|
Dobrze przygotowane akustycznie studio domowe to marzenie chyba każdego
z nas. I zwykle na marzeniach się kończy. Bo jak tu myśleć o
przyzwoitej akustyce, gdy do dyspozycji mamy pokoik o powierzchni
poniżej 10 m2? A takie są realia. Czy można tak niewielkie
pomieszczenie przystosować do pracy nad dźwiękiem?
Radek Barczak
Asumptem do napisania i opracowania niniejszego artykuliku stała się
sytuacja, w jakiej się znalazłem – zmieniłem mieszkanie (no... nie
tylko ;)). I super – mieszkanie ma większy metraż tyle, że pokoiki są
dość małe. Mnie przypadł pokój o wymiarach 2.62 m × 3.2 m. Mała klitka.
Gdy pierwszy raz wszedłem do tego pokoju, wykonałem najprostszy test
akustyki: klasnąłem, tupnąłem i... niemal przewróciłem się z wrażenia
na betonową podłogę :/ Tragedia! Odgłosy przypominały połączenie
łazienkowego klasku z odgłosem uderzenia pioruna w pustą rurę
wodociągową... Zresztą posłuchajcie:
przed adaptacją
I ja mam tutaj pracować nad dźwiękiem? Poprzednie pomieszczenie
jakkolwiek w niewielkim zakresie zaadaptowane akustycznie miało ponad
dwa razy większą powierzchnię, a do tego na wprost monitorów był długi
na niemal 6 metrów korytarz w kształcie litery L. Bez problemu można
było pracować. A teraz? Przyjdzie mi wynajmować pomieszczenie na
studyjko odsłuchowe?
Postanowiłem coś z tym zrobić. Zacząłem zbierać
informacje w necie, konsultować się ze znajomymi, z budowlańcami,
wreszcie z akustykiem. Szybko uświadomiłem sobie, że nie ma możliwości,
aby tak niewielkie pomieszczenie uczynić wzorcowym miejscem pracy. Są
oczywiście możliwości, by zbliżyć się do ideału, ale koszt takiego
rozwiązania porażał... Według wstępnej wyceny koszt „profesjonalnej”
adaptacji zamknąłby się w kwocie 6000 zł (wersja optymistyczna). Tyle
nie miałem. Więcej – skalkulowałem sobie, że wydam na to max 1200 zł!
Więc trzeba było podejść do problemu metodą chałupniczą ;)
W przystosowaniu pomieszczenia do pracy nad dźwiękiem
napotykamy na dwa główne problemy – izolacja akustyczna od innych
pomieszczeń tak, by nie przeszkadzać pozostałym domownikom i sąsiadom
oraz adaptacja akustyczna pomieszczenia tak, by szło w przewidywalnym
stopniu kontrolować dźwięk z monitorów studyjnych. Na początek izolacja
akustyczna. Co możemy zrobić?
Prawda jest taka, że wszelkie próby kompletnego
odizolowania akustycznego spełzną na niczym. Nie ma szansy, by pokój w
bloku lub wieżowcu odizolować na tyle, by sąsiedzi bądź domownicy nie
słyszeli muzyki. Trzeba by zbudować całkowicie odizolowane, niejako
„wiszące” pomieszczenie w pomieszczeniu o grubych, żelbetowych
ścianach. Nierealne. Jedyne co można spróbować zrobić, to zmniejszyć
poziom głośności wydobywający się na zewnątrz pomieszczenia
odsłuchowego.
By zniwelować odbicia najtaniej jest posłużyć się
wełną mineralną (najlepiej akustyczną). To nam załatwia wysokie tony,
powiedzmy powyżej 200 Hz. Do tego niedrogim sposobem jest zawieszenie
na ścianach wykładziny. Trzeba jednak pamiętać o tym, że wykładzina
stanie się wcześniej czy później (raczej wcześniej) siedliskiem kurzu.
Należy więc liczyć się z tym, że co jakiś czas trzeba ją odkurzać.
Pozostają jeszcze niskie tony, a właściwie... małe
częstotliwości. W przypadku takiego pomieszczenia jak moje trudno
cokolwiek zrobić – trzeba się posłużyć pułapkami basowymi, w których
zbudowaniu obiecał mi pomóc Przemek Ślużyński
(trzymam za słowo!). Pułapki basowe buduje się dopiero po zakończeniu
wszystkich prac, po dokonaniu pomiarów akustyki pomieszczenia, więc
póki co nie zaprzątały mojej uwagi.
Po konsultacjach zdecydowałem się na następującą metodę izolacji i adaptacji – w przypadku podłogi kolejne warstwy:
1. papa bitumiczna do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych
2. gęsty styropian podłogowy o grubości 5 cm przedzielany listwami drewnianymi
3. gąbka pod panele o grubości 2 mm
4. płyta wiórowa OSB-3 o grubości 18 mm
5. płyty podkładowe pod panele o grubości 5 mm
6. wykładzina dywanowa
Ściany postanowiłem potraktować w następujący sposób:
1. papa bitumiczna do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych
2. gęsty styropian podłogowy o grubości 5 cm przedzielany listwami drewnianymi
3. płyta wiórowa OSB-3 o grubości 18 mm z korytkami o głębokości 10 cm i szerokości 60 cm
4. wełna mineralna akustyczna o grubości 10 cm
5. wykładzina dywanowa
Sufit planowałem potraktować analogicznie do ścian z tym, że na koniec
miała iść nie wykładzina, lecz podwieszany sufit z panelami OWA
ACOUSTIC. Od początku też wiedziałem, że sufit będę izolował w drugim
etapie prac, gdyż... finanse nie są z gumy. Same panele OWA to wydatek
rzędu 1000 zł. Mając skromne 1200 zł na pierwszy etap, przystąpiłem do
pracy. Na początek zakupy. No właśnie...
Całość kalkulowałem pod koniec lutego 2007. Nie wziąłem pod uwagę, że wiosną
ceny materiałów budowlanych pójdą do góry. No, może i spodziewałem się,
ale nie sądziłem, że ten wzrost może sięgnąć 80%!!! Dokładnie tak! Gdy
stworzyłem sobie pełną kalkulację ścian i podłogi, koszt wymienionego
powyżej materiału na pokój o wymiarach 2,32 × 3,20 × 2,55 m wynosił
niecałe 1200 zł. W chwili przystąpienia do prac (druga połowa kwietnia
2007) okazało się, że:
– płyta OSB-3 o grubości 18 mm podrożała z 18 zł za m2 do 31 zł za m2
– paczka styropianu podłogowego o grubości 5 cm zdrożała z 41 zł do 68 zł
– paczka wełny mineralnej akustyczna o grubości 10 cm zdrożała z 72 zł do 129 zł
Itd., itp. Zdrożało WSZYSTKO. A nawet gorzej – papa bitumiczna, którą
można stosować wewnątrz pomieszczeń ZNIKNĘŁA Z PÓŁEK w całym Poznaniu,
a najbliższa przewidywana dostawa miała być 15 maja. Zrezygnowałem więc
z papy. A ja muszę przecież gdzieś pracować ;/ Okazało się, że aby
przygotować podłogę i ściany wg pierwotnego planu musiałbym dysponować
kwotą nie 1200 zł a nieco ponad 2000 zł. Mogiła... Cóż było robić –
zmieniłem płytę OSB-3 o grubości 18 mm na 8 mm, wełnę mineralną z 10 cm
na 7.5 cm, styropian z 5 cm na 2 cm... Wykładzinę podłogową kupiłem z
końcówek w sieci Komfort (50% obniżki – 14 zł/m2 ;)), a na ściany
kupiłem końcówkę wykładziny remontowej w Praktikerze (też 50% obniżki –
3 zł/m2 ;)). I przystąpiłem do pracy.
Zamawiając elementy i wyliczając wymiary np. płyt OSB-3 należy wziąć pod uwagę następujące elementy:
• całe płyty mają wymiar 125 cm × 250 cm
• tnąc piłami pionowymi (a w takie wyposażone są sklepy typu Castorama,
Praktiker czy Leroy Merlin) minimalna szerokość docinanego elementu to
10 cm
• w sklepach Praktiker i Leroy Merlin trzeba kupić całe płyty, a
dopiero później można je dociąć – trzeba się liczyć z tym, że część
materiału się zmarnuje; jedynie w sklepach Castorama można zamówić
docięte już elementy wg podanych przez nas wymiarów; nie trzeba więc
płacić za materiał niewykorzystany, końcówki i odrzuty
• w sklepach Leroy Merlin docięcie płyt jest płatne (i to sporo!); w sklepach Castorama i Praktiker usługa cięcia jest darmowa
Przed przystąpienie do prac trzeba się zaopatrzyć w następujące akcesoria i narzędzia:
• wiertarka z funkcją wkrętarki (około 70 zł), a najlepiej elektryczna
wiertarka i wkrętarka akumulatorowa (genialna sprawa! – około 120 zł)
• wiertła do ścian i drewna
• wskazane jest posiadanie stołu roboczego (koszt około 70 zł)
• wyrzynarka (około 50 zł) bądź piła do drewna (około 25 zł)
• miara
• ołówek techniczny
• poziomica – najlepiej długa,
• taśma dwustronna (w przypadku mojego projektu zużyłem cztery 20-metrowe rolki taśmy)
• nożyk do cięcia wykładziny z wymiennymi ostrzami
• około 1.5 kg wkrętów do drewna o średnicy 3,5mm i długości 25mm (ok. 30 zł)
• około 0.5 kg wkrętów do drewna o średnicy 3,5mm i długości 55 mm (ok. 15 zł)
• około 120 wkrętów na kołki rozporowe: średnica kołka 8mm, średnica wkrętu 6 mm, długość 55mm (ok. 30 zł)
• kątowniki metalowe do montażu poprzecznych listew na ściany (około
100 szt. – koszt ok. 80 zł – mocno się zdziwiłem, gdy zobaczyłem cenę
jednego małego metalowego kątownika: 79 gr.; może można kupić taniej,
ale w dużych sklepach typu Castorama taniej nie ma)
• kołki drewniane o średnicy 10 mm i długości 45 mm w ilości około 80
(taniej wychodzi kupują paczkę 100 szt. za ok. 5 zł, gdyż kupując na
sztuki można zbankrutować (1 szt. kosztuje 60 gr.)
• grunt malarski do ścian (1 litr na moje pomieszczenie wystarczył)
Mając to wszystko zabrałem się do roboty. Planowałem pracę na 2 dni,
zeszły niestety 3. Nie miałem do końca świadomości, że będę musiał
wywiercić około 120 dziur w ścianach i wkręcić niemal 1000 wkrętów! Bez
wkrętarki marnEszansE.
A teraz najlepsze... Dokumentacja zdjęciowa z postępu prac!

Zamiast papy na podłogę położyłem wykładzinę PCV. Styropian
przyklejałem do podłogi taśmą dwustronną. Płyty styropianu
przedzielałem listwami z OSB-3 o szerokości 10 cm i grubości 18 mm. Od
ścian zostawiłem po 6 cm wolnego miejsca.

Etap 2 – gąbka pod panele

Gąbkę przyklejałem również taśmą dwustronną na łączeniach Etap 3 – płyta OSB-3 na podłogę

Płyty wiórowe OSB-3 mocowałem do poprzecznych listew za pomocą wkrętów do drewna
Następnie zająłem się ścianami. Etap 4 – montaż listew z OSB-3 do ściany

Znaczy się... miało być OSB-3, ale to o grubości 18
mm wymiotło z całego Poznania w ciągu jednego dnia! Błąd, że nie
kupiłem od razu – zastosowałem więc listwy z powlekanej płyty wiórowej
OSB-5. Listwy o szerokości 10 cm i grubości 18 mm przytwierdzałem do
ścian za pomocą wkrętów na kołki – nawiercałem wiertłem do drewna
listwy, następnie przykładając do ściany delikatnie nawiercałem
niewielkie otwory w miejscach, gdzie powinny być zamontowane kołki
rozporowe, a następnie już wiertłami do betonu wierciłem otwory na
kołki rozporowe. Zastosowałem kołki o średnicy 8mm, z wkrętami 6mm o
długości 55 mm. Na każdą pionową listwę przypadło po sześć
kołków/wkrętów. Etap 5 – montaż płyt styropianowych do ściany

Wcześniej, przed rozpoczęciem prac zagruntowałem
ściany gruntem malarskim, więc teraz mogłem przytwierdzić styropian do
ściany za pomocą taśmy dwustronnej
Etap 6 – montaż płyt OSB-3 na ściany

Płyty wiórowe OSB-3 przymocowałem do pionowych listew za pomocą wkrętów do drewna Etap 7 – montaż pionowych listew poprzecznych

Bodaj najgorsza część robót; każdą z listew trzeba przytwierdzić do
płyty najpierw za pomocą kołków drewnianych, a następnie za pomocą
kątowników. Na listwę 250 cm × 10 cm przypadało 6 kołków. Najpierw
nawiercałem listwy, a następnie po zaznaczeniu ołówkiem nawiercałem
otwory w płycie na ścianie.


Każdy kątownik to 4 wkręty. A każda listwa musi mieć
minimum 8 kątowników, by zachować sztywność. Szczerze mówić, na tym
etapie najbardziej się bałem, że niedokładnie spasowane listwy będą
rezonować... Liczyłem się z tym, że będę wszystko rozbierać – na
szczęście okazało się, że były to strachy na lachy.
W tym miejscu jeszcze jeden wtręt – jak oszczędzić.
Wiadomo, że od poznaniaków bardziej oszczędni są jedynie Szkoci i...
krakusy ;) Ale my też zasłużyliśmy na miano – nazwijmy to oględnie –
oszczędnych. Jedna pionowa listwa o wymiarach 250 cm × 10 cm to koszt
rzędu 6-7 zł. Biorąc pod uwagę, że co 60 cm przypada listwa, na moje
pomieszczenie trzeba ich było 16, a to już robi sumę niemal 100 zł!
Można to rozwiązać inaczej – w Castoramie palety z płytami OSB-3 są
oddzielane trzema poczwórnymi listwami OSB-3/18 mm o wymiarach 125 cm ×
9 cm. Te „podkładki” lądują później w odpadach – można spróbować
pogadać z kierownikiem działu drewiennego... Ja pogadałem i wyrwałem 9
takich poczwórnych podkładek darmo. A że poszczególne listwy są
klejone, to wystarczyło za pomocą przecinaka i młotka je rozdzielić i
oto oszczędzone 100 zł! Stąd zamiast jednej listwy miałem po dwie
listwy montowane do ściany w pionie. Etap 8 – przyklejanie wełny mineralnej

Akustyczna wełna mineralna którą kupiłem była
dostarczana w dwóch spakowanych razem rolkach o długości 10 metrów i
szerokości 60 cm. Praktycznie jedno opakowanie wystarczało na pół
pokoju. Płaty wełny przyklejałem do korytek z OSB-3 za pomocą taśmy
dwustronnej. Trzeba pamiętać, aby dość gęsto (co około 50 cm)
przyklejać pasek taśmy – początkowo robiłem to co 1 metr i później
płaty wełny mineralnej odpadały.
Najlepiej wełnę mineralną montować mając na sobie długi rękaw i
rękawiczki – ja zmądrzałem po fakcie. Wieczorem całe przedramiona
miałem pokaleczone od drobin szkła...
Etap 9 – zawieszenie wykładziny na ścianach

Wykładzinę dociąłem do szerokości całej ściany, na „wysokość” dodałem
40 cm, po czym od góry nawinąłem na połączone listwy o szerokości 10 cm
i za pomocą taśmy dwustronnej i wkrętów do drewna przytwierdziłem do
listwy.

Następnie przykręciłem listwę u góry do pionowych listew poprzecznych za pomocą długich wkrętów.

Później – w miarę możliwości – naciągnąłem wykładzinę i przykręciłem u dołu do podłogi z OSB-3. Etap 10 – położenie podkładów pod panele i wykładziny

Podkłady pod panele o grubości 3 mm położyłem na powierzchni całej
podłogi przyklejając je za pomocą taśmy dwustronnej, po czym położyłem
2-mm piankę pod panele, a na to wykładzinę dywanową. Wykładzinę
dociąłem tak, by zostały 10-centymetrowe zakładki nachodzące na ściany.

Ponieważ podkłady pod panele są miękkie, pod fotel wyciąłem z szarej
płyty 3-milimetrowej podkład; można kupić podkłady z plexi, ale to
koszt niemal 100 zł...
I co? Udało się?
Już w trakcie kończenia prac miałem wrażenie
przytłumienia w pomieszczeniu – w pokoju zrobiło się wręcz głucho ;) Za
każdym razem gdy wchodziłem do środka miałem wrażenie, jakbym zaczynał
słyszeć siebie od wewnątrz. Suuuuper! Pierwsze testy wygłuszenia
pomieszczenia za pomocą odgłosów „paszczą” i klaskania sprawiły, że
uśmiech zagościł na mojej twarzy. To jest to! Jest lepiej, niż w moim
poprzednim miejscu pracy. Oto od-dźwięki klaśnięcia i tupnięcia po
adaptacji:
po adaptacji
Zainstalowałem biurko, komputer, monitory studyjne i
odpaliłem muzę. Byłem w szoku – czy to szczęście, czy fuks, ale nic nie
rezonowało, a dźwięk okazał się czysty, bez dziwnych odbić i wzbudzeń.
A do zrobienia są jeszcze sufit i drzwi!
Póki co, na sufit zainstaluję płaty wełny mineralnej zapakowane w
skrzynkowe obudowy z OSB-3, zawieszone pod kątem 15 stopni względem
sufitu w tylnej części pokoju (za moim fotelem po obu stronach). A jak
uzbieram, to zrobię sufit w wersji PRO – tak, jak ma Przemak w swoim
studiu ;)

Co ważne, w ciągu kilku dni od zakończenia prac nad
adaptacją wleciało do mnie wielu znajomych muzyków i realizatorów.
Każdy był pod wrażeniem... Pierwszą sesją w nowym pomieszczeniu było
nagranie partii basu przez Arka Malinowskiego do jednego z nowych
numerów Wojtka Hoffmanna na nową płytę.
Dźwięk w zaadaptowanym pomieszczeniu się nie kotłuje,
jest czytelny, kierunkowy. Nawet w dole nie ma większych problemów –
jedynie w okolicach 120 – 160 Hz nieznacznie wzmacnia się poziom
sygnału. Jak przypuszczałem, nie udało się odizolować pomieszczenia
odsłuchowego od pozostałych pokoi. Jest wprawdzie dużo lepiej niż było,
ale przy wysokim poziomie głośności monitorów lepiej, żeby w pokoju
obok nikt się nie uczył. Sąsiad od spodu jakoś nie składa reklamacji,
nie burzy się i nie odgraża, choć do niedawna przeszkadzało mu nawet
stukanie obcasów mojej niewiasty po panelach ;). Sąsiedzi z góry są w
ogóle nieszkodliwi. A ponieważ pracuję nad dźwiękiem od 9 do 18 nie
przypuszczam, by składali reklamację. Tym bardziej, że o nich za chwilę
również zadbam ;)
Czy można stworzyć sobie przyzwoite warunki do pracy nad dźwiękiem w
pomieszczeniu o wymiarach 262 × 320 cm? Odpowiedź brzmi – tak! Trzeba
zainwestować około 1300 zł – bez sufitu (nie liczę złamanych dwóch
wierteł, browarów i strat własnych w stylu rozwalone dwa palce od
wiertarki, albo pokaleczone ręce od wełny mineralnej), poświęcić ze 3
dni pracy (w pojedynkę – nikt mi nie pomógł...) i liczyć się z tym, że
z pokoju o powierzchni nieco ponad 8 m2 uczynimy klitkę o powierzchni 7
m2. Ale za to w tej klitce można panować nad dźwiękiem. Warto?
(ceny materiałów z kwietnia 2007)
|