Alesis micron
13.02.2006.

ImagePierwszy raz zakochałem się w micronie, gdy w 2004 roku wystawiono prototyp na targach Musik Messe. Brzmienie tego instrumentu po prostu mnie powaliło! Rok później przesiedziałem przy micronie ponad godzinę utwierdzając się w przekonaniu, że to świetny instrument. Gdy micron trafił do naszej Redakcji w pierwszej kolejności trafił do kilku przyjaciół – ja już wiedziałem, że to dobry instrument. Ciekawe, że po testach u Marcina Mastykarza i Macieja Bartkowiaka obaj stwierdzili, iż to niezły instrument, fajnie brzmiący, ale... to tyle. Obaj mieli spore problemy, żeby go zmusić do pełnej współpracy. A wina leży po czyjej stronie?

Radek Barczak & MB

Image

Po stronie producenta, który kompletnie olał odbiorców tego niewielkiego cacka korzystających z sekwencerów nie udostępniając ani implementacji MIDI, ani nawet pełnej listy komunikatów kontrolnych dla banków barw, patternów, rytmów i globalnych struktur SETUP. W swej bezduszności producent nie udostępnił nawet pełnej listy patternów, rytmów i programów SETUP – jedynie listę barw, a i to z błędami!!! Nie ma informacji, z jakich barw są zbudowane programy SETUP, jak należy kontrolować instrument w trybie MULTITIMBRAL, jak zmieniać patterny... Czyżby micron został zaprojektowany jako syntezator do występów na żywca, z łapy? To w jakim celu w takim razie ma złącza MIDI? Straszne, jak potencjalnie świetny instrument można osłabić lekceważąc sobie stronę obsługową tej genialnej pod wieloma względami maszynki! Ale do rzeczy.

Image

Micron to wirtualny analog – dźwięk generowany jest cyfrowo na podstawie algorytmów emulujących działanie generatorów analogowych. Warto zaznaczyć już na wstępie, że twórcy toru syntezy zaimplementowali losowe odstrajanie się generatorów tak charakterystyczne dla starych analogów! Poziom realizmu brzmieniowego jest bardzo wysoki, może poza jednym elementem – w wysokich rejestrach dość słyszalne stają się zniekształcenia określane mianem aliasingu. Należy to przyjąć za cechę instrumentu – można z nią zrobić, co się chce ;) Albo unikać najwyższych rejestrów w naszych produkcjach muzycznych, albo... wykorzystać tę cechę jako element kształtujący brzmienie. Mało to razy w przebojach choćby muzyki klubowej – choćby w numerze Voyager Daft Punk – efekt aliasingu jest wykorzystywany wręcz jako element kształtujący brzmienie?

Image

Klawiatura w micronie jest 3-oktawowa, o bardzo dobrej jakości. Tu nie ma kompromisu, choć do pełni szczęście zabrakło realizacji funkcji docisku AFTERTOUCH. Na panelu są dedykowane klawisze transpozycji oktawowej +/-. Do kontroli nad dźwiękiem udostępniono dwa suwaki, kółko PITCH BEND i trzy gałki typu encoder (obracające się o 360 st). Dość kontrowersyjne jest umiejscowienie kółka PITCH BEND. Fajnie, że jest podświetlone (świeci gradacyjnie, im większe odchylenie, tym mocniej świeci), ale jakoś nie mogłem przyzwyczaić się do usytuowania go w poprzek instrumentu. Może to oryginalne, ale czy praktyczne? Do instrumentu można podłączyć dwa kontrolery nożne: SUSTAIN i EXPRESION. Niestety, w systemie operacyjnym producent nie przewidział możliwości zmiany polaryzacji dla pedału SUSTAIN. Poza tym zamiast pedału EXPRESSION bardziej przydatny byłby kontroler SWITCH umożliwiający np. przełączanie rytmów bądź patternów. Z tyłu umieszczono również trzy złącza MIDI (IN, OUT, THRU), wejście audio (2 × symetryczne jack 1/4” TRS), wyjście (2 × symetryczne jack 1/4” TRS) i wyjście słuchawkowe na dużym jack’u stereo.

Image 

Główną jednostką organizacyjną w micronie jest program SETUP – może się składać nawet z 32 partów, co przy 8-głosowej polifonii wydaje się być lekkim zbytkiem ;) Spośród tych 32 partów aż do 26 można przypisać patterny melodyczno-harmoniczne bądź rytmy perkusyjne. Oczywiście nie musimy korzystać wcale z sekcji PATTERN bądź RHYTHMS i uaktywnić jedynie barwy z sekcji PROGRAMS. Prócz tego micron ma 40-bandowy vocoder! Wbudowany przedwzmacniacz jest nie najwyższych lotów i można do niego podłączyć tylko mikrofon dynamiczny, ale korzystając z pośrednictwa zewnętrznego przedwzmacniacza z zasilaniem Phantom można posłużyć się również mikrofonem pojemnościowym (nawet dwoma, bo są dwa wejścia). Pozwoli to uzyskać znacznie lepszą jakość dźwięku, choć i tak... wokoder na tyle zniekształca sygnał źródłowy, że podłączanie np. mikrofonu Neumann przez preamp TL Audio jest zbytkiem ;) Reasumując – micron na mikrusa wygląda, ale ze swymi potencjalnymi możliwościami może spokojnie stanąć w szranki z wielokrotnie droższymi instrumentami. Przynajmniej tak może się wydawać...
Demo VOCODER

demo Alesis micron

Jak dotąd wszystko jest jasne i oczywiste. Ale to pozór. Wszystko jest dobrze pod warunkiem, że będziemy wykorzystywać microna w live act – jako maszynę perkusyjną, zakręcony syntezator z arpeggiatorem, podkład melodyczny bądź muzyczny... Oto kilka przykładów zagranych live na micronie:

przykład 1

przykład 2

przykład 3

przykład 4

przykład 5

przykład 6

przykład 7

przykład 8

przykład 9

przykład 10

Image

Ale gdy spróbujemy zapanować nad nim z poziomu sekwencera, czeka nas długa i wyboista droga dochodzenia, jak zmusić microna do posłuszeństwa. A i tak niekoniecznie odniesiemy pełne zwycięstwo... Ja przynajmniej dwa razy w trakcie testów załamałem ręce. No bo tak – stara się człowiek popracować z micronem pod kontrolą Cubase SX, a tu okazuje się że w całym necie NIE MA MAPY BARW tego kurdupla! No to co... Jest lista barw w PDFie, kopiujemy ją do pliku tekstowego i pracowicie wpisujemy komunikaty zmiany barw (Program Change, Bank Select MSB i LSB), grupujemy barwy wg kategorii, po czym importujemy listę do Cubase SX. I jest! Trwało to pewnie ze 5 godzin, ale opłaciło się. Niestety – tylko pozornie. Wybierając barwy z pierwszego banku jest OK, ale im dalej w las, tym gorzej. Wybieramy barwę X, a w instrumencie pojawia barwa Y. Kaszana totalna! No więc wracam do listy barw ściągniętej ze strony Internetowej producenta i po kolei sprawdzam kolejność barw. Nie, nie... wybierając manualnie w samym instrumencie się nie da, bo barwy są zorganizowane w grupy, z których nie wynika niestety numer programu! Trzeba stworzyć jeszcze jedną mapę barw – w kolejności banków – zaimportować do Cubase SX i z jego poziomu zmieniać barwy. I sprawdzać. I co się okazuje? Że w liście barw fabrycznych SĄ BŁĘDY! Nic nie usprawiedliwia producenta – nawet to, że lista może pochodzić z wersji systemu operacyjnego v.1.0, a obecnie udostępniona jest wersja v.1.04. W końcu jest bank barw fabrycznych w postaci pliku SySex. A i owszem – załadowałem go (odradzam korzystanie z firmowej aplikacji Alesisa, gdyż może powodować poważne błędy...). Reasumując – musiałem przejść po kolei wszystkie banki barw i wprowadzić poprawki... Gdy już to uczyniłem, zacząłem kombinować z kontrolowaniem via MIDI patternów, rytmów i programów SETUP. Listy programów producent nie udostępnia, więc chcąc nie chcąc siadłem i wpisałem „z wyświetlacza” microna po kolei wszystkie schematy rytmiczne. Przyznaję – na programy SETUP już mi nie starczyło cierpliwości. Wymyśliłem sobie jednak, że mając w Cubase SX listę barw, patternów i rytmów oswoję microna.

Niestety – możemy zapomnieć o tym, że z poziomu sekwencera będziemy mogli w programie SETUP uaktywnić partię/program. Program SETUP musimy zaprogramować sobie wcześniej „ręcznie”, w samym micronie. A później już tylko należy wybrać odpowiedni numer programu SETUP z poziomu Cubase SX. Ale i tu jest problem – własne programy trzeba zapisywać w strefie programów USER, a najpierw musimy „odkryć” komunikaty banków. Na szczęście zmieniając program z pozycji pokrętła w micronie, tenże wysyła komunikaty ProgramChange/Bank Select. Upierdliwe to, ale można odkryć prawdę i wpisać sobie w mapę barw microna w Cubase SX odpowiednie wartości. Nie koniec to problemów... Jeśli mielibyśmy ochotę kontrolować z pozycji kompa procesor efektów, to możemy o tym zapomnieć. Nie ma takiej możliwości! A szkoda, bo micron udostępnia całkiem przyzwoity multiefekt z dodatkowymi przesterami. Chcąc korzystać z procesora trzeba go wcześniej zaprogramować w programie SETUP. Pewnego rodzaju wadą jest również to, że zmiana programu barwy/setup powoduje zakończenie wybrzmienia poprzedniej barwy.

Aaa.... Byłbym zapomniał - oto mapa barw i rytmów do Cubase SX. Może komuś się przyda ;)

Image

Jak widać problemów z micronem jest co nie miara. Najgorsze jest jednak to, że... mnie te wszystkie utrapienia w obsłudze nie odstraszają. Bo micron jest świetnie brzmiącym instrumentem i uzbrajając się w dużą dozę cierpliwości można z niego wyciągnąć naprawdę wiele.

ImageZaczynając od możliwości syntezy – trzy oscylatory z algorytmami sinusa (SINE), trójkąta/piły (TRI/SAW) i prostokąta (PULSE), generatorem szumu (biały i różowy), z modulacją FM, waveshaperem, symulacją odstrojenia analogowego, modulacją kołową (RING MODULATOR) synchronizacją modulatorów z tempem to potęga. Do tego dwa niezależne filtry na barwę, każdy udostępniający 20 algorytmów filtrów (prócz tradycyjnych „analogowych” dolno- górno- i pasmowo- przepustowych i zaporowych również filtry formantowe!). Do barwy można przypisać efekt DRIVE z takimi algorytmami, jak: kompresor, RMS Limiter, Tube Overdrive, Distortion, Tube Amp i Fuzz Pedal. Nad kształtowaniem barwy kontrolę mamy dzięki trzem 6-elementowym obwiedniom z interesującymi funkcjami zapętlenia i uaktywniania losowego/permanentnego. W sumie przebrnięcie przez wszystkie funkcje kształtowania toru syntezy to robota na cały wieczór. Również na całkiem przyzwoitym poziomie mamy potencjał kontroli w czasie rzeczywistym nad barwami, choć jest jedno „ale”. Parametry przypisane do gałek X/Y/Z są kontrolowane za pośrednictwem komunikatów NRPN. Do tego – w dbałości o gęstość komunikatów kontrolnych – posłużono się podwójnymi wartościami DATA ENTRY (MSB CC006 oraz LSB CC038). Czyli na każdą zmianę parametru przypadają nie trzy komunikaty, a cztery. W praktyce może to spowodować nawet „zapchanie” MIDI, co jest w zasadzie jedyną bolączką starszego brata microna – syntezatora ION. Na szczęście przy ograniczeniu w micronie ilości kontrolowanych parametrów do trzech nic takiego się nie dzieje.

Image

To, co jest w nim wpisane na stałe z rytmów i patternów sprawdzi się w niejednej sytuacji muzycznej. Wybór jest ogromny, a jakość gotowych programów patternów i rytmów zahacza o artyzm. Sekcja patternów i rytmów udostępnia jednak nie tylko gotowe schematy, ale również możliwość programowania własnych. Przyznaję – z poziomu microna i jego wyświetlacza nieco to kłopotliwe, ale da się to obejść. Wystarczy bowiem... zaprogramować własny pattern w kompie na sekwencerze i „wypuścić” ją przez MIDI do microna ;) Następnie można się ewentualnie pobawić edycją wybranych parametrów toru syntezy i modulatorami i pattern gotowy. Warto też zaznaczyć, że na panelu znajduje się klawisz TAP umożliwiający nabicie tempa dla patternu bądź rytmu.

Wyświetlacz w micronie jest mikronowych rozmiarów – jak na tak skomplikowaną budowę toru syntezy i wszelkich innych przybytków w postaci choćby sekwencera patternów wyświetlacz jest po prostu za mały. Gdyby producent się wysilił i udostępnił komputerowe oprogramowanie edycyjne, to byłaby inna bajka. Najgorsze, że nawet gdyby znalazł się szaleniec, któremu chciałoby się napisać takie oprogramowanie, to nie ruszy z miejsca z powodu braku implementacji MIDI i System Exclusive. No chyba, że komuś będzie się chciało zinterpretować paczkę SySex z fabrycznymi programami barw ;) Ale i tak micron mi się podoba.

Fajne jest to, że z microna można wysyłać patterny do innych instrumentów lub do sekwencera. Nie znaczy to jednak, że programując pattern możemy zdecydować, które dźwięki idą do wewnętrznego syntezatora, a które tylko na zewnątrz, przez MIDI. Wszystko wychodzi i do syntezatora microna, i na zewnątrz. Niemniej może czasem warto ściszyć gałkę głośności microna?

Image

Oto wrażenia MB z użytkowania microna

***


Alesis Micron (a zatem i jego starszy i większy brat – Ion) jest bardzo interesującą propozycją pod względem możliwości brzmieniowych. Sama architektura toru syntezy nie zaskakuje żadnym rewolucyjnym rozwiązaniem, nie znajdziemy tu niczego, co nie byłoby dobrze znane z innych klasycznych syntezatorów analogowych i VA. Z drugiej strony, pod pokładem mamy po prostu bardzo przemyślany i wszechstronny silnik, w którym widać wysiłek w kierunku stworzenia bardzo wszechstronne i elastycznego, choć dość konserwatywnego "analoga". Mimo wszystko, nie ustrzeżono się paru dziwactw i bardzo irytujących ograniczeń, o których później.

Oscylatory (sztuk 3) będące źródłem drgań nie wytwarzają przebiegów o ściśle określonym kształcie. Zamiast klasycznych trójkątów i impulsów mamy płynną regulację współczynnika symetrii przebiegu oraz krzywizny jego zbocza, dzięki czemu możemy wygenerować każdy pośredni kształt, na przykład pomiędzy trójkątem a piłą oraz trójkątem a prostokątem poprzez przebieg paraboliczny (zbliżony do sinusoidy). Oczywiście te parametry mogą być modulowane obwiedniami, generatorem wolnych przebiegów lub dowolnym komunikatem CC, można zatem uzyskać ciekawe i ewoluujące w czasie widma już na starcie. Niestety, oscylatory aliasują w najwyższych rejestrach i w zasadzie jest to główny zarzut, który można im postawić.

Przebiegi oscylatorów można dodatkowo synchronizować ze sobą w kilku kombinacjach i dwóch trybach (twardej i miękkiej synchronizacji), przy czym ten pierwszy jest źródłem bardzo ostrych i przenikliwych barw (przypomnijmy laserową harfę J-M Jarre'a), ten drugi wprowadza do dźwięku dość charakterystyczny (acz nie zawsze przyjemny) brud.

Możliwa jest również modulacja częstotliwości oscylatorów, znów w kilku kombinacjach wzajemnych zależności (który oscylator moduluje który) i dwóch charakterystykach modulacji – liniowej i wykładniczej. Obeznani z tematem wiedzą, o co chodzi – modulacja liniowa odstraja oscylator w górę i w dół na skali liniowej, a więc o tę samą ilość Hz, czego zaletą jest utrzymanie stroju oscylatora modulowanego (bo częstotliwość średnia się nie zmienia), jednak jej wadą jest to, że im wyżej na skali częstotliwości tym głębokość modulacji maleje (bo jest względnie coraz płytsza w stosunku do częstotliwości nominalnej oscylatora). Modulacja wykładnicza nie ma tej wady, jednak niesymetryczne odstrojenie powoduje przesuwanie się odczuwanej pozornej wysokości dźwięku (związanej z częstotliwością średnią) wraz ze wzrostem głębokości modulacji. Pierwszy tryb jest więc bardziej przydatny do uzyskiwania nowych barw instrumentów chromatycznych, ten drugi – do efektów specjalnych. Niestety, praktyka implementacji modulacji częstotliwości w Micronie trochę odbiega od oczekiwań – oba tryby powodują odstrajanie się dźwięku, nad którym trudno zapanować. Rozczaruje się też ten, kto oczekuje po tej opcji źródła barw typu Yamaha DX. W istocie synteza FM w/g Yamahy opierała się na modulacji kąta (czyli fazy) i działała trochę inaczej niż modulacja częstotliwości oscylatora. To, co mamy w Micronie to raczej próba symulacji możliwości modulacyjnych w klasycznych analogowych syntezatorach Oberheim czy Sequential.

Na koniec warto wspomnieć o zaimplementowanej w Micronie opcji losowego odstrajania się oscylatorów, która wprawdzie występuje już w wielu współczesnych VA, to jednak tutaj doczekała się osobnej pozycji w programie barwy. Oczywiście odstrojenie oscylatorów doskonale symuluje analogową niestabilność odpowiedzialną za wrażenie tłustości i organiczności brzmienia. Instrument może pracować w kilku trybach unison, który poprzez zwielokrotnienie kilku głosów dodatkowo nawarstwia ową tłustość. W skrajnym przypadku wszystkie głosy mogą zostać połączone w jeden potężny mega-głos z 24-ema odstrojonymi oscylatorami. Dodatkowo, w trybie unison definiuje się wzajemne odstrojenie od siebie głosów składowych programu barwy, zatem znany z Rolanda JP8000 SuperSaw (stereotypowe brzmienie typu "Scooter") jest praktycznie w zasięgu ręki.

Filtry to jeden z najmocniejszych punktów tego instrumentu. Przede wszystkim do dyspozycji mamy DWA filtry o zmiennych charakterystykach, przy czym częstotliwość graniczna filtru drugiego może być całkowicie niezależnie sterowana od pierwszego, lub być z nią na sztywno związana (w dowolnie określonym interwale). Elastyczne tryby miksowania sygnałów przed i po filtracji pozwalają połączyć filtry szeregowo lub równolegle oraz uzyskać wszystkie możliwe pośrednie ustawienia. Możliwe jest również skierowanie obu filtrów do różnych kanałów stereofonicznych.

Jeśli chodzi o charakterystyki, to naprawdę jest w czym wybierać. Zamiast znanej z innych syntezatorów banalnej kolekcji anonimowych charakterystyk LP/HP/BP, mamy do dyspozycji cały katalog emulacji najbardziej słynnych filtrów, począwszy od Mooga, poprzez ARP-a, Oberheima i Rolanda (zarówno Jupitera jak i TB-303), dodatkowo super-stromy filtr 8-go rzędu (48dB/oktawę), kilka uniwersalnych filtrów HP i BP o różnych stromościach zboczy oraz danie specjalne – 3 filtry formantowe, a więc o charakterystykach udających różne głosy ludzkie i 4 filtry grzebieniowe, a więc takie których charakterystyka posiada specjalne zafalowania naprzemiennie tłumiące i wzmacniające kolejne częstotliwości. Oczywiście we wszystkich przypadkach filtrów można przestrajać częstotliwość filtru oraz rezonans, aż do samowzbudzenia (!), gdzie filtr generuje (na ogół sinusoidalny) przebieg o częstotliwości piku rezonansowego. Częstotliwość filtru jest oczywiście zależna od wysokości dźwięku z klawiatury (w stopniu zależnym od parametru skalowania), może też być odstrajana obwiednią. Szkoda wielka, że nie ma możliwości szybkozmiennej modulacji częstotliwości odcięcia za pomocą przebiegu z oscylatora lub szumu, jednak przy tej rozmaitości charakterystyk jest to dość zrozumiałe.

Jak brzmią te filtry? Rzeczywiście różnie, czasami dość charakterystycznie, aczkolwiek znając brzmienie filtrów różnych analogowych instrumentów śmiem twierdzić, że nie wszystkie symulacje są trafione w dziesiątkę. Ale to nic, ważne, że paleta barw jest przeogromna. Mnie najbardziej przypadł do gustu filtr a'la ARP oraz charakterystyki formantowe.

Obwiednie Microna są dobrze przemyślane, choć stosunkowo proste. Na jeden głos przypadają jedynie 3 generatory obwiedni o 4 klasycznych etapach A, D, S, R, domyślnie przypisane głośności, częstotliwości filtrów (lub innej modulacji) oraz wysokości dźwięku. Ciekawostką jest to, że dla etapu podtrzymania (S) można również określić czas trwania. Po minięciu tego czasu, generator przechodzi do etapu końcowego R, nawet jeśli klawisz jest wciąż przyciśnięty. Ustawienie tego parametru na nieskończoność powoduje klasyczne (nieograniczone) trwanie etapu podtrzymania. W przypadku obwiedni numer 2 i 3 poziom podtrzymania nie musi być dodatnie (co jest nieznośnym ograniczeniem bardzo wielu analogowych klasyków), dzięki czemu można uzyskać dwubiegunowe przemiatanie charakterystyki filtru lub realistyczne stany nieustalone związane z zadęciem przy budowaniu barw typu "Brass".

Wspomniane dobre przemyślenie obwiedni objawia się wieloma bardzo przydatnymi drobiazgami i dodatkowymi trybami pracy. Przykładowo, obwiednie mogą pracować w trybie legato, co oznacza, że każdy następny klawisz grany legato nie wyzwoli obwiedni swojego głosu od zera, lecz od punktu, w którym znajduje się obwiednia dotychczas podtrzymywanego poprzedniego dźwięku. Obwiednie mogą być też zapętlane, przy czym pętla (trwająca tak długo, jak naciśnięty jest klawisz) może obejmować zarówno całą obwiednię (wszystkie etapy) jak i dwa początkowe etapy (A, D). Przy tak bogatej liście parametrów syntezy aż prosi się, żeby instrument udostępniał więcej generatorów obwiedni. Wielka szkoda, że Micron jest ograniczony zaledwie do trzech, przy czym sytuację ratuje obszerna matryca modulacji oraz dodatkowa nieliniowa funkcje przekształcająca, która może pośredniczyć w jednej z modulacji przekształcając 4-odcinkowy przebieg w skomplikowane zafalowanie.

LFO czyli generatory wolnych przebiegów to bardzo ważny element syntezatora. Tutaj projektanci Microna się nie popisali. JEDEN generator przebiegów na głos instrumentu to chyba jakiś niesmaczny żart? Niestety, takie są fakty. Generator LFO może być wspólny dla wszystkich głosów (monofoniczny) lub niezależny dla każdego głosu. Jedna właściwość, na którą możemy wpływać jest jego częstotliwość i ewentualna synchronizacja z tempem MIDI lub odgrywanego patternu wbudowanego sekwencera. Nawet kształt przebiegu generatora jest niezmienny i dopiero przekształcanie go wspomnianą już funkcją nieliniową pozwala uzyskać określone warianty modulacji. Wprawdzie, wobec deficytu LFO, zapętlone obwiednie mogłyby posłużyć jako generatory LFO, lecz cóż z tego, skoro Micron ma ich zaledwie 3?

Matryca modulacji to miejsce w systemie operacyjnym instrumentu, gdzie definiujemy wpływ wszelkich modulatorów na poszczególne parametry toru syntezy, wprowadzając ożywienie i dynamikę do generowanego dźwięku. Micron pozwala na zdefiniowanie do 12 takich zależności, przy czym oczywiście jedno źródło (np. LFO, lub pokrętło na obudowie) może wpływać na wiele elementów barwy równocześnie i na odwrót. Przy każdym takim wpływie definiujemy źródło, przeznaczenie, głębokość wpływu (dodatnią i ujemną) oraz tzw. offset czyli wartość spoczynkową. Dwanaście połączeń modulacji wydaje się dużą liczbą, jednak blednie w zestawieniu z faktem, że w przypadku większości parametrów w całym torze syntezy nie ma żadnych domyślnych regulacji wpływu obwiedni lub LFO i wszelkie modulacje (nawet efekt wibrato) trzeba właśnie ustawiać poprzez matrycę modulacji. Dodatkowe wsparcie i uatrakcyjnienie działania matrycy stanowi wspomniana już funkcja nieliniowa (Tracking Generator), która jest definiowalną zależnością wyjścia od wejścia wybranej modulacji. Nieliniowa zależność jest definiowana linią łamaną o 16 węzłach, można więc uzyskać całkiem wymyślne i skomplikowane odkształcenia.

ImageProcesor efektów, a właściwie procesory (bo są dwa) oferują dość standardowy zestaw efektów specjalnych opartych głównie na opóźnieniu i jego modyfikacji. Muszę przyznać, że ten blok instrumentu nie przykuł mojej uwagi niczym specjalnym, choć warto wspomnieć o jednej kontrowersji. Otóż, w odróżnieniu od swojego starszego brata Iona, Micron posiada wbudowane efekty Delay i Reverb (choć brzmienie tego drugiego niczym szczególnym nie zachwyca).

Fabryczne programy barw ułożone są w kilku kategoriach, jednak pozbawione tradycyjnej numeracji (sic!!!). Niektóre z nich są bardzo zwyczajne, niektóre to ponadprzeciętne i bardzo pomysłowe perełki. Interesujące są zwłaszcza te barwy, które podkreślają indywidualne cechy instrumentu, a więc eksploatujące jego podwójne filtry, charakterystyki formantowe, tłuste oscylatory i bogate tryby ich synchronizacji. Wspomniane wyżej ograniczenia dają się jednak we znaki, gdy próbuje się samemu stworzyć jakąś barwę od zera. Brzmienie i możliwości programowania Microna oceniam na czwórkę. Połączenie ograniczeń z bardzo niewygodnym systemem programowania (dwulinijkowy wyświetlacz i przewijane menu z parametrami) może zniechęcać do próbowania własnych sił. Tym bardziej, że producent ewidentnie podkłada nogę potencjalnym programistom nowych barw. O co chodzi, czyżby znowu o kasę?

MB

 

***

Jakby się zastanowić, to przy założeniu że naprawdę lubimy microna można się pokusić o dostosowanie stylu pracy do ograniczeń funkcjonalnych instrumentu. W zasadzie można zacząć od zgrania w audio rytmów i potraktowania ich jako bazy, a następnie już w trybie MIDI w Multitimbralu pobawić się stroną melodyczno-harmoniczną. Dlaczego tak? Po pierwsze – instrument ma tylko 8 głosów polifonii. A po drugie – nie do końca da się kontrolować partie perkusyjne w trybie Multitimbral. By mieć taką możliwość, należy stworzyć oddzielny SETUP z uaktywnionymi na oddzielnych partach ścieżkami patternów i rytmów. Nie ma bowiem możliwości zmiany programu rytmu lub patternu dla wybranego partu za pośrednictwem Program Change. Ale gdy urodzi nam się koncepcja, to można spróbować wyprodukować kawałek „na raty”. I w ten sposób osobiście podszedłem do swoich prób produkcyjnych.

Podstawową zaletą microna jest brzmienie – można uzyskać szeroki wachlarz dźwięków, od o iście analogowej mięsistości, aż po ostre i charkotliwe. Pod tym względem micron jest absolutnie wart pieniędzy, jakie za niego trzeba zapłacić (ok. 2000 zł). Co ważne, instrument ma potworną dynamikę! Zarówno wejścia, jak wyjścia mają 24-bitowe przetworniki. Odstęp sygnału od szumu jest na poziomie bardzo dobrych kart dźwiękowych.

Alesis micron to bodaj najbardziej kontrowersyjny instrument, z jakim miałem do czynienia. Doskonałość przemieszana jest w nim z tak zasadniczymi „kiszkami”, że aż dziw bierze, za co twórcy tego instrumentu wzięli kasę... Potencjalnie micron mógłby być instrumentem doskonałym, wymiatającym w stopniu absolutnym konkurencję z przedziału cenowego do powiedzmy 4000 zł. I co? Ano z micronem jak z niedoskonałościami kobiety która się kocha – albo się pogodzisz i je zaakceptujesz i będziecie żyć długo i szczęśliwie, albo taki związek długo nie potrwa. Mimo uczuć... Więc jak będzie z micronem? Ja go nadal lubię.

Radek Barczak

 

Dystrybutor: Lauda-Audio

 
« poprzedni artykuł
OSKAR
CETi

Logowanie

Zarejestruj się, zagłosuj w ankiecie i wygraj APS IO





Nie pamiętam hasła
Konto? Zarejestruj się!
APS Monitors
Music Store
Arcade Audio RCF
Roland
Interton
Music Center Poznań Śródka
Case-Pack
internetowy sklep Perkusje.pl
AudioTech
T.Burton