Adaptacja akustyczna studia domowego, czyli jak tanio poprawić akustykę pokoju do pracy z dźwiękiem
27.06.2008.

Image Dobrze przygotowane akustycznie studio domowe to marzenie chyba każdego z nas. I zwykle na marzeniach się kończy. Bo jak tu myśleć o przyzwoitej akustyce, gdy do dyspozycji mamy pokoik o powierzchni poniżej 10 m2? A takie są realia. Czy można tak niewielkie pomieszczenie przystosować do pracy nad dźwiękiem?

Radek Barczak 

 

Asumptem do napisania i opracowania niniejszego artykuliku stała się sytuacja, w jakiej się znalazłem – zmieniłem mieszkanie (no... nie tylko ;)). I super – mieszkanie ma większy metraż tyle, że pokoiki są dość małe. Mnie przypadł pokój o wymiarach 2.62 m × 3.2 m. Mała klitka. Gdy pierwszy raz wszedłem do tego pokoju, wykonałem najprostszy test akustyki: klasnąłem, tupnąłem i... niemal przewróciłem się z wrażenia na betonową podłogę :/ Tragedia! Odgłosy przypominały połączenie łazienkowego klasku z odgłosem uderzenia pioruna w pustą rurę wodociągową... Zresztą posłuchajcie:

przed adaptacją

I ja mam tutaj pracować nad dźwiękiem? Poprzednie pomieszczenie jakkolwiek w niewielkim zakresie zaadaptowane akustycznie miało ponad dwa razy większą powierzchnię, a do tego na wprost monitorów był długi na niemal 6 metrów korytarz w kształcie litery L. Bez problemu można było pracować. A teraz? Przyjdzie mi wynajmować pomieszczenie na studyjko odsłuchowe?

Postanowiłem coś z tym zrobić. Zacząłem zbierać informacje w necie, konsultować się ze znajomymi, z budowlańcami, wreszcie z akustykiem. Szybko uświadomiłem sobie, że nie ma możliwości, aby tak niewielkie pomieszczenie uczynić wzorcowym miejscem pracy. Są oczywiście możliwości, by zbliżyć się do ideału, ale koszt takiego rozwiązania porażał... Według wstępnej wyceny koszt „profesjonalnej” adaptacji zamknąłby się w kwocie 6000 zł (wersja optymistyczna). Tyle nie miałem. Więcej – skalkulowałem sobie, że wydam na to max 1200 zł! Więc trzeba było podejść do problemu metodą chałupniczą ;)

W przystosowaniu pomieszczenia do pracy nad dźwiękiem napotykamy na dwa główne problemy – izolacja akustyczna od innych pomieszczeń tak, by nie przeszkadzać pozostałym domownikom i sąsiadom oraz adaptacja akustyczna pomieszczenia tak, by szło w przewidywalnym stopniu kontrolować dźwięk z monitorów studyjnych. Na początek izolacja akustyczna. Co możemy zrobić?

Prawda jest taka, że wszelkie próby kompletnego odizolowania akustycznego spełzną na niczym. Nie ma szansy, by pokój w bloku lub wieżowcu odizolować na tyle, by sąsiedzi bądź domownicy nie słyszeli muzyki. Trzeba by zbudować całkowicie odizolowane, niejako „wiszące” pomieszczenie w pomieszczeniu o grubych, żelbetowych ścianach. Nierealne. Jedyne co można spróbować zrobić, to zmniejszyć poziom głośności wydobywający się na zewnątrz pomieszczenia odsłuchowego.

By zniwelować odbicia najtaniej jest posłużyć się wełną mineralną (najlepiej akustyczną). To nam załatwia wysokie tony, powiedzmy powyżej 200 Hz. Do tego niedrogim sposobem jest zawieszenie na ścianach wykładziny. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wykładzina stanie się wcześniej czy później (raczej wcześniej) siedliskiem kurzu. Należy więc liczyć się z tym, że co jakiś czas trzeba ją odkurzać.

Pozostają jeszcze niskie tony, a właściwie... małe częstotliwości. W przypadku takiego pomieszczenia jak moje trudno cokolwiek zrobić – trzeba się posłużyć pułapkami basowymi, w których zbudowaniu obiecał mi pomóc Przemek Ślużyński (trzymam za słowo!). Pułapki basowe buduje się dopiero po zakończeniu wszystkich prac, po dokonaniu pomiarów akustyki pomieszczenia, więc póki co nie zaprzątały mojej uwagi.

Po konsultacjach zdecydowałem się na następującą metodę izolacji i adaptacji – w przypadku podłogi kolejne warstwy:
1. papa bitumiczna do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych
2. gęsty styropian podłogowy o grubości 5 cm przedzielany listwami drewnianymi
3. gąbka pod panele o grubości 2 mm
4. płyta wiórowa OSB-3 o grubości 18 mm
5. płyty podkładowe pod panele o grubości 5 mm
6. wykładzina dywanowa

Ściany postanowiłem potraktować w następujący sposób:
1. papa bitumiczna do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych
2. gęsty styropian podłogowy o grubości 5 cm przedzielany listwami drewnianymi
3. płyta wiórowa OSB-3 o grubości 18 mm z korytkami o głębokości 10 cm i szerokości 60 cm
4. wełna mineralna akustyczna o grubości 10 cm
5. wykładzina dywanowa

Sufit planowałem potraktować analogicznie do ścian z tym, że na koniec miała iść nie wykładzina, lecz podwieszany sufit z panelami OWA ACOUSTIC. Od początku też wiedziałem, że sufit będę izolował w drugim etapie prac, gdyż... finanse nie są z gumy. Same panele OWA to wydatek rzędu 1000 zł. Mając skromne 1200 zł na pierwszy etap, przystąpiłem do pracy. Na początek zakupy. No właśnie...

Całość kalkulowałem pod koniec lutego 2007. Nie wziąłem pod uwagę, że wiosną ceny materiałów budowlanych pójdą do góry. No, może i spodziewałem się, ale nie sądziłem, że ten wzrost może sięgnąć 80%!!! Dokładnie tak! Gdy stworzyłem sobie pełną kalkulację ścian i podłogi, koszt wymienionego powyżej materiału na pokój o wymiarach 2,32 × 3,20 × 2,55 m wynosił niecałe 1200 zł. W chwili przystąpienia do prac (druga połowa kwietnia 2007) okazało się, że:
– płyta OSB-3 o grubości 18 mm podrożała z 18 zł za m2 do 31 zł za m2
– paczka styropianu podłogowego o grubości 5 cm zdrożała z 41 zł do 68 zł
– paczka wełny mineralnej akustyczna o grubości 10 cm zdrożała z 72 zł do 129 zł
Itd., itp. Zdrożało WSZYSTKO. A nawet gorzej – papa bitumiczna, którą można stosować wewnątrz pomieszczeń ZNIKNĘŁA Z PÓŁEK w całym Poznaniu, a najbliższa przewidywana dostawa miała być 15 maja. Zrezygnowałem więc z papy. A ja muszę przecież gdzieś pracować ;/ Okazało się, że aby przygotować podłogę i ściany wg pierwotnego planu musiałbym dysponować kwotą nie 1200 zł a nieco ponad 2000 zł. Mogiła... Cóż było robić – zmieniłem płytę OSB-3 o grubości 18 mm na 8 mm, wełnę mineralną z 10 cm na 7.5 cm, styropian z 5 cm na 2 cm... Wykładzinę podłogową kupiłem z końcówek w sieci Komfort (50% obniżki – 14 zł/m2 ;)), a na ściany kupiłem końcówkę wykładziny remontowej w Praktikerze (też 50% obniżki – 3 zł/m2 ;)). I przystąpiłem do pracy.

Zamawiając elementy i wyliczając wymiary np. płyt OSB-3 należy wziąć pod uwagę następujące elementy:
• całe płyty mają wymiar 125 cm × 250 cm
• tnąc piłami pionowymi (a w takie wyposażone są sklepy typu Castorama, Praktiker czy Leroy Merlin) minimalna szerokość docinanego elementu to 10 cm
• w sklepach Praktiker i Leroy Merlin trzeba kupić całe płyty, a dopiero później można je dociąć – trzeba się liczyć z tym, że część materiału się zmarnuje; jedynie w sklepach Castorama można zamówić docięte już elementy wg podanych przez nas wymiarów; nie trzeba więc płacić za materiał niewykorzystany, końcówki i odrzuty
• w sklepach Leroy Merlin docięcie płyt jest płatne (i to sporo!); w sklepach Castorama i Praktiker usługa cięcia jest darmowa

Przed przystąpienie do prac trzeba się zaopatrzyć w następujące akcesoria i narzędzia:
• wiertarka z funkcją wkrętarki (około 70 zł), a najlepiej elektryczna wiertarka i wkrętarka akumulatorowa (genialna sprawa! – około 120 zł)
• wiertła do ścian i drewna
• wskazane jest posiadanie stołu roboczego (koszt około 70 zł)
• wyrzynarka (około 50 zł) bądź piła do drewna (około 25 zł)
• miara
• ołówek techniczny
• poziomica – najlepiej długa,
• taśma dwustronna (w przypadku mojego projektu zużyłem cztery 20-metrowe rolki taśmy)
• nożyk do cięcia wykładziny z wymiennymi ostrzami
• około 1.5 kg wkrętów do drewna o średnicy 3,5mm i długości 25mm (ok. 30 zł)
• około 0.5 kg wkrętów do drewna o średnicy 3,5mm i długości 55 mm (ok. 15 zł)
• około 120 wkrętów na kołki rozporowe: średnica kołka 8mm, średnica wkrętu 6 mm, długość 55mm (ok. 30 zł)
• kątowniki metalowe do montażu poprzecznych listew na ściany (około 100 szt. – koszt ok. 80 zł – mocno się zdziwiłem, gdy zobaczyłem cenę jednego małego metalowego kątownika: 79 gr.; może można kupić taniej, ale w dużych sklepach typu Castorama taniej nie ma)
• kołki drewniane o średnicy 10 mm i długości 45 mm w ilości około 80 (taniej wychodzi kupują paczkę 100 szt. za ok. 5 zł, gdyż kupując na sztuki można zbankrutować (1 szt. kosztuje 60 gr.)
• grunt malarski do ścian (1 litr na moje pomieszczenie wystarczył)

Mając to wszystko zabrałem się do roboty. Planowałem pracę na 2 dni, zeszły niestety 3. Nie miałem do końca świadomości, że będę musiał wywiercić około 120 dziur w ścianach i wkręcić niemal 1000 wkrętów! Bez wkrętarki marnEszansE.

A teraz najlepsze... Dokumentacja zdjęciowa z postępu prac!

Image

Zamiast papy na podłogę położyłem wykładzinę PCV. Styropian przyklejałem do podłogi taśmą dwustronną. Płyty styropianu przedzielałem listwami z OSB-3 o szerokości 10 cm i grubości 18 mm. Od ścian zostawiłem po 6 cm wolnego miejsca.

Image

Etap 2 – gąbka pod panele

Image

Gąbkę przyklejałem również taśmą dwustronną na łączeniach

Etap 3 – płyta OSB-3 na podłogę

Image

Płyty wiórowe OSB-3 mocowałem do poprzecznych listew za pomocą wkrętów do drewna

Następnie zająłem się ścianami.

Etap 4 – montaż listew z OSB-3 do ściany

Image

Znaczy się... miało być OSB-3, ale to o grubości 18 mm wymiotło z całego Poznania w ciągu jednego dnia! Błąd, że nie kupiłem od razu – zastosowałem więc listwy z powlekanej płyty wiórowej OSB-5. Listwy o szerokości 10 cm i grubości 18 mm przytwierdzałem do ścian za pomocą wkrętów na kołki – nawiercałem wiertłem do drewna listwy, następnie przykładając do ściany delikatnie nawiercałem niewielkie otwory w miejscach, gdzie powinny być zamontowane kołki rozporowe, a następnie już wiertłami do betonu wierciłem otwory na kołki rozporowe. Zastosowałem kołki o średnicy 8mm, z wkrętami 6mm o długości 55 mm. Na każdą pionową listwę przypadło po sześć kołków/wkrętów.

Etap 5 – montaż płyt styropianowych do ściany

Image

Wcześniej, przed rozpoczęciem prac zagruntowałem ściany gruntem malarskim, więc teraz mogłem przytwierdzić styropian do ściany za pomocą taśmy dwustronnej

Etap 6 – montaż płyt OSB-3 na ściany

Image

Płyty wiórowe OSB-3 przymocowałem do pionowych listew za pomocą wkrętów do drewna

Etap 7 – montaż pionowych listew poprzecznych

Image

Bodaj najgorsza część robót; każdą z listew trzeba przytwierdzić do płyty najpierw za pomocą kołków drewnianych, a następnie za pomocą kątowników. Na listwę 250 cm × 10 cm przypadało 6 kołków. Najpierw nawiercałem listwy, a następnie po zaznaczeniu ołówkiem nawiercałem otwory w płycie na ścianie.

Image

Image

Każdy kątownik to 4 wkręty. A każda listwa musi mieć minimum 8 kątowników, by zachować sztywność. Szczerze mówić, na tym etapie najbardziej się bałem, że niedokładnie spasowane listwy będą rezonować... Liczyłem się z tym, że będę wszystko rozbierać – na szczęście okazało się, że były to strachy na lachy.

W tym miejscu jeszcze jeden wtręt – jak oszczędzić. Wiadomo, że od poznaniaków bardziej oszczędni są jedynie Szkoci i... krakusy ;) Ale my też zasłużyliśmy na miano – nazwijmy to oględnie – oszczędnych. Jedna pionowa listwa o wymiarach 250 cm × 10 cm to koszt rzędu 6-7 zł. Biorąc pod uwagę, że co 60 cm przypada listwa, na moje pomieszczenie trzeba ich było 16, a to już robi sumę niemal 100 zł! Można to rozwiązać inaczej – w Castoramie palety z płytami OSB-3 są oddzielane trzema poczwórnymi listwami OSB-3/18 mm o wymiarach 125 cm × 9 cm. Te „podkładki” lądują później w odpadach – można spróbować pogadać z kierownikiem działu drewiennego... Ja pogadałem i wyrwałem 9 takich poczwórnych podkładek darmo. A że poszczególne listwy są klejone, to wystarczyło za pomocą przecinaka i młotka je rozdzielić i oto oszczędzone 100 zł! Stąd zamiast jednej listwy miałem po dwie listwy montowane do ściany w pionie.

Etap 8 – przyklejanie wełny mineralnej

Image

Akustyczna wełna mineralna którą kupiłem była dostarczana w dwóch spakowanych razem rolkach o długości 10 metrów i szerokości 60 cm. Praktycznie jedno opakowanie wystarczało na pół pokoju. Płaty wełny przyklejałem do korytek z OSB-3 za pomocą taśmy dwustronnej. Trzeba pamiętać, aby dość gęsto (co około 50 cm) przyklejać pasek taśmy – początkowo robiłem to co 1 metr i później płaty wełny mineralnej odpadały.

Najlepiej wełnę mineralną montować mając na sobie długi rękaw i rękawiczki – ja zmądrzałem po fakcie. Wieczorem całe przedramiona miałem pokaleczone od drobin szkła...

Etap 9 – zawieszenie wykładziny na ścianach

Image

Wykładzinę dociąłem do szerokości całej ściany, na „wysokość” dodałem 40 cm, po czym od góry nawinąłem na połączone listwy o szerokości 10 cm i za pomocą taśmy dwustronnej i wkrętów do drewna przytwierdziłem do listwy.

Image

Następnie przykręciłem listwę u góry do pionowych listew poprzecznych za pomocą długich wkrętów.

Image

Później – w miarę możliwości – naciągnąłem wykładzinę i przykręciłem u dołu do podłogi z OSB-3.

Etap 10 – położenie podkładów pod panele i wykładziny

Image

Podkłady pod panele o grubości 3 mm położyłem na powierzchni całej podłogi przyklejając je za pomocą taśmy dwustronnej, po czym położyłem 2-mm piankę pod panele, a na to wykładzinę dywanową. Wykładzinę dociąłem tak, by zostały 10-centymetrowe zakładki nachodzące na ściany. 

Image

Ponieważ podkłady pod panele są miękkie, pod fotel wyciąłem z szarej płyty 3-milimetrowej podkład; można kupić podkłady z plexi, ale to koszt niemal 100 zł...

I co? Udało się?

Już w trakcie kończenia prac miałem wrażenie przytłumienia w pomieszczeniu – w pokoju zrobiło się wręcz głucho ;) Za każdym razem gdy wchodziłem do środka miałem wrażenie, jakbym zaczynał słyszeć siebie od wewnątrz. Suuuuper! Pierwsze testy wygłuszenia pomieszczenia za pomocą odgłosów „paszczą” i klaskania sprawiły, że uśmiech zagościł na mojej twarzy. To jest to! Jest lepiej, niż w moim poprzednim miejscu pracy. Oto od-dźwięki klaśnięcia i tupnięcia po adaptacji:

po adaptacji

Zainstalowałem biurko, komputer, monitory studyjne i odpaliłem muzę. Byłem w szoku – czy to szczęście, czy fuks, ale nic nie rezonowało, a dźwięk okazał się czysty, bez dziwnych odbić i wzbudzeń. A do zrobienia są jeszcze sufit i drzwi!

Póki co, na sufit zainstaluję płaty wełny mineralnej zapakowane w skrzynkowe obudowy z OSB-3, zawieszone pod kątem 15 stopni względem sufitu w tylnej części pokoju (za moim fotelem po obu stronach). A jak uzbieram, to zrobię sufit w wersji PRO – tak, jak ma Przemak w swoim studiu ;)

Image

Co ważne, w ciągu kilku dni od zakończenia prac nad adaptacją wleciało do mnie wielu znajomych muzyków i realizatorów. Każdy był pod wrażeniem... Pierwszą sesją w nowym pomieszczeniu było nagranie partii basu przez Arka Malinowskiego do jednego z nowych numerów Wojtka Hoffmanna na nową płytę.

Dźwięk w zaadaptowanym pomieszczeniu się nie kotłuje, jest czytelny, kierunkowy. Nawet w dole nie ma większych problemów – jedynie w okolicach 120 – 160 Hz nieznacznie wzmacnia się poziom sygnału. Jak przypuszczałem, nie udało się odizolować pomieszczenia odsłuchowego od pozostałych pokoi. Jest wprawdzie dużo lepiej niż było, ale przy wysokim poziomie głośności monitorów lepiej, żeby w pokoju obok nikt się nie uczył. Sąsiad od spodu jakoś nie składa reklamacji, nie burzy się i nie odgraża, choć do niedawna przeszkadzało mu nawet stukanie obcasów mojej niewiasty po panelach ;). Sąsiedzi z góry są w ogóle nieszkodliwi. A ponieważ pracuję nad dźwiękiem od 9 do 18 nie przypuszczam, by składali reklamację. Tym bardziej, że o nich za chwilę również zadbam ;)

Czy można stworzyć sobie przyzwoite warunki do pracy nad dźwiękiem w pomieszczeniu o wymiarach 262 × 320 cm? Odpowiedź brzmi – tak! Trzeba zainwestować około 1300 zł – bez sufitu (nie liczę złamanych dwóch wierteł, browarów i strat własnych w stylu rozwalone dwa palce od wiertarki, albo pokaleczone ręce od wełny mineralnej), poświęcić ze 3 dni pracy (w pojedynkę – nikt mi nie pomógł...) i liczyć się z tym, że z pokoju o powierzchni nieco ponad 8 m2 uczynimy klitkę o powierzchni 7 m2. Ale za to w tej klitce można panować nad dźwiękiem. Warto?

(ceny materiałów z kwietnia 2007)

 
CETi
Gothart

 

Logowanie

Zarejestruj się, zyskasz możliwość wzięcia udziału w ankietach z nagrodami!





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Case-Pack
Interton
Music Center Poznań Śródka
internetowy sklep Perkusje.pl
T.Burton
Roland
APS Monitors
Music Store
Arcade Audio RCF
AudioTech