|
Na świecie produkuje się setki różnych modeli systemów nagłaśniających.
Od czasu, gdy większość firm przeniosła produkcję do Chin dało się
zaobserwować nie tylko spadek jakości, ale swoiste... ujednolicenie
wzorów i rozwiązań. Wszystko jest produkowane na jedną modłę. Tę
sytuację wykorzystał polski producent Box Electronics. Zaproponował
urządzenie, które jest wręcz szyte na miarę polskiego muzyka – mobilny
aktywny zestaw głośnikowy ze zintegrowanym mikserem, symulatorem
subbasu i procesorem efektów. Lekki, funkcjonalny i mocny.
Jarek Mierzejewski, Michał Hope

To co skuteczne w warunkach dużej estrady nie
sprawdzi się w warunkach klubowych. A realia są takie, że np. muzycy
jazzowi jeżdżąc w trasy koncertowe bardzo często muszą liczyć się z
tym, że ich nagłośnienie „monitorowe” będzie musiało zafunkcjonować
jako nagłośnienie... przodowe. Grając w różnych klubikach czy domach
kultury lepiej jest liczyć na siebie – na swój sprzęt. Zestawy AMS-150E
są idealnym rozwiązaniem w takiej sytuacji, co znajduje potwierdzenie w
praktyce wykonawczej wielu znanych polskich muzyków. Czym przyciągają
uwagę?
Zestawy są zbudowane na bazie 10” głośnika Celestion
i drivera 0.75”. Końcówka mocy jest jedna w zestawie – pasmo między
głośnikami rozdzielane jest przez pasywną zwrotnicę. Ciekawostką jest
zastosowanie zabezpieczenia dla głośnika wysokotonowego – to
samochodowa żarówka ;) Prawdę powiedziawszy, mieliśmy początkowo sporo
wątpliwości co do trwałości takiego rozwiązania, ale trwające ponad 4
miesiące testy nie wykazały żadnych problemów z tym elementem
konstrukcji.

Obudowa wykonana z płyty klejonej jest obita trwałym „kocykiem”.
Zestawy można ustawić zarówno na statywie, jak w pozycji stojącej i na
boku – jako monitory sceniczne. Imponujące jest pasmo przenoszenia
zestawu – przy zastosowaniu głośnika niskotonowego o średnicy zaledwie
10” konstruktorom udało się zejść z efektywnym sygnałem (przy spadku –3
dB) aż do 50 Hz! Co ciekawe, pomiary producenta wykazują gorsze
parametry (przy spadku –6 dB od 55 Hz). Zastosowanie symulatora
basowego zwiększa jeszcze efektywność niskich tonów, choć w niektórych
sytuacjach zastosowanie tego elementu staje się kontrowersyjne... Ale o
tym później.

Każdy zestaw jest wyposażony w najprawdziwszy mikser 7-kanałowy
oferujący 3 wejścia mikrofonowo-instrumentalno-liniowe (XLR + jack
1/4”) oraz dwa stereofoniczne kanału 4/5 i 6/7 – pierwszy wyposażony w
złącza jack 1/4”, drugi w dwa wejścia stereo na złącza cinch (jeden dla
sygnałów o poziomie liniowym, drugi komplet do podłączenia odtwarzacza
CD). Najistotniejszym rozwiązaniem jest możliwość połączenia dwóch
egzemplarzy AMS-150 w jeden system stereofoniczny. Wówczas mamy do
dyspozycji 6 kanałów monofonicznych z możliwością podłączenia
mikrofonów bądź instrumentów oraz 4 kanały stereo. A taki zestaw
umożliwia już nagłośnienie sporego składu. I warto zaznaczyć, że
wystarczy jeden egzemplarz z procesorem efektów, gdyż montowany w
AMS-150E układ DSP jest stereofoniczny. Trzeba tu wspomnieć, że do
testów otrzymaliśmy dwa egzemplarze AMS-150 – w wersji z procesorem
oznaczonej dodatkową literką E oraz bez procesora.

Wszystkie kanały mają 2-pasmowe korektory:
• kanały 1-3 mikrofonowo-instrumentalne – LOW @60 Hz +/-15 dB, TREBLE @16 kHz +/-18 dB
• kanał stereo 4/5 – LOW @55 Hz +/-16 dB, TREBLE @16 kHz +/-16 dB
• kanał stereo 6/7 – LOW @55 Hz +/-12 dB, TREBLE @16 kHz +/-12 dB
W naszej opinii korekcja TREBLE dla torów mikrofonowych mogłaby być
obniżona do 12 kHz, ale i tak ustawienie czytelnego brzmienia wokalu
nie stanowi tu problemu.
W wersji bez procesora efektów dla kanałów mono jest potencjometr AUX
wysyłający sygnał na wyjście na zewnętrzny procesor efektów (wysyłka
mono AUX OUT jack 1/4” TS, powrót stereo AUX IN jack 1/4” TRS). W
wersji z pokładowym procesorem efektów zamiast gałki AUX na kanałach
mono są dostępne gałki EFF określające poziom wysyłki sygnału do
procesora DSP. Procesor efektów można włączać/wyłączać za pomocą
kontrolera nożnego FOOT SWITCH.
W przypadku kanałów stereo zamiast potencjometru wysyłki jest regulacja panoramy.
W sumie dla impedancji zestawu 8 Ohm końcówka podaje 150 W mocy. W
trakcie testów moc owa okazała się absolutnie wystarczająca na różne
sytuacje klubowe – zarówno przy muzyce balladowo-jazzowej, jak
delikatnym rocku i muzyce hiphopowej. Spokojnie można wykorzystać AMSy
150 w charakterze nagłośnienia weselnego, dyskoteki szkolnej lub jako
zestaw konferencyjny. Nie do końca natomiast moc wystarcza do pracy w
terenie otwartym. Próba nagłośnienia mini-koncertu w plenerze w trakcie
imprezy firmowej dla ok. 100 osób wykazała, że moc zestawu jest jednak
zbyt niska...
W warunkach pomieszczeń zamkniętych – nawet przy publice rzędu 150 osób
– moc zestawu nie była problemem. Dzięki możliwości instalacji zestawów
na statywach projekcja sygnału ma wystarczający zasięg.
Najwięcej problemów pojawiło się przy nagłaśnianiu
koncertu hiphopowego. Ale nie chodziło o problemy z mocą. Pojawiły się
„pewne” problemy z niskim pasmem... Raperzy dość obcesowo obchodzą się
z mikrofonami, często rapują mając mikrofon wręcz w ustach. Powoduje to
znaczne wzmocnienie niskiego pasma i wzmacnianie wszelakich brudów i
przydźwięków. A kanały mikrofonowe nie zostały wyposażone w filtr
odcinający najniższe częstotliwości. Objawiało się to dość częstymi
„popami” i innymi hałasami. Ratowaliśmy się obcięciem korektorem
niskiego pasma, ale wówczas głos tracił moc – wprawdzie na kanałach
mikrofonowych korektor LOW został umiejscowiony na częstotliwości 60 Hz
udostępniając regulację w zakresie +/-15 dB, ale nachylenie zbocza
filtru było dość szerokie. W przypadku głosów traktowanych WOKALNIE
wystarczyło ująć nieznacznie najniższych częstotliwości ustawiając
korektor na godzinę 9.
Zaskakująco dobrze i czytelnie AMS-150 reprodukował
koncert jazzowy. Nagłośnione zostały bębny (stopa + werbel + hihat na
dynamikach i jeden mikrofon pojemnościowy jako overhead). Problemem
okazało się to, że kanały monofoniczne nie mają regulacji panoramy,
stąd nagłośnienie overheadów tylko jednym pojemnikiem. Poza tym
zabrakłoby kanałów na wokal i saksofon. Ciekawostką było to, że wokal
lepiej prezentował się na tańszych mikrofonach Shure, aniżeli na
droższych Beyerdynamic... To akurat wynik pewnych nierównomierności w
paśmie wysokiego środka zestawów głośnikowych. Saksofon doskonale
zabrzmiał na SM57. Oddzielna sprawa to fakt, że jako overhead
musieliśmy posłużyć się mikrofonem z własnym zasilaniem Shure PG81 –
AMS-150 nie podają zasilania Phantom dla mikrofonów pojemnościowych.
Pianino cyfrowe podane na kanał stereo zabrzmiało stereofonicznie – po
podłączeniu drugiego zestawu funkcją LINK. Bas został nagłośniony z
pieca basisty, choć nie było problemu, by puścić go również przez
„przodowe” AMSy.
Generalnie zestawy AMS-150 brzmią dość basowo. W
niektórych gatunkach muzycznych, jak również w typowym graniu
weselno-imprezowym nie stanowi to problemu – jest to wręcz pożądane, by
był tzw. kop. W takich sytuacjach, gdy do zestawów podłączone są dwa
lub trzy instrumenty klawiszowe uzupełnione dwoma-trzema wokalami lub
gitarą reprodukowany dźwięk jest silny, dynamiczny i nie budzi
zastrzeżeń. Nieco inaczej jest w typowo akustycznych aplikacjach. Jeśli
mielibyśmy wydziwiać, to brakuje nieco podcięcia niskiego środka w
okolicy 300 Hz – 800 Hz, gdyż chwilami wokale brzmią lekko „napuszone”.
Przydałby się po prostu dodatkowy korektor parametryczny na jednym z
kanałów mikrofonowych bądź nawet na sumie. Rozwiązaniem jest
odpowiednie dobranie mikrofonów, które mają w miarę osłabiony dół
pasma.
Na ciepłe słowa zasługuje zainstalowany w wersji
AMS-150E procesor efektów. Jest naprawdę przydatny. Pogłosy brzmią
przyzwoicie, a nieocenione okażą się programy łączące pogłos z delayem
lub chorusem. Łącząc wersję AMS-150E ze zwykłą pozbawioną procesora
mamy 3 kanały mikrofonowe ze stereofonicznym procesorem efektów. Więcej
nie trzeba.
AMS-150 są idealne w sytuacji, gdy sami nagłaśniamy
swoje imprezy. Gdy robimy za „nagłośnieniowca” dysponując parą AMS-150
bieganie między jednym zestawem a drugim w celu korekty któregoś
sygnału jest tyleż kłopotliwe, co dla widzów i słuchaczy... zabawne ;)
Do pewnego stopnia testowane zestawy sprawdzą się w roli odsłuchów
monitorowych. Jedynie ustawianie poziomów poszczególnych kanałów może
okazać się kłopotliwe przez to, że tylny panel jest mocno pochylony i
trudno dostępny. Ale dostęp nie jest niemożliwy i dla chcącego nic
trudnego.
Box Eletcronics AMS-150 są uniwersalne. Brzmienie
zestawów oraz ich funkcjonalność predestynuje je do wykorzystania
zarówno przez kapele opierające swe instrumentarium na klawiszach czy
odtwarzaczach CD/MD, jak przez niewielkie składy jazzowo-klubowe.
Najgorszą cechą testowanych zestawów jest pojawiające się w przypadku
niektórych mikrofonów „napuszenie” partii wokalnych – ale stosując
odpowiedni mikrofon problem nie pojawia się. Największymi zaletami jest
świetna funkcjonalność, kompaktowość oraz mobilność zestawu. Przy
wymiarach pojedynczego zestawu 545 × 780 × 350 mm i wadze 24 kg para
AMS-150 mieści się w bagażniku każdego hatchback’a. Wersja bez
procesora efektów kosztuje 1800 zł, zaś z procesorem 2200 zł. Kompletny
aktywny system 14-kanałowy o mocy 2 × 150 W z procesorem efektów
kosztuje więc 4000 zł. Czy kogoś dziwi popularność tego modelu Box
Electronics? Nas nie.
Producent: Box Electronics |