|
Multimedialny oddział Rolanda od lat należy do przodujących marek
zwłaszcza w kategorii semi-pro sprzętu komputerowego audio i MIDI. Od
pewnego czasu na rynku dostępne są interfejsy audio, które spełnią
oczekiwania również profesjonalistów. Pierwszym takim powszechnie
znanym interfejsem jest UA1000 – jak na razie jedyny wart uwagi
interfejs audio na złączu USB 2.0. Drugą linią interfejsów jest coraz
liczniejsza grupa interfejsów audio na złączu FireWire. Model FA101
jest sztandarowym przykładem. Czym może przyciągać uwagę potencjalnych
nabywców?
Radek Barczak

Jednego konstruktorom Edirola odmówić nie można – doświadczenia.
Testowany model w zasadzie mógłby stanowić wzorzec konstrukcji, może
poza jednym szczegółem... Ale o tym później.
Edirol FA101 jest 10-kanałowym interfejsem audio udostępniającym po 8
analogowych kanałów wejściowych i wyjściowych oraz dwa cyfrowe typu
S/PDIF na złączach optycznych TOSlink. No właśnie... Dlaczego nie ma
elektrycznych złączy cyfrowych? Ponadto interfejs wyposażono w dwa
przedwzmacniacze mikrofonowo-instrumentalno-liniowe ze złączami combo
XLR/jack 1/4" z zasilaniem Phantom +48 V i prostym limiterem w torze
analogowym – jeszcze przed przetwornikami analogowo-cyfrowymi, dwa
analogowe kanały wejściowe (7/8), udostępniają regulację wzmocnienia
poziomu, wyjście słuchawkowe niezależne od liniowych wyjść audio oraz
wejście i wyjście MIDI. W wyposażeniu zabrakło więc do pełni szczęścia
jedynie elektrycznych, cyfrowych złączy S/PDIF. Tak się jednak złożyło,
że w trakcie dość długiego okresu testów jednocześnie mieliśmy
przedwzmacniacz Korg TP-2, który był wyposażony w optyczne wyjście
cyfrowe, nie było więc problemu, by wykorzystać w pełni możliwości
FA101. A możliwości te są całkiem imponujące...


Edirol FA101 może pracować w częstotliwościach próbkowania 44.1 kHz, 48
kHz, 88.2 kHz, 96 kHz oraz 192 kHz, przy czym dla złączy cyfrowych
najwyższą częstotliwością jest 96 kHz. Dla częstotliwości od 44.1 kHz
do 96 kHz dostępne są wszystkie wejścia i wyjścia. Przy ustawieniu
częstotliwości 192 kHz kanały 7-8 oraz złącza cyfrowe są niedostępne.
W ramach testu postanowiliśmy zarejestrować koncert chóralny. Dźwięk
nagrywaliśmy na 10 kanałach w 24-bitowej rozdzielczości i
częstotliwości próbkowania 96 kHz. Bez pudła. Jakość przetworników jest
doskonała! Zastosowane przetworniki analogowo-cyfrowe to układy Cristal
CS5340CZ, a na wyjściach analogowych są układy AK4385. Koncert nagrał
się przy zerowej zajętości zarówno dysku, jak i CPU. Oto fragmenty
nagrań (niestety w postaci stereofonicznej w pliku mp3 256 kbps).
Śpiewa chór Chór Kameralny Akademii Muzycznej w Poznaniu Motet et
Madrigal pod dyrekcją prof. Leszka Bajona. Nagranie pochodzi z płyty
zrealizowanej podczas koncertu w hołdzie Janowi Pawłowi II „Totus Tuus”
w katedrze poznańskiej.
A. Bruckner - Ave Maria

Za obsługę szyny FireWire w FA-101 odpowiada Texas Instruments
TSB41AB2, wsparciem cyfrowego rozdziału sygnałów zajmuje się chipset
bridgeCo DM-1000 stosowany w konstrukcjach przesyłania dźwięku i wideo.
W trakcie wszystkich testów korzystaliśmy z kart FireWire na chipsetach
Lucent, Texas Instruments, NEC, VIA oraz ze złącza FireWire na karcie
PCI do interfejsu EMU1820. Jedynie w połączeniu z kartami FireWire na
chipsetach NEC oraz VIA napotkaliśmy na problemy – w pierwszym
przypadku sterowniki w ogóle nie chciały „zobaczyć” FA101, a w
przypadku VIA zdarzało się, że sterowniki „gubiły” kontakt z
interfejsem. W każdym pozostałym przypadku funkcjonowanie FA101 było
całkowicie stabilne.

To, w czym FA-101 zawodzi to dość „upierdliwa” obsługa sterowników.
Należy zacząć od tego, że w panelu obsługi sterów nie podaje się
wartości latencji i wielkości buforów. Ponadto, jak już to pokazuje
(np. w Cubase SX 2/3), to... kłamie. I to do tego na swoją niekorzyść
;) Pokazuje bowiem wyższe wartości od rzeczywistych czasów opóźnień.
Ciekawe? To jest przyjemne ;) Wątpliwą natomiast przyjemnością jest
ewentualna zmiana ustawień bufora interfejsu. Po pierwsze – trzeba
zrestartować aplikację, która korzysta z FA101. Po drugie przed
ponownym uruchomieniem programu (np. Cubase’a czy Sonara) należy na
chwilę wyłączyć interfejs. Można oczywiście stwierdzić, że nie jest to
aż taka wada, wszak zmian ustawień bufora dokonuje się stosunkowo
rzadko. Ale po co ten cały ceremoniał?
Dziwnie – ale dla Edirola tradycyjnie – prezentuje
się okienko ustawień latencji FA-101. Nie mamy podanych wartości, a
jedynie suwak BUFFER SIZE z pięciostopniowym ustawieniem odnoszącym się
do latencji wyjściowej oraz dodatkowo trzystopniowe ustawienia
wielkości bufora wejściowego (latencja wejścia) – oddzielnie dla
sterowników WDM i ASIO.
Minimalna latencja dla wyjścia wynosi 220 sampli (5 ms przy
częstotliwości próbkowania 44.1 kHz), zaś minimalna latencja dla
wejścia to 180 sampli (niecałe 3 ms przy częstotliwości próbkowania
44.1 kHz). Przy średnim buforze wejściowym latencja przy częstotliwości
próbkowania 44.1 kHz wynosi 4 ms, a przy dużym buforze nieco ponad 5
ms. Razem z latencją wyjściową minimalnym ustawieniem wejścia-wyjścia
jest więc 8 ms przy częstotliwości próbkowania 44.1 kHz. Pamiętajmy
jednak, że mamy monitoring sprzętowy ;)
W sumie 10 wejść dostępnych jednocześnie w większości
trybów pozwala na nagranie praktycznie każdego typu źródła muzycznego.
Trzeba jednak pamiętać, że do maksymalnego wykorzystania ilości wejść
niezbędny będzie instrument/przedwzmacniacz z wyjściem cyfrowym. I to
optycznym. Choć można to „naprawić” zaopatrując się w odpowiedni
konwerter (np. M-Audio).

Do brzmienia preampów nie można się przyczepić – jak na zintegrowana
konstrukcję są ok. Wysterowując sygnał należy ostrożnie ustawiać poziom
wejściowy – mam wrażenie, że wzmocnienie nie działa liniowo (???). Przy
bardzo wysokich poziomach sygnału preamp dość łatwo się przesterowuje
(nie mylić z przesterowaniem cyfrowym przetworników
analogowo-cyfrowych).

Tradycyjnie, przykłady nagraliśmy w MM Studio.
Wykorzystaliśmy przedwzmacniacz TLAudio Ivory 5001, mikrofony Neumann
TLM 103 oraz AKG C2000B dla wokalu i gitary akustycznej, zaś do gitary
elektrycznej Shure SM57. Oto przykładowe nagrania:
wokal (śpiewa Paulina Leśna)
FA101 + C2000B
Ivory 5001 + C2000B
FA101 + TLM103 Ivory 5001 + TLM103
gitara akustyczna (gra Wojtek Hoffmann)
FA101 + C2000B
Ivory 5001 + C2000B
FA101 + TLM103
Ivory 5001 + TLM103
gitara elektryczna (gra Wojtek Hoffmann)
FA101 + SM57 Ivory 5001 + SM57
Największą w sumie wadą FA-101 (choć tak naprawdę nie jest to jego wina
:-) ) jest to, że jakkolwiek interfejs może być zasilany z kabla
FireWire, to działa to wyłącznie w połączeniu z komputerami
stacjonarnymi, przez złącza 6-pinowe. Próba zasilenia interfejsu z
4-pinowego mini-złącza FireWire laptopa kończy się niepowodzeniem. Jest
to wina konstrukcji mini-złączy FireWire laptopów. Swoją drogą, czy
ktoś wreszcie zaprojektuje prawdziwie muzycznego laptopa wyposażonego w
„normalne” duże złącza FireWire? Przecież tu jest nisza!
Jakkolwiek udostępnione sterowniki są cały czas w wersji 1.0, interfejs
jest wzorem stabilności i pośród urządzeń zewnętrznych należy do
najwydajniejszych. Choć oczywiście nie może równać się z rozwiązaniami
na szynie PCI. Do zalet należy łatwość obsługi, łatwość konfiguracji,
monitoring sprzętowy i przyzwoite przedwzmacniacze uzupełnione o
wejścia wysokoimpedancyjne. Jako mobilne studio FA101 jest na tyle
uniwersalnym rozwiązaniem, że sprawdzi się i w nagraniach chóralnych, i
w rejestracji zestawu perkusyjnego, a nawet niewielkich akustycznych
koncertów. Będzie też dobrym szkieletem dla domowego i projektowego
studia. Z tymi możliwościami i ceną lokuje się tak naprawdę w niszy –
FA101 praktycznie nie ma alternatywy pośród tak dobrze wyposażonych
interfejsów FireWire.
Radek Barczak
Dystrybutor: Roland Polska |