|
Kto jeszcze nie słyszał o monitorach
polskiej firmy APS Spanily? Zrobiło się o nich głośno po
premierze monitorów AEON, które w trakcie testów
porównawczych po prostu zjadły konkurencję... Jeśli ktoś
nie słyszał o APeeSach, to ma kolejną okazję. Na rynku pojawiły
się właśnie nowe aktywne monitory studyjne – mniejsze i tańsze
od poprzednich.
Radek Barczak
Mniejsze i tańsze, ale czy to znaczy, że gorsze od
„dużych” APSów? Te większe zdobyły nie tylko uznanie
fachowej prasy, ale również osiągnęły zarówno
polski, jak europejski sukces komercyjny! Ot, stały się choćby
bestsellerem na Wyspach Brytyjskich wygrywając z takimi markami, jak
Genelec, Tannoy, JBL, Event czy ADAM. W Czechach sprzedawanych jest
kilkadziesiąt par tych monitorów miesięcznie! Czy te małe
również są bezkompromisowe?

Może niekoniecznie małe, ale mniejsze
od AEONów. APS IO ze swoim dolnopasmowym przetwornikiem o
średnicy 6.5” mają objętość wewnętrzną 8 litrów – w
części akustycznej, nie licząc komory na elektronikę. Stawia je
to w gronie sporawych monitorów (są dość głębokie). Ale
skoro APS ma w ofercie monitory bliskie doskonałości po co
kombinować i budować mniejsze? Prawa fizyki są przecież
nieubłagane – mniejsze muszą grać węższym pasmem w dole. A we
współczesnej muzie bez dobrego przenoszenia basu monitory nie
mają racji bytu. Co więcej, monitory powinny mieć dobrze
kontrolowany, wyrównany dół. I nie kłamiący, jak np.
specjalne wzmocnienie na 80 Hz po to, by zdawało się, że basu jest
dużo. OK. Stopa się załapie, ale najniższe struny kontrabasu,
gitary basowej czy basu syntetycznego już nie.
Sukces dużych AEONów jest
wynikiem rzetelności, wiedzy i doświadczenia konstruktorów
oraz bezkompromisowego podejścia producenta na etapie produkcji.
Założeniem wstępnym przy powstawaniu APS IO było stworzenie kopii
dużych monitorów APS AEON tyle, że z mniejszą obudową i
mniejszym głośnikiem dolnopasmowym. Nie każdy przecież ma tyle
miejsca na biurku, nie każdy potrzebuje monitory bliskiego-średniego
pola, no i nie każdego też stać na wydatek rzędu 5000 PLN.
Potrzebny jest więc kompromis. Ale... Praw fizyki się nie oszuka.
Na etapie projektowania przyjęto, że w dole pasmo efektywnej pracy
przy spadku -2 dB ma zaczynać się od 40 Hz (dla APS AEON 30 Hz). To
wystarczy, żeby bas był basem – najniższa struna w gitarze
basowej to 41 Hz. APS IO miały także grać równo w pełnym
zakresie z tolerancją ±2 dB. Konstrukcja APSów jest
tyleż klasyczna i tradycyjna, co skuteczna. Dzięki zastosowaniu
zaprojektowanych przez siebie i wyprodukowanych tylko dla APS
przetworników dolno- i górnopasmowych połączonych z
bardzo przyzwoitymi rozwiązaniami elektroniki osiągnięto całkiem
interesujący rezultat – wprawdzie APS IO nie grają przy -2 dB od
40 Hz, ale pracują efektywnie w paśmie od 45 Hz do 30 kHz z
tolerancją ±2 dB! Zaznaczmy, że owe 45 Hz nie są osiągnięte
przy spadku -10 dB, a -2 dB. I bez włączonego kontrolera basu,
którym można podnieść poziom basu nawet o 6 dB. Z włączonym
kontrolerem basu pasmo przy spadku -3 dB sięga 40 Hz. A wszystko przy głośniku
dolnopasmowym o średnicy 6.5”. Otwory bass-reflex są z przodu,
więc można monitory stawiać blisko ścian, choć oczywiście
zawsze lepiej jest zagwarantować pewien odstęp.
Prototypowa seria APS IO została
ukończona na początku tego roku. Wykres wykresem, ale sygnał
testowy to nie muzyka. Sinus i szum różowy niewiele ma
wspólnego ze studyjną pracą. Monitory z idealnymi pomiarami
wcale nie muszą być doskonałe brzmieniowo i być dobrym narzędziem
pracy realizatora. I na odwrót. I dlatego po dokonanych
pomiarach prototypy monitorów w ilości 10 par trafiły do
testów na całym świecie, m.in. do mojego domowego studyjka.
Postawiłem je obok AEONów, podłączyłem i... kopara mi
opadła. Fakt, idealnie nie było. Coś dziwnego się działo w
paśmie niskiego środka w okolicach 200 Hz – wychodziły dziwne
rzeczy w mocnych gitarach rockowych i wokalach. Poza tym przy
wysokich poziomach głośności coś jakby się „przytykało”.
Ale sumarycznie – zwłaszcza przy niskich i średnich poziomach –
APS IO zagrały w sposób bardzo zbliżony do APS AEON. Również
w dole pasma! Ale to, w czym APS IO wygrywał nawet z APS AEON to
szerokość i plastyczność bazy stereo oraz głębia planów.
Po kilkudniowych testach monitory wróciły do producenta na
poprawki. Trwało to dość długo (2 miesiące) i wreszcie
informacja, że problemy rozwiązane.
Zmieniono konstrukcję limiterów
dolnego i górnego pasma, wymieniono magnes niskotonowego
głośnika na mocniejszy, wysokotonowy zyskał chłodzenie
ferrofluidem i... dostarczono zatyczki bass-reflexów. Dzięki
nim zyskujemy na czytelności i dokładności basu, odczulamy
monitory na ewentualne kiepskie warunki akustyczne pomieszczenia no
i... nie musimy zakładać gogli przy mocnym basie i wysokich
poziomach :-) Zniwelowano w znacznym stopniu problem w okolicach 200
Hz – nadal mam wrażenie, że jest delikatne wzmocnienie (sprawę
załatwia korektor o dobroci 1 oktawy na 200 Hz -1.5 dB), ale
„puchatość” brzmienia wokali i gitar jest pomijalna. Trzeba o
tym pamiętać , że tak APS IO grają i nie ciąć za mocno tego
pasma :-) Pojawił się jednak nowy problem. Problem, który w
zasadzie nie jest problemem w przypadku monitorów studyjnych,
a jest wręcz zaletą. Po przeróbkach monitory stały się
jakby... trudniejsze? Tolerancja pomiędzy równowagą miksu i
niedokładnościami w stosunku do poprzednich nastaw –
niedoskonałych wszak – została zaburzona. Akurat w czasie gdy
poprawione wersje monitorów trafiły do mnie zacząłem
miksować koncert grupy RBC, czyli ex-Camelowcy Colin Bass &
Denis Clement z gitarzystą bluesrockowym Prince Robinsonem.
Przyznaję, nie siedziałem zbyt długo nad miksem, właściwie
robiłem to z doskoku. Ale zaczynało to już chwilami brzmieć
przyzwoicie. Do czasu. Miks budowany na APS AEON przełączony na APS
IO z punktu ukazywał błędy! Zwłaszcza w środkowym paśmie, które
w AEONach jest minimalnie cofnięte. Nagle okazywało się, że na
APS IO miks jest jakby mniej spójny, nieogarnięty klamrą
jedności brzmieniowej. Werbel który siedział w miksie teraz
zaczął żyć własnym życiem, blachy efektowe w overhead'ach
zaczęły wyskakiwać przed szereg, gitara basowa odstawała od miksu
jako całości.... Pomimo mniejszej membrany APS IO odtwarza scenę
dźwiękową dynamiczniej, daje mniejszą tolerancję błędu. APS IO
są po prostu bardzo precyzyjnym narzędziem. Doskonale zrobione
miksy brzmią atrakcyjnie, ale jakiekolwiek niedoróbki –
zwłaszcza w środkowym paśmie - wyskakują natychmiast. Jeszcze
jedna zaleta IO – głośnik wysokotonowy ma jedwabną kopułkę i
na dłuższą metę praca z dźwiękiem jest mniej męcząca niż z
głośnikiem z tytanową kopułką. Najwyższe pasmo jest może nieco
mniej otwarte, ale komfort pracy jest wyższy. Można pracować
dłużej bez zmęczenia.
Dalsze obcowanie z APS IO to
re-masteringi starych płyt Galahad z początku lat 90 i mastering
nowoczesnej produkcji z pogranicza hiphopu i soulu. Miksowanie
materiału koncertowego a praca masteringowa to dwa różne
zadania o odmiennym charakterze pracy. Miksując materiał
wielośladowy pracujemy na stosunkowo niskim poziomi głośności,
skupiamy się na poszczególnych instrumentach, później
sekcjach, ich współbrzmieniu do dopełnianiu się. Gdyby
pracować 8 godzin dziennie głośno, szybko byśmy stracili słuch
:-) W pracy masteringowej osobiście wypracowałem sobie system pracy
„z doskoku”. Nie siedzę i nie męczę nagrań godzinami.
Podchodzę do mastera 2-3 razy dziennie, na 30-40 minut. Często
robię sobie przerwy 2-3 dniowe (mam taki komfort, że zwykle terminy
mnie nie gonią :-)). Pracując nad masterem poziom głośności
często zmieniam, od cichego, do maksymalnego. Materiał musi dobrze
brzmieć i cicho, i głośno. Przy niskich poziomach musi być
czytelny, przy wysokich nie może męczyć. No i te decybele poziomu
średniego... Jak „dowalić”, żeby było głośno, a jeszcze
muzycznie... W każdym razie pracując nad masterami na APS IO dość
szybko zauważyłem specyficzną cechę – wyszło to przy wysokich
poziomach głośności i mocnej kompresji. Sekcja wysokotonowa robiła
się nieznacznie cichsza. Niewiele, ale jednak. A przy dużej
kompresji każdy dB w dół lub w górę jest słyszalny
:-) W wielu konstrukcjach monitorów studyjnych tak się dzieje
– mówimy tu o poziomie maksymalnym przy dłuższym czasie
odsłuchiwania, ale taki APS AEON jest akurat od tego wolny... W
przypadku APS IO jest ratunek - istnieje możliwość niezależnej
regulacji wzmocnienia końcówki wysokotonowej. Może się to
wydać dziwne, ale przesunięcie wzmocnienia o jedną podziałkę
(+0.5 dB) do góry załatwia sprawę.
Może trochę o konstrukcji testowanych
monitorów. Obudowa jest wykonana z płyty MDF, elektronika
jest oddzielona od wnętrza monitora i zamknięta w komorze. Przy
wymiarach 33 × 21 × 30 cm monitory są naprawdę ciężkie
(13 kg). Obie końcówki są zbudowane na układzie TDA7294 i
mają 70W RMS, podział zrealizowano na 1.5 kHz za pomocą filtrów
o zboczu 24 dB/okt. Według danych producenta monitory grają w
paśmie 44 Hz – 30 kHz z tolerancją ±2 dB. W interesujący
sposób rozwiązano funkcjonalność podświetlanego logo z
przodu panelu – przy załączeniu się limitera dolnopasmowego
włączają się świecące na czerwono diody, a przy załączeniu
się limitera górnego pasma diody świecą na zielono. Panel
kontrolny mieszczący wszystkie regulatory i przyłącza znajduje się
z tyłu. APS IO ma wejście symetryczne współpracujące
również z sygnałami o poziomie niesymetrycznym – sygnał
można doprowadzić za pomocą złącza combo jack 1/4”/XLR.
Dostępne jest również wyjście liniowe z gniazdem XLR.
Dostępne są 3 skokowo wyskalowane regulatory: czułość wejścia,
wzmocnienie końcówki wysokotonowej i przełącznik kontrolera
basu z oddzielnym włącznikiem. Regulatory są bardzo solidne, a
skokowa regulacja umożliwia powtarzalne ustawienie parametrów.
To ważne o tyle, że APS paruje monitory. Nie dostajemy przypadkowej
parki z linii produkcyjnej. Każda partia monitorów jest
mierzona w komorze bezechowej, a parowanie jest wynikiem wnikliwej
analizy i odsłuchu każdej pary.
Wracając do pracy z monitorami - osoby
przyzwyczajone do „dużego” basu ustawiając potencjometry w APS
IO „na baczność” mogą być nieco zawiedzione. Bas jest, jest
bardzo dokładny i precyzyjny, ale... dół jest liniowy. Do
mojego domowego studyjka wpada wielu znajomych muzyków i
realizatorów. Przeważnie pracują na monitorach ADAM i
Genelec. Ileż to razy powtarza się sytuacja z testu APS AEON w MM
Studio, gdy grające wrażeniowo mniejszym basem APSy okazywały się
grać o wiele NIŻSZYM pasmem basu, niż konkurenci? Pierwsze
wrażenie jest dokładnie takie – APS IO mają mało basu. Nie tyle
mało, co prawdziwą ilość. A jak komuś mało, można sobie
polepszyć kontrolerem basowym. Przyznaję, że na potrzeby odsłuchu
klientów którzy oddawali do miksu czy mastera materiał
rockowy, dodawałem w kontrolerze basu +3 dB, a przy robocie
hiphopowej nawet +6 dB :-) W połączeniu z PSP MixBass nogawki
furkotały... Jednak do pracy wolę poziom 0 dB, ale z włączonym
kontrolerem basowym, który delikatnie uwypukla najniższe
pasmo. Jeszcze jedna uwaga w kwestii basu i pracy z testowanymi
monitorami. Dokładność. Jeden z moich zaprzyjaźnionych basistów
wpadł do mnie odsłuchać swój materiał demo. Pracuje na
starych Tannoyach Reveal, które mają bas tyleż atrakcyjny
brzmieniowo, co nieprawdziwy. Na całe szczęście, że wleciał
posłuchać materiał przed puszczeniem w świat. Okazało się, że
bas i stopa na skraju pasma tak się zdudniały, że nie szło tego w
ogóle słuchać. Wychodziły przy tym dziwne nierówności
przez wzajemnie wzbudzenia stopy i basu. Cóż. Dowód na
to, że jeśli pracujemy na monitorach których pasmo się
kończy na 70 HZ, to opracowując materiał demo lepiej dół
kontrolować na dobrych słuchawkach, a jeśli takich nie mamy ODCIĄĆ
wszystko poniżej łagodnym filtrem 6dB/oct. Ale jak się dowiedzieć,
gdzie nasze monitory kończą grać w dole? Wszak producenci
informują w danych technicznych, że ich monitory grają od np. 45
Hz i kosztują 1500 PLN za parę! Polecam programik VB Generator –
darmowy. Chcesz wiedzieć, gdzie kończy się pasmo Twoich monitorów?
Sprawdź :-)

Mój gość-basista stwierdził
jeszcze jedno - że bas w APS IO jest punktowy, precyzyjny. Fakt, do
miękkich i rozlazłych puchatków nie należy :-) Ale dzięki
temu znacznie bardziej jesteśmy w stanie skontrolować niskie pasmo,
ale też podchodząc nonszalancko do basu w miksie może się okazać,
że na zestawach konsumenckich robi się w dolnym paśmie bałagan...
Nic nie jest proste i oczywiste. I nie ma złotego środka. Realia
pracy studyjnej mówią, że i tak prócz posiadania
precyzyjnego zestawu monitorów trzeba posiłkować się
miernikami spektrum i najlepiej dysponować odsłuchem alternatywnym,
choćby miniwieżą.
Monitory APS IO doskonałe i idealne
nie są. To kompromis między jakością, ceną i gabarytami.
Kompromis bardzo udany, ale jednak... kompromis. Warto im się
przyjrzeć, przesłuchać – zwłaszcza, że producent udostępnia
testowe egzemplarze. Konkurencję na prawdziwość brzmienia z takimi
ADAM A7, Dynaudio BM6A czy Genelec 8040A testowane monitory
wygrywają. Pod względem równomierności i skuteczności
pasma w dole APS IO również są lepsze od konkurentów.
Monitory ADAM i Genelec brzmią atrakcyjniej, dokładniej w górze
pasma. Ale w środku są niebezpieczne, bo mają go stosunkowo mało.
Z kolei Dynaudio BM6A sprawiają wrażenie matowych i mają
skomasowany, puchatkowy i dość nierównomierny dół.
ADAMy są tańsze, Genelec i Dynaudio sporo droższe. Ale APS IO też
kosztują niemało, bo za parkę trzeba zapłacić 3699 PLN. Warto?
Monitory APS IO zostały stworzone tak,
by spełniały w bliskim polu rolę wiarygodnego narzędzia pracy dla
realizatorów. Plan się powiódł, ale osobiście
postawiłbym pytanie, czy nie lepiej z założenia zrobić małe
monitory nieco mniejszym kosztem uzupełniając je o subwoofer?
Ocenią klienci. Niemniej APS IO w pełni zasługuje na naszą
nominację – w swojej klasie to chyba najbardziej wiarygodne
narzędzie pracy realizatora w bliskim polu.
Producent: APS Spanily
|