Edirol M-16 DX - 16-kanałowy mikser cyfrowy i interfejs audio USB 2.0 24-bit/96 kHz
06.07.2008.

ImageWielokanałowy interfejs audio, cyfrowy mikser z procesorem efektów i sterownik DAW w jednym - brzmi nieźle, choć osobiście z ogromnym dystansem podchodzę do urządzeń typu 'all in box'. Tym bardziej, że owa hybryda z komputerem komunikuje się złączem USB 2.0.

Michał „Vasyl” Wasyl, Radek Barczak

Image

Cały zestaw tworzy kontroler manualny w postaci „miksera” z potencjometrami obrotowymi oraz interfejs, na pokładzie którego znajdziemy komplet wejść i wyjść. Interfejs jest nie byle jaki, bo 16-kanałowy i do tego pracuje na 16 kanałach w parametrach 24-bit/96 kHz! Do połączenia obu tych elementów służy dość sztywny, wieloparowy kabel o długości 2 metrów. Tradycyjnie w pudełku znajdziemy też sekwenser w wersji LE – w tym przypadku SONAR – oraz „uszy” umożliwiające montaż samego interfejsu w tradycyjnej skrzyni 19''.

Image

Zarówno obudowa interfejsu jak i sterownika została wykonana z tworzywa sztucznego. Wyjątkiem są tylne ściany na których zlokalizowane są złącza oraz płyta górna „miksera” pokryta atrakcyjnie prezentującym się drapanym aluminium w kolorze grafitowym.

Image

Kontroler manualny – czyli mikser - dostarcza nam najpotrzebniejsze wejścia i wyjścia. Znajdziemy w nim wyjście słuchawkowe, wyjścia do podłączenia głównego systemu odsłuchowego oraz stereofoniczne wejścia 15/16. Tu mamy do wyboru wejścia w postaci dwóch symetrycznych gniazd 1/4”, lub jednego 1/8”.

Image

Edirol M-16 DX jest pierwszym mikserem i interfejsem ze zintegrowanym systemem optymalizacji odsłuchu. Na system składa się mikrofon pomiarowy, analizator DSP i 16-pasmowy korektor stereofoniczny. System kontroli odsłuchu po wygenerowaniu na odsłuchy sygnałów testowych – oddzielnie dla kanału lewego i prawego – dobiera odpowiednie nastawy korektora. Idea piękna, ale... No właśnie. Realizacja i wiarygodność pomiarów są dość wątpliwe... Poza tym jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że akustykę pomieszczenia i monitorów studyjnych można by skontrolować stereofonicznym korektorem 16-pasmowym :-)

Image

Cała reszta „dziur” znajduje się w pudełku, które z założenia ma ograniczyć motaninę kabli w miejscu pracy. Mówiąc jaśniej - od samej motaniny nie uciekniemy, ale przynajmniej nie mamy jej na biurku ;-)

Na płycie czołowej znajdują się cztery wejścia mikrofonowo-liniowe z czego dwa pierwsze mogą pracować z sygnałami o wysokiej impedancji (czyli można podłączyć bezpośrednio basówkę albo gitarę). Tam też znajdziemy włącznik zasilania Phantom, który w zależności od ustawień w sterowniku załącza się dla wejść 1-4 lub 3-4; cyfrowe wejścia i wyjścia kanałów 11-12 są zrealizowane na złączach optycznych (S/PDIF) i elektrycznych (RCA). Ponadto z przodu znajduje się gniazdo DX BUS oraz włącznik zasilania.

Image

Tylna część interfejsu uzbrojona została w złącza jack 1/4” TRS dla wejść 5-14, oraz RCA dla 15-16. Dwie ostatnie pary wejść pełnią funkcję powrotów, dlatego nie mają trójdrożnej korekcji, panoramowania oraz wysyłek AUX jak to jest przypadku sparowanych wejść od 5/6 do 11/12.

Ale to nie wszystko. Na tylnym panelu znajdziemy również symetryczne wyjście główne (2 × jack 1/4” TRS), wyjście niesymetryczne (2 × cinch) , symetryczne wyjścia grupy ALT oraz dwie wysyłki AUX (również jack 1/4” TRS). Całość uzupełnia port USB oraz gniazdo do którego podłączymy zewnętrzny zasilacz.

Image

Mózgiem całego systemu jest prostokątny sterownik z potencjometrami. Zaznaczmy – z lekko chwiejącymi się potencjometrami. Niemniej niemal półroczne bardzo intensywne wykorzystywanie miksera zarówno w warunkach studia domowego i nagrywania i nagłaśniania koncertów nie spowodowało żadnych problemów. Już na pierwszy rzut oka widać, że pierwszy i drugi kanał jest najobficiej wyposażony. Prócz podstawowych manipulatorów, wejścia te posiadają możliwość szeregowego wpięcia procesora efektów (INSERT FX). Niestety na oba kanały można wpiąć tylko jeden i ten sam efekt.

Image

Filtry dolnozaporowe znajdujące się w torze wejść mikrofonowych nastrojone są na 75 Hz i nie mamy tu możliwości jakiejkolwiek manipulacji.

Kolejne sparowane kanały (5/6, 7/8, 9/10, 11/12), posiadają taką samą korekcję jak wejścia mikrofonowe. W ich skład wchodzą dwa przestrajane filtry półkowe dla niskich i wysokich częstotliwości oraz parametryczny środek.

Image

Każdy z tych kanałów posiada również wysyłkę AUX – AUX 2/FX na tor zewnętrzny lub wewnętrzny procesor oraz AUX 1 na zewnętrzny tor. No i jest również możliwość panoramowania oraz przyciski funkcyjne. Podświetlany SEL służy do przywołania okna edycji na wyświetlaczu LCD, gdzie mamy wgląd do tego co się dzieje z danym kanałem. Chcąc wyjść z okna edycji wciskamy przycisk DISPLAY, który włącza wyjściowe okno na którym wyświetlane są poziomy wszystkich 16 wejść.

Image

W sekcji MASTER mamy jeszcze jeden blok efektów – FINALIZE. Do dyspozycji jest 6 algorytmów dopalaczy, szczególnie przydatnych w sytuacjach nagłośnieniowych.

Image

Częstotliwości próbkowania ustawia się z pozycji edytora w sterowniku. Do wyboru mamy 44.1 kHz, 48 kHz i 96 kHz. Niestety ma możliwości synchronizacji z wejść cyfrowych – urządzenie musi pracować w trybie MASTER. Pewnym mankamentem jest, że po dokonaniu zmiany częstotliwości aby przełączyć urządzenie na wybrana częstotliwość próbkowania trzeba na chwilę wyłączyć interfejs.
 

W praktyce

Instalacja sterowników zarówno w systemie Mac OS X jak i Windows XP nie przysporzyła żadnych problemów. Uaktualnienie oprogramowania do wersji 2.0 w samym interfejsie rozszerzyło jego możliwości i dzięki temu zyskał funkcję kontrolera manualnego w trybie uczenia MIDI współpracując z takimi aplikacjami jak Reason, Ableton Live, Logic czy Sonar. Dla Sonara jest wręcz dokładniejszy, zapisany w pamięci M-16 DX program kontroli. A jest czym kontrolować - mamy w sumie 54 manipulatory do kontroli DAW, włącznie z funkcjami transportu! Trochę irytuje kompletne pominięcie najpopularniejszego chyba w Europie Cubase, ale ja akurat tego programu nie używam. Natomiast z dołączonym do miksera sekwencerem Sonar LE kontroler DAW działa bez zastrzeżeń.

Image

Pierwszym zadaniem bojowym Edirola M-16 DX było nagranie i nagłośnienie niedużego koncertu.

Rejestracja w sumie 14 śladów przebiegła bezproblemowo, gorzej było z opanowaniem sygnału wysyłanego na system PA. Gorzej ponieważ tylko pierwsze cztery kanały posiadają indywidualne potencjometry Volume... Pozostałe 12 kanałów to kanały stereo, z czego dwie ostatnie pary nie mają możliwości korekcji. Sygnał wysyłany z komputera do interfejsu trafia na szynę 13/14, więc w trakcie pracy zapełniłem wszystkie dostępne kanały.

Image

Po drodze okazało się, że potencjometry głośności i korekcji działają z pewnym opóźnieniem – około 20-30 ms. Owa latencja nie wpływa znacząco na pracę, ale chwilami potrafi dość mocno zirytować. A trzeba o tym pamiętać. Unikniemy problemów choćby z chwilowym przewaleniem któregoś z pasm w trakcie nagłaśniania imprezy.

Po kilku sesjach nagraniowych stwierdzam, że Edirol M-16 DX jako interfejs działa bardzo poprawnie. Wniosek jest prosty... USB 2.0 daje radę – zasługa leży też po stronie autorów solidnych sterowników. Jeszcze raz należy docenić możliwość 16-kanałowej rejestracji w parametrach 24-bit/96 kHz. Jeśli chodzi o mikser, to stereofoniczność większości kanałów dość mocno ogranicza potencjalne wykorzystanie w tradycyjnych sytuacjach nagłośnieniowych. Natomiast świetnie się sprawdzi jako submikser dla klawiszowca wykorzystującego również komputer na scenie. Niemniej szkoda, że nie ma możliwości przełączenia w mikserze kanałów stereo w tryb mono – znacząco podniosłoby to możliwości wykorzystania testowanego miksera.

 

***

Radek Barczak

Jestem wielbicielem WRC. W tym sporcie – zupełnie jak w szrankach na profesjonalnym rynku audio – lider ma przerąbane. W WRC lider zgarnia całą luźną powierzchnię drogi przecierając szlak następnym kierowcom. Edirol jest ambitną firmą. W sumie Edirol i Roland. Jeśli jakiegoś urządzenia nie ma na rynku, to Roland/Edirol taki sprzęt wymyśli, skonstruuje i wprowadzi na rynek. Inna rzecz, że odkrywając dopiero nowe rejony percepcji na pograniczu cyfrowego audio i komputerów niejednokrotnie oferowane urządzenia pomimo swej odkrywczości są nie do końca optymalnie skonstruowane. Zawiłe? Ot prosty przykład. Jak firma jako pierwsza zaproponowała interfejs MIDI? Roland. Jaka firma pierwsza wprowadziła do oferty interfejs MIDI na USB? Roland. Kto pierwszy z branży zawodowego sprzętu audio zaproponował w miarę przystępny cenowo przenośny rejestrator mp3? Edirol. Kto zbudował pierwszy niewielki przenośny mikser cyfrowy? Naprawdę przenośny? Roland. Kto zbudował pierwsze superpłaskie klawiatury sterujące z interfejsem audio? Edirol.

Image

Standard USB 2.0 miał stanowić konkurencję dla FireWire. I w wielu przypadkach to się udało, jednak nie w odniesieniu do audio. Interfejsy audio na USB 2.0 o ile zaczęły się pojawiać dość wcześnie, to wielokrotnie sprawiały przepotężne problemy. Dość wspomnieć casus MOTU 828 mkII USB 2.0 – totalna wtopa producenta, który wprowadził na rynek produkt, który NIE DZIAŁA. O ile MOTU 828 mkII w wersji FireWire święciło triumfy, to USB 2.0 kompletnie rozczarowało. Urządzenia które dostały się na rynek można obecnie co najwyżej traktować jako przyzwoite konwertery analogowo-cyfrowe na ADAT. Bo do pracy jako interfejs audio do komputera się kompletnie nie nadaje.

Image

Pamiętam pierwszy swój kontakt z interfejsem audio na USB 2.0. To był Edirol UA-1000. Droga rzecz. W sumie 8 kanałów analogowych (4 mikrofonowe + 4 liniowe) + ADAT IN/OUT + S/PDIF. Żeby nie było wątpliwości, sprzęt pracował w standardzie 24/96, ale miał 10-kanałową architekturę (analogi + S/PDIF lub ADAT + S/PDIF). To był rok bodaj 2004 – USB 2.0 dopiero zaczynało zdobywać popularność. I w tamtym czasie był to jedyny interfejs na USB 2.0 na rynku. I owszem – był, ale winszował sobie współpracę tylko z niektórymi chipsetami USB 2.0. Poza tym trudno było nazwać pracę sterowników jako stabilną. Równolegle dostałem do testów MOTU 828 mkII na FireWire. Działało w lewo/prawo na 20 kanałach IN/18 OUT. Od tego czasu USB 2.0 mocno nadgoniło dystans. Są już interfejsy audio na USB 2.0 oferujące 16 kanałów. Ale Edirol musiał znowu być pierwszy :-)

Image

Edirol M-16 DX to połączenie cyfrowego 16-kanałowego miksera z 2 stereofonicznymi torami wysyłki AUX, cyfrowymi kompresorami na 2 pierwszych kanałach, pogłosem dla AUX 2, funkcjonalnością 16-kanałowego interfejsu audio USB 2.0 w 24-bit/96 kHz. To nie wszystko – M-16 DX ma jeszcze jedno pionierskie urządzenie, którego pomysł ściągnęło już kilka firm, choćby IK Multimedia czy KRK – system korekcji odsłuchu, czyli analizator akustyki pomieszczenia odsłuchowego i charakterystyki monitorów odsłuchowych połączony z wielopasmowymi korektorami. W przypadku M16-DX funkcjonowanie systemu korekcji odsłuchu jest dość wątpliwe i nie pokusiłbym się o miksowanie z zaproponowanymi przez moduł analizujący nastawami korekcji. Zresztą podobnie jak w przypadku nowszych rozwiązań. Nie oszukujmy się – lepiej zainwestować w porządne monitory i choćby minimalna adaptację pokoju do pracy z audio, niż inwestować w sztuczne poprawianie charakterystyki. Nie zmienia to faktu, że znowu Edirol był pierwszy.

Image

Kolejną nowinką w świecie interfejsów, gdzie Edirol M-16 DX był pierwszy, to wyposażenie w pokładowy DSP realizujący do odsłuchu pogłos np. dla wokalisty. Teraz już są analogiczne rozwiązania, ale gdy M-16 DX miał swoją premierę był absolutnie pierwszym takim urządzeniem na rynku.

Image

Edirol M-16 DX jest niemal idealnym mikserem/interfejsem do studia z dużą ilością klawiszy umożliwiając podłączenie w sumie 8 torów stereo. Niemal, bo nie ma ani jednego portu MIDI. Ale swoje zadanie świetnie wypełni zarówno w warunkach domowych, jak na koncercie. W warunkach studia domowego pierwsze 4 kanały można wykorzystać do nagrywania ujęć mikrofonowych oraz przez „drut” wszelkich gitar. Pod względem funkcjonalnym – prócz MIDI – niczego nie brakuje. W sumie przeszkadzało mi podczas pracy tylko jedno. Regulacji korektorów dokonuje się za pomocą potencjometrów. Super. Ale już wartości parametryków dokonujemy za pomocą przycisków +/-. Czasochłonne rozwiązanie i dość niedokładne. Poza tym wyświetlacz mógłby być większy.

Image

Oto przykłady dźwiękowe nagrane przez przedwzmacniacze mikrofonowe M-16 DX. Jako porównanie nagrania zrealizowane na preampach EMU1820.

wokal - Edirol M16-DX + Shure SM57
wokal - EMU1820 + Shure SM57

wokal - Edirol M16-DX + SP B1
wokal - EMU1820 + SP B1

Poziom szumu preampów M-16 DX jest minimalnie wyższy przy ustawieniu odpowiedniego wzmocnienia dla prawidłowego wysterowania mikrofonu, ale na absolutnie akceptowalnym poziomie.

Image

Pod względem wydajności Edirol M-16 DX nie odstaje od innych interfejsów na USB, a biorąc pod uwagę możliwość pracy 16-kanałowej z parametrami 24-bit/96 kHz jakość sterowników należy ocenić wysoko. W stosunku do interfejsu EMU1820 na karcie PCI notował przy identycznych ustawieniach latencji około 10% większą zajętość systemu. Nie można jednak zapominać o tym, że odsłuch na przykład dla wokalisty realizujemy na poziomie miksera, sprzętowo, z realizacją pogłosu przez DSP miksera :-)

Sterowniki nie są niestety Multi-Client – w danej chwili może z nich korzystać tylko jedna aplikacja. Dysponując wydajną maszyną spokojnie można korzystać z minimalnych ustawień latencji (wejściowa 6 ms, wyjściowa 3 ms). Tylko po co :-) Mając sprzętowy monitoring z pogłosem można spokojnie pracować z latencją 6 ms dla wyjścia.

Radek Barczak

 

***

Image

Michał „Vasyl” Wasyl

Na naszym rynku są wielokanałowe interfejsy w podobnym przedziale cenowym i możliwością pracy w standardzie 24bit/96kHz. Na USB 2.0 jest to jednak jedno z niewielu działających i stabilnych rozwiązań. Do tego nie znajdziemy cyfrowego miksera z możliwością rejestracji 16 kanałów, możliwością kontroli DAW w tej cenie – oficjalna cena to 2350 PLN, ale w niektórych sklepach można kupić M-16 DX sporo taniej. Co do samego miksera/interfejsu - mnie taka idea nie przekonuje, ale z pewnością Edirol M-16 DX znajdzie zastosowanie w niejednym domowym studiu projektowym.

Dystrybutor: Roland Polska 

Image 

 
następny artykuł »
OSKAR

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
Roland
Interton
APS Monitors
Case-Pack
Arcade Audio RCF
internetowy sklep Perkusje.pl
Music Store
T.Burton
AudioTech
Music Center Poznań Śródka

Testy gitarowe

Ibanez TN120 Thermion

ImageCzekałem, czekałem – aż po roku cierpliwego czekania doczekałem się! Japończycy ciągle zwlekali z dostawą! A to coś znaleźli w konstrukcji elektroniki, a to znowu zmiana przepisów unijnych, ale wszystko szczęśliwie się skończyło. Teraz siedzę sobie przed najnowszym dzieckiem firmy IBANEZ i nic tylko podziwiam to cacko. I po zbyt długim wprowadzeniu chciałem powiedzieć, że chodzi mi o wzmacniacz gitarowy IBANEZ TN120 THERMION. Myślę, że opłacało się czekać!

Wojciech Hoffmann 

Czytaj całość…
 

NAPISZ DO NAS! 

Jeśli brakuje w naszym wortalu testu instrumentu bądź sprzętu muzycznego którego szukasz, napisz do nas! Postaramy się przetestować urządzenie i opublikować test.

info@e-muzyk.net.pl