelu są podświetlane
przełączniki: tłumika PAD (-20 dB), filtru dolnozaporowego (@80
Hz, nachylenie 6 dB/oct.) i odwrócenia fazy. Cały ten
dobrobyt na każdym kanale! Zasilanie Phantom +48 V jest załączane
oddzielnie dla kanałów 1-4 i 5-8 przełącznikami
umieszczonymi z lewej strony panelu czołowego. Skrajnie z prawej
strony są przełączniki źródeł sygnału dla wyjść –
jeśli chcemy wykorzystywać TubeFire 8 jako 8-kanałowy
przedwzmacniacz, to uaktywniamy przełączniki sekcji OUTPUT SOURCE
(świecą się na czerwono). Jeśli chcemy wykorzystywać TubeFire 8
jako 8-kanałowy interfejs audio z 8 przedwzmacniaczami
mikrofonowymi, to pozostawiamy przyciski tej sekcji wyłączone.
Wyjścia liniowe w ilości 8 są
zrealizowany na złączach jack 1/4” TRS i mogą pracować z
poziomem symetrycznym bądź niesymetrycznym (jest dedykowany
przełącznik). Dodatkowo z przodu znalazło się gniazdo słuchawkowe
z potencjometrem regulującym... no właśnie. Co? Tryb odsłuchu
mono/stereo kanałów i torów matrycy w sekcji OUTPUT
SOURCE. Tyle, że w środkowym położeniu słyszymy nic. W skrajnym
lewym położeniu potencjometru mamy najgłośniejszy sygnał mono z
wejść lub/i wyjść z programu (zależy od ustawień matrycy OUTPUT
SOURCE), a w skrajnym prawym najgłośniejszy sygnał rozbity na
stereo dla kanałów wejściowych lewych (wejścia nieparzyste)
i prawych (wejścia parzyste) lub/i wyjść z programu. Dziwne,
zamotane i nie do końca zgodne z oczekiwaniami w sytuacji
budżetowego studia przydomowego... Ważne jednak, że w razie
potrzeby monitoring wejść jest zrealizowany sprzętowo i bez
latencji.
Co daje podstawy marketingowe firmie
ART, by posługiwać się opisową nazwą interfejsu „8-Channel
Tube Microphone Firewire Preamplifier/Interface”? We wnętrzu
faktycznie znajdziemy 4 podwójne triody 12AX7 – każdy tor
wykorzystuje pojedynczy obwód lampy. Jakim napięciem zasilana
jest lampa? Tradycyjnie z Phantomu, 48 V. Tak jest najprościej i
najskuteczniej. I najtaniej. A poruszamy się w końcu w rejonie 350
zł za kompletny kanał w interfejsie FireWire... Więc nie ma się
co dziwić. Lampa pracuje w torze wyjściowym każdego kanału. Jeśli
więc chcemy ulampowić brzmienie powinniśmy zmniejszyć
wysterowanie mikrofonu potencjometrem GAIN i skompensować to w torze
wyjściowym potencjometrem OUTPUT.
Dostępny jest pełen zakres
kształtowania zniekształceń – od delikatnych ocieplających
brzmienie, przez „pogrubianie” brzmienia, delikatne
przesterowanie aż po przesterowane brzmienie na przykład wokalu
a'la Lenny Kravitz. Możliwości brzmieniowe sa w zasadzie identyczne
jak przedwzmacniacza Tube MP – proponuję zapoznać się z
przykładami dźwiękowymi.
No dobrze – a co z funkcjonowaniem
ART TubeFire 8 jako interfejs FireWire? Okazuje się, że ART
postawił na rozwiązania sprawdzone przez innych producentów
i zbudował układ FireWire w oparciu o kontroler firmy BridgeCo, a
przekształcanie sygnału analogowego do cyfrowego i cyfrowego do
analogowego powierzył układom firmy Asahi Kasei, czyli
przetwornikom AKM. Najważniejsze w sumie jednak jest to, że
sterowniki czyniące z TubeFire 8 interfejs audio na FireWire są
stabilne i wydajne. Instalacja jest prosta i szybka, wymaga jednak
restartu komputera. Co ważne – ART TubeFire nie jest urządzeniem
w technologii hot swap, czyli nie powinniśmy podłączać i
odłączać kabla „w locie”, przy włączonym komputerze.
Zalecane jest podłączenie kabla FireWire przy wyłączonym kompie,
włączenie zasilania komputera, odczekanie aż się załaduje system
operacyjny i dopiero wówczas należy włączyć TubeFire 8.
Interfejs korzysta z FireWire 400. Długość kabla łączącego
TubeFire 8 z komputerem nie powinien przekraczać 4.5 metra, przy
czym im krótszy tym lepsza wydajność i gwarancja uniknięcia
dropów.
W komplecie są sterowniki ASIO i WDM.
Oraz płytka z sekwencerem Steinberg Cubase 4 LE! Fajnie – od razu
można rozpocząć pracę lub sporo oszczędzić w razie zakupu
upgrade'u do wyższych wersji Cubase. Co ważne, producent wyposażył
sterowniki w funkcję mierzenia ilość pojawiających się dropów
i tak je skonstruował, że w trakcie odtwarzania czy rejestracji
jest możliwy podgląd ustawień sterownika. No i można przełączać
latencję w locie :-) Odtwarzanie na chwilę jest wstrzymywane, a po
odświeżeniu bufora rusza ponownie. Minimalna latencja to 44 sample
dla częstotliwości próbkowania 44.1 kHz, czyli 1 ms. Przy
nieobciążonych wtyczkami projektach na maszynie testowej (procesor
AMD Athlon 64 X2 4000+ z 2 GB pamięci RAM) w trakcie rejestracji
wokali, podawania odsłuchu po programie możliwa była praca przy
latencji 2 ms. Interesująco wypadło porównanie wydajności
pomiędzy ART TubeFire 8 i E-MU 1820 przy dużej niemal 70-ścieżkowej
sesji z pełną obsadą procesorów dynamicznych, dwóch
pogłosów realizowanych wtyczką S.I.R. EMU 1820 przy latencji
10 ms prezentowało obciążenie między 70-80%. Identycznie wypadł
ART TubeFire8 przy latencji 11 ms. To bardzo dobry wynik dla
interfejsu FireWire i zarazem dowód, że panowie z ARTa
odrobili zadanie domowe i zatrudnili do skonstruowania kontrolera
FireWire i napisania sterowników kompetentnych fachowców.
Interfejs testowałem na kontrolerach z chipsetami Texas Instruments
i Lucent – zero problemów, zwiech i jakichkolwiek
komplikacji.
No tak – ale co nam po 8-kanałowym
interfejsie FireWire? Przecież na 8 kanałach nie da się nawet
porządnie bębnów nagrać, a co dopiero mówić o
ewentualnym koncercie czy nagraniu „na setkę”? Śpieszę
donieść, że producent tak zaprojektował TubeFire 8, że można
szeregowo podłączyć do 3 urządzeń (a nie 4 jak to opisano w
jednym z testów) w łańcuchu na jednym komputerze zyskując
pełnowartościowy 24-kanałowy system w przypadku częstotliwości
próbkowania 44.1 kHz lub 48 kHz. A to już wystarczy, by
nagrać nawet poważny koncert. Dla częstotliwości 88.2 kHz i 96
kHz można połączyć dwa TubeFire 8 uzyskując system 16-kanałowy,
który z kolei sprawdzi się idealnie w nagraniach muzyki
klasycznej.
W kwestii synchronizacji – moim
zdaniem poważną niedoróbką jest to, że ART TubeFire 8 może
jedynie przyjąć synchronizację WordClock i przesłać ją dalej
przez wyjście THRU. Sam ART TubeFire 8 nie może synchronizować
całego systemu – a szkoda.
A jak pracuje się z testowanym
interfejsem? Podczas użytkowania ART TubeFire 8 wyszło na jaw kilka
ciekawostek o których nijak wyczytać z testów
prasowych czy zamieszczonych w internecie. Już pierwsza sytuacja
studyjna wykazała, że TubeFire 8 trzeba się nauczyć, że nie
wystarczy mieć doświadczenie z innymi urządzeniami – nawet ARTa.
Po podłączeniu do wejść liniowych symetrycznego sygnału z
syntezatora okazało się w czasie nagrywania, że sygnał jest nie
tyle przesterowany, co zniekształcany. Co ważne, wysterowanie było
prawidłowe, gałka OUTPUT w pozycji na godz. 12, GAIN na minimum, a
tu pojawiają się charakterystyczne zniekształcenia a'la lampa. A
tu chodziło o nagranie czystego sygnału liniowego bez podbarwiania.
Co się okazało? Że jeśli chcemy nagrać sygnał liniowy czysty,
to musimy posłużyć się przełącznikiem PAD -20 dB i przy
ustawieniu GAIN na nieco powyżej minimum odpowiednio wysterować
sygnał na wyjście. Przyjrzałem się wynikom testu RMAA z jednego z
miesięczników i co się okazało? Że przeprowadzili je bez
wciśniętego klawisza PAD. No i na wykresach pojawiły się
zniekształcenia i dodatkowe nierównomierności. Przy
wciśniętym klawiszu PAD i odpowiednim wysterowaniu sygnału tych
zniekształceń nie ma – co widać na wykresach naszych pomiarów.
Wiąże się z tym choćby o 3 dB lepszy wynik w zakresie dynamiki
dla częstotliwości próbkowania 88.2 kHz i 96 kHz. A wyniki?

Zastosowano analogowo-cyfrowe przetworniki AKM AK5384 (dynamika 107
dB @96 kHz - wg danych technicznych producenta) i cyfrowo-analogowe
AKM AK4358 (dynamika 112 dB @96 kHz - wg danych technicznych
producenta).

Układy to jedno, a konstrukcja toru audio to drugie –
w tym przypadku wyniki są znakomite. Wręcz wzorcowe. Dla
częstotliwości 44.1 kHz przy rozdzielczości 24-bity uzyskano
dynamikę 104.3 dB i analogiczny odstęp sygnału od szumu. Brawo!
Przedwzmacniacze też wymagają
dokładnego poznania – mocno wysterowując preampy bardzo łatwo
jest je przesterować. W zasadzie przy nagrywaniu koncertów,
gdy wysterowuję preampy na maksymalny poziom -12 dB nie jest to
problemem, ale z kolei w pracy studyjnej gdy walczymy o każdy
naturalnie uzyskany decybel optymalne ustawienie wymaga doświadczenia
.
Interfejs wykorzystywany w roli
8-kanałowego przedwzmacnicza wykazał się ogromną dynamiką i
wysokim sygnałem wyjściowym – w przypadku pracy w trybie
symetrycznym poziom maksymalny na wyjściach sięga +22 dBV. Trzeba
uważać, bo dość łatwo przesterować wejścia miksera jeśli jest
on miernej jakości... Kto wie, czy nie lepiej w takim przypadku
posłużyć się sygnałem o poziomie niesymetrycznym :-)
Przyznaję, że ściągałem do testów
TubeFire 8 będąc osobiście zainteresowany tym urządzeniem.
Osobiście lubię i polecam brzmienie preampów ARTa – nawet
tych najtańszych. Są ewidentnie cieplejsze brzmieniowo od
zbliżonych cenowo przedwzmacniaczy tranzystorowych, bardziej
dynamiczne i dają bardziej plastyczne brzmienie. Budując studyjny
system wystarczą dwa egzemplarze - przy cenie 350 zł za kanał w
16-kanałowym interfejsie FireWire pracującym do częstotliwości 96
kHz jest to rewelacyjna propozycja. Nawet jeśli szukamy samego
8-kanałowego przedwzmacniacza mikrofonowego a nie interfejsu audio,
ART TubeFire 8 jest bodaj najciekawszą obecnie propozycją na rynku
pośród budżetowych urządzeń - z domieszka lampowości lub
bez. Focusrite OctoPre LE był dobry dwa lata temu i na pewno ma
przewagę techniczną bo ma ADATy, ale nie ma startu do TubeFire 8
pod względem brzmienia i potencjału w jego kreowaniu. Focusrite
jest poprawny i zasadniczo chłodny, a TubeFire 8 jest...
interesujący. No i w TubeFire 8 Phantom nie brumi :-) Behringer
ADA8000 to inna – niższa – liga, podobnie 8-kanałowce SM Pro
Audio. W zasadzie pośród 8-kanałowych przedwzmacniaczy przy cenie 2878
PLN TubeFire 8 mógłby konkurować ze sporo droższym 8-kanałowymi
preampami PreSonusa i Studio Project. Faceci z ARTa naprawdę się
postarali. Po testach wiem, że ART TubeFire 8 dołączy do mojego
zestawu koncertowego – jeszcze nie teraz wprawdzie, ale za kilka
miesięcy przyjdzie czas na inwestycje. ART TubeFire 8 dołącza do
listy zakupów :-) I dostaje od nas plakietkę Top of the Best.
Z pewnością ART dzięki TubeFire 8 nie straci dobrej opinii, a
wręcz utwierdzi pozytywne postrzeganie marki jako solidnego i
innowacyjnego producenta. Takiego urządzenia nie ma na rynku.
Radek Barczak
Dystrybutor: Arcade Audio
|