|
Namnożyło się ostatnimi czasy
interfejsów USB na złączu USB 2.0. Wybór jest
przeogromny i tym większy ból głowy potencjalnych nabywców.
Tymczasem pojawiają się także – nadal - urządzenia na złączu
USB 1.1. Oferują parametry do 24-bit/48 kHz bez szaleńczych 24/96
czy 24/192. Są tanie i... zdroworozsądkowe. Co wybrać? Jakimi się
kierować parametrami? Czy taki Presonus AudioBox USB da radę? Oto
jest pytanie...
Robert Bart

Przymierzając się do AudioBox USB nie
zapominajmy, że to jeden z najtańszych interfejsów tego typu
na rynku i nie oczekujmy od niego doskonałości w każdym calu.
Będzie dobrze, jeśli interfejs w tej cenie jest funkcjonalny (różne
typy wejść i dobrze rozwiązany monitoring) i skuteczny w pracy
(czyli stabilne i szybkie sterowniki). A jeśli oferuje do tego
przyzwoitą jakość przetworników i brzmienia oraz dobre
oprogramowanie w komplecie – jest super.
Presonus do tej pory oferował
interfejsy na FireWire. To sztandarowe obecnie produkty w ofercie
tego producenta. AudioBox USB jest w zasadzie pierwszym interfejsem
na USB i można mieć wątpliwości, czy producent bez znajomości
tematu poradził sobie z implementacją tego standardu. Co do
pozostałych spraw nie można mieć większych wątpliwości – pod
względem jakości wykonania Presonus nigdy nie prowokował do
negatywnych opinii. I tak jest również w tym przypadku.
Obudowa jest solidna, wykonana z metalu, z atrakcyjnymi bokami z
aluminium. Interfejs jest dość ciężki – cięższy niż np.
najnowszy E-MU Tracker Pre, choć już funkcjonalnością PreSonus
ustępuje. Inaczej pod względem wyglądu - z pewnością Presonus
AudioBox USB wygląda o wiele atrakcyjniej niż E-MU. Co do ergonomii
AudioBox USB - mogłoby być lepiej. Rozmieszczenie potencjometrów
tyleż ładnie się komponuje, co... utrudnia, a nawet uniemożliwia
dostęp do dolnych regulatorów, jeśli interfejs leży obok
laptopa, na biurku. Jeśli jesteśmy osobą praworęczną, dostęp do
regulacji wzmocnienia drugiego kanału i proporcji miksera
wejścia/komputer jest nieciekawy. Trzeba unieść interfejs, bu móc
dokonać regulacji. Łatwiej jest, jeśli interfejs umieszczamy na
półce, na podwyższeniu. Ale takie małe, z natury przenośne
ustrojstwo instalować na stałe na półce? Insza inność, że
potencjometry działają naprawdę fajnie, są z zaskokiem, chodzą w
miarę ciężko i w dotyku i kręceniu sprawiają wrażenie
solidnych.
Presonus AudioBox USB wyposażono w
sprzętowy monitoring sygnału z gałką regulującą proporcje
między sygnałem wchodzącym i wychodzącym. Interfejs ma dwa
analogowe wejścia audio i dwa analogowe wyjścia uzupełnione o
wyjście słuchawkowe dublujące wyjście główne, lecz
dysponujące własną regulacja wzmocnienia. Każde z wejść może
współpracować z sygnałami mikrofonowymi – włącznie z
mikrofonami pojemnościowymi lub z sygnałami instrumentalnymi. No
właśnie – tu pierwszy zonk. Brak wejść o poziomie liniowym.
Czyli sygnału z klawisza bądź procesora efektów czy
zewnętrznego przedwzmacniacza nie nagramy poprawnie. A to już
poważne ograniczenie możliwości interfejsu... Jeśli pracujesz z
instrumentami wirtualnymi i masz leciwą klawiaturę z MIDI jako
sterownik, to PreSonus AudioBox USB udostępnia wejście i wyjście
MIDI – wszak większość współczesnych klawiatur ma port
MIDI USB. Nie bardzo rozumiem, po co jest tu wyjście... skoro nie ma
wejścia liniowego. Niemniej w roli interfejsu MIDI sprawdza się
dobrze.

Ciekawostką jest, że PreSonus
AudioBox USB jest zasilany tylko ze złącza USB i nie ma możliwości
dołączenia dodatkowego źródła zasilania. Producent
podkreśla mobilność tego interfejsu, ale czy rzeczywiście w
każdej sytuacji zasilanie Phanom osiąga +48V? Okazuje się, że
niekoniecznie. AudioBox USB bez podłączonego mikrofonu podaje
zasilanie Phantom o napięciu +45-46 V (w zależności od komputera).
Ale przy obciążeniu jednym mikrofonem jest to już tylko +35 V z
natężeniem w okolicach 6 mA – niezależnie od tego, czy jest to
komputer stacjonarny czy np. laptop zasilany sieciowo lub z baterii.
Czyli o wykorzystaniu niektórych transformatorowych mikrofonów
pojemnościowych możemy w ogóle zapomnieć. Przedwzmacniacze
mikrofonowe mają impedancję wejściową około 300 Ohm, więc będą
współpracować z właściwie każdym mikrofonem.

Przeglądając materiały promocyjne
PreSonusa doczytałem się, że w AudioBox USB wbudowane zostały dwa
firmowe preampy XMAX pracujące w klasie A i montowane w drogich
modelach tego producenta. Hmmm... Nie wiem sam, czy to dobrze dla
AudioBox USB, czy źle dla takiego FireStudio. Preampy w AudioBox USB
oferują tylko 35 dB wzmocnienia, a w FireStudio 60 dB. Nie jest więc
to prawda – na szczęście dla FireStudio – że w urządzeniu za
500 PLN dostajemy preampy z droższego urządzenia. A to, że
producent informuje, że preampy AudioBox USB pracują w klasie A
oznacza w tym przypadku pewnie, że za wzmocnienie odpowiada jeden
tranzystor, który w zakresie tych 35 dB wzmocnienia pracuje
liniowo. Choć pod koniec skali wzmocnienia zniekształcenia
wzrastają algorytmicznie.

Zakres regulacji wzmocnienia sygnałów
mikrofonowych jest niewielki i dobrany do mało czułych mikrofonów
lub ujęć ambientowych. Gitarę akustyczną pojemnikiem nagramy bez
problemu przy założeniu, że nie dysponujemy bardzo czułym
mikrofonem. Przeglądając parametry wielkomembranowych pojemników
klasy niskobudżetowej widać, że osiągają one czułość do około
10 - 15 mV/Pa. I we współpracy tych mikrofonów z takim
sygnałem jak gitara akustyczna nie ma większego problemu. Problem
pojawia się, jeśli dysponujemy czulszym mikrofonem, albo chcemy
nagrać wokal – bardzo łatwo wówczas przesterować sygnał.
Nie ma mowy o śpiewaniu czy rapowaniu do pojemnościowego mikrofonu
z bliskiej odległości. Sygnał będzie na pewno przesterowany.
Chyba, że zlutujemy sobie tłumik (PAD).
Sterowniki PreSonusa AudioBox USB lubią
czystą instalację Windows. Na „zaplutej” testowanymi kartami i
interfejsami instalacji pracującej 6 miesięcy AudioBox USB w ogóle
sobie nie winszował pracy. Trzeba było zrobić mały formacik :-)
Po zainstalowaniu świeżej kopii systemu poszło łatwiej. Przed
przystąpieniem do instalacji sterów polecam sprawdzić, czy
są dostępne nowsze wersje sterowników. Przekonałem się,
że te dołączone do interfejsu generują problemy. Praca na
AudioBox USB pod kontrolą sterowników ASIO w połączeniu z
Cubase SX jest w miarę stabilna, choć co jakiś czas wskazane jest
restartowanie sterowników. Po pewnym czasie pracy (czasem 5
minut, a czasem 15) zaczyna zwiększać się skokowo zajętość
systemu na wskaźniku VST, co powoduje pojawianie się dropów
i trzasków w odsłuchach. Rozumiem, gdy takie objawy pojawiają
się przy korzystaniu z dysku USB lub przy pracy z łączoną
bezprzewodową kartą sieciową, ale nic takiego nie miało miejsca
(wszystkie usługi sieciowe były wyłączone). Jeśli obciążenie
CPU zacznie skokowo rosnąć, wówczas najlepiej (najszybciej)
zrestartować sterowniki interfejsu (wystarczy wybrać na chwilę
inny sterownik, np. Multimedia ASIO po czym przywrócić
oryginalny sterownik Presonus USB). Po pobraniu ze strony producenta
najnowszych sterowników (v.1.0.10.1) problem się o tyle
rozwiązał, że rzadziej trzeba było restarować sterowniki.
Podczas 3-tygodniowych testów podczas których interfejs
był używany niemal codziennie zdarzyła się także kilka razy
sytuacja, gdy sterowniki „uciekły” z systemu, nie załadowały
się, albo w trakcie pracy w Cubase SX 3 nagle się wyłączyły z
informacją o braku łączności z interfejsem audio. Są to może
pewne utrudnienia, ale z drugiej strony interfejs w tej cenie ma
prawo być narowisty :-) Jeśli natomiast pracujesz na aplikacji,
która korzysta ze sterów WDM, PreSonus AudioBox USB nie
jest dla Ciebie. Podczas prób pracy z leciwą wprawdzie, ale
bardzo mało konfliktową wersję SONAR 4 testowany interfejs przy
wybranych sterownikach WDM nie winszował sobie współpracy.
Pod kontrolą sterów MME owszem, ale kto tego używa? Ani to
wydajne, ani szybkie... Może dlatego w komplecie z interfejsem jest
dostarczany Cubase LE 4, a nie SONAR LE?
Co do wydajności sterowników
ASIO – przeciętnie są o 15 jednostek na wskaźniku CPU w Cubase
SX3 bardziej procesoro-żerne niż stery M-Audio Audiophile 192 na
PCI, o 10 jednostek mniej wydajne niż Novation nio 2|4 i o 5
jednostek mniej wydajne od Line 6 UX 1. W przypadku gry na
instrumentach wirtualnych denerwuje nieco skoczność zapotrzebowania
na procesor, która ma zdecydowanie większy ambitus niż
takiego Novation nio 2|4, że o karcie PCI nie wspomnę. Nawet
zintegrowana karta w laptopie miała na sterach ASIO4All niższe
zapotrzebowanie na moc procesora... Ale w końcu to urządzenie na
szynie PCI, więc nie dziwota. Interfejs na USB zawsze będzie miał
w plecy. W ustawieniach sterownika ASIO można wybrać wartości
buforu od 1 ms do 20 ms. Nie oznacza to minimalnej latencji na
poziomie 1 ms – minimalna wejściowa latencja to 2 ms, a wyjściowa
4 ms. Choć to czysto teoretyczne rozważania, bo nawet na
dwurdzeniowych procesorach Intel Core 2 Duo i AMD Athlon 64 X2
wskaźnik CPU wariował, a z głośników wydobywały się
trzaski. Realnie można założyć pracę na ustawieniu buforu na 10
ms, co przekłada się na latencję wejściową 11 ms i wyjściową
13 ms.
Jedno trzeba przyznać – PreSonus
oferuje przyzwoite brzmienie. To nie żarty, mimo zastosowania
przetworników starszej generacji. Dźwięk jest klarowny, nie
przytłumiony, czysty i detaliczny. Zastrzeżenia można mieć
jedynie do dołu pasma, które jest jakby mniej punktowe.
Fajnie się na AudioBoxie USB miksuje sesje. Lepiej, niż na przykład
na posiadanym przeze mnie Line6 UX1, którego sound jest nieco
przytłumiony, co przy nowoczesnych silnie skompresowanych zgraniach
jest szczególnie uciążliwe – chcąc osiągnąć odpowiedni
rezultat brzmieniowy dajemy więcej wysokich i w efekcie „przewalamy”
to pasmo w miksie, przekonując się o tym słuchając miksów
na innych interfejsach czy odtwarzaczach.
PreSonus AudioBox USB nie jest dla
wszystkich. Jeśli chcemy ograniczyć się tylko do sygnałów
mikrofonowych bądź instrumentalnych i będziemy pracować na
aplikacji wykorzystującej sterowniki ASIO w większości sytuacji
się sprawdzi. Szkoda, że nie ma tłumika umożliwiającego
wykorzystanie czułych mikrofonów pojemnościowych, szkoda
wejścia nie mają możliwości współpracy z sygnałami
liniowymi. Tych szkoda jest sporo... Za cenę 565 PLN otrzymujemy
atrakcyjnie wyglądający interfejs, sprawne MIDI, 2-kanałowy
przedwzmacniacz mikrofonowy, no i Cubase LE 4. Czy warto? Można by
oczekiwać więcej od produktu markowego w końcu producenta...
Dystrybutor: Audiostacja |