|
Komputer w świecie studyjnym rządzi. Nawet w największych i najlepszych
studiach komputer bywa głównym narzędziem rejestrującym, miksującym
i... efektowym. Rewolucyjne rozwiązanie w postaci wtyczek efektowych
zdobyło świat. Ale wiadomo, że efekty programowe na platformach
natywnych pożerają moc CPU baaardzo szybko. A nie każdego stać na
drogie platformamy sprzętowe, jak Digidesign ProTools MIX/MIX|+ i HD,
Creamware Scope czy specjalizowane do przetwarzania sygnałów przez
efekty kartami UA UAD-1 czy TC Electronic PowerCore. Dobry pogłos MUSI
„ważyć”. W tym właśnie swą szansę dostrzegł Lexicon tworząc MX-200 –
zewnętrzny procesor z dwoma pogłosami kontrolowany przez wtyczkę VST.
No bo któż z nas nie chciałby mieć w swoim studiu Lexa?
Przemek Ślużyński & Radek Barczak

Sława pogłosów Lexicona nie wzięła się znikąd. Od czasów procesorów
rodziny 240 Lexicon jest synonimem najwyższej jakości pogłosu. Następcy
w postaci serii 480 i 960 jedynie utwierdzili to przekonanie i
jakiekolwiek próby konkurencji, by zawalczyć na tym rynku z Lexiconem w
zasadzie z góry są skazane na niepowodzenie. I nie chodzi tu tylko o
sławę pogłosów Lexicona – one po prostu doskonale brzmią w miksie.
Tajemnica tkwi w opatentowanych algorytmach pogłosowych. Co ciekawe,
nawet tańsze pogłosy w porównaniu do odpowiedników konkurencji
sprawiają wrażenie wyższej klasy urządzeń.

Lexicon MX-200 to w tej klasie cenowej całkowicie
nowa jakość. Nie dość, że umożliwia pełną kontrolę z poziomu
dedykowanej wtyczki VST włącznie z automatyką parametrów, to udostępnia
nie jeden procesor pogłosowy jak konkurencja, a dwa na raz. Fakt, że
można je wykorzystać albo w trybie monofonicznym, albo miksując dwa
algorytmy mono-stereo na dwa wspólne kanały. Do pełni szczęścia brakuje
więc dwóch niezależnych stereofonicznych wyjść, ale... w praktyce nie
stanowi to większego problemu.
Pewnym problemem jest instalacja oprogramowania
sterującego procesorem. Wymaganiem wstępnym do korzystania ze
sterującej wtyczki VST jest instalacja WinXP z
rozszerzeniem/uaktualnieniem SP2 (Service Pack 2). Od razu następuje
zgrzyt – użytkownicy systemów ProTools dla Digi001 w środowisku Windows
mogą zapomnieć o stosowaniu oprogramowania MX-200, gdyż ProTools z tym
interfejsem nie winszuje sobie z rozszerzeniem SP2 :-/ . Natomiast wraz
z Digi002/Mbox i owszem – te interfejsy wraz z ProTools v6.9 pracują w
systemie z zainstalowaną poprawką Windows XP SP2. Również wersja
ProTools M•POWERED dla kart M-Audio będzie współpracować z
oprogramowaniem Lexicona MX200 (zarówno z aplikacją MX-Edit, jak
wtyczką sterującą VST). Poza tym po raz kolejny okazuje się, że
instrukcję czytać TRZEBA. Adnotacja o konieczności instalacji SP2
została wprawdzie umieszczona również na płycie, ale maciupkimi
literkami. Gdy otrzymałem do testów MX-200 od razu rzuciłem się do
instalowania. I? Nastąpił szereg słów typu
„%@^@#*#*@^&*#@&#@&^@*#&@^#”. Wrrrrr.... Wyskakiwał
błąd. Dopiero po przeszukaniu instrukcji natrafiłem na informację, że
WYMAGANY jest WinXP z SP2. No tak... Zainstalowałem więc SP2
(trudno...), ale instalator wtyczki VST sterującej MX-200 i tak pokazał
mi figę z makiem. Wkurzony już na maksa napisałem do supportu Lexa. I o
dziwo, po kilku godzinach przyszła odpowiedź! Łoł. Do tego instrukcje
były skuteczne! Brawo za sprawne działanie. Moje zaufanie do Lexa
znacząco wzrosło.
Kilku znajomych, którzy w międzyczasie otrzymali MX-200 przeszli
podobną drogę co ja, ale nie zawsze z pozytywnym efektem. Przykładowo,
Jackowi Hajnrychowi znanemu powszechnie pod pseudonimem JH nie udało
się uruchomić wtyczki sterującej MX-200... Wniosek jest jeden –
najpierw należy zainstalować poprawkę SP2, a dopiero później
oprogramowanie MX-200. I należy pamiętać, by koniecznie dezaktywować w
aplikacji host (np. Cubase SX) porty MIDI Lexicon MX Control – jeśli
tego nie uczynimy, wtyczka sterująca po uruchomieniu poinformuje nas,
że... jest już aktywna inna instancja i podziękuje za współpracę.

Żeby jeszcze wyjaśnić jedno nieporozumienie – procesorem MX-200 steruje
oprogramowanie za pośrednictwem kabelka USB, ale przetwarzany sygnał
musi być dostarczony do Lexa oraz z Lexa do karty dźwiękowej za
pośrednictwem złączy audio – analogowych bądź cyfrowych, gdyż MX-200
wyposażono w elektryczne złącza S/PDIF. Niestety, podobnie do
wcześniejszych konstrukcji Lexicona również i w tym przypadku producent
nie zainwestował w separację galwaniczną. Czy stanowi to problem? Ano
tak – w razie pojawienia się pętli mas synchronizację cyfrową diabli
wezmą :-/ i procesor stanie się na złączach cyfrowych bezużyteczny.
Problem opisał właściciel MX200 - hubertb na zaprzyjaźnionej grupie
dyskusyjnej pl.rec.muzyka.bin.
Niemożność zsynchronizowania się karty EMU1212M i MX200 miała miejsce,
gdy komputer był zasilany z UPSa, a Lexicon z gniazdka przed UPSem. Po
zasileniu Lexicona z UPSa problem zniknął.
Trzeba też pamiętać, że korzystając z cyfrowych złączy S/PDIF, gdy
MX200 rozpozna sygnał cyfrowy na wejściu automatycznie przechodzi w
tryb SLAVE - czyli karta dźwiękowa musi pracować jako MASTER.
Skorzystanie ze złączy analogowych jest średnio pożądane, choć
zastosowany przetwornik analogowo-cyfrowo-analogowy jest najwyższej
próby (Cirrus Logic CS4272 mogący pracować w standardzie 24-bit/192
kHz, choć w MX-200 wykorzystywany jest na ćwierć gwizdka bo pracuje w
parametrach 24-bit/48 kHz). W końcu chyba na tym nam zależy, by unikać
zbędnego przetwarzania, a z wykorzystaniem złączy analogowych Lexa
decydujemy się na następujący łańcuszek:
• przetworniki cyfrowo-analogowe karty dźwiękowej
• przetworniki analogowo-cyfrowe MX-200
• przetworniki cyfrowo analogowe MX-200
• przetworniki analogowo-cyfrowe karty dźwiękowej.
Zdecydowanie lepiej zawalczyć z pętlą mas ;) A jak już to się uda to...

O rajuśku! Mamy pogłosy Lexicona! I nie tylko. Lista efektów jest
znacznie bogatsza, bo obejmuje również delaye, chorusy, flangery,
deEsser, a nawet algorytm kompresora dbx. Biorąc pod uwagę bogactwo
wyboru chciałoby się mieć w studyjnym setupie... dwa Lexy MX-200. Pod
względem kosztów to nie jest duży problem – procesor można kupić już za
mniej niż 900 zł. Toż to cena dobrej jakości natywnej wtyczki
pogłosowej! A tu mamy dwa pogłosy (lub dwa inne procesory) realizowane
sprzętowo. Problem jednak w tym, że kart z dwoma wejściami i wyjściami
cyfrowymi w formacie elektrycznym jak na lekarstwo... Z drugiej strony
pojawia się pytanie, czy dwa MX200 w jednym systemie będą pracować
poprawnie? Niestety, do testów otrzymaliśmy tylko jeden egzemplarz,
więc pytanie pozostanie na razie bez odpowiedzi.

Nieco o konfiguracji samego procesora. Do dyspozycji są dwa niezależne
procesory – każdy może obsłużyć oddzielny algorytm pogłosu. Drogę
przetwarzania można ustawiać na cztery różne sposoby:
• DUAL MONO – mamy dwa niezależne, oddzielne procesory monofoniczne;
sygnał z kanału lewego przetwarzany jest przez procesor 1 i kierowany
na lewe wyjście, a sygnał z wejścia prawego przetwarzany jest przez
procesor 2 i kierowany na prawe wyjście
• CASCADE – sygnał z wejścia lewego i prawego kierowany jest najpierw
do procesora 1, później do procesora 2 i kierowany stereofonicznie na
wyjście
• DUAL STEREO – sygnał z wejścia traktowanego stereofonicznie (dwa
kanały) jest oddzielnie wysyłany do procesora 1 i procesora 2, a
następnie – przetworzony niezależnie przez oba procesory – miksowany na
wyjście stereo
• MONO SPLIT – kanał lewy jest kierowany do procesora 1, z prawego do procesora 2, a następnie miksowany do wyjścia stereo.

Tak między nami do absolutnie pełnego szczęścia brakuje możliwości
wysłania sygnału niezależnie np. z wejść cyfrowych do procesora 1 i
wypuszczenie go przez wyjście cyfrowe, a z wejść analogowych do
procesora 2 i wypuszczenie przetworzonego sygnału przez wyjścia
analogowe. To nie jest możliwe – gdy procesor rozpozna podłączenie
cyfrowe, wyłącza tor analogowy. Nie ma więc nawet możliwości podwójnego
wykorzystania procesora...
Obsługa została ograniczona do granic prostoty. W pamięci procesora
mamy 99 programów fabrycznych i 99 komórek na nasze własne programy.
Edycję możemy przeprowadzić z poziomu panelu sterowania lub za
pośrednictwem dedykowanej aplikacji MX-Edit. Każdy program może mieć
zapisane takie parametry, jak tryb routingu i wybrane dwa algorytmy. W
przypadku każdego algorytmu mamy do dyspozycji praktycznie 3 regulatory
plus ewentualne nabicie tempa w przypadku efektów delay. Dla maniaków
kręcenia gałami i ustawiania wszystkich parametrów po swojemu MX200
będzie katorgą. Ale przecież... pogłos Lexa jest pogłosem Lexa ;) Więc
co tu zmieniać? Sprawdzi się na pewno, od tego przecież jest to
Lexicon. Więc spokojnie można zaufać producentowi i jego specjalistom –
tu nie ma ściemy. To po prostu brzmi. Dość powiedzieć, że zgrywając
jeden z koncertów z tegorocznego zlotu grupy gitarowej – koncert
krakowskiego zespołu Goblin Market – zamiast mojego sztandarowego PSP
EasyVerb włączyłem MX200 i jego fabryczny program o magicznej nazwie
Big Pop Vocal łączący algorytmy STUDIO DELAY i pogłos VOCAL HALL w
konfiguracji kaskadowej i... włączyłem zapis. No właśnie – dla
użytkowników np. Cubase SX rozpieszczonych funkcją zgrywania
off-line’owego w pierwszej chwili może to być uciążliwe. Sygnał z Lexa
trzeba NAGRAĆ na ślad audio, a dopiero później off-line’owo zgrać
całość. No, chyba, że mamy najnowszą wersję Cubase SX 3.1... Ale
posiadając starsze wersje Cubase SX przy zgraniu koncertu trwającego
godzinę mamy... godzinę na zajęcia pozalekcyjne. Można pobuszować w
necie, obejrzeć telewizję czy – pracując w domu – zająć się
wspaniałomyślnie kobietą ;) A efekt jest wart czekania. Pogłos z
fabrycznie przygotowanego programu brzmi świetnie – komponuje się z
miksem wtapiając się w niego. Jest niby niesłyszalny, a nadaje
przestrzeni. Dziwne? Nie. To jest Lexicon.
Goblin Market
Co do wad. Tempo delayów nie synchronizuje się z
tempem projektu. Wprawdzie wtyczka obsługująca procesor jest w wersji
1.0 czyli można liczyć na uzupełnienie o tę funkcję w następnych
wersjach, ale... znając opieszałość programistów pracujących dla
Lexicona, doświadczając tego, że przykładowo na nowszą wersję
sterowników dla interfejsu OMEGA czekamy od roku z okładem, nie należy
zakładać iż uaktualnienie pojawi się szybko. Jeśli w ogóle. Z drugiej
strony można zawsze skorzystać z automatyki z poziomu np. Cubase SX i
tak kontrolować tempo odbić delaya, jak i wszystkich pozostałych
parametrów. Trzeba jednak pamiętać, że płynne zmiany niektórych
parametrów (np. odbić delaya, niektórych parametrów flangerów i
chorusów) powodują słyszalne zniekształcenia i trzaski w sygnale audio.
Czy zniechęci nas to do MX200?
Oto wrażenia Przemka Ślużyńskiego z użytkowania MX200.
***
Roger Nichols w recenzji chyba MPX-1 napisał coś w
stylu: „to Lexicon, idź i kup”. W zasadzie można by powtórzyć, ale...
to byłby plagiat, a poza tym coś się z mojej strony za opóźnienie
należy się.
Długo na takie coś jak MX200 czekaliśmy. Firma Lexicon ma spore
doświadczenie w łączeniu technologii procesorów efektowych i
komputerów, choć nie zawsze tak, jak byśmy tego chcieli. Trzeba jednak
uczciwie przyznać, że gorsza współpraca spowodowana była raczej
względami marketingowymi, a nie technicznymi. Pierwszy był Nu-Verb – w
zasadzie Lexicon 300 tylko ze złączami AES/EBU na karcie Nu-Bus do
staaaarego maka. Kiedy to było – trudno pisać, bo można się o dziesięć
lat pomylić ;-). W każdym razie Lexicon 300 to jest COŚ – jeszcze
teraz, więc jak ktoś ma tanio taki wynalazek, to wiadomo, gdzie mnie
szukać (odpowiednią Quadrę mam – chyba jeszcze działa ;). Później była
wtyczka do systemu Pro-Tools – Lexiverb – nieźle brzmiąca, choć trochę
„zasobożerna” i w dodatku podobno jakością algorytmów odpowiadająca
Alexowi. Lexiverb to był jedyny całkowicie programowy produkt Lexicona
(nie licząc konieczności posiadania kart DSP Pro-Tools), wszystko
przedtem i potem wymaga niestety jakiegoś kawałka sprzętu od firmy.
Niezbyt popularna seria Lexicon Studio miała karty pogłosowe, jakiś
pogłos dodawany jest do nowych interfejsów USB – sporo tego. Ale MX200
jest inny.
To nowy pomysł, polegający na sterowaniu sprzętowym procesorem za
pomocą odpowiedniego programu i to też w postaci wtyczki VST! Od razu
uprzedzam pytania – po USB „idzie” tylko sterowanie, dźwięk może być
przesyłany cyfrą S/PDIF lub normalnie analogowo. Co to daje? Otóż
stuprocentowe zabezpieczenie przed piractwem, ot co! W ten sposób swoje
dopracowane algorytmy Lexicon może bez obaw sprzedawać, bo tak naprawdę
kupujemy urządzenie, którego nie da się ściągnąć z sieci, a mamy
możliwość używania go w systemie VST z pełną kontrolą wszystkich
parametrów – oczywiście ilość instancji jest ograniczona do jednej
(niestety), ale w końcu ile pogłosów potrzebujemy w utworze?
Lexicon MX200 jest trochę inny od poprzednich modeli, nie tylko
wewnętrznie, ale i zewnętrznie. Przede wszystkim widać od razu, że
trochę łatwiej się go obsługuje, niż na przykład MPX200. Wprawdzie
sporo miejsca zajmują diodki i nazwy algorytmów, ale za to przy każdej
gałce jest dioda wskazująca, że była ona poruszona, a nie jak w TC
Electronics M300 wszystkie diody zgrupowane w jednym miejscu i nie
wiadomo, która od czego. Wszystko logiczne i „na wierzchu”, instrukcja
wydaje się być całkowicie niepotrzebna. Obsługa prosta i intuicyjna,
również w zakresie przełączania routingu efektów. Czepiamy się?
Troszeczkę – przełączniki algorytmów są pionowe i działają „góra-dół”,
i ciągle się myliłem z „kierunkiem” przełączania – następny algorytm
przełącza się przyciskiem „w dół”. Mało to zrozumiałe? Pewnie tak, od
razu widać, że marudzę. Bo tak naprawdę to jeden z dwóch problemów.
Drugi problem to ten, że przełączniki lekko się ruszają i jeżeli ktoś
chciałby wkręcić MX200 do zestawu gitarowego, to ustawiony na kolumnie
może lekko grzechotać – ale tu też tylko mi się wydaje, pewności nie
mam. Z potencjalnych kłopotów to wszystkie, które wynalazłem – z
„niepotencjalnych” to niestety tradycyjny brak separacji galwanicznej
złącz cyfrowych S/PDIF – tak już musi być, nowy „standard”.

Najważniejszą cechą (oprócz współpracy z VST) to nowy silnik procesora,
umożliwiający użycie dwóch pogłosów. Dotychczas większość procesorów
Lexicona umożliwiała użycie jednego pogłosu i drugiego efektu
dowolnego, ale już nie pogłosu. MX200 ma dwie niezależne i identyczne
„maszyny” i obie mogą pracować nawet z takim samym algorytmem
pogłosowym. To jest ważna cecha, zwłaszcza pod kątem pracy w środowisku
komputerowym – tu od takiego urządzenia wymagamy tylko pogłosów,
chorusy, kompresory czy inne delaye jakoś da się bez problemu „ukręcić”
programowo.
Co do użycia MX200 jako wtyczki VST, to... nie w tym miejscu. Na pewno
wymaga SP2, a z SP2 nie działa Pro-Tools LE, więc... szukamy w innej
części testu. Jedna uwaga – niestety, po podłączeniu MX200 do Cubase
jako zewnętrznego efektu, zgrania oczywiście muszą odbywać się w czasie
rzeczywistym, co w niektórych przypadkach może być istotną wadą – wtedy
pozostaje tylko albo mocniejszy komputer, albo karty DSP.
Tak dochodzimy do długo odwlekanego momentu, odwlekanego, bo zawsze w
tym momencie odczuwam coś na kształt zażenowania. Jest to moment, w
którym trzeba opisać brzmienie...
To bardzo niewdzięczna robota i choć w przypadku Lexicona można pisać
cokolwiek, byle miało znamiona sensu, to na szczęście mamy próbki,
które w pocie czoła produkowaliśmy i które każdy może pobrać i
odsłuchać i dzięki temu czuję się zwolniony z kłopotliwej beletrystyki.
Bez paru słów jednak się nie obędzie. Porównując pogłosy różnych
producentów „na sucho” można wyrobić sobie niestety tylko pół opinii.
Taka zimna, techniczna „jakość” pogłosu jest istotna, ale w rezultacie
może okazać się zupełnie bez znaczenia. Najważniejszym parametrem
pogłosu jest to, jak sprawdza się w miksie, jak wtapia, zaokrągla,
wygładza i co tam jeszcze. Kwestią gustu jest to, czy ma być go
słychać, czy nie. I czy „piach” się podoba, czy nie. Ale ten „piach” to
w końcu cecha pogłosów Lexicona, więc przynajmniej w niektórych
presetach musi być. Jeżeli chodzi o „wtapianie się” w miksie, to
tradycyjnie Lexicon jest tu na bardzo dobrej pozycji startowej, co
warto wziąć pod uwagę i podczas przesłuchiwania próbek uruchomić trochę
wyobraźnię i w tym kierunku. A po przesłuchaniu... no cóż, „to Lexicon,
nie jest drogi – kupować” ;-)
Przemek Ślużyński
***
Czas na przykłady dźwiękowe. Ponieważ
najpoważniejszym konkurentem MX200 wydaje się być TC Electronic M300,
postanowiliśmy bezpośrednio porównać oba urządzenia. Dzięki uprzejmości
MB – właściciela M300 – mieliśmy taka okazję ;) Skorzystaliśmy też ze
stareńskiego procesora Yamaha REV500 oraz z wtyczki, z której korzysta
Przemek Ślużyński w swoim studiu – TC MegaVerb TDM. Do tego
wykorzystaliśmy również fakt, że jednocześnie w testach mamy interfejs
Lexicon OMEGA z dołączonym programowym procesorem Lexicon Pantheon –
udostępniamy również jego próbki.
Lexicon MX200
Large Hall
Small Hall
Vocal Hall
Drum Hall
Room
Large Plate
Small Plate
Vocal Plate
Drum Plate
Lexicon Pantheon VST
Large Hall
Small Hall
Vocal Hall
Kick Drum Hall
Large Room
Medium Room
Large Plate
Small Plate
Vocal Plate
TC Electronic M300
Concert Hall
TC Classic Hall
Vocal Hall
Large Cathedral
Vocal Studio
Vocal Room
Drum Room
Plate I
Plate II
TC Electronic MegaReverb
Hall Big Bright
Hall Med Clear
Warm Vocal Hall
Drum Snare Hall
Plate Big Bright
Plate Big Warm
Yamaha REV500
Large Hall 1
Concert Hall
Basic Plate
Vocal Plate
Fat Plate LA Plate
Czas na podsumowanie. Ale co tu pisać? Już wszystko zostało powiedziane
i udostępnione do posłuchania ;) Z pewnością nie każdemu pogłos
Lexicona będzie bardziej odpowiadać niż pogłos TC. Ale nawet jeśli, to
jak na razie tylko MX-200 jest kontrolowanym przez VST procesorem
pogłosowym na rynku. Pod względem funkcjonalnym to świetna wygoda –
wraz z sesją zapisujemy ustawienia pogłosu sprzętowego.
A gdy dobry programowy pogłos natywny w postaci plug-inu VST potrafi
zająć nawet 25% mocy CPU (a nie jeden raz stosujemy przecież dwa
pogłosy...) to wydatek niecałych 900 złotych jest uzasadniony. W końcu
odzyskujemy poważne zasoby naszego CPU. Ale to nie wszystko – dostajemy
w końcu za tę sumę doskonale jak na tę klasę brzmiący podwójny procesor
pogłosowy, który do tego nazywa się Lexicon ;) Krótko mówiąc – nie ma
wyjścia. To trzeba mieć. Lexicon MX200 to w swojej klasie numer 1.
Radek Barczak
Dystrybutor: E.S.S. Audio
|