|
Basista nie ma łatwego życia. Gitara ciężka, wzmacniacz i kolumny
basowe urywają łapy. No i o ćwiczeniu w domu na basie podłączonym do
naszych „potworów” w zasadzie nie ma co marzyć – chyba, że chcemy
doprowadzić do zawalenia się budynku. Wyjścia są dwa – albo mały
ćwiczebny wzmacniacz typu combo, albo... puszka nieszczęść, tragedii i
dramatów. Czyli Pandora ;)
Michał Lorens
Pierwsze wrażenia: OKO
Urządzenie na pierwszy rzut oka, sprawia wrażenie rozbudowanego tunera
lub automatu perkusyjnego. Uwagę zwracają dwa duże pokrętła oraz w
miarę czytelny wyświetlacz. Górna część Pandory to prosty ale dosyć
skuteczny korektor. Poniżej znajdują się przyciski obsługi automatu
perkusyjnego, rozbudowanego systemu tzw. trainera oraz bypass/tuner.
Czym jest więc Pandora? Może to ryzykowne stwierdzenie, ale najbardziej
pasujące – niezbędnikiem każdego basisty! To procesor efektów z
przedwzmacniaczem, rozbudowanym procesorem efektów i symulatorem kolumn
basowych, akompaniatorem perkusyjnym z metronomem i z wyjściem na
słuchawki oraz wejściem pomocniczym AUX np. do odtwarzacza CD lub mp3.
Wszystko w jednym. A jak się z tym pracuje?
Generalnie pierwszy kontakt z urządzeniem nie jest prosty – zwłaszcza,
że producent czy dystrybutor (w każdym razie w moim egzemplarzu) nie
dostarczył polskiej instrukcji. Po bokach mamy do dyspozycji dwa
przełączniki - czułości sygnału (dla gitary z aktywną lub pasywną
elektroniką) oraz włącznik (on/off) z dodatkową możliwością wyłączenia
podświetlenia wyświetlacza, co jest dosyć istotne ponieważ producent w
cenie nie oferuje zasilacza. Pandorę można zasilać bateriami (4
paluszki AA). Dolna część Pandory to dwa gniazda 1/4” stereo output,
mono input, AUX 1/8” oraz gniazdo zasilacza (dobrze, że jest chociaż
gniazdo).
Warto również wspomnieć, o mocowaniu na pasek oraz nadajniku na
podczerwień do dedykowanych słuchawek których... nie ma w komplecie.

Pierwsze wrażenia : UCHO
Jeden kabel, drugi kabel, tak na marginesie proponuję uważać. Pandora
jest mała i lekka co w połączeniu ze sztywnym gitarowym kablem
gwarantuje upadek np. ze stołu. Zaczynamy...
Urządzenie ma do dyspozycji dwa tryby pracy Preset oraz User. Dla nie
wtajemniczonych – Preset to tryb pracy w którym mamy do dyspozycji
programy ustawione fabrycznie przez producenta, User to programy
zmodyfikowane przez użytkownika.
W przypadku PX4B mamy do dyspozycji 50 programów (preset) oraz 50
programów User. Modyfikacja każdego efektu preset jest automatycznie
zapamiętywana i zapisywana w banku user pod tą samą nazwą.
Każdy program jest zbudowany w oparciu o 122 efekty z
których jednocześnie może pracować 7. Mamy do dyspozycji
kompresory/limitery, efekty pogłosowe, przestery, efekty specjalne itd.
Dodatkowo Pandora posiada symulator barw kolumn basowych w różnych
konfiguracjach np. 4X10; 2X10 itd.
Pierwsze wrażenie brzmieniowe, po włączeniu Pandory
to dosyć duży poziom szumów co utrudnia wykorzystanie urządzenia do
pracy na scenie. A szkoda. Niektóre efekty są naprawdę rewelacyjne,
poniżej przedstawiam kilkanaście próbek.

Stu Fing
Stu Chord
Stu Harm
Stu Solo
Octaver
Overdrive
Filter
Slap It
Repeate
SyntHe
Talker
Chorus
Swearly
Bubles
Metal Dist Fleng
Dużym szokiem jest obecność na pokładzie efektów syntezatorowych,
świetnie sprawdzają się niektóre programy do gry solowej, akordowej
oraz automatyczna „kaczka”. Oczywiście jak zawsze kiedy producent chce
za dużo mamy do dyspozycji również programy z pogranicza absurdu. Do
niektórych powinno się ogłosić konkurs pod tytułem „jak tego użyć w
praktyce”.

Pandora na co dzień
Moim zdaniem prawdziwa praca z tym urządzeniem zaczyna się po włączeniu
automatu perkusyjnego z możliwością nagrywania fraz z różnych źródeł!
Proponuję podłączyć do gniazda AUX np. odtwarzacz mp3. Z pomocą
przycisku Phrase Trainer ustawić nagranie z tego źródła i 32 sekundy
ulubionej solówki Marcusa Millera jest na pokładzie. Następnie
przyciskiem AUX Pitch zwalniamy całość z zachowaniem oryginalnej
tonacji! Naprawdę fajna sprawa.
Możemy również nagrać frazę z automatem perkusyjnych (na marginesie
bardzo dobrym jak na klasę urządzenia) np. akordami na chorusie,
zapętlamy całość i dogrywamy solówki na stereo delay ćwicząc np. skale.
Generalnie po dwóch godzinach powtarzania 30 sek. fragmentu rodzina
dostanie, przepraszam za wyrażenie, cholery dlatego proponuję użyć
słuchawek, zwłaszcza że zabawa jest naprawdę wciągająca.
Podsumowanie
PX4B jest dla basisty wyposażeniem obowiązkowym jako osobisty trainer.
PX4B należy mieć. Jest to urządzenie małe, przyjazne w obsłudze i tyle.
Jednak w cenie tak stosunkowo drogich zabawek powinien się znaleźć
zasilacz. No mogłoby to-to szumieć mniej – albo wcale ;-)
Michał Lorens
DANE TECHNICZNE
• Liczba efektów: 122 (do 7 generowanych równocześnie)
• Liczba programów: 50 fabrycznych, 50 użytkownika
• Wejścia sygnałowe: BASS (1/4"), AUX (1/8" stereo)
• Wyjścia sygnałowe: LINE/HEADPHONE (1/4" stereo)
• Zakres pracy tunera: A0-C7
• Zakres tempa sekcji akompaniamentu: 40-208 BPM
• Zasilanie: bateryjne (4 baterie AAA - do 10 godz.) lub sprzedawany osobno zasilacz 4,5V
• Wymiary: 76 x 112 x 27 mm
• Waga (bez baterii): 138 g
• Na wyposażeniu: uchwyt do paska, komplet baterii
• Opcje: zasilacz DC 4,5V
Dystrybutor: Mega Music |